cenzura
ARTYKUŁY | 04.01.2016

PODSUMOWANIE 2015 #13: Olga Szmidt

+

Kiedy pomyślałam, że w tym roku mam wybrać najlepszą książkę, wybuchła mi głowa. Uważam 2015 rok za jeden z najlepszych literacko, jaki mi się kiedykolwiek przydarzył. To dla mnie jedno wielkie wydarzenie, w dodatku bardzo obfite (większość tych książek to ponad 500 stron). Prawie wszystkie te książki to przekłady, ale pojawiło się też kilka ważnych polskich tytułów (szczególnie wyróżniłabym Wojnę i pokój. 1945 Magdaleny Grzebałkowskiej). W tym roku w Polsce wydano książki wybitne. Ważne, fascynujące, znakomicie napisane, nierzadko przełomowe, takie, których znaczenie nie kończy się dla mnie w tym roku. Wymienię pięć dla mnie najważniejszych, których nie potrafię uszeregować:
Lawrence Wright Droga do wyzwolenia. Scjentologia, Hollywood i pułapki wiary

George Packer Kryzys wolnego rynku? Ameryki portret wewnętrzny

Julian Barnes Wymiary życia

Richard Flanagan Ścieżki północy

Pawieł Basiński Lew Tołstoj. Ucieczka z raju

Za każdym razem ważne są dla mnie kolejne tomy autobiografii Karla Overgo Knausgårda, do bardzo istotnych publikacji zaliczam także Detroit. Sekcja zwłok Ameryki Charliego LeDuffa oraz bardzo odświeżającą biografię Osaczyłem Amerykę. Timothy Leary Johna Higgsa.

Making a Murderer (reż. L. Ricciardi, M. Demos; Netflix) – najlepszy dokumentalny serial, jaki kiedykolwiek widziałam. W tyle zostawiający The Jinx: The Life and Deaths of Robert Durst. Oscylujący pomiędzy poszukiwaniem prawdy, formowaniem rzeczywistości i stawaniem w obronie Stevena Avery’ego – mężczyzny, który najpierw spędził 18 lat w więzieniu za czyn, którego nie popełnił, a potem było tylko gorzej. Wybitny, niełatwy, zmuszający do dyskusji o wymiarze sprawiedliwości – przede wszystkim amerykańskim, ale także o generalnych zasadach, którymi w osądzaniu rządzi się społeczeństwo. Poruszający, angażujący serial, który wywołuje niepokój daleko przekraczający ramy ekranu.

Kolorowanki dla dorosłych – świetna rzecz. Cieszę się, że są coraz bardziej rozmaite, lepiej wydane i różnicujące potencjał i potrzeby dorosłego i dziecka w tym zakresie. I że potrzeby kolorowania dorosłych zostały dostrzeżone. Czekam tylko, aż polska oferta będzie taka, jak we Francji. Wtedy szaleństwo zacznie się na dobre.

 

 –

 

Sufrażystka (reż. Sarah Gavron) – widziałam w tym roku sporo gorszych filmów, ale żaden nie zawiódł tak bardzo moich oczekiwań. To poprawna formalnie, ale nudna i pozbawiona elektryzujących (czy choćby interesujących) bohaterek czytanka edukacyjna o sufrażystkach. Czy szkoły już obejrzały? Znakomita obsada została koncertowo zmarnowana, podobnie jak temat i potencjał, który tkwił w tym filmie. Na żaden film tak nie czekałam, jak w tym roku. Nadal mi przykro.

Polska polityka kulturalna zaczęło się poważnie, bo próbą sił w prewencyjnej cenzurze w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Spektakl Śmierć i dziewczyna sobie poradził, a ministerstwo o temperamencie cenzora ośmieszyło swoje zamiary. Od tego czasu jest coraz mniej zabawnie –  wypowiedzi władz o planach w sprawie polskiej kultury (na planie pierwszym jest ostatnio kinematografia) zdumiewają ignorancją, krótkowzrocznością i agresją, ustawa medialna właśnie jest w trakcie przygotowywania gruntu pod przerycie polskiej strefy publicznej. Miejmy nadzieję, że chociaż internet oprze się planowanej inwigilacji. I że jeszcze wszystko będzie dobrze.

Sortowanie Polaków – a także towarzyszące mu wydarzenia i inne deklaracje – to ma i będzie miało konsekwencje dla naszej rzeczywistości społecznej, debaty publicznej i kultury. Przerażają też obudzone demony antysemityzmu, szalejąca islamofobia i ksenofobia, przejawy dyskryminacji ze względu na płeć i orientację seksualną. Można powiedzieć, że to nic nowego. A jednak sytuacja eskaluje tak niebezpiecznie, jak nigdy po ’89 roku.

 

 !

Rain Man (1988, reż. B. Levinson) – trochę nawet się cieszę, że obejrzałam ten film dopiero teraz. Mimo niezbywalnych cech kina przełomu lat 80. i 90., które mogą nieco uwierać w dzisiejszym odbiorze, w żaden sposób nie wpływa to na emocje, jakie budzi Rain Man. Rolę Dustina Hoffmana zapisuję na liście najświetniejszych ról w kinie amerykańskim – poruszających i niesamowicie precyzyjnych. I już nigdy nie zapomnę, że: Maple syrup is supposed to be on the table before pancakes.

Olga Szmidt

Olga Szmidt

(ur. 1989) redaktor naczelna portalu „Popmoderna”. Regularnie pisuje również dla „Czasu Kultury” oraz „Miesięcznika Znak”. Autorka monografii naukowej „Korespondent Witkacy” (Universitas, 2014) oraz biografii „Kownacka. Ta od Plastusia” (Czarne, 2016). Na Wydziale Polonistyki UJ przygotowuje rozprawę doktorską na temat autentyczności w XXI wieku. Pisze literaturę faktu.