2015-01 (1)
ARTYKUŁY | 12.01.2015

Aplikacje do wszystkiego. Odcinek IV: Do postanowień (noworocznych)

Nikogo nie zdziwi, kiedy powiem, że aplikacje są nie tylko do spania, pisania i pamiętania. Aplikacje są do wszystkiego. Tego wszystkiego jest jednak na tyle dużo, że próby opisania całości mogą okazać się zniechęcające dla skromnego pisarzyny. Od czego jest jednak początek nowego roku, jeśli nie od podejmowania na nowo zarzuconych wysiłków? Jak twierdzi AppStore: „New Year, New You”, są więc i nowe „aplikacje do wszystkiego”.

Jak pouczają spece od produktywności, kluczem do sukcesu, ale i drogą do klęski, są nawyki. Spać regularnie, jeść o stałych porach, brać się do pracy bez zbędnych przygotowań, nie wchodzić za często na fejsa i nie odświeżać maniakalnie poczty. Wiedzą o tym zresztą doskonale rodzice, którzy przyuczają małe pokraki do sikania na nocnik, a nie gdzie popadnie oraz anonimowi nikotyniści, dla których uczucie głodu jest niczym w porównaniu z siłą rytuału wychodzenia na fajkę po każdym napisanym akapicie. Są więc nawyki dobre i złe: te pierwsze trzeba wzmacniać, te drugie hamować. I tak, słusznie się domyślacie, są do tego aplikacje.

Jeszcze tylko jeden dzień

Podobno żeby wyrobić w sobie nawyk – dobry albo zły – wystarczy 21 dni, potem idzie już samo. Amerykański komik Jerry Seinfeld jest uznawany za pomysłodawcę jednego ze sposobów na przetrwanie tego magicznego okresu: każdego dnia, którego uda nam się zrobić to, co chcielibyśmy robić przez resztę życia, na ściennym kalendarzu stawiamy krzyżyk, starając się nie zerwać powstającego w ten sposób łańcucha. Satysfakcja, wynikająca z podziwiania tego, jak powstaje coraz dłuższa seria, stanowi motywację, która nie powinna się znudzić, zanim pożądana czynność nie wejdzie nam w krew. Ale kto dzisiaj ma ścienne kalendarze?

Good Habits (iOS) pozwala nie tylko ładnymi kolorami zaznaczać kolejne dni, w których nam się powiodło, ale umożliwia też tworzenie całego zbioru kalendarzyków dla różnych czynności. Aplikacja odnotowuje najlepsze wyniki, tak, żeby w razie małego omsknięcia można było z nowymi siłami przymierzyć się do kolejnego bicia rekordu. Odpowiednik na Androida, HabitBull, podpowiada jakie to mogą być czynności: codzienny spacer albo nawet trzy uściski ofiarowane bliskim osobom. Uściskany? Odnotować.

Habit Bull firmy Oristats

Habit Bull firmy Oristats

 

Trochę inną metodę – małych kroków – proponuje One More Day (iOS). Każdego dnia klikamy w aplikację, powiększając liczbę dni bez, dajmy na to, jedzenia słodyczy, a kiedy stajemy w obliczu pokusy, mamy pomyśleć, że wytrzymamy przecież jeszcze tylko jeden dzień.

Istnieją też aplikacje bardziej wyspecjalizowane, zaprojektowane z myślą o jednej czynności, nad którą pomagają pracować. Aby, na przykład, nie uschnąć z pragnienia, możemy się nauczyć pić regularnie wodę. Hydro drink water (iOS) i Hydro Coach (Android) nie tylko przypominają co jakiś czas o tym, żeby wypić szklankę mineralnej albo kranówy, ale w zależności od parametrów ciała i trybu życia dobierają odpowiednie dawki i częstotliwość.

Hydro drink water firmy Freshware

Hydro drink water firmy Freshware

 

Tlenek węgla spada

Chyba najwięcej aplikacji dotyczy jednak, po prostu, rzucania palenia. Wszystkie z nich stają w szranki z metodami tradycyjnymi (gumy z nikotyną, plastry i tabletki) i tymi bardziej magicznymi (reklamowanymi zwykle przy użyciu partyzanckich ogłoszeń rozklejanych na śmietnikach w parku – ten miejski folklor domaga się zresztą analizy),  takimi jak akupunktura czy totalna integralna detoksykacja całego ciała.

Stop Smoking (Android) punktuje każdego niewypalonego papierosa, przyznaje medale za pokonywanie kolejnych progów, a do tego na każdym kroku informuje o doświadczanych korzyściach – czy to zdrowotnych, czy finansowych.

Quit Pro: stop smoking now (iOS) działa podobnie (autorzy zakładają nawet, że będą nam towarzyszyć latami, z każdym dniem powiększając kwotę zaoszczędzonych pieniędzy i odzyskanych miesięcy życia), ale pozwala też odpowiednio przygotować się do rzucenia nałogu. Aplikacja zachęca do rejestrowania każdego wypalonego papierosa, pytając przy okazji o powody zapalenia oraz odnotowując lokalizację. Po pewnym czasie prezentuje statystyki, mające pomóc w uniknięciu szkodliwych czynników, a także miejsc i okoliczności zwiększających ryzyko palenia (na przykład spotkań z szefem w miejscu pracy).

Quit Pro firmy Bitsmedia Pte Ltd

Quit Pro firmy Bitsmedia Pte Ltd

Jeśli taka współpraca z aplikacją nam nie wystarcza, możemy zawsze poddać się hipnozie. Quit Smoking Hypnosis (iOS) oraz Stop Smoking Hypnosis (Android) stosują sygnały dźwiękowe, które mają skomunikować się z naszą nieświadomością i to właśnie ją nakłonić do porzucenia nałogu. W ostateczności odpowiednie aplikacje, takie jak Stop Smoking Instantly With Chinese Massage Points (iOS) autorstwa Dr. Jakoba Bargaka, nauczą nas metod chińskiej akupresury, która załatwi sprawę raz na zawsze.

Święta, święta i po świętach

Tak się szczęśliwie składa, że nowy rok zaczyna się niedługo po świętach, jest to więc najlepszy moment, żeby poradzić sobie z tym, co w owym czasie cały naród praktykuje najchętniej: monstrualnym i masochistycznym obżarstwem. Słowem: w styczniu bierzemy się za zrzucanie kilogramów. Jak jednak mielibyśmy sprostać temu wyzwaniu bez odpowiedniej pomocy?

Lifesum (iOS i Android) już w samej nazwie komunikuje swoją filozofię: nie chodzi tu o skupianie się na robieniu brzuszków, ale o podsumowanie całego życia, od zwyczajów żywieniowych po pokonywane codziennie, biegiem lub spacerem, kilometry. „It is all about taking control of your life” – powiadają twórcy tej aplikacji, która ma służyć za zintegrowany monitor aktywności życiowych. W praktyce sprowadza się to jednak do odnotowywania posiłków wraz z ich ładunkiem energetycznym oraz codziennych ćwiczeń wraz z ich energetycznym wydatkiem. Kiedy suma wychodzi na zero możemy być spokojni.

Lifesum firmy ShapeUp Club AB

Lifesum firmy ShapeUp Club AB

Do rozwijania narastającej wśród narodu manii biegania nada się natomiast Runtastic (iOS, Android), który – podobnie jak mnóstwo tego rodzaju aplikacji – pozwala rejestrować częstotliwość, trasy i warunki codziennych półmaratonów. Na mapie możemy obserwować, gdzie byliśmy i jaka była wtedy pogoda, a statystyki pokażą, ile już przebiegliśmy i z jaką prędkością. Ale to nie wszystko. Za sprawą rozwijającego się rynku tzw. wearables, czyli różnych czujników i zegarków umieszczanych na ciele i komunikujących się ze smartfonami (takich jak Apple Watch czy Android Wear), aplikacje mogą też monitorować tętno i temperaturę ciała. Dzięki temu nasz osobisty trener może nad nami czuwać przez calutki dzień.

*

Usiłując oszukać swoje skłonności – albo po prostu swoje ciało – i przymusić je do zachowań zgodnych z rozkładem dnia, postępujemy trochę jak wspomniani już opiekunowie niemowlaków, dokładający starań, aby doprowadzić je do stanu społecznej funkcjonalności, czy też jak trenerzy zwierząt, którzy metodą pozytywnych motywacji wyrabiają w psach pożądane zwyczaje. Za jednym i drugim stoi założenie, że obiekt dyscyplinowania nie jest na tyle samodzielny, żeby mógł wziąć odpowiedzialność za siebie, trzeba mu więc wpoić właściwe odruchy. Okazuje się więc, że nasze ciała i popędy traktujemy tak samo  jak nierozgarniętych obcych, z którymi można się skomunikować tylko za pomocą sprytnych sztuczek. W nowym, 2015 roku kartezjański dualizm ma się doskonale.