popmoderna-zawieszenie

Popmoderna | Od farmera do rockera (Rick Bragg „Jerry’ego Lee Lewisa opowieść o własnym życiu”)
popm
RECENZJE | 13.06.2016

Od farmera do rockera (Rick Bragg „Jerry’ego Lee Lewisa opowieść o własnym życiu”)

Jest jedną z ostatnich żyjących legend rock’n’rolla. Zrobił wszystko to, o czym marzy znaczna część czytających te słowa, głównie chłopaków, choć większość nawet nie próbuje, bo wie, że nie przeżyłaby miesiąca na diecie Jerry’ego Lee Lewisa. Pomarzyć zawsze można, choćby przy pomocy wydanej przez Wydawnictwo Czarne biografii autorstwa Ricka Bragga.

Nieodparty urok rock’n’rolla trwa już drugie stulecie. W kolejnych dekadach oddziaływał na różne sposoby. Każde pokolenie fanów i każdy z nich z osobna poszukuje w nim czegoś innego. Jednym wystarcza toporny, ordynarny rytm, który przywraca witalność nawet mocno sfatygowanym życiem osobnikom. Innych porywa kulturowa otoczka, mieszanina nowobogackiego blichtru, łotrzykowskiej elegancji i sentymentalizmu. Kolejni szukają w rock’n’rollu bohaterów, punktów odniesienia dla własnych potyczek z życiem, self-made-manów, którym udało się pokonać wszelkie trudności i wstąpić na szczyt. Jerry’ego Lee Lewisa opowieść o własnym życiu jest przede wszystkim dla tej ostatniej grupy fanów.

Bo jakże nie uronić łzy nad historią chłopaka z Luizjany, który urodził się w skrajnej biedzie, a potem tłukł w klawisze swego pierwszego pianina tak zapamiętale, że wyżłobił w nich rowki w kształcie palców? Opowieść o życiu Lewisa zaczyna reminiscencja z wczesnego dzieciństwa, o tym, jak siedząc wraz z rodziną na brzegu Missisipi, obserwował bogaczy bawiących się na pokładzie przepływającego parowca. Jeden z nich w ironicznym geście wzniósł kieliszek w kierunku bosych biedaków. Po takim doświadczeniu można zostać albo komunistą, albo rockmanem. Lewis wybrał to drugie.

Rick Bragg to solidny rzemieślnik, laureat Pulitzera, współpracownik New York Timesa, wykładowca akademicki w rodzimej Alabamie. Uchodzi za znawcę spraw amerykańskiego Południa, problemów ludzi wywodzących się z uboższych warstw społecznych. Czuć to w opowieści o Lewisie. Razem ze swym bohaterem wraca do krainy jego dzieciństwa, odwiedza prowincjonalne potańcówki, podejrzane bary, w końcu coraz bardziej luksusowe rezydencje. Pomaga zrozumieć, na czym polega brzemię sławy, spektakularnego sukcesu, komentuje gorszące wątki życiorysu muzyka, jak słabość do broni palnej i ślub z trzynastolatką. Nie rozgrzesza, ale też nie wyraża rytualnego oburzenia. Kariera Lewisa eksplodowała w realiach, które zdają się mieć więcej wspólnego z XIX wiekiem niż z koślawą, ale uwzględniającą prawa słabszych demokracją. Pokazuje, na czym polega realizacja bajkowej fabuły „z chłopa król”. Lub raczej „od farmera do rockera”. Czy hałaśliwa i wywrotowa działalność Lewisa przyczyniła się do zmiany proporcji społecznych? To temat na osobne opracowanie.

Pomiędzy tymi opowieściami można wyłowić sporo informacji o rozwoju amerykańskiej muzyki rozrywkowej. O tym, jak organizowane przez Afroamerykanów kluby wpływały na gust białej publiczności, jak muzyka proletariatu stawała się mainstreamem, a w końcu częścią narodowego dziedzictwa kulturalnego. To zawsze budzi ciekawość, przede wszystkim w Polsce, gdzie eksplozję rock’n’rolla utożsamia się wyłącznie z wibracją bioder Elvisa Presleya. A przecież tych bioder było znacznie więcej!

Książka Bragga spodoba się także miłośnikom surowej, lukrowanej tylko gdzieniegdzie Ameryki. To kolejna w amerykańskiej serii Czarnego pocztówka z kraju, który budzi jednocześnie odrazę i fascynację, politowanie i podziw. Co ciekawe, świetnie ilustrują te ambiwalencje wydane w niej biografie muzyków – od countrowego barda biedoty Johnny’ego Casha po królową postpunkowego noise Kim Gordon. Przyjemnie kontrastują z innymi dostępnymi na rynku biografiami bohaterów rock’n’rolla, z rzetelnymi, choć przewidywalnymi książkami Paula Trynki na czele. Zaliczam się do fanów serii amerykańskiej, ale z książką o Lewisie mam pewien kłopot. Treść zaspokaja z nawiązką moje potrzeby. Tłumaczenie Stanisława Tekielego czyta się przyjemnie. Pomimo tych zalet trochę się nudziłem. Składam to na karb przesytu urodzajem literatury faktu, w tym zwłaszcza na tematy amerykańskie. Śledzenie wzlotów i upadków Lewisa w pewnym momencie zamienia się w mozolną pracę, która przyniesie sporo radości jego zagorzałym fanom, a tym, którzy – jak ja – wolą książki z punkowego bieguna serii, lektura będzie się dłużyć. Trudno mieć pretensje o szczególarstwo wobec autora, który mierzy się z jednym z narodowych mitów. Polskim miłośnikom talentu Lewisa wystarczyłby jednak syntetyczny wyciąg z opowieści o kopaniu stołka od pianina, obskakiwaniu i podpalaniu instrumentu.

 

 

Zobacz także: “HELLO, I’M JOHNNY CASH” (JOHNNY CASH „CASH. AUTOBIOGRAFIA”)

Zobacz także: I LOVE YOUR DIRTY BOOTS (KIM GORDON „DZIEWCZYNA Z ZESPOŁU”)

Zobacz także: WATA CUKROWA MELANCHOLICZKI (PATTI SMITH „OBŁOKOBUJANIE”)

 

Rick Bragg

Jerry’ego Lee Lewisa opowieść o własnym życiu

Tłum. Stanisław Tekieli

Wydawnictwo Czarne, 2016

Liczba stron: 557

Jan Bińczycki

Jan Bińczycki

(ur.1982) – doktorant na Wydziale Filologii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek zespołu Korporacji Ha! Art. Publikuje, gdzie się da. Z zawodu bibliotekarka.