Naciśnij ESC aby opuścić wyszukiwarkę

Od redakcji

1/2026

Drogie Osoby!

Szybka ankieta – czy styczeń jest najdłuższym miesiącem roku? I dlaczego odpowiedź brzmi: „tak”? Wracamy do Was w czternastym roku naszej (chciałoby się powiedzieć: nieprzerwanej, ale to jednak nieprawda) działalności czasopiśmienniczej, kulturalnej, oświatowej. Nie dajcie się zwieść mniejszemu niż zwykle wydaniu – nie jesteśmy w kryzysie, tylko w noworocznym marazmie. Jak długo to potrwa? I dlaczego aż tak długo? Wielu badaczy tego i owego omawia od jakiejś dekady porażki na wszelkie możliwe sposoby – nobilitując, dzieląc i rządząc. My przeszliśmy do praktyki. Wydanie pod honorowym patronatem Jana Kochanowskiego, dżingiel: Pieśń IX.

Przestrzeń na eksplorację marazmu wykroił Konrad Janczura, mknąc po śniegach i bolejąc nad czasem marnym. Na zdjęciach jest jednak tym razem także piesek, więc w sumie wszystko dobrze się skończy.

Blichtr odcinka i zachętę do wyjścia z domu w kierunku sali kinowej (czy kino domowe is still a thing?) zapewnia za to Kacper Dziadkowiec w omówieniu Wielkiego Marty’ego. Warto zajrzeć, zanim Was Oscary zastaną.

Mamy też literaturę we fragmentach – Alana Hollinghursta z Naszymi wieczorami oraz książkę z trochę clickbaitowym tytułem Seksowna, ale szalona (brzmi to chyba lepiej w oryginale) Jessiki Taylor.

Jan Bińczycki mierzy się natomiast z Monolokiem Pawła Sołtysa (proza, nie piosenka, ale jednak trochę piosenka) i pisze: Paradoks talentu Sołtysa polega na tym, że choć zdarzają mu się stylistyczne i fabularne kiksy, to wypracował formułę prozatorską, której brakowało co najmniej od czasu młodego Stasiuka.

A skoro o Stasiuku mowa, wróciliśmy ostatnio do archiwalnego tekstu Agnieszki Staszczak o Magdzie Gessler. Tym pięknym wspomnieniem żegnamy się: Najpierw klasycznie: trochę Jarmuscha, trochę polskiego kina społecznego. Jesteśmy biedni, ale jesteśmy też bogaci; bogaci, by tak rzec – naszymi marzeniami.

Całość znajdziecie tutaj.