Naciśnij ESC aby opuścić wyszukiwarkę

Przekorne dzielnice marzeń, ambicji i tęsknot („Nowy Jork. Od Mannahatty do Ground Zero” M. Rittenhouse)

Recenzje /

Nowy Jork to nie miejsce. Nowy Jork to stan umysłu.
Woody Allen

 

Pępek świata, z którego każdy chce chociaż raz wypić tequilę; Wielkie Jabłko, które każdy chce nadgryźć; miasto, w którym się nie wyśpimy, bo bombarduje nas atomami atrakcji; światowa stolica mody; mikrokosmos w stanie nieważkości?

Niezależnie od tego, jak dobry książkowy przewodnik zabierzemy ze sobą w – realną lub nie – podróż do pępka współczesności, miasto i tak poznawać będziemy sami. A wybór opisów jest ogromny – do Nowego Świata płynąć czy lecieć można z Ameryką Kafki, z Wielkim Gatsbym Fitzgeralda lub innymi wielkimi oczekiwaniami. Można z Nagim lunchem Burroughsa, można z którąś z powieści Paula Austera… Wymieniać czy kompletować podręczną biblioteczkę o Nowym Jorku przyjdzie nam w nieskończoność, jest to przecież jedno z najczęściej pojawiających się w literaturze i filmie miast, o którym zapewne powstanie jeszcze niejedna powieść, którego uroki opisze niejeden jeszcze poeta albo autor piosenek. Jedną z polskich propozycji narracji o tym (wszech)świecie jest książka Magdaleny Rittenhouse wydana przez Czarne – Nowy Jork. Od Mannahatty do Ground Zero. Wszystko, co chcielibyście o Nowym Jorku wiedzieć, czy raczej – wszystko, co o nim wiedzieć można…

Niemożliwym jest całościowe opisanie zaczarowanych kwartałów Nowego Jorku. Dlatego autorka przyjęła formę fragmentarycznego opisu – relacji z , ciągłego poznawania i oswajania miasta, dzięki czemu wędrujemy po nowojorskich przecznicach nie tylko w przestrzeni, ale także w czasie – i jest to wędrówka fascynująca. Na każdym rogu dostrzegamy znane z różnych źródeł symbole, spotykamy turystów z zadartymi wysoko głowami, słyszymy poszukujących słów poetów i pisarzy, a przede wszystkim dowiadujemy się rzeczy niesamowitych, nieprawdopodobnych, które nie miały prawa wydarzyć się nigdzie indziej.

Napisana bardziej jak esej niż jak reportaż książka świetnie sprawdza się w roli przewodnika, chociaż przewodnika nietypowego. Każdy, naprawdę każdy, niezależnie od sposobu podróżowania czy zainteresowań znajdzie tam coś dla siebie – zarys historii miasta, ciekawostki, anegdoty, cytaty, współczesny obraz metropolii, a także opisy nowojorskich symboli, najważniejszych pomników i budynków, niesamowitych losów anonimowych emigrantów i nowojorskich epizodów słynnych postaci (choćby Samuela Morse’a, Goldy Meir, Allena Ginsberga, Dylana Thomasa, Hanny Arendt). Autorka świetnie buduje napięcie (w eseju!) i mistrzowsko panuje nad wieloma wątkami, każdy z nich doprowadzając do końca i przechodząc płynnie do kolejnych fascynujących opowieści – prawdziwa rozkosz czytania. Dodatkowo całość obudowana jest solidnymi przypisami (gdyby nasza ciekawość nie została zaspokojona, zawsze możemy sięgnąć do źródeł) i dobranymi z namysłem czarno-białymi fotografiami m.in. Paula Himmela, których klimat współgra z portretem miasta wyłaniającym się z książki.

Z autorką przechadzamy się po Central Parku, słynnych Alejach (Ósmej, Dziewiątej, Piątej…), wstrzymujemy oddech na Time Square, wspinamy się na dachy kamienic, po których na początku XX wieku biegały pielęgniarki (dachy domów były połączone, a potrzebujących pomocy tak wielu, że nie opłacało się schodzić i wchodzić po schodach…), wjeżdżamy windą na ostatnie piętra najwyższych budynków, odwiedzamy muzea i galerie z obrazami Pollocka, czujemy zapach kurzu i niemalże słyszymy ciszę legendarnej czytelni w New York Public Library. Kupujemy książki w najbardziej znanej (liczącej 18 mil) księgarni Strand, patrzymy na 6700 ton złota w Rezerwie Federalnej USA, gubimy się (lub odnajdujemy) – w sensie dosłownym i metaforycznym – na przedmieściach i na Manhattanie, marzniemy na przystani, ale też pochylamy się nad losami i historią wielu anonimowych nowojorczyków. Nie jest to zwiedzanie w biegu i to ogromny atut tego nietypowego przewodnika.

Do najlepszych metafor opisujących nowojorską wiarę w to, że wszystko jest możliwe, należy historia powstania New York Public Library. Ta jedna z największych i najpiękniejszych bibliotek, licząca w swych zbiorach ponad 50 milionów woluminów, jest dostępna dla każdego – dosłownie. W momencie powstawania NYPL postanowiono, że tak wspaniałe miasto jak Nowy Jork zasługuje na wspaniałą i wyjątkową bibliotekę. Do dziś może przyjść do niej każdy, poprosić o jakąkolwiek książkę ze zbiorów i  już za chwilę rozkoszować się lekturą w jednej z czytelni.

Wśród opowieści o spełnionych marzeniach i złamanych karierach nowojorczyków, znajdziemy między innymi historię kobiety, która zbudowała Most Brookliński. Dowiemy się też jak (i dlaczego) Statua Wolności trafiła do Ameryki, sprawdzimy na ile bilionów deweloperzy wycenili niezabudowany teren Central Parku i jak się pije kawę przy stoliku, przy którym Meg Ryan udawała orgazm w Kiedy Harry poznał Sally, poznamy historię początków prasy i pionierów fotografii, którzy wraz z aparatami nosili… patelnie. Odtąd będziemy też wiedzieli, czego można dokonać w NY przy pomocy łopaty i konewki albo jak uszyć najdroższą sukienkę świata przy pomocy kuchenki mikrofalowej. Przeczytamy o czym przed zaśnięciem myślą potomkowie imigrantów z Europy i kto próbował uwolnić się od własnego cienia nad brzegami Hudson. Autorka rozpościera przed czytelnikiem niesamowitą mozaikę, portret miasta zbudowanego z tęsknot, pragnień i nienasycenia.

Mimo pozornej rozbieżności tematycznej, wszystkie wątki książki mówią o ludzkim dążeniu do przekraczania ograniczeń (nie tylko podczas budowania najwyższych budynków Ameryki), o ogromnej świadomości kształtowania tej niezwykłej (zmieniającej się z prędkością światła) przestrzeni, o tym, jak bardzo można kochać obce miasto i jak wielkiej i autentycznej radości dostarcza możliwość jego poznawania i dzielenia się wrażeniami z innymi.

I niezależnie od tego, czy jesteśmy fanami Woody’ego Allena, czy wzruszaliśmy się na Kiedy Harry poznał Sally albo na Masz wiadomość, czy może przełączylibyśmy kanał na Gangi Nowego Jorku, to i tak znajdziemy w książce Rittenhouse świetny obraz miasta – TEGO miasta.

Nowy Jork. Od Mannahatty do Ground Zero Magdaleny Rittenhouse to książka świetnie napisana, wciągająca, urzekająca i podsycająca fascynację miastem. To też niezwykle wyważone połączenie erudycji i wrażliwości przestrzennej, opis pobudzający do marzeń o wielkiej podróży – w obfitej bibliografii Nowego Jorku pozycja obowiązkowa. A wszystko przez to, że na 398 stronach autorce udało się wypisać swoją miłość do miasta – chapeau bas.

Iwona Boruszkowska

(ur. 1982) – redaktor naczelna portalu Panorama Kultur www.pk.org.pl. Filolożka i kulturoznawczyni, doktorantka na Wydziale Polonistyki UJ, gdzie zajmuje się badaniem figur szaleństwa w literaturze. Tłumaczka współczesnej literatury ukraińskiej. Współpracuje m.in. z magazynem literackim "Radar". Okazjonalnie zajmuje się wszystkim.