Naciśnij ESC aby opuścić wyszukiwarkę

Nasi postnaziole, naziole niemieccy

4/2026

Artykuły /

Ukazały się dwie książki opisujące losy skrajnych prawicowców w Polsce i Niemczech: Biały terror. Neonaziści w Niemczech Jacoba Kushnera oraz zbiór wywiadów Im ostrzej, tym lepiej. Do i od radykalizacji w redakcji Przemysława Witkowskiego i Rafała Pankowskiego. Warto zastanowić się nie tylko nad tym, co wnoszą do debaty, ale i nad osadzeniem radykalizmów we współczesnej pop- i kontrkulturze.

Proszę niniejsze omówienie traktować jak publicystyczny przyczynek na marginesie lektury, a nie recenzję. Zastrzeżenie bierze się z dwóch przyczyn. Pierwsza wynika z klasyfikacji genologicznej. Książka Kushnera to zajmujący reportaż, ale plasuje się w ścisłej i wąskiej definicji literatury faktu. Trudno więc roztrząsać kwestie formalne, skoro autor nie stawia sobie celów artystycznych, a informacyjno-publicystyczne. A tym bardziej dotyczy to Im ostrzej tym lepiej, które jako „historia mówiona polskiego nacjonalizmu” stanowi przede wszystkim zbiór informacji źródłowych. 

Druga, równie ważna z przyczyn, ma charakter etyczny: opisywane doświadczenia dotyczą brutalnych zbrodni (tych pełno u Kushnera) lub co najmniej haniebnych postępków i zakłamywania polskiej historii (tego więcej u Pankowskiego i Witkowskiego). Nie należy czytać żadnej z tych książek jak „rozrywkowego true crime” (!), które jest rynkową niszą dla miłośników „pornografii przemocy”. Wszystkim autorom należy się uznanie za nieuleganie tej tendencji. Niestety, nie udało im się uniknąć błędów (w przypadku Kushnera: rażących) czy przesady w innych sprawach, o czym dalej.

Niemcy ślepe na prawe oko

Jacob Kushner jest wykładowcą dziennikarstwa i reporterem specjalizującym się w zagadnieniach migracji, praw człowieka oraz ekstremizmów politycznych. Publikował w wielu prestiżowych tytułach na czele z „New York Timesem”, „New Yorkerem” i „National Geographic”. Biały terror to opowieść o trójce neonazistów z Jeny, należących do niesławnej organizacji Nationalsozialistischer Untergrund (Narodowosocjalistyczne Podziemie, NSU). Beate Zschäpe, Uwe Mundlos i Uwe Böhnhardt odpowiadają za śmierć co najmniej dziesięciu osób, liczne akty przemocy, piętnaście napadów na banki, przygotowania do zamachów bombowych oraz szereg innych przestępstw. Mężczyźni popełnili samobójstwo po wykryciu przez służby, Zschäpe odsiaduje karę dożywocia. Byli nie tylko neonazistowskim komandem, ale i uczestnikami trójkąta miłosnego.

Kushner śledzi ich losy od dzieciństwa w ostatnich latach istnienia Niemieckiej Republiki Demokratycznej, przez młodzieńcze frustracje, radykalizację i fascynację kontrkulturą prawicowych skinheadów, po kolejne, coraz poważniejsze zbrodnie. Reporter nie poprzestaje na historii terrorystów, ale przytacza wiele historycznych, społecznych i kulturalnych kontekstów. Sporo uwagi poświęca radykalnym scenom muzycznym z prawa i lewa, systemowi szkolnemu, mentalności Niemców ze wschodu i zachodu kraju. Zwykle czyni to rzetelnie i ze swadą, choć znalazłem dwa przypadki rażących przekłamań.

Pierwszy znalazł się w przypisie objaśniającym termin pogrom. Kushner notuje:

Pogrom listopadowy w 1938 roku, kiedy to naziści oraz ich sympatycy niszczyli żydowskie sklepy, synagogi oraz domy, a także deportowali około trzydziestu tysięcy żydowskich mężczyzn do obozów koncentracyjnych, przeszedł do historii jako Noc Kryształowa ze względu na rozbite szkło, które leżało na ulicach niemieckich, austriackich i polskich miast.

Owszem, do pogromów doszło w miastach dziś należących do Polski. Ale wtedy znajdowały się w Rzeszy Niemieckiej (Szczecin, Bytom, Gliwice) oraz w Wolnym Mieście Gdańsku. 

W drugim przypadku napisał, że gestapo w czasie Holokaustu werbowała, opłacała oraz zmuszała ona do współpracy niemieckich i polskich obywateli, którzy donosili na swoich żydowskich sąsiadów oraz znajomych. Tak jakby dotyczyło to tylko Niemców i Polaków, a nie mieszkańców znacznego obszaru Europy, okupowanego lub kontrolowanego przez nazistów.

Trudno mi orzec w jaki sposób doszło do tych rażących błędów. Nie zakładam, że  autor intencjonalnie kłamał. Podejrzewam, że to kolejny przykład rażącej ignorancji Zachodu, podobny do zbitki o „polskich obozach zagłady” lub błędów w niesławnych serialach dokumentalnych Iwan Groźny z Treblinki oraz Najważniejsze wydarzenia II wojny światowej w kolorze. Niewiedzę można wybaczyć przeciętnym ludziom, ale w przypadku dokumentalistów czy wykładowcy akademickiego opisującego zbrodnie neonazistów są to kompromitujące zaniedbania. Tym bardziej krzywdzące, że dotyczą polskich potomków ofiar hitleryzmu. Notabene, w kilku miejscach Białego terroru autor odnotowuje napady na polskich gastarbeiterów i przywołuje haniebne słowa barda neonazistów Franka Rennickego nazywającego Polaków „szkodnikami zanieczyszczającymi niemiecką ziemię”.

Skontaktowałem się w tej sprawie z wydawnictwem. Odpowiedziano mi, że poprawki zostaną naniesione na elektroniczne wydanie tekstu i jego kolejne edycje. 

Sprawa jest przykra tym bardziej, że książka Kushnera zdaje się rzetelnie opisywać wstrząsające wydarzenia, przynajmniej w zakresie, który mogłem sprawdzić na użytek tego tekstu. Opisuje drogę od niemotywowanej ideologią ulicznej chuliganerii po działalność w szowinistycznych organizacjach i przemoc wobec niewinnych ludzi. Autor unika taniego moralizatorstwa, usilnego psychologizowania, efekciarstwa.

Dotyczy to także oskarżycielskich w wymowie fragmentów, w których opisuje działania służb „ślepych na prawe oko”. Jak w przypadku historii rodziny kolońskich sklepikarzy – uciekinierów z Iranu, którym jeden z członków NSU (wedle zeznań Zschäpe miał być to Uwe Böhnhardt) podłożył bombę w pudełku na bożonarodzeniowe ciastka. Dziewiętnastoletnia Masha, która otworzyła puszkę, doznała poparzeń twarzy, dłoni, ramion i nogi oraz uszkodzenia oczodołu. Śledczy prześwietlili dokładnie historię biznesu jej rodziców, szukając nieprawidłowości będących pretekstem do zemsty potencjalnych sprawców, podsłuchiwali telefony całej rodziny pod kątem powiązań politycznych. Woleli podejrzewać o zamach irańskie służby niż rodzimych neonazistów. Podobna ślepota powtarzała się jeszcze wielokrotnie, choćby w przypadku pochodzącego z Turcji właściciela zakładu krawieckiego: Podobnie jak w przypadku śmierci Envera oraz wybuchu bomby w irańskim sklepie, policjanci nie myśleli o imigrantach jak o ofiarach, lecz traktowali ich niczym przestępców.

„Ślepota na prawe oko” to jedna z przyczyn długotrwałej bezkarności NSU i zapewne wielu im podobnych rasistowskich grup. Wśród innych można wymienić wzrost nastrojów ksenofobicznych, zwłaszcza we wschodniej, postenerdowskiej części kraju, ale też problemy leżące w procedurach zwalczania przestępstw czy wręcz kwestiach ustrojowych. Objawiało się to między innymi w nieumiejętnej inwigilacji skrajnej prawicy – zbyt duże nasycenie agentami struktur NPD (Nationaldemokratische Partei Deutschlands, obecnie Die Heimat) doprowadziło do odmowy jej delegalizacji przez Federalny Trybunał Konstytucyjny. Innemu z tajnych współpracowników Federalny Urząd Ochrony Konstytucji w ramach budowania wiarygodności pomagał… wydawać i dystrybuować nazistowski fanzin. Do tych wszystkich błędów i zaniechań doszło w kraju, który w latach 70. przeżył falę lewicowego terroryzmu w wykonaniu bojowników RAF i powinien mieć wypracowane procedury wykrywania i ścigania aktów przemocy politycznej.

Powojenna polityka Republiki Federalnej Niemiec opierała się na zapobieganiu powrotowi nazizmu (przy jednoczesnym przemilczaniu wielu niewygodnych problemów) a zarazem stworzeniu takich służb specjalnych, które nie będą się kojarzyć z gestapo. W efekcie powstała nieskoordynowana (podzielona na landy i centralę), nieskuteczna struktura. W tym czasie władze Niemieckiej Republiki Demokratycznej zasłaniały się hipokrytyczną narracją o „tych dobrych socjalistycznych Niemcach”, chętnie korzystając z byłych funkcjonariuszy III Rzeszy i unikając symbolicznych choćby rozliczeń. 

Na tym podglebiu wyrosła potężna kontrkultura, która wychowała zdeterminowanych terrorystów i przygotowała im społeczne zaplecze. To, czego krajowy wywiad i policja nie potrafiły wykryć w ramach prowadzonych śledztw, wiedzieli pospolici naziole. Kushner przytacza fragment tekstu utworu Döner‑Killer grupy Gigi und die braunen Stadtmusikanten: Ma już na koncie dziewięciu. Pojawia się, zabija i znika. Lepszy niż najbardziej wciągający thriller – kebabowy killer. W czasie, kiedy środowiska antyfaszystowskie dokumentowały działalność prawicowych ekstremistów i próbowały ostrzec opinię publiczną, pod demokratyczną fasadą nowoczesnego i otwartego państwa buzował brunatny ferment.

Biały terror. Neonaziści w Niemczech może stanowić przyczynek do dyskusji o słabości demokratycznych instytucji wobec antydemokratycznych postaw i działań. Mam nadzieję, że czytelnicy i komentatorzy skupią się na tej warstwie książki, a wspomniane wcześniej przekłamania nie utrudnią im zapoznania się z mało u nas znaną historią zza Odry.

Trolle, poganie, nacjonaliści

Publikacja Rafała Pankowskiego i Przemysława Witkowskiego to zbiór wywiadów z byłymi zwolennikami i aktywistami skrajnej prawicy. Przy okazji dokumentuje historię prawej rubieży polskiej polityki od ostatnich lat PRL po stosunkowo niedawny wzrost popularności radykałów o prowieniencji libertariańskiej, tzw. antyszczepionkowców czy ksenofobicznych internetowych trolli. 

Rafał Pankowski jest socjologiem i politologiem, autorem kilku książek na temat m.in. ideologii skrajnej prawicy i jej wpływu na kulturę popularną. Przez lata był zastępcą redaktora naczelnego magazynu „Nigdy Więcej”, a także współzałożycielem i prezesem stowarzyszenia o tej samej nazwie. Pismo i skupione wokół niego środowisko podejmowały prekursorskie działania na rzecz walki z narastającą w cieniu transformacji ksenofobią, dokumentowaniu przestępstw z pobudek rasistowskich (program „Brunatna Księga”) i popularyzowaniu kultury opartej na tolerancji i różnorodności oraz edukacji w zakresie wieloetnicznej i wielokulturowej historii Polski. 

Jego aktywiści z powodzeniem przekonywali do działania polityków głównego nurtu, choćby Jacka Kuronia czy Radosława Sikorskiego. Jednocześnie stawiali na „apolityczny antyrasizm”, co – choć w teorii zrozumiałe – w praktyce bywa trudne do osiągnięcia. Trudno odmówić „Nigdy Więcej” zasług i prekursorskiej roli w walce z ekstremizmami. Jednocześnie wypada przy okazji książki współautorstwa prezesa wspomnieć o pewnej skłonności tego środowiska do przesady i zbyt kategorycznego potępiania niektórych zjawisk w obrębie kultury i życia publicznego. Tak było choćby w przypadku nadmiarowych ataków na środowisko kwartalnika społeczno-politycznego „Obywatel” (później „Nowy Obywatel”), w którym, w ramach pluralizmu światopoglądowego, dopuszczano niekiedy do głosu kontrowersyjne postaci. Podobnie w przypadku publicystyki kulturalnej na łamach NO. To z nich, jako nastolatek, dowiedziałem się o sowieckiej, dysydenckiej grupie punk Grażdanskaja Oborona, unikatowym programie artystycznym Stanisława Szukalskiego, scenie neofolkowej. Przy bliższym kontakcie z tymi fenomenami przekonałem się, że są bardziej zniuansowane, niż udało się dostrzec autorom NW, a każdy z nich znalazł się wśród moich ulubionych dzieł kultury, między innymi dzięki etycznej niejednoznaczności i wytrącaniu z moralnego samozadowolenia. Wspominam o tych wątpliwościach nie tylko, by zaznaczyć mój własny sceptycyzm wobec młodzieńczego radykalizmu i wziąć w obronę ukazujący się do dziś kwartalnik („Nowy Obywatel” robi wiele dla budowania wspólnoty ponad podziałami), ale i zaznaczyć jeden z problemów, który będzie towarzyszyć czytelnikom i czytelniczkom Im ostrzej, tym lepiej

Przemysław Witkowski jest politologiem i publicystą, wicedyrektorem Instytutu Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza, wydawcy tomu. Od kilku lat specjalizuje się w badaniu skrajnej prawicy i pozostających z nią w symbiozie postaw demagogicznych i antysystemowych. Opublikował na ten temat kilka monografii. Oprócz tego wydał m.in. tom esejów Chwała supermanom. Ideologia a popkultura oraz wywiadów z ekspertami Faszyzm, który nadchodzi. Trudno przecenić jego talent do zbierania informacji i sięgania do nawet najbardziej niszowych sfer życia publicznego. Przykładem może być popularnonaukowa Partia Rosyjska, w której Witkowski opisał niemal cały prorosyjski nurt polskiej polityki, nierzadko sięgając do głębokiej PRL czy wręcz dwudziestolecia międzywojennego i jeszcze starszej endecji. Witkowski zdaje się przy tym niejako kontynuatorem linii „Nigdy Więcej”, zarówno w sferze „mainstreamowania” wartości antyfaszystowskich, jak i kategoryczności ocen.

Bohaterami Im ostrzej, tym lepiej są mężczyźni (wyłącznie), którzy przeszli drogę do i od skrajnych poglądów. To dawni nazi skini, działacze Narodowego Odrodzenia Polski, Młodzieży Wszechpolskiej, Unii Polityki Realnej i kilku innych organizacji, publicyści skrajnie prawicowej prasy i portali, jeden neopoganin oraz… poseł Roman Giertych. Na tle niemieckich ekstremistów z NSU rodzimi radykałowie wypadają niemal niewinnie. Do ich najgorszych przewin należą pobicia i najścia na lokale konkurentów politycznych. Prawdopodobnie dlatego udało im się wyzwolić z ideologicznego zaczadzenia i uniknąć na przykład losu kolegów, którzy zasilili rosyjskie szeregi bojówkarsko-propagandowe w Donbasie. Dziś kilku z nich dziś przedstawia się jako socjaliści lub socjaldemokraci, a wypowiadający się anonimowo Rodzimowierca poszukuje zagubionych tradycji między innymi w polskim ludowym katolicyzmie.

Najstarsze, publikowane pierwotnie na łamach „Nigdy Więcej” wywiady stanowią cenny przyczynek do historii subkultur w Polsce. Z kolei najnowsze rozmowy przeprowadzone przez Witkowskiego dają wgląd w doświadczenia pokoleniowe przedstawicieli najmłodszego pokolenia ekstremistów, którzy radykalizowali się głównie przez internet. Najciekawiej przedstawiają się wywiady ze wspomnianym Rodzimowiercą oraz Arturem Sobielą, historykiem i znawcą kontrkultury, który przeszedł drogę od UPR i monarchizmu, przez neoliberalną Unię Wolności, aż po epizod w partii Razem. Sobiela potrafi celnie opisywać środowiska, w których bywał. Potrafi też umieścić je w szerszym planie społecznym. Nie szczędzi gorzkich słów także lewicy i nie boi się wygłaszać niepopularnych opinii, choćby o wpływie Prawa i Sprawiedliwości na renesans postaw prosocjalnych. 

Największym rozczarowaniem jest rozmowa z Romanem Giertychem, dziś posłem Koalicji Obywatelskiej, a wcześniej odnowicielem Młodzieży Wszechpolskiej, politykiem Ligi Polskich Rodzin i wicepremierem w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. To przedruk wywiadu Ewy Kalety opublikowanego w 2024 roku na łamach „Gazety Wyborczej”. Choć Giertych jest z pewnością frapującym rozmówcą, to nie udało się wydobyć zeń historii interesujących w kontekście tematu tomu: o reaktywowaniu MW w 1989 roku, relacjach pomiędzy władzami PRL a formacjami postendeckimi czy nawet obecnych poglądach mecenasa i polityka. Mówi do czytelników „Wyborczej”, którzy po samokrytyce (obecnej i w tym wywiadzie) zaakceptowali go jako „swojego człowieka”, z którym łączy ich niechęć wobec PiS i poglądy na kilka innych spraw. Szkoda, że nie przepytano go specjalnie na użytek tej publikacji.

Im ostrzej, tym lepiej można czytać jak zbiór źródeł do badań nad zależnościami pomiędzy skrajnymi ideologiami, polityką głównego nurtu a (pop)kulturą. W tej perspektywie konieczne wydaje się stworzenie kolejnych tomów, poszerzających grono o działaczki nacjonalistyczne, osoby związane z partiami i środowiskami o niejednoznacznej proweniencji, jak Zmiana czy Partia X, a także postaciami funkcjonującymi poza prostym podziałem prawica/lewica. Miejmy nadzieję, że jacyś wkrótce się zderadykalizują i zechcą opowiedzieć o swoich politycznych biografiach.

Książka Pankowskiego i Witkowskiego mogłaby być też wstępnym szkicem do „mapy polskich radykalizmów”. Ale w tym, oprócz wspomnianych braków, przeszkadza niejednorodność materiału. Starsze rozmowy utrzymane są w niemal fanzinowej poetyce (wszak „Nigdy Więcej” pierwotnie było fanzinem), w tych nowszych publicystyczny temperament Witkowskiego zdaje się niekiedy dominować nad celami badawczymi. A wielu rozmówców pewnie chętniej porozmawiałoby z badaczami, z którymi nie mieli zatargów w przeszłości. 

Biały terror oraz Im ostrzej, tym lepiej warto przeczytać symultanicznie. Choć krajowi ekstremiści nie zbliżyli się do poziomu przemocy niemieckich pobratymców, to dziś poczynają sobie coraz śmielej i przechodzą z politycznego marginesu do centrum. Oby nie skończyło się tak jak u sąsiadów. 

*

Jacob Kushner, Biały terror. Neonaziści w Niemczech. Tłumaczył Mariusz Gądek, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.

Przemysław Witkowski, Rafał Pankowski Im ostrzej, tym lepiej. Do i od radykalizacji. Rozmowy z byłymi członkami polskich organizacji skrajnej prawicy, Instytut Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2026.

Jan Bińczycki

(ur.1982) – bibliotekarz, publicysta, regionalista współzałożyciel kolektywu „Tłusty Druk”, co tydzień prowadzi program pod tą samą nazwą na kanale Reset Obywatelski.