Naciśnij ESC aby opuścić wyszukiwarkę

Klątwa została zdjęta? („Najmro”)

Recenzje /

Dawno nie mieliśmy tak sensacyjnej komedii, skrzącej się cekinami i rzucanym od niechcenia żartem. Czy Najmro uwolnił nas od klątwy, która ciążyła nad polskim kinem rozrywkowym?

Lata 80. są piękne jak nigdy dotąd. Wypucowane polonezy, zegarki z melodyjką, witryny Peweksów, cekinowe miniówki – Najmro pokazuje atrybuty epoki z najlepszej strony. To na takim tle, karmiącym sentyment widzów w wieku średnim, rozgrywa się historia króla ucieczek. Bliska prawdzie, choć (podobnie jak świat w oku kamery) wyidealizowana. Właściciel tych wąsów / uciekł 29 razy z więzienia / i pobił światowy rekord – czytamy na jednym z plakatów i bynajmniej nie mija się to z prawdą.

Zdzisław Najmrodzki między rokiem 1977 a 1989 regularnie ośmieszał organy ścigania będące przecież fundamentem ówczesnego systemu. Jednego razu spił konwojentów i wyskoczył przez okno jadącego pociągu, kiedy indziej czmychnął przez podpiłowane kraty z budynku gliwickiego sądu. Z kolei w areszcie dosłownie zapadł się pod ziemię, by wyczołgać się po drugiej stronie muru i odjechać na motorze. Jego wyczyny nagłaśniały gazety i telewizja. Po tym, jak z komendy stołecznej MO uciekł w milicyjnym mundurze, stał się jednym z najbardziej poszukiwanych przestępców.

Ta historia, ekscytująca, ale i groteskowa, czekała na film w stylu Guya Ritchiego. Nie przypuszczałem jednak, że się doczeka, bo przecież polskie kino nie słynie z komedii sensacyjnych. Nawet Juliusz Machulski, uchodzący za mistrza gatunku, ma przecież na koncie sporo filmów nieudanych. Zresztą i te, które zyskały status kultowych, jak Kiler czy Vinci, są przeważnie zrealizowane dość prostodusznie. Gdzież im do szalonego ruchu kamery i szybkiego montażu, jakie znamy z Przekrętu czy Kryptonimu U.N.C.L.E.

Tymczasem Najmro – debiutancki film Mateusza Rakowicza – świetnie spełnia wszystkie oczekiwania, jakie zwykle mamy wobec komedii sensacyjnej. Są interesujący bohaterowie i jest wartka akcja, w której nie brak seksu, pieniędzy, bójek i pościgów. Wszystko spaja wyrazista opowieść – o facecie, który chciał żyć jak król (w tej roli świetny Dawid Ogrodnik) i o milicjantach, którzy ścigali go jak umieli (Robert Więckiewicz, Rafał Zawierucha). A że nie bardzo umieli, to i jest się z czego pośmiać.

Trudno w tej opowieści doszukiwać się pogłębionej psychologii czy prób sproblematyzowania sytuacji społecznej schyłkowego PRL-u, ale przecież nie tego szukamy w kinie akcji. Szkoda tylko, że twórcy filmu nie zaznaczyli, choćby skrótowo, paru istotnych spraw. Zdzisław Najmrodzki miał 23 lata, gdy po raz pierwszy trafił do więzienia, za udział w barowej bójce. Jak się później okazało, bił się z nieumundurowanymi funkcjonariuszami SB. Jego pierwsza ucieczka mogła wynikać z poczucia, że wyrok 1,5 roku pozbawienia wolności jest niesprawiedliwie surowy. Późniejsze wybory życiowe były niejako konsekwencją tamtej decyzji.

Warto też zwrócić uwagę, że estetyzacja świata, jakiej dokonali twórcy, trochę przeszkadza w zrozumieniu motywacji bohatera. Bo Najmrodzkim powodowała zapewne tęsknota za lepszym życiem – uczucie zrozumiałe w epoce kartek, absurdalnych regulacji oraz izolacji od świata. Król ucieczek miał ambicje, które podziela wielu z nas. Gdyby mógł je legalnie realizować, być może nie zostałby przestępcą.

Widz nie ma jednak czasu narzekać na komiksowość bohaterów, bo film dostarcza mnóstwo sensorycznej przyjemności. Cały czas jesteśmy bombardowani nasyconymi kolorami i niestandardowymi ruchami kamery, chłoniemy fantastyczne scenografie i oczywiście muzykę z epoki. Do tego dodajmy kuriozalne fragmenty programu 997 i jeszcze bardziej groteskowe sekwencje z Klątwy Doliny Węży. Może pojawić się zarzut, że z filmu niewiele wynika. Dawid Ogrodnik w jednym z wywiadów powiedział jednak trafną rzecz: Najmro to duża dawka adrenaliny, po której mówimy: muszę zrobić coś ze swoim życiem. Czego zatem można chcieć więcej od sensacyjnej komedii?

Najmro

reżyseria: Mateusz Rakowicz

scenariusz: Łukasz M. Maciejewski, Mateusz Rakowicz

Polska, 2021

96 min.

Łukasz Łoziński

(ur. 1989) – literaturoznawca, antropolog, copywriter. Przygotowuje doktorat o społeczności
współczesnych elegantów i dandysów. Interesuje się free jazzem i rock'n'rollem. Pisze blog Niewesołe humoreski.