Naciśnij ESC aby opuścić wyszukiwarkę

PØPISANE: Ludzkość w konfrontacji z wyższą rasą, czyli „Dzika planeta”

Od redakcji: PØPISANE to cykl kilkutygodniowych konsultacji online pomagających rozwijać warsztat krytyczny i dziennikarski, adresowanych do uczennic i uczniów krakowskich szkół średnich. Tym razem prezentujemy recenzję Magdy Salus:

Co brali autorzy? – to pytanie po obejrzeniu Dzikiej planety musiało nasunąć się wielu. Sama uważam, że porównywanie „dziwnych” filmów do narkotycznych urojeń dużo odbiera tymże dziełom i poniekąd umniejsza kreatywności ich autorów, jednak czy taka reakcja nie bywa czasem uzasadniona? W przypadku tego filmu na pewno, ponieważ twórcy serwują nam zadziwiającą, ekstrawagancką psychodelię, która (jedynie pozornie) nie ma nic wspólnego z naszą rzeczywistością. Sam reżyser René Laloux o swojej produkcji wyraził się następująco: To swego rodzaju hymn o edukacji. Przede wszystkim jest to epos – surrealistyczny western.

Dzika planeta to animowany film science-fiction z lat 70., którego świat przedstawiony mógłby konkurować z klasykami tego gatunku takimi jak 2001: Odyseja kosmiczna, Diuna, Planeta małp, twórczość Orwella bądź Asimova. Ponadto dzieło zrywa ze stereotypowym myśleniem o animacjach jako o medium dla dzieci. 

Odległą planetę Ygam zamieszkuje wysoce rozwinięta cywilizacja niebieskoskórych Draagów. Ze zniszczonej Ziemi przywożą oni Omów (gra słów – Om brzmi jak francuskie homme, czyli człowiek) i czynią z nich swoje zwierzątka domowe. W pierwszych sekwencjach filmu widzimy ludzką kobietę trzymającą w ramionach swoje dziecko. Wyraźnie przerażona próbuje zbiec przed olbrzymimi, niebieskimi rękami, które wciąż zagradzają jej drogę ucieczki. Nie widzimy jeszcze Draagów w pełnej okazałości, ale i tak odczuwamy ich znaczną dominację – są olbrzymich rozmiarów, a jak się później okazuje, mają też o wiele dłuższą żywotność i potrafią tworzyć skomplikowaną technologię. Kobieta przypadkowo umiera, a młode Draagi odpowiedzialne za jej śmierć smutno stwierdzają: Przestała się ruszać. Już nie możemy się z nią bawić. Jej syna spotyka za to zgoła odmienny los – zostaje adoptowany przez niebieskoskórą dziewczynkę Tiwę i szybko staje się jej oczkiem w głowie.

Na początku twórcy pozwalają nam lepiej poznać rzeczywistość Draagów. Dowiadujemy się między innymi, że ważnym elementem ich życia jest medytacja – jaką jednak pełni rolę? Obrzędu religijnego? Przyjemności, może nawet seksualnej? Wraz z rozwinięciem historii świat kosmitów jest nam coraz bliższy, jednak nie jesteśmy w stanie pojąć do głębi wszystkich prawidłowości, które rządzą na planecie Ygam. 

Terr (bo tak zostaje nazwany nowy pupil Tiwy) po jakimś czasie opuszcza swoją panią, odnajduje plemię dzikich Omów i zaczyna dzielić się z nimi nabytą wiedzą. Od tej pory jesteśmy świadkami tego, jak Omy walczą o przetrwanie. Z jednej strony zagrażają im groźne zwierzęta, z drugiej Draagowie przeprowadzają coś na kształt pogromu dzikich ludzi (nazywany de-omizacją). Lot na Dziką Planetę – naturalną satelitę krążącą wokół Ygam – zaczyna być dla Omów synonimem wolności i ucieczki od oprawcy.

Dzika planeta to francusko-czechosłowacka produkcja, za którą odpowiedzialny jest reżyser René Laloux. Film stanowi adaptację powieści Oms en serie Stefana Wula. Scenariusz i animacja to natomiast twórcza wizja Rolanda Topora, wszechstronnego artysty romansującego z groteską i surrealizmem, oraz samego Laloux. Francuzi wcześniej stworzyli razem dwa krótkometrażowe filmy, które swoją oprawą wizualną niejako anonsowały to, co miało powstać kilka lat później. Współpraca z praskimi animatorami miała swoje proste uzasadnienie. Sztuka „ożywiania obrazów” stała w Czechosłowacji na o wiele wyższym poziomie. Ponadto twórcy chcieli w swoim dziele wykorzystać specyficzną technikę polegającą na wycinaniu odręcznych rysunków, z którą studia w Paryżu miałyby problem. Proces kręcenia filmu rozpoczął się w 1969 roku, jednak rok wcześniej Czechosłowacja padła ofiarą radzieckiej operacji „Dunaj”, w efekcie której władzę w państwie przejęli komuniści. Trudna sytuacja polityczna w okupowanym kraju stała się bezpośrednią inspiracją dla scenarzystów, jednak znacznie przedłużyła proces animacji. Ostatecznie film miał swoją premierę dopiero w 1973 roku – pięć lat po rozpoczęciu pracy nad nim.

Fabuła Dzikiej planety posiada cechy paraboli, a autorzy nie narzucają nam jednej, prawidłowej interpretacji. Na produkcji mocno odbiło się piętno dwudziestego wieku, historii Czechosłowacji oraz całej Europy, stąd w dziele możemy doszukać się krytyki ówczesnych systemów totalitarnych. Istotnym elementem filmu jest również bunt represjonowanej mniejszości. Omy, by uzyskać swoje podstawowe prawa, sprzeciwiają się wrogiej władzy i dyskryminującemu ich systemowi. Z dehumanizacji grupy i prób jej zwalczania przechodzimy powoli do formalnego uznania jej praw oraz pokojowego rozwiązania konfliktu. Za to odwrócenie sił i postawienie człowieka w roli słabszego zwierzęcia pomaga nam dostrzec, jak wygląda nasz własny stosunek do przyrody.

Wobec produkcji często pada zarzut, jakoby wykreowane postacie nie posiadały cech charakterystycznych, przez co wydają się nieciekawe. Nie można się z tym nie zgodzić, jednak nacisk nie jest tutaj kładziony na indywidualizm postaci, ale na to, że każda z nich jest częścią składową społeczeństwa, jakie tworzy. Zmieniając w ten sposób perspektywę, zyskujemy dwóch bohaterów zbiorowych – rasę Draagów oraz rasę Omów, których różni wygląd, sposób bycia, motywacje oraz położenie, w jakim się znajdują.

Rolanda Topora bardzo intrygował problem społecznego konformizmu. Temu zagadnieniu poświęcił m.in. uważaną za jego opus magnum powieść Chimeryczny lokator, na kanwie której powstał film Lokator Romana Polańskiego. Według Topora, ludzie próbujący podporządkować się oczekiwaniom społeczeństwa szybko tracą swoją prawdziwą tożsamość. Trelkovsky coraz bardziej przypomina byłą lokatorkę swojego mieszkania, a Omy – potulne zwierzątka domowe. Dobrze widać to na przykładzie sceny, w której inne dzieci namawiają Tiwę, aby jej pupil wziął udział w pojedynku. Oswojonym ludziom udziela się nastrój brutalnej rywalizacji: biją się między sobą, grożą przy pomocy jakichś nieartykułowanych obelg, mordują swoich przeciwników, tracąc przy tym resztki człowieczeństwa.

Tym, co nie pozwala oderwać się od ekranu, nie jest fabuła (która w gruncie rzeczy jest bardzo prosta), tylko ta obca, wręcz psychodeliczna wizja odległego świata, z którą idealnie współgra jazzowo-funkowa ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Alaina Goraguera.

Niestety, dużym ograniczeniem dla wyobraźni twórców był mały budżet produkcji. Tła, chociaż przybliżają nam niesamowitą florę i faunę planety, często wydają się zbyt puste. Animacja jest prosta, mało dynamiczna, a kadry bywają jedynie „zamrożonymi” ilustracjami. Brak funduszy odcisnął się również na zakończeniu filmu, które po macoszemu streszcza nam, jak obie rasy zażegnały spór. Jednak trzeba przyznać, że Laloux i Topor, mimo wielu przeciwności losu, nakręcili świetny niskobudżetowy film wyróżniający się swoją oryginalnością oraz inspirujący kolejne grona artystów.

Oto niektóre artykuły, z których korzystałam:

René Laloux, The Man Who Made 'La Planète Sauvage' (’The Fantastic Planet')

’Fantastic Planet' Is a Fantastic Film of Surreal Hallucination

Fantastic Planet looks as strange today as it must have 40 years ago

Fantastic Planet: Gambous Amalga