Naciśnij ESC aby opuścić wyszukiwarkę

Brudny róż (A. Herman, „Silesian Gothic”)

2/2026

Recenzje /

Girlhood is a spectrum, a przynajmniej tak mówią memy. Na dwóch końcach tego spektrum można znaleźć Gregora Samsę w formie robaka i sarenkę z kokardką na ogonie, Barbie w reżyserii Grety Gerwig i album Brat Charli XCX, a nawet figę i granat. Użytkowniczki Instagrama czy Pinteresta mają zatem świadomość, że doświadczenie dziewczyńskości nie jest jednorodne, ale obejmuje elementy, które bywają od siebie skrajnie różne. 

Nie dziwi więc, że w tomie Silesian Gothic, który Anouk Herman rozpoczyna słowami: oto jest dziursko, kanion, mózg nastoletniej / dziewczynki (prolegomena), znajdzie się miejsce dla śmietanki i krwi, muzyki Lany Del Rey i mirry, architektki Kany Radević i generała Jerzego Ziętka. Można się tutaj zastanowić, czy skoro kategoria dziewczyńskości może pomieścić niemal wszystko, to nie traci krytycznego potencjału przez rozmycie się – i nie będą to wątpliwości niesłuszne. Zestawienia, które proponuje Herman, nie są jednak przypadkowe. Świetnie łączą popkulturowość (szczególnie tę związaną z internetem) z, jak nazywa to Filip Matwiejczuk, analizą strukturalną. Dzięki temu osobie autorskiej udaje się ukazać dziewczyńskość w całej rozciągłości, unikając jednocześnie banalizacji.

Dobrze to widać w wierszu przyjaciółki. Po pierwszej strofie, w której podmiotka deklaruje, że nie będzie więcej oceniać swojej przyjaciółki za umawianie się z mężczyznami, można by się spodziewać znanej z liberalnego feminizmu narracji o wolności wyboru preferowanego stylu życia (bo jesteś / równie bystra, co silna, równie moja, co ode mnie inna. / i nie mam prawa cię rozliczać). Szybko okazuje się jednak, że życia podmiotki i adresatki są wypełnione pracą, bynajmniej nie w wydaniu girlboss, ale mało prestiżowym zatrudnieniem „w zakładzie” połączonym z nieodpłatną pracą „w domu”, w tym stosunkami seksualnymi niepokojąco określonymi jako „czwarta zmiana porno”. Co zaskakujące, dalej pojawia się nie wyraz buntu wobec takiego stanu rzeczy, tylko przygnębiająco szczere stwierdzenie: umiemy nazywać to, co nas / spotyka, ale trudno jest nam się od tego odciąć. Herman stawia zatem bohaterki w bardzo niejednoznacznej pozycji – przyznaje im świadomość, ale nie sprawczość. Skoro nie mogą się odciąć od niesprawiedliwości, w tym nierównego podziału pracy, to nie ma mowy o wolnym wyborze. Końcowa fraza: możemy sobie zrobić peelingi, / maseczką oczyścić zagłębienia skóry wybrzmiewa więc smutno. Dziewczyński rytuał spa jest rozwiązaniem zupełnie naskórkowym w obliczu olbrzymiego zmęczenia, które odczuwa przyjaciółka.

Podobnie wygląda rzeczywistość osób bohaterskich wielu innych wierszy w tomie, na przykład ze skowytu mojej bff:

moje przyjaciółki zniszczone pracą ponad siły

robiące drugą dniówkę w domu

anielogłowe pokojówki kelnerki sprzedawczynie

u boku poetów którzy nic nie mają

i nie potrafią nawet ruchać i się nie starają

Ich codzienność wypełnia przemoc, której doznają od byłych szefów z gastro (is true crime really that insensitive?) i partnerów, niesatysfakcjonujący seks oraz raczej rozprowadzane niż zażywane substancje psychoaktywne. Dochodzę tutaj do tego, co wydaje mi się w Silesian Gothic najbardziej interesujące. Herman umie nie tylko wydobyć dziwaczność, okrucieństwo czy niepewność, które zawsze są wpisane w czas dojrzewania – to potrafią też memy – ale sytuuje osoby bohaterskie w konkretnych realiach społeczno-ekonomicznych. Jednocześnie nie oddziela sztywno przestrzeni, w których ma miejsce wyzysk. Zwraca uwagę zarówno na pracę fizyczną, jak i emocjonalną. Istotna wydaje mi się też pierwsza zmiana przed lustrem z przywołanych powyżej przyjaciółek. Konieczność odpowiedniego odgrywania płci zaczyna się już podczas dorastania, ale nie jest wyizolowaną formą opresji, dotykającą tylko młodych dziewczyn. To część tych samych mechanizmów, które narzucają na dojrzewające bohaterki drugą, trzecią i czwartą zmianę oraz zmuszają ich matki do popołudni przy zleżałym piwie / do słuchania bez przerwy siedemdziesiąt godzin (ze skowytu…).

Dodatkowo Herman jeszcze bardziej komplikuje ten obraz obecnością podmiotów queerowych i ich pragnień, zupełnie nieprzystających do normy, jak w wierszu postawmy z głosu nowe ciało. less radioactive, less fat, less strong. kształt tego ciała może być przygodny. filar. wieżyczka. brzoskwinia. pąk . To tutaj pojawia się wręcz medyczny opis zabiegu poszerzania bioder i, kontrastowo, momenty intymnej czułości między bohaterkami. Herman z jednej strony pokazuje ich chęć funkcjonowania zupełnie poza dostępnymi schematami, a z drugiej nie ma złudzeń, że te ciała także są poddane wyzyskowi (masz czoło znaczone kreskami jak mapa, / zmęczenie/jebanie, opadło ci brew).

Jak próbować wszystkie te kwestie rozwiązać? W wierszu solstisi znajdujemy zapowiedź:

[…] będziemy wędrować w czasie,

spać po resortach byłej jugosławii: kosmiczny

kwasowy komunizm, ale to polska, ale to

retroprzyszłość, to sosnowiec gierka, zielone

połacie wpkiw, wieża szklarniowa,

herman–jetsonowie.

Dobrze tutaj widać sprawność, z jaką Herman łączy różne konteksty – w tym przypadku teorię Marka Fishera, ikonografię Śląska z okresu PRL-u i retrofuturystyczną animację. Wszystkie te elementy odsyłają przede wszystkim do, z różnych powodów niespełnionych, wizji wspaniałych przyszłości. Co jednak ważniejsze, fragment ten zapowiada, że ostatnia z trzech części książki – zatytułowanych kolejno Przed, W trakcie i Po – będzie już nie tylko opowieścią o kondycji osób bohaterskich, ale także próbą skonfrontowania ich z nieograniczonymi możliwościami w świecie, w którym demokracja liberalna pachnie wędzoną mrzonką (hotel zlatibor wg kany radević). Od tej pory robi się też o wiele dziwniej – pojawia się kosmiczna seksturystka, mieszają się miejsca, przeskoki między dekadami są coraz bardziej swobodne.

Interesujący jest zresztą sam trójpodział Silesian Gothic. W najprostszej – wręcz narzucającej się przez tytuł wiersza co się wydarza gdy tracisz dziewictwo – interpretacji tym, co oddziela Przed i Po jest inicjacja seksualna. Słusznie zauważa jednak Matwiejczuk, że ta bezpośredniość jest pozorna, a przełom może oznaczać pierwszą miłość oraz smugę cienia: przejście, granicę, moment zwrotny w życiu jednostki, utratę złudzeń, konfrontację z odpowiedzialnością, konsekwencjami i tak dalej. Dla mnie bardziej istotny jest tytuł kolejnego wiersza z W trakcie – cytowane już wyżej solstisi, czyli przesilenie. Przez całe Przed w osobach bohaterskich coś rośnie, a czytelnik otrzymuje liczne sygnały, że „wiele się wydarzy” (silesian gothic). Bohaterka prolegomeny chce zostać striptizerką. / a potem prezydentką, ale już podmiocia z W trakcie mogą być towarzyszkami generała czy nawet dygnitarzami. Dopiero w tej części dziewczyńskość zyskuje charakter totalny. Nie jest wyłącznie stanem oczekiwania na zmianę czy cud, lecz kondycją, w której można być wszystkim naraz, jak w hotelu zlatibor…: anouk architekt, anouk urbanista, anouk prezydent wielotysięcznego miasta, / anouk delegat, anouk edward gierek, anouk jerzy ziętek, anouk stary dziad. W tym samym wierszu podmiocię oznajmia:

nie chcę marzyć o jedzeniu i prądzie, kana,

będę marzyć o rzeczach, których nie było, w miejscach,

które nie miały miejsca, w czasach, z których

podobno każdy wyrósł […]

Dziewczyny nie przyjmują służebnej postawy wobec nikogo i niczego. Tylko w takich okolicznościach mogą wyzwolić wyobraźnię ku myśleniu utopijnemu. 

Wyszukiwanie jego śladów w przeszłości pozwala na zachwyt (na przykład ocalałym kielichem z katowickiego dworca albo willą na dachu w Jastrzębiu-Zdroju), który, chociaż jest w tym przypadku twórczy, to może być tylko punktem wyjścia do własnych fantazji. Osoba autorska mówi jasno: początek poszukiwań może odbywać się wśród tego, co było, ale czas / już na szczęście nas nie dotyczy (wacław zalewski) i trzeba kontynuować je gdzieś dalej. Żeby tego dowieść, Herman wysyła swoje osoby bohaterskie w kosmos. Tego gestu nie należy oczywiście utożsamiać z pochwalaniem chęci kolonizacji nowych planet. Kosmos funkcjonuje tu raczej jako symbol tego, co nieodkryte, ale też wymykające się ludzkiemu poznaniu, a więc wolne od kategorii, które sprawiają, że w znanej nam rzeczywistości funkcjonowanie bywa tak trudne. Obaw przed radykalnymi zmianami może być wiele, jednak w wierszu rakieto podmiocię uspokaja i zachęca:

nie zamkną się przed nosem wszystkie 

drzwi z kolei. weź, wyciągnij rękę, żeby

je pociągnąć. spójrz: te lustra nadal chcą

chłonąć odbicia.

Ten fragment pięknie łączy strachy z części Przed i Po. Lęk przed porażką jest wpisany w każdy wielki projekt zmiany rzeczywistości. Jednocześnie te kilka wersów mogłoby być skierowanych do nastolatki przerażonej niepewną przyszłością. W obu przypadkach Herman zdaje się mówić, że dostępne opcje jeszcze się nie wyczerpały i warto próbować nowy, / spomiędzy strunek, / wydłubać głos (dokończenie).