bodysmall
RECENZJE | 16.03.2015

Zmiany pod skórą („Body/Ciało”)

Prokuratora nie brzydzą zwłoki, nie odrzuca ani ich widok, ani zapach. Są integralną częścią jego zawodu, podobnie jak papierkowa robota. Problem zaczyna się, gdy prokurator kończy pracę i wraca do domu. Przebywają tam ciała zupełnie nieznane i obce – w tym jego własne.

Tytuł docenionego na Berlinale, najnowszego filmu Małgorzaty Szumowskiej można interpretować na różne sposoby. Można go potraktować dosłownie: ciało to zwłoki wisielca, którego sznur przecinają policjanci w scenie otwierającej. Prokurator przeprowadza oględziny, beznamiętnym tonem dyktując zdenerwowanemu aplikantowi kolejne uwagi. Córka prokuratora, Olga, również koncentruje się na ciele – używa go jako narzędzia do wyrażania wściekłości, buntu i niezgody na to, jak wygląda jej życie. Dziewczyna, która nie potrafi sobie poradzić ze stratą bliskiej osoby, popada w zaburzenia odżywiania. Ciałem, rozumianym bardziej metaforycznie, są duchy, ciała astralne. Najważniejszym z nich jest Wielka Nieobecna – matka Olgi, wokół braku której konstruuje się świat zarówno córki, jak i prokuratora.

Strata jest również istotnym elementem życia Anny, terapeutki, prowadzącej zajęcia w specjalistycznym szpitalu dla osób z zaburzeniami odżywiania, do którego trafia Olga. Jej sposobem na przepracowanie traumy jest szukanie kontaktu ze zmarłymi – używa swojego ciała do przekazywania wiadomości z zaświatów. Całe życie podporządkowała przekonaniu, że dzięki pełnionej przez nią roli medium ma szansę zmieniać ludzi i również w pewien sposób ich ratować. Wszystkie te cechy budują niezwykle złożoną postać, którą pozornie łatwo zaszufladkować. Kobieta ubrana w wydziergany kubraczek, która natchnionym głosem obwieszcza, że kontaktuje się z duchami – nikt nie potraktuje takiej osoby poważnie. Anna jednak przekracza wszelkie granice, które usiłuje jej wyznaczyć na przykład przełożony. Jej determinacja, by pomagać, pozwala przeciwstawiać się obojętności współpracowników. Anna nie zamierza się poddać mimo tego, że często naraża się na śmieszność. Silna wiara w słuszność własnych metod umożliwia jej działanie, ale i wybaczanie – także cynicznemu prokuratorowi, który nie sili się na uprzejmość wobec kobiety, którą uważa za oszustkę.

Metody stosowane przez Annę pozwalają dokopać się do emocji, które trudno wyrazić w konwencjonalny sposób. Charakterystyczny krzyk, który terapeutka proponuje podczas terapii grupowej, pojawia się w filmie dwukrotnie. Pierwszy raz, podczas sesji terapeutycznej, wydobywanie z siebie dźwięku pokazane jest w sposób niemal pierwotny. Kadr skoncentrowany jest na szyi Anny, drgających mięśniach, mechanicznej pracy ciała. Krzyk pokazuje siłę, ale i umożliwia ekspresję. Dopiero podczas terapii Olga dostrzega, że komunikacja z ojcem nie znajduje się poza jej zasięgiem. Gdy krzyk pojawia się po raz drugi, jest zarówno formą wyrazu, jak i pewnego rodzaju obnażeniem tego, co dotąd było starannie ukrywane.

Szumowska w jednym z wywiadów powiedziała, że dla każdego z widzów Body/Ciało może być o czymś innym. Dla mnie najważniejszym wątkiem jest właśnie relacja ojciec-córka. Zastanawia brak punktu styczności pomiędzy tą dwójką. W jawnej, wzajemnej niechęci pozostają jednak subtelnie sygnalizowane pozostałości po dawnej nici porozumienia. Olga i jej ojciec wysyłają do siebie sygnały, których nie potrafią interpretować. Fascynuje wspólna droga bohaterów, przebiegająca od braku jakiejkolwiek płaszczyzny komunikacji i wzajemnego oskarżania się, aż do ostatniej, naprawdę pięknej sekwencji wieńczącej film. Światło powoli wpełzające do pokoju, w którym dzieje się końcowa scena, może zwiastować spokój, który – w końcu – udaje się osiągnąć. W tej chwili najistotniejszy staje się domknięty świat dwojga ludzi, którzy wreszcie zdecydowali się – jakkolwiek banalnie to nie brzmi – odsłonić przed sobą to, co dotąd trzymali głęboko ukryte.

Takiej subtelności nie udałoby się oddać na ekranie bez odpowiedniej obsady. Szumowska dobrała aktorów precyzyjnie, co umożliwiło stworzenie wielopoziomowej historii, którą można interpretować z wielu różnych perspektyw. Reżyserka przyznała, że rola prokuratora została napisana specjalnie dla Janusza Gajosa. Kreacja wycofanego człowieka, który próbuje uporać się z bólem po śmierci ukochanej osoby, pozwala wydobyć to, co najlepsze w jego aktorstwie – dotąd zbyt pospiesznie szufladkowanym. Zaskakuje liczba wcieleń prokuratora. W scenie rozmowy z podwładnym o życiu po śmierci, Gajos kreuje postać zimnego cynika. W przestrzeni prywatnej, prokurator staje się nagle kruchy i jakby zagubiony. Gajos wykazuje się zdolnością do błyskawicznego i zaskakującego przeobrażania swojego bohatera. Kreowanie tak nieoczywistej postaci pozwoliło aktorowi w pełni wykorzystać swoje możliwości. Interesująca jest też rola Mai Ostaszewskiej, odgrywającej bardzo specyficzną postać – kobietę doświadczoną, która zachowała jednak pogodę ducha. Aktorce udaje się skumulować w tej roli wiele sprzeczności. Na pierwszy rzut oka bohaterka wydaje się łagodna i wrażliwa, ale nie trzeba długo czekać, by Anna pokazała swoją siłę, determinację i skłonność do poświęcenia. Zaskakuje też filmowa Olga, czyli debiutująca na ekranie Justyna Suwała. W niewymuszony sposób pokazuje przemianę, jaka zachodzi w jej bohaterce. Potrafi wzruszyć i wytrącić z równowagi – scena, w której Oldze wreszcie udaje się wyrazić to, co czuje, jest prawdziwie przejmująca. Warto również wspomnieć o postaciach drugoplanowych, czyli dziewczynach grających pacjentki szpitala, w którym pracuje Anna. Stanowią interesujące tło, ale i każda z nich jest indywidualnością. Kamera przesuwa się, pokazując wyraźnie każdą twarz i sugerując, że każda z dziewczyn miałaby – podobnie jak Olga – swoją historię do opowiedzenia.

Indywidualność i swoiste zagubienie postaci w otaczającej rzeczywistości podkreśla także warstwa dźwiękowa. W pewnych momentach zostaje wytłumiona, a jednocześnie sami bohaterowie się wyciszają. Wtedy sugerowana jest obecność czegoś niewyjaśnionego, co pozwala im zajrzeć w głąb siebie. Muzyka umożliwia także zmianę postrzegania, choćby na chwilę. W jednej ze scen prokurator obserwuje swoją przyjaciółkę tańczącą do piosenki Republiki (świetna Ewa Dałkowska). Ciało w przestrzeni domowej przestaje być czymś obcym i odstręczającym, staje się kochane i znajome.

Małgorzata Szumowska jest pierwszą od 65 lat kobietą, której reżyserię nagrodzono na Berlinale. Za Body/Ciało została uhonorowana Srebrnym Niedźwiedziem. Reżyserkę doceniono za umiejętność łączenia ciężkiego tematu z przewrotnym humorem. I właśnie to jest w filmie najistotniejsze: brak nachalnego moralizatorstwa i patosu, mimo podejmowania trudnego wątku. Bo jak pokazuje końcowa scena Body/Ciało – to humor, lekkość i śmiech często są cudownym środkiem do rozwiązywania nawet najbardziej skomplikowanych  problemów.

 

Body/Ciało, reż. Małgorzata Szumowska, Polska 2015

Joanna Barańska

Joanna Barańska

(ur. 1992) – studentka kulturoznawstwa na WP UJ. Odkąd założyła bloga na Tumblrze, jest feministką z kryzysem egzystencjalnym. Interesują ją przedstawienia postapokalipsy w filmie i literaturze.