wataha
ROZMOWY, WYWIADY | 16.10.2017

WYWIAD ZE SCENARZYSTĄ WIKTOREM PIĄTKOWSKIM („WATAHA”)

Rozmowa z Wiktorem Piątkowskim, jednym z pomysłodawców i scenarzystów serialu „Wataha”, którego drugi sezon od 15 października można oglądać w HBO Polska

Małgorzata Major: Jak zrodził się pomysł na Watahę? Praca Straży Granicznej w Bieszczadach to nie jest temat, który jako pierwszy przychodzi do głowy, gdy myślimy o scenariuszach polskich produkcji telewizyjnych.

Maszyna do pisania Torpedo narzędzie pracy scenarzystyWiktor Piątkowski: Kilka lat temu bardzo często przekraczałem polsko-ukraińską granicę na wszelkie możliwe sposoby: pociągiem, samochodem, autobusem, samolotem i pieszo. Za każdym razem miałem okazję obserwować pracę mniejszych i większych przemytników, szajki kontrolującej kolejkę oczekujących na wjazd do Polski, ale także sposób działania Straży Granicznej. To był rok 2007, długo przed rewolucją na Ukrainie i kryzysem imigracyjnym w Europie. Polacy niewiele wiedzieli o Straży Granicznej, a Bieszczady były lekko zapomniane medialnie. Pewnego dnia wspólnie z Krzysztofem Maćkowskim i Kamilem Chomiukiem opracowaliśmy pomysł na serial. Tak zrodziła się Wataha.

Czy Wataha od początku miała być pierwszym polskim serialem jakościowym, którym rzeczywiście ogłosili go recenzenci i widzowie? Czy od początku był taki plan, aby pójść pod prąd nurtu seriali paradokumentalnych i sag rodzinnych dominujących w rodzimych ramówkach?

Historia powstawania Watahy jest nie mniej ciekawa od samej fabuły serialu. Pomysł pojawił się w 2007 roku, scenariusze były gotowe rok później, a pierwszy odcinek został wyemitowany przez HBO w 2014 roku. Od samego początku chcieliśmy razem z Krzyśkiem i Kamilem zrobić coś innego. Inspirowaliśmy się najlepszymi zagranicznymi produkcjami i kompletnie nie kierowaliśmy się wymaganiami rynku. Podjęliśmy ryzyko, które na koniec opłaciło się, ale przez lata spotykaliśmy się z odmowami ze strony wielu osób z branży. Również tych, które teraz chwalą serial, a nawet podpisują się pod jego sukcesem.

185318644Wataha HBO fot. Krzysztof Wiktor (1)-1000

Z myślą o jakim widzu pisana była Wataha, jej wyjściowy pomysł i koncepcja całości pierwszego sezonu? Kto miał być odbiorcą modelowym?

Od początku chcieliśmy zaprosić widza do zupełnie innego świata. Akcja w naszych pierwszych scenariuszach działa się zimą w Bieszczadach, na dzikiej zielonej granicy. Nie myśleliśmy o konkretnym widzu, ale wymyśleni przez nas bohaterowie i opowiadane historie były raczej kierowane do widza oglądającego zazwyczaj programy premium [czyli telewizję kablową – dopisek MM].

Co po realizacji całego pierwszego sezonu oceniał pan jako sukces, a co się w pana odczuciu nie udało? W końcu plany realizacji drugiego sezonu pojawiły się dopiero po dwuletniej przerwie, kiedy widzowie stracili nadzieję, że serial będzie kontynuowany.

Na pewno świetnie zagrał stworzony przez nas świat, no i bohaterowie. Bardzo żałuję, że nie zostały zrealizowane pierwsze wersje naszych scenariuszy. W pewnym momencie też wyłączyliśmy się razem z Kamilem i Krzysztofem z prac scenariuszowych. Wydaje mi się, że w krajach takich jak USA, Dania czy Izrael, gdzie twórcy projektu są odpowiedzialni za jego prowadzenie od początku do końca, powstają lepsze produkcje serialowe. Liderzy na światowym rynku wiedzą, że tylko talenty tworzące format mogą zapewnić mu ciągłość i zmaksymalizować sukces.

Pierwszy sezon emitowano w ponad piętnastu krajach, a także na paryskim festiwalu Series Mania. To duży sukces dla twórcy pomysłu na serial – wiedzieć, że pokazywany jest na jednym z najważniejszych wydarzeń branżowych w Europie, jakim niewątpliwie jest Series Mania?

Watahę pokazano już w ponad dwudziestu krajach, w tym w Wielkiej Brytanii i Australii (jako pierwszy polski serial w historii). Miałem okazję rozmawiać w tym roku z organizatorami Series Manii – podkreślili świeżość pomysłu, która urzekła ich i pozwoliła zakwalifikować serial do konkursu głównego. Napisany przez nas odcinek pilotowy zanotował rekordową oglądalność w emitującym go kanale, więc nie tylko krytykom serial się podobał.

599224511Wataha2_odc. 1_HBO_fot. Krzysztof Wiktor (17)-1000

Czy ucieszyła pana informacja o zamówieniu drugiego sezonu?

Nie jestem już zaangażowany w prace nad serialem, ale zawsze miło obserwować dalszy rozwój swojego „dziecka”. Stworzeni przez nas bohaterowie, świat i sam pomysł na serial są tak mocne, że ciężko jest je zepsuć, więc raczej spodziewam się dalszych sukcesów Watahy.

Interesuje pana tworzenie seriali z wyrazistymi męskimi postaciami, jak bohater Watahy, czyli Wiktor Rebrow? Czy może bardziej inspirujące są obecnie postaci kobiece, jak prokurator Iga Dobosz?

Główny bohater Watahy nie bez przyczyny ma na imię Wiktor [śmiech]. Muszę przyznać, że tworząc tego bohatera, odczuwałem od samego początku silną więź z postacią. Uwielbiam tworzenie wyrazistych mężczyzn, ale w większości pisanych przeze mnie aktualnie seriali głównymi bohaterami są silne kobiety. Taki jest teraz trend na rynku. Filmowcy z opóźnieniem dostosowują się do otaczającej ich rzeczywistości, w której w coraz większym stopniu dominują kobiety.

W ostatnim roku oprócz Watahy pojawiły się inne rodzime seriale, określane mianem jakościowych, jak Belfer czy Artyści. Czy to znaczy, że coś się zmienia w polskich ramówkach telewizyjnych na stałe? Czy zaczyna się zmierzch seriali codziennych?

Wydaje mi się, że jest jeszcze za wcześnie na tak optymistyczne wnioski. Od trzech lat pracuję przede wszystkim w krajach Europy Zachodniej. Obserwuję rozwój telewizji w Niemczech, we Włoszech, oczywiście w Skandynawii. Polska pozostaje daleko w tyle i niestety dystans wydaje się powiększać. Nie chciałbym, żeby zabrzmiało to pesymistycznie. Jestem pewny, że u nas również decydenci w stacjach telewizyjnych wykażą się większą odwagą i postawią na najciekawsze projekty i twórców, a niekoniecznie na „piosenki, które już kiedyś słyszeli”.

1084178099Wataha2_odc. 1_HBO_fot. Krzysztof Wiktor (35)-1000

Nad czym pan teraz pracuje?

Właśnie przyleciałem z Danii, gdzie pracuję nad serialem będącym duńsko-niemiecką koprodukcją. Projekt rozwijany jest w ramach programu, w którym udział biorą między innymi Adam Price (Borden) i Søren Sveistrup (The Killing) oraz niemiecki gigant Studio Hamburg. Właśnie razem z Jamesem V. Hartem (Drakula, Hook) skończyłem pracę nad scenariuszem odcinka pilotowego międzynarodowego thrillera osadzonego we Włoszech oraz stworzyłem koncept niemieckiego serialu kryminalnego dla RTL. Jeśli chodzi o polskie produkcje, to ostatnio rozwijam wspólnie ze swoim zespołem dwa projekty: supernatural thriller, który w lipcu prezentowaliśmy na międzynarodowym festiwalu w Odessie, oraz kryminał/ political thriller, który przedstawię po raz pierwszy publicznie już w październiku podczas międzynarodowego festiwalu w Rzymie.

Jak młody polski scenarzysta może przebić się ze swoimi projektami na zachodnie rynki europejskie? To chyba bardzo wyboista droga?

Poza Polską reprezentuje mnie agencja z Monachium, dlatego też działam głównie w Niemczech. Od kilku lat ciężko pracuję na swoje nazwisko i pozycję na europejskim rynku. Z pewnością pomogły studia w Berlinie, Londynie i Kopenhadze, warsztaty, kursy i szkolenia prowadzone przez najwybitniejszych teoretyków z USA (Syd Field, Robert McKee, John Truby i wielu innych). W Polsce świetne podstawy dały mi studia w Szkole Filmowej w Łodzi, ale i tak najbardziej rozwinąłem się dzięki pracy z takimi gwiazdami jak Frank Spotnitz, Graham Yost czy James V. Hart. Przede wszystkim nauczyłem się od twórców z USA, Danii i Włoch, czym jest writers’ room, czyli zespołowa praca nad pisaniem seriali. W Polsce brakuje jeszcze wiedzy na ten temat. Aby odnieść sukces na zachodnich rynkach, na pewno trzeba stale rozwijać się i podnosić swoje umiejętności.

Jakie seriale ogląda pan prywatnie? Co szczególnie przypadło panu do gustu w minionym roku?

Ostatnio najbardziej spodobały mi się Tabu i Wielkie kłamstewka. Z europejskich produkcji przypadł mi do gustu serial moich kolegów z Berlina – 4 Blocks. W najbliższym czasie najbardziej czekam na Babylon Berlin. Niemiecka branża wypatruje tego serialu od ładnych kilku lat. Po obejrzeniu części materiałów mogę zdradzić, że zapowiada się serial na światowym poziomie.

__

Portret Wiktora Piątkowskiego – prywatne archiwum.

Pozostałe fotografie – HBO Europe, spol. s.r.o. All rights reserved. 2017.

 

Małgorzata Major

Małgorzata Major

(ur. 1984) – kulturoznawczyni, autorka tekstów poświęconych kulturze popularnej („EKRANy”, „Bliza”, „Fabularie”, „Tygodnik Przegląd”, „Kultura Popularna”), współredaktorka tomów „Władcy torrentów. Wokół angażującego modelu telewizji”, „Pomiędzy retro a retromanią”, „Wydzieliny”.