bargielska
RECENZJE | 16.12.2013

Wszystko i tylko („Szybko przez wszystko” Justyny Bargielskiej)

Gdyby posłużyć się nomenklaturą facebookową, trzeba by oznaczyć to tak: Bargielska była w: wszystko, z: tylko. Dowodem, że była, są wiersze z trzech tomów zebrane w Szybko przez wszystko. Na okładce zbioru: człowiek i pies – dwa zamknięte układy, na które naniesiona została seria znaczników jak w atlasie anatomicznym. Widzisz cały obrazek, ale oznaczony i podpisany jest na nim konkretny punkt. Że bierzesz ten autobus razem z tamtą w czapce, / z tą na biało, z tym dzieckiem i z drzewem irysowym [Dwa fiaty].

 

Najpierw o szybko

W takich wypadkach oczekuje się opowieści o ewolucji poetyki, o tym, jak się Bargielska na przestrzeni tomów zmieniała albo – który najlepszy, albo – według jakich kluczy tematycznych można by ułożyć zjawisko „Bargielska”. Zastrzegam – nie będzie porządkowania wszystkiego. Interesuje mnie tylko, które się wymyka.

Wielki głód wypowiedzenia wszystkiego nie jest u Bargielskiej zaspokajany słowotokiem. Poluzowaną wyobraźnię poetki wyraźnie kiełzna język. I z tego zderzenia – języka i wyobraźni – bierze się wrażenie swoistego wyścigu – słowa i obrazu. Paradoksalnie, mimo poczucia, że dostajemy wszystko, z tym dzieckiem i z drzewem irysowym, jest to poezja niezwykle oszczędna w słowa. Sytuacje i obrazy nie trwają dłużej niż ich czas stygnienia [Hale Faelbetu, China shipping].

Poezja Bargielskiej to szybkoobrotowa wirówka, w której odwirowany zostaje język. Uzyskane cząstki poetka zestawia w nowe konfiguracje. W ten sposób uzyskuje zupełnie nową jakość. Jak pisała Anna Kałuża o China shipping: całość kolażowego świata nie wymyka się spod jej kontroli. Bargielska jednak od pierwszego tomu Dating sessions pozostaje zupełnie wolna od jakiejkolwiek awangardowej maniery, nie ma w jej poezji śladu wysilenia, jest wrażenie jakiegoś słownego flow: ryjcie w piaskowcu kicię / wielkooką wśród mnóstwa szczegółów. teraz, szybko [pierwszy peryskop kici z tomu Dating sessions].

 

Nadmiar

Jeśli chodzi o tematyczną i językową różnorodność, najśmielszą propozycją wydaje się tom China shipping. Za jego główny motyw można by uznać bogactwo i nadmiar świata: Kot leśnika to nie jest jakiś wygrzebywacz / kości. Od mi do mi i z powrotem zalicza tyle aksamitnych seksów, deserów, owoców, / że ich liczba nie mieści się w książce / telefonicznej New Yorku [Kot leśnika, China shipping]. Wyróżnia go wielość scenerii (Europa, Australia, Chiny i Nowy Jork), konwencji, bohaterów, środków i form. Opisanie nadmiaru znajduje odbicie w językowej wynalazczości i śmiałości skojarzeń.

Podmiot wierszy rozważa wariantowość rzeczywistości: śniło mi się, / że zamieniłaś się w białego kota [Ługowałem, China shipping]. Po stronie podmiotu kobiecego jest nietrwałość: Że zmieniłaś się w gekona / i przyszłaś, ale tylko morze wyschło / przez noc. Bohaterka tych wierszy skórę ściąga jak przebranie: Moja skóra została chyba w domu na wieszaku, [Ultrasonograf pasażerski, China shipping], bywa niedzielą [zaproszenie z tomu Dating sessions], żałuje że siebie / nie mogła urodzić dokładniej […] niekiedy się pomyli że jest okaryną [moja!, Dating sessions], chciałaby być panterą [Piękna młynarka, Dwa fiaty], wtedy, kiedy akurat jest piękną młynarką. Owa zmienność jest zmiennością żarłoczną – to, co było, musi ulegać temu, co będzie: Stąd najlepsze są / te historie, które się kończą / zagładą wszechświata zaraz po / pierwszym seksie. [E. & E., China shipping]. U Bargielskiej nadmiar zespojony jest z brakiem.

 

Brak

Doświadczenie braku w najbardziej bezpośredni sposób opisują przejmujące, choć nieegzaltowane wiersze z tomu Dwa fiaty:

Mieliśmy dzieci, ale to nie były dzieci, to były buty na dzień. [Dwa fiaty, Dwa fiaty], Zrobiłam miejsce na śmierć w swoim życiu, / odchyliłam kołdrę, koszulę, odemknęłam klatkę żeber. / Nie miałabym miejsca dla nikogo z was, gdybym nie zrobiła / miejsca śmierci. [Przekład, Dwa fiaty], Pytam się, czy wysłali te cholerne zwłoki, / czy nie. Piszą mi, że wysłali, / opóźnienie mogło być spowodowane pogodą / i żebym napisała w przyszłą środę, / czy chcę reklamować, czy inne zwłoki w zamian. [Jednym słowem, Dwa fiaty].

Tylko ma więc podwójne znaczenie. Jest tym, co znajduje się po stronie pojedynczości, szczegółu, wnikliwego spojrzenia, po stronie tego wszystkiego, co da się powiedzieć jeden raz w niepowtarzalny sposób. Z drugiej strony, tylko to zgłaszanie zastrzeżenia w stosunku do rzeczywistości. Tylko to coś, co jest lekko przesunięte względem stawianych przez podmiot oczekiwań, jest wyszczerbione, nadgryzione, jest czymś obok, czymś zamiast czegoś, czasami odwrotnością, ale także – sprzeciwem wobec pustki. Owo tylko domaga się akceptacji. […] Ciesz się, / miasto, wszystko jest na swoim / miejscu, seter pod parasolem / a gekon w kokonie i tylko ja nie wiem, / czy fruwam, czy pływam, czy on [Miejsce po balonikach, China shipping].

Uporządkowanie świata jest pozorne, bo wyłącznie językowe, wszak gekon z kokonem pasują do siebie tylko brzmieniowo, podobnie jak seter pod parasolem. To, co stylistycznie układa się pięknie i znośnie, niekoniecznie tworzy spójny obraz świata. Porządek językowy jest oderwany od rzeczywistości. Z drugiej strony, w niewspółmierności języka i świata jest jakieś bezpieczeństwo. Rzeczywistość, do której odsyła poezja Bargielskiej, wydaje się uodporniona na zewnętrzne wobec siebie kategorie. Nie jest domeną tej rzeczywistości ani porządek ani chaos.

Karkołomna próba porządkowania świata z tomu China shipping powtórzona zostaje w najnowszym tomie Bach for my baby w wierszu Harfa daje radę: […] wszystko jest na swoim miejscu, / mąż przy stole a nie mąż w pociągu, / dzieci donoszone w kojcach a upuszczone w otchłani, / pies w czystej pościeli a śmierć zawsze za progiem. Świadomość istnienia pewnego tylko (psa w czystej pościeli czy śmierci za progiem), która towarzyszy poezji Bargielskiej, pozwala na wyjście poza dualistyczny podział na chaos i porządek.

Bohaterka tych wierszy nie celebruje swojej wyjątkowości, jest jedną z księgi tysiąca figur [co mi się śni, Dating sessions], tworzy czterdziestą pierwszą czarną książkę [40 czarnych książek, Bach for my baby], a na pytanie: „czy istnieje raczej coś niż nic?” odpowiedziałaby zapewne, że istnieje tysiąc powtórzeń i tylko.

 

Justyna Bargielska

Szybko przez wszystko

Biuro Literackie, 2013

Liczba stron: 129