carskafilizanka
RECENZJE | 18.04.2016

Wspomnienia z różowym trojkątem w tle (M. Głowiński „Carska filiżanka”)

Literacka opowieść o Zagładzie, niezależnie, czy usytuowana jest po stronie wspomnień samego autora, czy też już po stronie postpamięci (będącej realnym znakiem zakorzenienia w historii i kulturze), ma na celu próbę przepracowania tej traumy. Praca pamięci pozwala rozliczyć się z doświadczeniami wojennymi –  tymi osobistymi, jak i zapośredniczonymi przez cudzą opowieść. Podobny mechanizm wykorzystuje Michał Głowiński w powieści Carska filiżanka, prozatorskiej sumie doświadczeń tamtego okresu.

Zanim o spektrum poruszanych przez autora problemów, warto powiedzieć o warstwie stylistycznej, która wyróżnia się od pierwszych akapitów powieści. Ma to związek z charakterystycznymi cechami twórczości Głowińskiego, który swą historyczno- i krytycznoliteracką praktykę przekuł w połowie lat 90. na rzecz twórczości prozatorskiej, głównie wspomnieniowej. Jej najbardziej znanym efektem pozostają Kręgi obcości.

Forma Carskiej filiżanki przepełniona jest wyszukanymi intertekstami, będącymi świadomym i zręcznym nawiązaniem do kanonów literatury zarówno światowej, jak i  rodzimej. Bezpośrednio przywołane zostają nazwiska Victora Hugo, Marcela Prousta, Jeana Paula Sartre’a czy Franza Kafki. Amatorzy polskiej literatury będą zaś czerpać przyjemność z odszyfrowywania odniesień do twórczości Witolda Gombrowicza czy Jarosława Iwaszkiewicza. Jednocześnie znajdujemy elementy krytycznoliterackie, gdzie bohater powieści wprost wyraża negatywne komentarze na temat literatury socrealistycznej – będącej tu znakiem twórczości zideologizowanej.

W pierwszych zdaniach powieści spotykamy się z refleksją nad pojęciem czasu i przestrzeni, a właściwie postmodernistycznym brakiem ciągłości doświadczenia. Czas i rzeczywistość – mające tendencję do rozproszenia i istnienia w odrębnych kawałkach – właśnie w ten sposób rysować się będą na kartach całej powieści. Bo właśnie w tej formie została ona skonstruowana – jako suma pojedynczych wspomnień, których katalizatorem staje się tytułowa filiżanka. Na wzór proustowskiej magdalenki – przedmiot codziennego użytku, należący do rodziny bohatera, będący jednocześnie pretekstem do uruchomienia pracy pamięci. Mimo że wspomnienia są chaotyczne i zahaczają o najróżniejsze doświadczenia z czasów wojny, ale i powojennej budowy polskiego socjalizmu, wyłania się z nich spójny obraz głównego bohatera. Tym samym ujawnia się tutaj dwubiegunowy charakter pamięci o traumie Zagłady. Z jednej strony podmiot usiłuje zepchnąć ją poza granice świadomości, z drugiej stara się ją pielęgnować w zakamarkach umysłu, by ocalić od zapomnienia. W ten sposób to, co zostało stłumione przez bohatera, powraca spoza granic wyparcia w szeroko zarysowanej archeologii wspomnień. Jedno wydarzenie zdaje się woływać kolejne, co nieustannie przypomina w swej strukturze metafory geologiczne:

Przeszłość jest bezdenna – napisał Gombrowicz w „Dzienniku”, obwarowując to ogólne stwierdzenie wywodzącymi się z własnych doświadczeń zastrzeżeniami. Wkrótce potem, jak paleontolodzy bądź archeolodzy ujawniają światu coś, co wydaje się bezwzględnie czy wręcz absolutnie nastarsze, pojawia się rzecz jeszcze bardziej archaiczna, wydobyta z jeszcze głębszych pokładów naszego naturalnego, bądź ludzkiego świata.

Zgodnie z powyższym podmiot próbuje przebić się przez kolejne warstwy świadomości, by dotrzeć do jądra, które być może stanowić będzie sumę jego wspomnień.

Głowiński dzieli swą opowieść na dwie zasadnicze części. Pierwszą z nich stanowi wątek dotyczący Zagłady, którą podmiot został trwale naznaczony. Bohater, którego poznajemy jako żydowskiego chłopca, sięga na wstępie po wspomnienie rodziny, która ukrywała go w czasach okupacji, przywołując historie bliskich mu w tym czasie osób. Płynnie przechodzi do okresu studiów polonistycznych, które  ujawniają już drugą część opowieści – wątek homoseksualizmu bohatera. I to właśnie on staje się dominantą tekstu oraz znakiem jego podwójnego wykluczenia . Zarówno pochodzenie żydowskie, jak i orientacja seksualna skazują go na społeczny ostracyzm, który wynika również z usposobienia postaci. Chłopiec, a potem mężczyzna jest wiecznie zlękniony w obawie przed ujawnieniem swej realnej tożsamości. W ten sposób wraz z podmiotem czytelnik przechodzi przez kolejne stadia wykluczenia.

Homoseksualizm przedstawiony w powieści Głowińskiego jawi się jako nieustanna walka opozycji między namiętnością a wrogo nastawioną do niej kulturą panującego socrealizmu. Poznajemy jego orientację w momencie, gdy przywołuje reminiscencję chłopaka, który już za czasów szkolnych ukształtował jego ideały erotyczne. Jest to jednak nieustanne hamowanie popędów i samowykluczenie ze sfery nieakceptowalnej formy seksualności. Strach przed grzechem i społecznym ostracyzmem dominuje nad potrzebą zaspokojenia elementarnych potrzeb i skłonności bohatera. Jego uczucia mają charakter platoniczny, nieznajdujący ujścia w cielesności. Kulminacja homoerotycznych uczuć przeradza się w postępującą autodestrukcję bohatera, który usilnie stara się tłumić rządzące nim emocje.

Tutaj spotykamy się z seksualizacją spojrzenia, tak silnie narzucającą skojarzenia z prozą Gombrowicza. Właściwie cała strefa erotyki zawęża się tutaj do pożądliwego spojrzenia, którym podmiot obdarza swych wybranków. Jednocześnie jest to spojrzenie na tyle powściągliwe, że  jeden z kolegów dokonuje gombrowiczowskiego aktu „gwałtu przez oczy” na głównym bohaterze, podrzucając mu w pole widzenia rysunek penisa.

W jednej z opowieści, które składają się na Carską filiżankę, sięga po historię przyjaciela z obozu, który, mimo aryjskiego pochodzenia, ginie właśnie ze względu na swoją orientację seksualną. Matka zamordowanego z ulgą przyjmuje wieść o śmierci syna, który swoją dewiacją przysparzał rodzinie wstydu.

Przejście przez etap wykluczenia znajduje jednak optymistyczne rozwiązanie w latach 60., gdy bohater podczas podróży zagranicznej ma możliwość poznania owoców rewolucji kulturowej, jaką niewątpliwie staje się klub gejowski. Takim samym kontrapunktem dla prowadzonej przez Głowińskiego narracji jest Paryż – antidotum dla przytłoczenia socrealistyczną rzeczywistością.

W rezultacie autor Carskiej filiżanki daje czytelnikowi przejrzyste studium pracy pamięci. Nie tylko ujawnia jej mechanizmy, ale i w kunsztownej literackiej odsłonie ukazuje jej aspekty kulturowe i historyczne. W tych krótkich opowieściach pożywkę dla intelektu znajdą nie tylko badacze tożsamości naznaczonej Zagładą, ale przede wszystkim czytelnicy obdarzeni kompetencjami literackimi, dla których kolejne odwołania kulturowo-literackie rozwiną przed nimi pole rozszerzające interpretacje poszczegolnych historii. Pomimo nieustannie pulsujących emocji bohatera znajdujemy w powieści autobiografię samotnika. Tym bardziej poruszającą, że osadzoną między ludźmi.

 

Michał Głowiński

Carska filiżanka

Wyd. Wielka Litera, 2016

Liczba stron: 238