Drukowanie
RECENZJE | 03.06.2013

Władza wzroku albo historia pewnej namiętności

Srebrzysta struga płynie

przez umęczone serce
Drzemiesz w tym małym kinie
jak list miłosny w kopercie (…)

Wychodzisz zatumaniony,
zasnuty, zakiniony,
przez wietrzną peryferię
wędrujesz i myślisz, że
najlepsze te małe kina,
gdzie wszystko się zapomina;
że to gospoda ubogich,
którym dzień spłynął źle.

Małe kina K.I. Gałczyński

 

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o zmysłowym doznawaniu kina, ale boicie się zapytać. Wszystko, co czujecie w kinie, ale nie umiecie tego nazwać. Po lekturze książki Justyny Budzik wizyta w tym miejscu nie będzie już taka jak wcześniej – i nieważne, na jaki film pójdziecie. Ważne będą same pytania (nawet nie odpowiedzi), jakie zaczniecie wysławiać w ciemności rozdartej wiązką blasku z kabiny projekcyjnej.

Przekonać się, że nie tylko ty czujesz w kinie coś więcej – bezcenne

Dotyk światła. O zmysłowym doznawaniu kina to książka naukowa – świadczy o tym 320 przypisów oraz kilkadziesiąt pozycji bibliograficznych, obszerny indeks nazwisk czy ogromna erudycja i wiedza autorki  – jest to nawet najbardziej wciągająca książka naukowa, jaką ostatnimi czasy czytałam. Jest to też książka pełna nostalgii – nostalgii za dotknięciem niedotykalnego, dźwiękiem urywanej taśmy celuloidowej, miękkimi fotelami małych sal kinowych, za doświadczeniem.

Autorka traktuje kino jako przestrzeń otwartą, w swoich badaniach i refleksjach wychodzi (dosłownie i w przenośni) z sali kinowej. Podążamy zatem za lektorką opowiadającą nam o doznawaniu kina „w”  i „poza” salą projekcyjną; wchodzimy za kulisy, widzimy, co dzieje się za kotarą, w ostatnich fotelach, w salce z projektorem, w kinie, w kolejce po bilety, przed kinem i w całym wszechświecie, ponieważ film daje niezmierzone możliwości na polu kultury uczestnictwa. Filmy się ogląda, o filmach się dyskutuje, czyta, pisze, na festiwale się jeździ, w przeglądach się uczestniczy, na retrospektywach być trzeba. Justyna Budzik zwraca uwagę na rzecz, której przeciętny bywalec multipleksów albo miłośnik wymierających kin studyjnych może sobie nie uświadamiać: jak się okazało, jest to strefa [kino i wszystko wokół, przed, po, w kinie – I.B.] bardzo zmysłowa, wypełniona przeróżnymi wrażeniami sensorycznymi, w której widz uczestniczy przede wszystkim cieleśnie.

Cała praca podporządkowana jest analizie fenomenu, który autorka określa „doznaniem kinematograficznym” i przenosi to doznanie na miejsca pozornie z kinem niezwiązane – archiwa, muzea, ulice miast oświetlone neonami. Zatem obszar, w którym rozgrywa się dyskurs kinomiłosny (skojarzenia z Fragmentami dyskursu miłosnego Rolanda Barthes’a jak najbardziej na miejscu), nie jest ograniczony jedynie do kinowej sali – tam ma tylko swoje źródło.

Od czasu wynalezienia kinematografu i ukonstytuowania się Hollywood fascynacja kinem przybierała różnorodne formy, które autorka tropi i opisuje – od niewinnego zauroczenia po erotyczną moc sali kinowej. Ponieważ to obrazy uwidaczniają zmysłowość seansu, mamy możliwość przyjrzeć się tu także płótnom Edwarda Hoppera i fotografiom Hiroshiego Sugimoto.

Metafora kina: ekran emanujący czystym, białym światłem…

Podążając za (im)materią światła projekcyjnego, znajdziemy się na skrzyżowaniu bulwaru i bocznej uliczki, gdzie nasza sympatia do kina nie słabnie; zadeklarować będziemy mogli naszą miłość do małych sal kinowych albo do multipleksów; zamieszkamy obok kina i otworzymy się na całą gamę zmysłowych bodźców.

Specyficzne połączenie spektakularnego z intymnym w badanym przez Justynę Budzik zagadnieniu zostało ujęte w formę przejrzystego wywodu w klarownym układzie – każda z czterech części książki jest zamkniętą całością i czyta się ją jak dobrą powieść. Niemała w tym zasługa konstrukcji i narracji, poprzez które zaproszeni zostajemy do niezwykłej podróży (a jest to prawdziwa intelektualna Przygoda) czy też wyprawy w poszukiwaniu zmysłowych śladów kina. Przyjęta przez autorkę metoda archeologii wiedzy daje możliwość skupienia się na wybranych, interesujących elementach zagadnienia. Wiele możemy dowiedzieć się zarówno o dyskursie kinomiłosnym, jak i o samej autorce i jej subiektywnym odbiorze poszczególnych obrazów.

Projekt zmysłowej antropologii kina albo erotyczna retoryka tekstu naukowego

Czy można dotknąć światła z kinowego projektora? Oczywiście, że tak – jeżeli bardzo będziemy chcieli, to wszystko jest możliwe. Magia kina. Jako widzowie możemy być kim chcemy i czuć (co chcemy), oczyma szeroko otwartymi śnić na jawie celuloidowy sen. Jak się ogląda filmy? Jak się chodzi do kina? Angażując wszystkie zmysły! Uruchamiając wyobraźnię, widząc w ciemności, słysząc w ciszy, wykrywając słodki, słony, kwaśny lub gorzki smak w powietrzu, zapadając się w miękki fotel. Model sensorycznego doznawania kina uwodzi.

Postscriptum z widowni

Niezwykle autentyczne zauroczenie kinem i sugestywny opis kinematograficznego doświadczenia. Odważny projekt zmysłowej antropologii kina przeradza się w dyskurs kinomiłosny, w którym dyskusje o zaletach i niedogodnościach widm toczymy z Agambenem, o kinie i emocjach rozmawiamy z Deleuze’em i Barthes’em, pod neonami wielkiego miasta przemykamy przez pasaże z Benjaminem, oprowadzani po kinowej topografii przez Marca Augé: intelektualna, surrealistyczna ekstaza.

 

Justyna Budzik

Dotyk światła. O zmysłowym doznawaniu kina

Wydawnictwo FA-art, 2012

Liczba stron: 174

Iwona Boruszkowska

Iwona Boruszkowska

(ur. 1982) – redaktor naczelna portalu Panorama Kultur www.pk.org.pl. Filolożka i kulturoznawczyni, doktorantka na Wydziale Polonistyki UJ, gdzie zajmuje się badaniem figur szaleństwa w literaturze. Tłumaczka współczesnej literatury ukraińskiej. Współpracuje m.in. z magazynem literackim "Radar". Okazjonalnie zajmuje się wszystkim.