mrożek
RECENZJE | 18.11.2013

Wielkie milczenie Baltazara (Małgorzata I. Niemczyńska „Mrożek. Striptiz neurotyka”)

Z jednej strony wymykanie się przez okno w trakcie wystawianej w teatrze sztuki swojego autorstwa, milczenie podczas spotkań, które Mrożek zwykł rozpoczynać bezdźwięcznym „dzień dobry”, kończyć zaś wyczekiwanym „do widzenia”, melancholijne obserwacje, wszechogarniająca nuda, krakowska jesień wzmagająca depresję, wypłakiwanie się Błońskiemu atramentem w papier. Z drugiej – kompleks Gombrowicza, romans z komunizmem, upijanie się z niemocy i powracające wyrzuty sumienia, ogromne pokłady talentu i kompleksów, zamiłowanie do zdobywania i porzucania kobiet i niekończąca się próba znalezienia swojego miejsca na którymś z – a, jak twierdził Mrożek, liczba ich jest śmiesznie mała – kontynentów. I tak źle, i tak niedobrze. Wszędzie niewygodnie, wszędzie nie u siebie, ze wszystkimi nieswojo. Trudno nazwać książkę Małgorzaty I. Niemczyńskiej klasyczną biografią, z jaką mamy do czynienia – szukając niedaleko – chociażby w przypadku tomu Pamiątkowe rupiecie. Biografia Wisławy Szymborskiej Anny Bikont i Joanny Szczęsnej. Trudno, bo na pierwszy rzut oka wydaje się, że całkiem niewielkie tu stężenie Mrożka w Mrożku.

Biograficzna opowieść Niemczyńskiej, a takiej o Mrożku do tej pory nie było i zapewne kolejnej jeszcze długo nie będzie, nie jest na szczęście ani usilnym budowaniem Mrożkowi pomnika, ani karykaturalnym strącaniem go z cokołu. Książka jest przede wszystkim próbą, zresztą udaną, zrozumienia fenomenu twórczości wielkiego pisarza – ale takiego, który nie wieszczy przez lata zza dębowego biurka – bez zasypywania czytelnika nudną faktografią. Mrożek próbuje się wymknąć nie tylko z nieudanego przedstawienia i nużącego bankietu, ale i z tej portretowej opowieści o nim samym. Kluczem do zrozumienia i odnalezienia neurotycznego twórcy stają się miejsca i ludzie. I w taki właśnie sposób Niemczyńska buduje swoją opowieść, szukając autora Emigrantów w rodzinnym Borzęcinie, w krakowskim Domu Literatów i w Krakowie jako takim, w Chiavari, Vence, Paryżu, Meksyku czy przyglądając się jego relacjom z przyjaciółmi, żonami – Marią (zwaną Marą) i Susaną, z Janem Błońskim, Stanisławem Lemem czy Witoldem Gombrowiczem, „szefem”, do którego Sławomir Mrożek miał stosunek obsesyjnie czołobitny.

Striptiz neurotyka rozpoczyna się od zapisu żmudnej drogi (Milczenie), jaką Mrożek przebywa, próbując powrócić do normalności po udarze mózgu. Z pomocą logopedy Beaty Mikołajko Układa też klocki, klaszcze w dłonie, powoli liczy od jednego do dziesięciu, a czasem też od dziesięciu do jednego – ale tylko wtedy, gdy ma dobry dzień. Stroniący do tej pory od ludzi Mrożek, idący „zawsze po drugiej stronie ulicy”, nagle nie jest w stanie poradzić sobie bez pomocy drugiego człowieka, który od nowa uczy go mówić, zapamiętywać, panować nad rzeczywistością, czasem i przestrzenią.

Wtedy zaczyna się striptiz. Mrożek, w ramach autoterapii, pisze Baltazara, wydaje kolejne tomy korespondencji, opowiada swojemu wydawcy o istnieniu dziennika, na którego ostatnią część, tę z lat 90., przyjdzie nam zapewne jeszcze długo poczekać. Niemczyńska z wszystkich tych elementów: korespondencji, dzienników, artykułów, wspomnień, Baltazara, stara się „ułożyć” Mrożka, pokazując, że mówić o nim należy nie od chwili debiutu, ale od momentów, kiedy przychodzi na świat w 1930 roku w Borzęcinie i innego życia zaczyna szukać w literaturze.

Kolejne rozdziały, w których pojawiają się najważniejsze w życiu Mrożka osoby, nazwać można raczej szkicami na temat ich relacji z autorem Tanga. Próbą skonstruowania życiorysu Mrożka z elementów innych biografii. Wszystkie części tworzą jednak nie tyle opowieść o samym Mrożku, ile o epoce czy czasie, w którym przyszło mu debiutować, żyć i wspinać się na literacki parnas. Najciekawsze wydają się rozdziały Włodek, Dom Literatów, Szef i Błoński, które pokazują życie literatów na Krupniczej, w części odurzonych ideologią komunistyczną, wpływ Adama Włodka na życie młodego Mrożka, który płodzi komunistyczne teksty – m.in. reportaż o budowie Nowej Huty dla „Przekroju” – jego trudną relację z Gombrowiczem i przypomnienie wspólnej kolacji, podczas której ten ostatni prosi: Sławomirze, zmieszaj makarony, żeby nie było banalne, wreszcie znajomość z prof. Janem Błońskim.

Autorka wzbogaca książkę zdjęciami dokumentów – rysunkami Mrożka, jego świadectwem dojrzałości, fotografiami – oraz anegdotami, które opisują pisarza nieraz lepiej niż jakiekolwiek biograficzne dane. Ogromnym plusem portretowej opowieści stworzonej przez Niemczyńską jest próba ukazania Mrożka w konkretnych środowiskach, wśród konkretnych osób – przede wszystkim tych w kraju. Już na początku lat 60. Mrożek opuszcza Polskę, a historia rodzinnego kraju, przełomy, zawirowania polityczne i przemiany, chociaż mają wpływ na życie pisarza, nie są jednak dla niego najważniejsze. Wsiąka w przestrzeń, w której żyje. To paryska rewolucja studencka, nie zdarzenia polskiego marca 1968 roku zaprzątają mu głowę. Przemiany polityczne w Polsce, rządy kolejnych osób są dla niego istotne, o ile zmieni się coś w kwestii wydawania jego utworów i wystawiania sztuk w polskich teatrach. Niechęć do rodzinnego miejsca, poczucie braku przynależności, zerwanie z Polską czy egoizm twórcy, rozbuchane ego i zapatrzenie w siebie? Brak w Mrożku romantycznego wieszcza, który z utęsknieniem goniłby do kraju swojego dzieciństwa, aby natchnąć serca rodaków. Chociaż romantyzmu – w nieco innej postaci – trudno mu odmówić, bo w 1981 roku rzeczywiście pojawia się w Polsce, ale nie dla Solidarności, tylko dla kobiety, w której zakochał się do szaleństwa. Mrożek sam buduje swoją narodowość, przez lata określa samodzielnie swoją polskość, a utarte stwierdzenie „obywatel świata” w jego przypadku wypada uzupełnić o kolejny człon – „obywatel świata uciekający przed światem”. Chociaż, co ważne, zamieszczony na końcu książki jeden z ostatnich wywiadów, udzielony przed odejściem Małgorzacie Niemczyńskiej, uznać można za świadectwo godzenia się ze sobą i jednocześnie odchodzenia ze świata, który „nie ma przyszłości”. Mrożek mówi w nim: Przyjeżdżam do Polski, bo to jest jedyny kraj, który mnie interesuje. To jest moja ojczyzna.

Momentami jednak brakuje w tym portrecie wypowiedzi osób związanych z Mrożkiem poza granicami kraju. Kontekst europejski, rozszerzony o wypowiedzi i artykuły zestawione podobnie jak polskie materiały, mógłby z pewnością pokazać jeszcze inną stronę neurotycznego pisarza. Pozostaje mieć nadzieję, że ten, jak i inne tematy poruszane w książce: na przykład wpływ Gombrowicza na twórczość Mrożka czy IPN-owska teczka autora Emigrantów, doczekają się rozwinięcia. Niekiedy obszerny materiał wybierany z dzienników i listów oraz fragmenty rozmów z osobami związanymi z Mrożkiem autorka komentuje zaskakująco krótko. Zdawkowe podsumowania bywają często plusem, sugerując, że to czytelnik – świadek neurotycznego striptizu Mrożka, raz podniecającego, innym razem nużącego – zostaje z nim sam na sam. Warte przypomnienia są też zapomniane niemieckie filmy Mrożka – przesycony erotyzmem Amor oraz osadzony w realiach 1913 roku Powrót, o których wspomina autorka książki. Współpraca pisarza z operatorami skończyła się niekorzystnie dla obydwu stron, a napięte relacje i zgrzyty nie przyczyniły się do sławy dzieł.

Wśród szeregu samotnych upadków Mrożka, które dzieją się równocześnie z jego największymi wzlotami literackimi, jednym z najważniejszych tematów książki są relacje pisarza z kobietami. Było ich wiele; piękne, zainteresowane, oczarowane, ochoczo odwiedzały jego pokój na Krupniczej, kochały się w nim i później. Najważniejsze z nich to zapomniana pierwsza żona autora Baltazara – Maria Obremba – oraz Susana Osorio Rosas, która trwała przy Mrożku do ostatnich dni i przy której odnalazł spokój. Maria i jej siostra bliźniaczka Gabriela – później pierwsza żona Andrzeja Wajdy – obracały się w środowisku artystycznym grupy St-53, sprzeciwiającej się malarstwu socrealistycznemu. Związek Sławomira i Mary przechodzi od początku poważne kryzysy. Mrożek odchodzi. Jednak w sylwestrową noc ‘58/’59 dzwoni pijany i błaga o przebaczenie. Ostatecznie rozdziela ich śmierć Mary, która po osiemnastu dniach ciężkiej choroby odchodzi w październiku 1969 roku. Najciemniejszym związkiem w życiu Mrożka wydaje się relacja z R., zarzucającą pisarzowi, że potrafi on kochać jedynie siebie. Ostatecznie burzliwy związek z Romą Ligocką – bo o niej najpewniej mowa – kończy się rozstaniem.

Striptiz neurotycznego Mrożka zadowala na tyle, że chce się obejrzeć go raz jeszcze, tym bardziej że razem z nim niewielką część garderoby zrzucają i inni wielcy towarzysze jego drogi. Prawdziwi artyści urodzili się histerykami i bałaganiarzami […] – jak twierdził sam Mrożek. Wypada więc pogratulować Małgorzacie I. Niemczyńskiej, że między Milczeniem a ostatnią Rozmową uporządkowała zarówno wielką histerię, jak i rozsiany po świecie bałagan.

——–

Mrożek. Striptiz Neurotyka

Małgorzata I. Niemczyńska

Wydawnictwo Agora, 2013

Liczba stron: 296