• Patronem wydania jest Kraków Miasto Literatury UNESCO
Artykuły, Recenzje | 16.12.2019
W remizach też się nie gra, cóż! (M. Borys, „Polski bajer”, J. Sierakowska, „Nikt nie słucha”)
Artykuły, Recenzje | 16.12.2019

W remizach też się nie gra, cóż! (M. Borys, „Polski bajer”, J. Sierakowska, „Nikt nie słucha”)

Spory o disco polo wydają się już dawno przygaszone, a jakiekolwiek emocje związane z tym tematem – spóźnione o co najmniej dwadzieścia lat. Mimo to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że rok 2019 był dla tej sceny istotny. Ponowne wtargnięcie disco polo w mainstream miało miejsce już pewien czas temu, a jego kulminacją była premiera Ona tańczy dla mnie grupy Weekend w 2012 roku. Teraz przyszedł jednak czas refleksji, rozliczeń z przeszłością i prób zajęcia należnego miejsca na mapie polskiej kultury.

Miejsce to zresztą, jeśli weźmiemy pod uwagę politykę mediów publicznych, wydaje się prawie że centralne. Za kilka dni, w wieczór drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia, TVP2 wyemituje benefis Zenona Martyniuka, „króla disco polo” i wokalisty zespołu Akcent. Biografia wykonawcy stała się też kanwą produkowanego przez TVP filmu Zenek, który do kin ma trafić w lutym 2020 roku. Czy trafi zgodnie z terminem – nie wiadomo; obawy budzi fakt, że z niewyjaśnionych przyczyn postanowiono usunąć z YouTube pierwszy trailer filmu. Zenon Martyniuk nie uczestniczył natomiast w nagraniu piosenki Szalona blondynka, wyniku współpracy grup Boys i Bayer Full, ale i tak został w niej zacytowany. To bardzo symptomatyczny utwór; jego tekst został złożony z cytatów z największych przebojów disco polo, zaś towarzyszący mu teledysk to metaforyczna opowieść o długiej drodze gatunku: od remiz (w których już „się nie gra”), aż po Stadion Narodowy. W 2019 roku disco polo doczekało się również dwóch książkowych opracowań – pozycji o ambicjach przybliżenia tego popkulturowego fenomenu i zdjęcia z niego odium prymitywnej muzyki dla mas. Polski bajer. Disco polo i lata 90. Moniki Borys oraz Nikt nie słucha. Reportaże o disco polo Judyty Sierakowskiej – bo o nich mowa – to jednak książki znacząco różne.

Polski bajer, pomimo bardzo przekrojowego podejścia, trudno uznać za monografię disco polo. Książkę należy raczej potraktować jak zbiór kilkudziesięciu mikroesejów, z których znaczna część przybiera formę studium przypadku: analizy pewnego zagadnienia czy nawet konkretnego utworu. Niestety, ta fragmentaryczność narracji to największa wada książki Moniki Borys – najkrótsze podrozdziały składają się z jednego akapitu rozmieszczonego na dwóch stronach, co nijak nie daje przestrzeni na pogłębienie zawartych w nich refleksji. Taka forma, trzeba to przyznać, przyspiesza i ułatwia lekturę. Jest to jednak okupione nieustannie powracającym zawodem wobec wątków, które kończą się, zanim zdążyły się na dobre zacząć. Najmocniej uderzyło mnie to w ultrakrótkim fragmencie poświęconym turbofolkowi; idea porównania bałkańskich brzmień z polskim disco wydaje się niezwykle obiecująca – to muzyka dość podobna formalnie, ale niosąca ze sobą bagaż znacząco odmiennych doświadczeń narodowych. W Polskim bajerze ta polsko-postjugosłowiańska analogia nie doczekuje się jednak właściwie żadnej konkluzji, a w tekście nie pada nawet nazwa ani jednego turbofolkowego zespołu czy utworu. Trudno powiedzieć, po co więc ten wątek w ogóle został wprowadzony; jedynym uzasadnieniem mogła być (niesłuszna!) obawa, że bez niego zabraknie szerszego kontekstu.

Trzeba jednak przyznać, że poszukiwanie owego „szerszego kontekstu” jest myślą przewodnią książki; tę ambicję odnajdziemy już w podtytule, sugerującym próbę osadzenia fenomenu disco polo w realiach jego epoki. Analizy poszczególnych utworów służą odnalezieniu w nich niegdysiejszej (czy na pewno?) Polski: heteronormatywnej, zafascynowanej Ameryką czy czasem nawet tęskniącej za realnym socjalizmem. Całe disco polo, rozumiane jako gatunek, towarzysząca mu scena oraz obieg instytucjonalny, zostaje potraktowane tu jak jeden wielki tekst kultury – logiczną konkluzję nadziei i możliwości polskich lat 90. Zbiór analitycznych miniatur cierpi jednak na rozedrganie gatunkowe. Nie jest to pozycja stricte naukowa, choć prawdopodobnie jej bazą była „oczyszczona” z teorii i większości przypisów praca magisterska. Nie jest to też opracowanie skierowane wprost do masowego odbiorcy, bo jednak zza tekstu nieustanie wyziera jego kulturoznawcza, a momentami może nawet i socjologiczna proweniencja. Nie znam kulis wydawania tej książki, ale odnoszę wrażenie, że pewną porażkę poniosła tu redakcja, która nie znalazła należytej formy dla – momentami naprawdę wnikliwych i erudycyjnych – przemyśleń autorki. Podobnie wydawnictwo potraktowało warstwę techniczną – Polski bajer jest wydany tandetnie i nie jest to niestety stylizacja służąca zachowaniu decorum.

Nikt nie słucha wydano natomiast w sposób zdecydowanie bardziej estetyczny; w wypadku tej pozycji zawodzić zdaje się jednak promocja. O ile Polski bajer był książką wyczekiwaną (a przynajmniej takie wrażenie wyniosłem z Facebookowej bańki nostalgików), o tyle reportaż Judyty Sierakowskiej był bliski tego, by przejść bez większego echa – a szkoda, bo to książka zdecydowanie warta zauważenia. Wbrew zastosowanej w podtytule liczbie mnogiej – Reportaże o disco polo – nie mamy tu do czynienia ze zbiorem autonomicznych tekstów, wręcz odwrotnie: kolejne rozdziały układają się w bardzo sprawną, płynną narrację. Tym, co najbardziej mnie w niej ujęło, jest – wynikające wszak z samej konwencji reportażu – oddanie głosu twórcom i uczestnikom sceny, czyli jej czołowym muzykom, ale również producentom czy fankom. Nie brakuje jednak rozlicznych fragmentów o charakterze faktograficznym: podobnie jak Polski bajer, tak również Nikt nie słucha osadza disco polo we właściwych mu kontekstach historycznych i gatunkowych.

Disco polo w opowieści snutej przez Judytę Sierakowską i jej rozmówców jawi się jako nie tylko gatunek muzyczny, ale może przede wszystkim – zgodnie z tytułem jednego z rozdziałów – „wariacki biznes”: niesamowity splot cwaniactwa towarzyszącego wczesnemu polskiemu kapitalizmowi z eksploatowaną przez ten kapitalizm szczerą pasją chłopaków z prowincji. Lektura książki sprawiła, że z nagłą sympatią spojrzałem na wykonawców disco polo, którzy swoją estradową karierę rozpoczynali pomimo rozlicznych przeciwności losu i z dylematami typowymi dla wszelkiego rodzaju twórców: czy lepiej skupić się na opłacalnej, ale nierozwojowej karierze (granie na weselach), czy też warto zaryzykować i spróbować zawalczyć o własną wybitność (koncerty z autorskim repertuarem)? Nikt nie słucha pełne jest anegdot z lat 90., ale nie brak w nim również wątków poświęconych współczesnej kondycji sceny. Co istotne, autorce udaje się trudna sztuka: pisze o disco polo w sposób lekki i dowcipny, ale bez ironicznego dystansu. 

Zarówno Monika Borys, jak i Judyta Sierakowska w pełni skupiły się na klasycznym disco polo, pomijając jednocześnie bardziej współczesne zjawiska. Czy disco polo z obecnej dekady jest bezpośrednim kontynuatorem tego z lat 90., czy też raczej stanowi wynik przyswojenia kolejnych inspiracji z zagranicznej muzyki klubowej? Czy triumfalne wkroczenie gatunku do studenckich klubów i na juwenaliowe sceny byłoby możliwe, gdyby nie postironiczne oswajanie z tą estetyką przez Braci Figo Fagot? Wreszcie: w jaki sposób udało się spacyfikować poczucie obciachu towarzyszące gatunkowi poprzez wchłonięcie parodii w jego obręb? Dwa ostatnie wątki uważam zresztą za szczególnie istotne. Dlaczego współczesne disco polo, reprezentowane przez wykonawców od Sławomira aż po Borysa LBD, musiało stać się swoją własną parodią, spełnieniem niekoniecznie pozytywnych wyobrażeń o gatunku? Czy była to jedyna strategia przetrwania na rynku, zgodna zresztą z bardzo pragmatycznym duchem tej sceny? Odpowiedzi na te pytania nie poznamy ani z Polskiego bajeru, ani z Nikt nie słucha; książki te raczej snują rozbudowaną, nieco retromańską narrację o przeszłości i tym, co z niej przetrwało do dzisiaj. Na diagnozy nowych tendencji być może jest jeszcze za wcześnie.

Autorki obu omawianych książek postawiły sobie podobne zadania. Zarówno Polski bajer, jak i Nikt nie słucha można odczytać jako obronę fenomenu disco polo, sfery kultury w najlepszym wypadku ignorowanej przez społeczne i medialne elity, w najgorszym – zepchniętej w otchłań obciachu, zażenowania i pogardy. Obie pozycje zarysowują skalę zjawiska (ogromną!), jednocześnie zaś próbują wydobyć disco polo z pozycji egzotycznej ciekawostki, czegoś, co dotyczy „tych innych” i w domyśle zapewne „gorszych”. Judyta Sierakowska robi to o tyle sprawniej, że oddaje głos samym zainteresowanym – dzięki temu przyglądanie się disco polo to tutaj poznawanie historii ludzi z krwi i z kości. Fani gatunku mogą przeczytać jej książkę choćby po to, by bliżej poznać swoich idoli; warto wspomnieć, że jednym z patronów medialnych pozycji jest telewizja Polo.tv. Monika Borys przeprowadziła natomiast badania stricte tekstualne, zdecydowanie bardziej z pozycji z zewnątrz; to zresztą nie tyle próba odkrycia czegoś nowego, ile raczej synteza wielu wątków połączona z ich autorską interpretacją. Disco polo jawi się tutaj jako bardzo wielowymiarowa, choć jednocześnie nieco abstrakcyjna przestrzeń. Z tej racji Polski bajer sprawdza się przede wszystkim jako rozpoznanie rozlicznych, dotychczas raczej zaniedbanych przez humanistykę pól refleksji. 

Monika Borys

Polski bajer. Disco polo i lata 90.

Wydawnictwo W.A.B 2019

Liczba stron: 288

Judyta Sierakowska

Nikt nie słucha. Reportaże o disco polo

Wydawnictwo Poznańskie 2019

Liczba stron: 404

Rafał Sowiński

Rafał Sowiński

(ur. 1992) Kulturoznawca, na co dzień pracuje jako copywriter i marketingowiec. Doktorant Wydziału Polonistyki UJ, gdzie próbuje pisać pracę o związkach hauntologii i kultury internetu. Założyciel Facebookowego bloga „niskie teorie” oraz pomysłodawca i administrator grupy „Jak będzie w Polonii 1? – sekcja retromanii, duchologii i nostalgii”. Mieszka w Krakowie, pochodzi z Więckowic pod Tarnowem.