ozeki
RECENZJE | 06.10.2014

W poszukiwaniu „teraz” (R. Ozeki „W poszukiwaniu istoty czasu”)

W poszukiwaniu istoty czasu to pierwsza wydana w Polsce powieść Ruth Ozeki i jednocześnie jej najnowsza książka. Autorka powoli i systematycznie rozbija w niej w drobny mak to, co niekiedy uznajemy za ostateczny i niezmienny kształt czasu. Warto sobie uświadomić, że nie jest on groźną, czyhającą wciąż na nas siłą – i że mamy na niego ogromny wpływ.

Ruth (którą należy, wiele na to wskazuje, w pewnej mierze utożsamiać z autorką) mieszka na małej, kanadyjskiej wysepce. Pewnego dnia znajduje na plaży plastikową torbę, w której są zegarek, listy napisane po francusku i japońsku oraz dziennik. Notatnik (stworzony poprzez wyrwanie kartek z W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta i wklejenie na ich miejsce czystych, gotowych do zapisania stron) zawiera głównie wspomnienia 16-latki Nao, ale dziewczyna wciąż twierdzi, że jej nadrzędnym celem jest opisanie historii życia jej prababki, buddyjskiej kapłanki Jiko. Ruth, pisarka w momencie kryzysu, sama planująca wydać swoje pamiętniki, bardzo angażuje się w historię Nao. Wbrew logice, choć jest niezwykle ciekawa zakończenia, poznaje ją we wręcz żółwim tempie. Mówi, że jest to Nao „winna” – co wydaje się nieco pokrętnym tłumaczeniem, ale umożliwia odkrywanie kolejnych warstw historii stopniowo i bez pośpiechu. Ruth, czytając, równolegle prowadzi dochodzenie w sprawie Nao – akcja powieści rozgrywa się po tsunami w Japonii w 2011 roku, nie wiadomo więc, czy dziewczyna i jej rodzina przeżyli. Przede wszystkim jednak Ruth poszukuje potwierdzenia, że w ogóle istnieli – a w internecie, jak na złość, wszelkie ślady zdają się zatarte. Powolne tempo tłumaczenia francuskich tekstów przez zaprzyjaźnionego z Ruth romanistę także dozuje rozjaśnianie kolejnych elementów układanki.

W poszukiwaniu istoty czasu buduje atmosferę niemal jak ze skandynawskich kryminałów. Mamy małą wyspę z równie niewielką społecznością, gdzie każdy każdego zna (a po kilku dniach wszyscy już wiedzą o znalezisku Ruth), burze zrywające kable elektryczne na kilka dni, samotność samej wyspy i domu na jej obrzeżach, dziką naturę dokoła. Sama autorka, Ruth Ozeki, jest kapłanką zen, co w książce widać, słychać i pięknie czuć. Uczymy się zatem jednocześnie trochę tego nurtu buddyzmu, ale i samej Japonii. Nao – podobnie jak sama Ozeki – stoi okrakiem pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, krajem jej dzieciństwa i prawie mitycznej szczęśliwości, a Japonią, w której się urodziła, skąd pochodzą jej rodzice i dokąd po latach wszyscy powracają. Poznajemy zatem ten drugi kraj z perspektywy dla nas zrozumiałej – jest to jednak wciąż tak odmienna kultura, że wielokrotnie, by pojąć jej meandry, potrzebujemy wyjaśnienia od podstaw.

Jednakże koniec końców, jak sam tytuł wskazuje, wszystko rozbija się o czas. Z początku wydaje się, że czytany (bardzo powoli) przez Ruth pamiętnik opisuje historię dawno przeżytą, spisaną i już na swój sposób nieaktualną. Nao jest gdzieś daleko – zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Opowiada o swoim dzieciństwie, problemach w domu i szkole. Wszystko to jednak z czasem zaczyna gęstnieć, prześladowania, jakie dotykają dziewczynę, stają się coraz bardziej okrutne, myśli samobójcze – bardziej natarczywe, a postać Nao i czas, w jakim pisała pamiętnik, gwałtownie zbliżają się zarówno do Ruth, jak i do nas. Historie obu kobiet raz zwalniają, raz przyspieszają, ciągle ocierając się o śmierć, a raczej – powolne umieranie. Wreszcie czasy Nao i Ruth schodzą się, a wtedy wszelkie inne granice zaczynają się zamazywać i przestajemy wiedzieć cokolwiek na pewno. Kartki w pamiętniku, które z całą pewnością jeszcze kilka dni wcześniej były zapisane, nagle okazują się puste. Litery uciekają, by powrócić po jakimś czasie, lecz nikt już do końca nie wie, co jest rzeczywistością. Czy w ogóle można mówić tylko o jednej?

Imię Nao wymawia się podobnie jak now – co na początku zauważa sama dziewczyna, opisując, jak w dzieciństwie wciąż starała się złapać owo „teraz”. Książka kończy się na tym, co być może da się określić jako „teraz” – i zostawia je w rękach czytelnika. Nie orzeka ostatecznie, co się stało, co może być dalej. Pamiętnik Nao stopniowo przechodzi od opisywania przeszłości do zdawania relacji z tego, co dzieje się dokładnie w momencie pisania. „Teraz” jest niezwykle płynne i kruche – nie chodzi o to, by je złapać, lecz raczej pamiętać, jak szybko umyka. Ozeki cytuje mistrza zen Dōgena: jeden dzień składa się z 6 400 099 980 momentów. Trudno to na pewno ogarnąć umysłem, ale chyba warto choć spróbować.

Fingowanie zapisków japońskiej 16-latki z pewnością nie jest łatwe, a wychodzi Ozeki dość przekonująco. Autorka dotyka tematów trudnych i nieprzyjemnych (samobójstwo, depresja, znęcanie się, samotność), nie epatując przy tym cierpiętnictwem, unikając nadmiernego podkreślania, że świat bohaterów kompletnie się wali. Nawet oczyszczające spotkanie z babcią Jiko, rozpoczynające nowy etap życia Nao i jej rodziny, przechodzi bez niesamowitych fajerwerków. Wszystko to dzieje się gdzieś na uboczu świata – problemy Ruth mogą zdawać się mniejsze niż Nao, lecz stopniowo Ozeki udowadnia nam, że wcale takie nie są. Udaje jej się napisać zrozumiałym językiem nawet o zawiłościach fizyki kwantowej – wykład na temat światów równoległych, jaki wygłasza na koniec książki mąż Ruth, Olivier, jest jasny nawet dla najbardziej zatwardziałego i stereotypowego „humanisty” oraz skutecznie burzy przekonanie, że istnieje tylko jeden świat.

Ozeki w nocie wydawniczej została porównana do Harukiego Murakamiego. Wystrzegałabym się takich zestawień z różnych przyczyn. Niedobrze, jeśli każda nowa proza dotykająca tematu Japonii będzie, dla ułatwienia, zestawiana z najbardziej nam znanym japońskim autorem. Przede wszystkim jednak: Ozeki jest pisarką amerykańsko-kanadyjską, o częściowym pochodzeniu japońskim (jej matka jest Japonką). Pisze po angielsku dla – w pierwszej kolejności – kręgu kultury anglojęzycznej. Jej proza jest obdarzona „japońskością” w inny sposób niż dzieła Murakamiego. W poszukiwaniu istoty czasu przekazuje nam wiele elementów autobiograficznych (m.in. przeprowadzka ze Stanów Zjednoczonych do Japonii i z powrotem, życie na małej wyspie z mężem Olivierem, studiowanie buddyzmu zen), tym wyraźniej zacierając granice między fikcją a rzeczywistością.

 

Ruth Ozeki

W poszukiwaniu istoty czasu

tłum. Agnieszka Walulik

Wydawnictwo W.A.B. 2014

Liczba stron: 605