• Patronem wydania jest Kraków Miasto Literatury UNESCO
Recenzje | 04.04.2018
[W poprzednim odcinku] „Good Girls”
Recenzje | 04.04.2018

[W poprzednim odcinku] „Good Girls”

Nic nie wskazuje na to, żeby trwająca aktualnie „złota era telewizji” miała się ku końcowi. Stacje telewizyjne oraz (mniej akceptowani przez środowisko filmowe) producenci z platform streamingowych nie zwalniają tempa i utrzymują różnorodność oferty. Oznacza to więc wiele jakościowych hybryd gatunkowych, skomplikowanych dramatów i czego tylko dusza zapragnie. Większym wyzwaniem jest ostatnio znalezienie z gruntu rozrywkowego serialu, który nie obrażałby ludzkiej inteligencji. Cóż, każdy z nas ma czasem ochotę raczej na chwilę wytchnienia niż na telewizyjne wstrząsy.

good girls 1

Good Girls odsądza się ostatnimi czasy od czci i wiary za niesprostanie wymogom współczesnej telewizji, „zmarnowanie” talentu aktorskiego obsady na niezobowiązującą rozrywkę oraz niezrealizowanie obietnicy bycia „damskim Breaking Bad”. Ten ostatni argument zastanawia najbardziej. Mniejsza nawet o to, że Breaking Bad w momencie telewizyjnego debiutu było nazywane „męskim” Weeds (dlaczego więc nie choćby „nowym Weeds”?) i że wszystko to świadczy o pewnej bezradności widzów wobec natłoku produkcji. Nie każdy serial, w którym śledzimy przemianę bohatera raczej w tym mrocznym kierunku, musi podążać śladami Waltera White’a. Schematu tego nie wynalazł ani Vince Gilligan, ani nawet telewizja. Kolejne realizacje oczywiście go aktualizują, nie wydaje się mimo wszystko, że Heisenberg za każdym razem rozdaje karty.

good girls 2

Good Girls to serial o trzech przyjaciółkach (Christina Hendricks jako gospodyni domowa, mama czwórki, niemal żywcem wyjęta z Gotowych na wszystko; Mae Whitman jako młoda, samotna matka, kasjerka w supermarkecie; Retta jako szczęśliwa żona i matka ciężko chorej córki, pracująca w barze szybkiej obsługi), które decydują się obrabować supermarket. Każda z nich potrzebuje pieniędzy z innych powodów, ale łączy je wspólne poczucie bezsilności – wobec zadłużonego męża, który oszukuje i zdradza, okropnej pracy i choroby dziecka czy ogólnego chaosu życiowego z walką o opiekę nad córką w tle. Kiedy upokorzeń jest już zbyt wiele, trio decyduje się zrealizować – jak to zwykle bywa – plan idealny, którego realizacja przynosi niespodziewane konsekwencje. Wbrew pozorom, jeżeli ukradniesz o wiele więcej, niż chciałaś, nie zawsze jest to dla ciebie dobra wiadomość. Akcja serialu jest oparta o prosty schemat – jeżeli A, to B, jeżeli B, to C i tak dalej. Konsekwencja bohaterek nie jest jednak żelazna, a przejście na kryminalną stronę mocy za każdym razem okupione jest dyskusjami w przytulnych domach i zapewnieniami, że po wykonanym zadaniu „nareszcie wszystko wróci do normy”. Okazuje się, że norma ostatecznie wcale nie jest taką atrakcyjną perspektywą, a ukrywanie prawdy przed rodzinami, a nawet FBI, nie jest wcale aż takie trudne.

good girls 3

Good Girls to serial operujący doskonale rozpoznawalnym humorem, który najbliższy jest chyba temu z Gotowych na wszystko. Zarówno konstrukcja postaci, jak i relacji budowanych pomiędzy nimi, nawiązuje do nierzadko krytykowanych wzorców chick flick. Serial nie ma zbyt dużego ciężaru gatunkowego, raczej nawiązuje do znanych komedii skupionych na kobiecej przyjaźni. Tęskniłam za tym rodzajem niezobowiązującego patosu. Wszystko to mogłoby wskazywać na niedzisiejszość Good Girls. Pod pewnymi względami rzeczywiście można wysnuć taki wniosek. Z drugiej jednak strony, serial został wyraźnie zaktualizowany do dzisiejszych standardów. W przeciwieństwie do Gotowych na wszystko, nie mamy tu do czynienia z pozorowaniem niezaburzonej niczym sfery relacji prywatnych – tak jakby ani społeczeństwo, ani polityka, ani historia tak naprawdę nie istniały. W Good Girls znajdziemy wiele odniesień, a nawet krytycznych refleksji na temat współczesności – zarówno w jej rasowym, politycznym, jak i płciowym wymiarze. Lekkość tej produkcji polega więc raczej na wykorzystaniu nonszalancji, dystansu wobec realizmu i humoru w stylu chick lit, niż reprodukowaniu nie zawsze dobrych wzorców.

Trio głównych bohaterek może się wydawać początkowo mało przekonujące. Postaci dzieli tak wiele (Beth i Annie?), że niejednemu widzowi ich przyjaźń wyda się zupełnie nieprawdopodobna. W pewnym momencie, kiedy zaczynają zaprzątać nas raczej problemy związane z przechowywaniem rannego bandyty w domu czy przewożeniem paczek z Kanady przez granicę, traci to na znaczeniu. Pod względem aktorskim serial jest bardzo udany, a wspólny performance trzech aktorek zdaje się raczej oparty na kontrastach czy wręcz komedio-dramacie charakterów, aniżeli nadziei na przekonanie widza, że „tak było naprawdę”. Tym twórcy raczej się nie przejmują, kreując fantazję o przekuwaniu kobiecej zaradności, która dotąd realizowała się w ogarnianiu czwórki dzieci i kuponów do supermarketu, w zdolność robienia brudnych interesów. Ten paradoksalny feminizm jest tu niewątpliwie godny uwagi. Bo właśnie na niezobowiązującej fantazji o przejęciu władzy (à la 9 to 5 z Dolly Parton, Lily Tomlin i Jane Fondą w rolach głównych) zbudowany jest ten serial. Krytyczna świadomość twórców (doskonały dialog postaci granej przez Christinę Hendricks z kochanką męża, którego puentą jest to, że obie zasługują na kogoś lepszego) cały czas pozostaje gdzieś na drugim planie serialu. Mimo to – jak dotąd – nie towarzyszy mi uczucie guilty pleasure przechodzące z czasem w jawną żenadę. Good Girls to ten rodzaj rozrywki, która nie zaniepokoi nas ani nie wstrząśnie nami estetycznie. Nie mam żalu. Już prawie zapomniałam, że telewizja służy też prostym przyjemnościom.

 

Foto: Steve Dietl/NBC | 2017 NBC Universal Media, LLC.

Olga Szmidt

Olga Szmidt

(ur. 1989) redaktor naczelna portalu „Popmoderna”, krytyczka literacka i telewizyjna, doktor literaturoznawstwa. Prowadzi zajęcia na Wydziale Polonistyki UJ. Autorka monografii naukowej „Korespondent Witkacy” (Universitas, 2014), biografii „Kownacka. Ta od Plastusia” (Czarne, 2016) oraz tomu „Odkrywanie Ameryki. Wybór tekstów krytycznych z lat 2010-2017” (WUJ, 2018). Wydała także autorski notes „Finlandia. Książka do pisania” (Austeria, 2017). Pisze literaturę faktu, mieszka na krakowskim Kazimierzu.