kurwin
ARTYKUŁY | 10.02.2014

W czasie seksu najczęściej myślę o Auschwitz (Cards Against Humanity)

Tytuł i śródtytuły artykułu to przykłady zdań, jakie zdarzyło mi się tworzyć w grze „Cards Against Humanity”.

Parę tygodni temu festyn arogancji zorganizował na Twitterze Rafał Ziemkiewicz. Po tym, jak dowiedział się o nowotworze Olgi Jackowskiej, zadał beztroskie pytanie: Jak choroba Kory ma się do argumentu, że marihuana leczy? Wśród ripost pojawiła się odpowiedź napisana przez Eustachego Motykę: nigdy nie wolno żartować z ludzi chorych na raka. Eustachy Motyka wyszedłby wściekły z imprezy, której uczestnicy grają w Cards Against Humanity.

Cards Against Humanity to gra karciana stworzona przez grupę kumpli z Highland Park w Illinois na potrzeby imprezy sylwestrowej. Zasady wytłumaczyć można w kilka sekund nawet najbardziej nietrzeźwemu towarzystwu, a żeby rozpocząć zabawę, potrzeba jedynie kart (pięćset kartoników znajduje się w zestawie startowym) i wolnego kawałka blatu czy nawet podłogi. Wszystkie elementy potrzebne do gry mieszczą się na dwudziestu pięciu stronach w formacie PDF. Twórcy zdecydowali się udostępnić całość za darmo w internecie – tak, żeby każdy mógł sobie własny egzemplarz wydrukować i wyciąć.

 

Nagrodę za oszukiwanie na olimpiadzie specjalnej otrzymuje Janusz Korwin-Mikke

Trudno o grę z prostszymi i bardziej intuicyjnymi zasadami. Na początku rozgrywki każdy z graczy dostaje po dziesięć białych kart odpowiedzi. Następnie jeden z uczestników wyciąga czarny kartonik z pytaniem, na które pozostali muszą odpowiedzieć swoją kartą. Zadaniem pytającego jest wybranie jego zdaniem najlepszej riposty. Formuła jest banalnie prosta, a liczba kart sprawia, że zabawnych kombinacji starczy na wiele partii.

Twoja odpowiedź będzie mogła skłonić innych graczy do facepalmu, wywołać niezręczną ciszę lub – oczywiście – falę radości. Z tym że czasem uśmiechy na twarzach szybko zmieniają się w grymasy zakłopotania. Pół biedy, jeśli na pytanie: Co zrujnowało naszą szkolną wycieczkę? ktoś odpowie: nastoletnie ciąże. Gorzej, jeśli będą to amatorskie aborcje bądź pigułki gwałtu. Albo po prostu: moja pochwa. Niekiedy zbyt późno przychodzi refleksja: „czemu ja się z tego śmieję”?

 

Nigdy nie rozumiałem nazistów, dopóki nie natknąłem się na Żydów

Tak, talia z odpowiedziami pełna jest świństw: rasizm, seksizm czy ksenofobia to w Cards Against Humanity normalka. Niemniej odpowiedzialność za niepoprawne politycznie treści twórcy zdają się przerzucać na graczy. Karty: Przez co cały się kleję? oraz Czarnoskórzy osobno są przecież zupełnie neutralne. Mniej niewinne stają się dopiero, kiedy ta druga zostaje wytypowana jako odpowiedź na pierwszą. To jak jeżdżenie po mieście w GTA: teoretycznie możemy przestrzegać przepisów ruchu drogowego, a rozjeżdżanie ludzi i ściganie się z policją jest tylko opcją. Tyle tylko, że to właśnie w tej opcji tkwi cała esencja dobrej zabawy.

cards1

Zdjęcie z serwisu Pinterest, przypięte przez użytkowniczkę Tarin Collinson.

Zresztą, z mojego doświadczenia, a także z opisów rozgrywek na forach dyskusyjnych, wynika, że nie zawsze wygrywają odpowiedzi obrazoburcze. Zwłaszcza w późniejszych fazach gry eksplozje radości wywołują wszelkiego rodzaju abstrakcyjne kombinacje. Fantastycznie nonsensowne odpowiedzi generuje na przykład polecenie Stwórz haiku z trzech kart. Nie zmienia to jednak faktu, że motywem przewodnim są tu szczeniackie żarty ze wszystkiego, z czego nie powinno się żartować.

Karty przeciwko ludzkości nie są próbą przemycenia groteskowego światopoglądu szerszemu audytorium. To raczej szydzenie z poglądów, z jakimi stykamy się często w internecie, na elewacjach lub w rozmowach przy niedzielnym obiadku. Odnoszę wrażenie, że wśród polskich graczy, przyzwyczajonych do surrealistycznego antysemityzmu, furorę robi przede wszystkim karta „Żydzi”. W kraju Leszka Bubla słowa tego używa się podobnie jak w anonimowych dyskusjach pod artykułami na dużych serwisach informacyjnych. Im bardziej absurdalny jest kontekst, w jakim użyjemy „Żydów”, tym większa jest radość współgrających. Bo przecież wiadomo, kto za tym wszystkim stoi. Rasizm, mizoginizm czy ksenofobia są w Cards Against Humanity skonwencjonalizowane tak, jak monologi Erica Cartmana.

 

Zanim pana zabiję, panie Bond, muszę panu pokazać wielkiego, czarnego kutasa

Mimo tej oczywistej umowności, część graczy „czyści” swoje talie, usuwając z nich nieodpowiednie żarty. Z internetu ściągnąć można na przykład zestaw całkowicie wolny od dowcipów o gwałtach czy treści szowinistycznych. Nie potrafię grać w nieocenzurowaną wersję „Cards Against Humanity” – pisze Lillian Cohen-Moore, związana z amerykańskim „Bitch Magazine”. – Byłoby to zbyt trudne emocjonalnie, a nie tego szukam, kiedy chcę się rozerwać w wolnej chwili.

Korzystając z bardzo elastycznej formuły gry, blogerka Rachel Rayner stworzyła nawet jej feministyczną edycję. Zawiera ona 120 dodatkowych kart, pozwalających na udzielanie odpowiedzi takich jak: Kobieta potrzebuje mężczyzny tak, jak ryba potrzebuje tabletek 72h po. Jest tu też dużo feministycznego żargonu – Rayner ostrzega więc, że humor z jej rozszerzenia gry może okazać się nieco zbyt hermetyczny.

To oczywiście niejedyne modyfikacje, jakie można znaleźć w internecie. Twórcy oryginału pozwolili dowolnie remiksować karciankę, zastrzegając jedynie, że na fanowskich taliach nie można zarabiać.

cards2

Przykładowa rozgrywka w polską edycję Cards Against Humanity.

 

W nowym filmie Disneya Hannah Montana zmaga się z pigułkami gwałtu

Karty przeciwko ludzkości można kupić na stronie internetowej gry za 25 dolarów. Ponieważ jednocześnie w tym samym miejscu mamy możliwość legalnego ściągnięcia i wydrukowania jej na własną rękę (w polskiej drukarni jest to koszt rzędu 30–50 złotych), trudno tak naprawdę ocenić skalę popularności dzieła chłopaków z Illinois. Wydaje się, że twórcy nie narzekają na sprzedaż: w serwisie Amazon gra i oficjalne rozszerzenia regularnie od trzech lat trafiają do pierwszej piątki bestsellerów w kategorii toys and games. W ostatnim okresie świątecznym wspięły się na czwarte miejsce.

O Kartach przeciwko ludzkości pozytywnie wypowiadają się również celebryci: Daniel Radcliffe, Seth Rogen czy Jessica Biel. Z ust Anne Hathaway nazwę gry usłyszeli nawet widzowie zeszłorocznej gali oscarowej. Hathaway, co prawda, lekko przekręciła nazwę, ale jeden z twórców gry i tak ocenił, że było to surrealistyczne. W ostatnim czasie popularność Cards Against Humanity dodatkowo wzrosła: film o grze nagrał PewDiePie, właściciel jednego z najpopularniejszych kanałów w serwisie YouTube. Od listopada obejrzało go ponad dziewięć milionów osób.

Również sami twórcy doskonale wiedzą, w jaki sposób zrobić hałas wokół swojego dzieła. W czasie ostatniego czarnego piątku postanowili – chyba jako jedyni tego dnia – podwyższyć, a nie obniżyć cenę swojego produktu. O nietypowej akcji szybko stało się głośno: „promocja” trafiła nie tylko na Kotaku, Reddit i BuzzFeed, ale też do serwisów internetowych znanych periodyków: „Business Insider”, „USA Today”, „The Guardian” czy „Huffington Post”. Kumple z Illinois zrobili tego dnia złoty interes: podnieśli cenę produktu, jednocześnie notując zdecydowany wzrost liczby sprzedanych egzemplarzy.

cards3

Wzrost sprzedaży gry w Czarny Piątek, po podniesieniu ceny o 5 dolarów.

 

Jak straciłem dziewictwo? Obezwładniłem twojego ojca

Kilka tygodni temu serwis internetowy tygodnika „Time” poinformował, że ludzie stojący za Cards Against Humanity stworzyli nową karciankę pt. Clusterfuck! To gra o pieprzeniu twoich przyjaciół! – chwalą się twórcy.

Gwałtów i aborcji w niej chyba nie ma. Rodzinę i bliskich można za to obdarować specjalnymi kartami chlamydii.

 

____________

PS: Oryginalną, anglojęzyczną edycję gry kupić lub pobrać można z oficjalnej strony: http://cardsagainsthumanity.com/

Polska wersja językowa dostępna pod tym adresem: http://s3.amazonaws.com/cah/CAH_PolishByIvan.pdf

Bartek Przybyszewski

Bartek Przybyszewski

(ur. 1987) – wchłania sporo popkultury, przede wszystkim w postaci komiksów (głównie europejskich), filmów (głównie amerykańskich) i płyt (głównie niepolskich). W wolnych chwilach pisze i rysuje komiksy. Admin fanpage’a Bardzo złe filmy. Parę lat temu zrobił licencjat z andragogiki i nie chce mu się robić magistra.