• Patronem wydania jest Kraków Miasto Literatury UNESCO
Recenzje | 01.10.2018
Tam, gdzie noc rekompensuje dzień (Jan Błaszczak „The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side”)
Recenzje | 01.10.2018

Tam, gdzie noc rekompensuje dzień (Jan Błaszczak „The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side”)

Nowy Jork lat 60. Andy Warhol w ramach artystycznego eksperymentu wyświetla slajdy na występującym właśnie zespole The Velvet Underground. Bywalcy klubów na Lower East Side słuchają mrocznej suity o morderstwie podczas narkotycznej orgii transwestytów. Mniejszości rasowe i seksualne przygotowują się do rewolucji. A wszystko to w dawnym Polskim Domu Narodowym, czyli kultowym klubie The Dom, prowadzonym przez Polonusa Stanleya Tolkina.

Nawet pobieżna lektura artykułów opisujących życie współczesnej Polonii w Ameryce pozwala stworzyć obrazek wspólnoty lubującej się w raczej zachowawczych rozrywkach. Koncerty popularnych przed dekadami zespołów, celebrowanie narodowej historii Polski, tradycjonalizm (warto wspomnieć, że amerykańska Polonia w wyborach z 2015 roku w 75 proc. opowiedziała się za partią konserwatywną). Trudno sobie wyobrazić, że kilka dekad wcześniej jeden z pochodzących z Polski emigrantów założył w Nowym Jorku klub skupiający miejską bohemę. Wspomniany już Stanley Tolkin w latach 60. prowadził legendarny The Dom na Lower East Side. W tym klubie swoje pierwsze próby odbywały późniejsze sławy jazzu, wzgardzeni przez MoMA artyści prezentowali swoje projekty, a krytykowana za brak zdolności wokalnych Nico mogła śpiewać swoje piosenki. The Dom było kultową miejscówką, gdzie, jak pisze Błaszczak, „Harlem łączył się z bohemą”. Jak to się stało, że Tolkin, wywodzący się z tak konserwatywnej społeczności, zajął się prowadzeniem jednej z najpopularniejszych i najbardziej otwartych knajp w Nowym Jorku?

Na to pytanie w książce The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side próbuje odpowiedzieć Jan Błaszczak, dziennikarz i pracownik Instytutu Audiowizualnego Filmoteki Narodowej. Reporter decyduje się na dokładnie śledztwo – buduje sieć kontaktów z dawnymi bywalcami The Dom, przekopuje archiwa i wertuje dokumenty, wreszcie mieszka przez jakiś czas w Nowym Jorku. Odwiedza miejsca, które go interesują i nie zniechęca się, gdy dawni bitnicy i awangardowe artystki zamykają mu drzwi przed nosem, nie mając ochoty na wspominanie szalonej dekady. Błaszczak w opowieść o The Dom wplata własną historię – i choć często taki zabieg decyduje o uśmierceniu książki i przekuciu jej w opowieść o autorze, w tym przypadku tak nie jest. Łączenie śledztwa historycznego z własnym doświadczeniem dodaje opowieści kolorytu, a poprzez zestawienie ze współczesnością pozwala przeszłości ożyć. Błaszczak nie boi się mówić o sobie, ale trzeba przyznać, że robi to z wdziękiem – nie wysuwa siebie na pierwsze miejsce. Głównym bohaterem The Dom jest niezmiennie Stanley Tolkin: postać tyle legendarna, co tajemnicza.

Błaszczak nie ukrywa, że odszukanie jakichkolwiek informacji na temat głównego bohatera nie było łatwym zadaniem. Na początku zagadką była nawet kwestia jego pochodzenia. Dopiero drobiazgowe przeszukiwanie archiwów dało autorowi pewność, że Stanley Tolkin istotnie pochodził z rodziny polskich emigrantów. Jego portret buduje wielu informatorów: barmani pracujący kiedyś w The Dom, awangardowi poeci i artyści; partnerzy i partnerki tych, którzy mieli styczność z Tolkinem i jego klientelą. Błaszczak buduje w ten sposób szeroką sieć, pozwalającą rozrysować zależności panujące między członkami nowojorskiej bohemy lat 60. Taki zabieg sprawia, że ma się wrażenie, że narracja nie postępuje w sposób linearny, ale rozrasta się na boki i przeskakuje w nieoczekiwane miejsca. Kolejny etap historii, często oderwany w czasie od poprzedniego, wyznacza rozmówca lub rozmówczyni Błaszczaka. To może wywoływać wrażenie chaosu, ale pozwala oddać ducha niespokojnych czasów, pełnych zwariowanych ludzi i szalonych historii.

Prawie wszystkie życiorysy osób przedstawionych w The Dom… sprawdziłyby się jako osobna powieść. Błaszczak pisze, że ludzie pomieszkujący na Lower East Side i odwiedzający często bar Tolkina to „początkujący artyści oraz wyrzutki, którzy uwierzyli w romantyczne bitnikowskie mity. Ci, którym noc rekompensowała dzień”. W latach 60. mogli uchodzić za szaleńców walczących o nieosiągalne lub dziwolągów, których należy odseparować od społeczeństwa, ale w barze w dawnym Polskim Domu Narodowym byli zawsze mile widziani. Rozmówcy Błaszczaka wielokrotnie powtarzają, że drzwi The Dom były otwarte dla wszystkich – nawet, a może zwłaszcza dla tych, których nigdzie indziej w Nowym Jorku by nie przyjęto. Tolkin zapraszał do swojego klubu twórców: pisarzy, muzyków, awangardowych artystów i nie zważał na kolor skóry swoich klientów, co w tamtych czasach było wyjątkiem. Jedyną rysą na tym obrazku jest historia o wyproszeniu z The Dom Allena Ginsberga. Powodem miała być jego orientacja seksualna. Od 1940 roku State Liquor Authority, miejski wydział kontrolujący sprzedaż alkoholu, karał właścicieli barów, w których obsługiwano homoseksualistów, dlatego Ginsberg nie mógł przebywać w klubie Tolkina. Rozmówcy Błaszczaka zaprzeczyli, że takie zdarzenie miało miejsce. Niezależnie od tego, czy sytuacja z Ginsbergiem rzeczywiście się zdarzyła, czy też nie, samo istnienie takiej instytucji jak State Liquor Authority wiele mówi o Nowym Jorku sprzed kilku dekad.

Gawędziarski styl, którym czasem posługuje się autor połączony z ogromnym nakładem pracy włożonym w rekonstrukcję wydarzeń z lat 60. sprawia, że The Dom… czyta się rewelacyjnie. Książka Błaszczaka świetnie wpisuje się też w obraz Stanów Zjednoczonych, systematycznie tworzony przez inne pozycje z Serii Amerykańskiej wydawnictwa Czarne (w bibliografii do The Dom… znajdziemy m.in. Please Kill Me, tom wydany również w tym roku). To też fascynująca opowieść o tym, jak klub początkowo przeznaczony do podtrzymywania uczuć narodowych słowiańskich emigrantów, stał się docelowym barem nowojorskiej bohemy, która odcinała się od norm i tradycji.

 

Jan Błaszczak

The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side

Wydawnictwo Czarne 2018

Liczba stron: 246

Joanna Barańska

Joanna Barańska

(ur. 1992) – absolwentka kulturoznawstwa na WP UJ. Zimą programowo czyta XIX-wieczną literaturę rosyjską. Interesują ją przedstawienia postapokalipsy w tekstach kultury.