szokshow
ARTYKUŁY | 13.01.2014

Szok Show cz. 2 – Filmowe zlepki obraźliwych skeczy

Co z pomysłami na komediowy hit?! Musimy mieć dobrze sprzedającą się komedię! Szef na moment przerywa kompulsywne studiowanie rankingów sprzedaży biletów. W biurze narasta atmosfera nerwowości, a w powietrzu czuć już swąd nadchodzącego mobbingu.

Mamy tylko to… Pracownik działu pomysłów wyciąga flipchart zapełniony pojedynczymi hasłami. Wypisaliśmy najbardziej drażliwe i kontrowersyjne kwestie funkcjonujące w obiegu kulturowym. Poruszenie tych tematów na pewno wywoła spore zamieszanie i obrazi wielu ludzi. Problem jednak w tym, że nie mamy na razie żadnej spójnej fabuły.

Szef lekceważąco macha ręką i z zainteresowaniem czyta kolejne hasła.

Coś się napisze na szybko. Myślisz, że ktoś będzie to oglądał dla fabuły?

W filmach – jak w życiu – bardzo łatwo stracić z oczu granicę pomiędzy głupotą a odwagą. Cechujące wielu twórców upodobanie do zamieszczania w swoich dziełach jak największej liczby wątków i tematów skazanych na obśmianie zaowocowało powstaniem specyficznego podgatunku komedii – kolażu złożonego z absurdalnych gagów, splecionych (zazwyczaj wątłą) nicią wspólnej fabuły. Takie zlepki parodystycznych skeczy, przypominające kinową formę kabaretowego show, nie respektują istnienia jakichkolwiek tematów tabu i mniej lub bardziej subtelnie wyśmiewają paradoksy naszego codziennego życia. Fani tego typu filmów utrzymują, że nawet najbardziej kontrowersyjne żarty są formą dyskusji na niewygodne tematy i walki z hipokryzją, przeciwnicy z kolei – że zacieranie granic dobrego smaku stało się celem samym w sobie i tak naprawdę nie ma w tym głębszego sensu. Racja jak zwykle leży gdzieś pośrodku, a w jej sprecyzowaniu może pomóc poniższe zestawienie czterech niepoprawnych komedii. Tytuły na różnym poziomie wykonania, pochodzące z różnych kinowych epok, ale połączone wspólną formą.

 

01. Kino z Kentucky Fried Theater (Kentucky Fried Movie), reż. John Landis, 1977 r.

Film, który stał się początkiem kariery czterech twórców komediowych: reżysera Johna Landisa (Blues Brothers, Szpiedzy tacy jak my, Oskar) oraz odpowiedzialnych za scenariusz Davida Zuckera, Jerry’ego Zuckera i Jima Abrahamsa (Czy leci z nami pilot?, Naga broń, Hot Shots!). Wymienioną trójkę scenarzystów (nazywanych skrótowo, od pierwszych liter nazwisk, ZAZ) często określa się mianem „amerykańskiego Monty Pythona”. Korzenie ich absurdalnego poczucia humoru sięgają wspólnych początków w improwizującej grupie kabaretowej o nazwie Kentucky Fried Theatre, a „amerykańskość” przekłada się tutaj na większy infantylizm żartów niż w wypadku wspomnianej trupy brytyjskich komediantów. W Kinie z Kentucky Fried Theater na pierwszy rzut oka zauważyć można zapowiedź klimatu najbardziej rozpoznawalnych dzieł tria ZAZ – Nagiej broni i Czy leci z nami pilot? – okraszoną dodatkowo specyficznym urokiem lat siedemdziesiątych. W roli głównej pojawiają się najpopularniejsze w tym okresie trendy amerykańskiej popkultury, odbite w krzywym zwierciadle kolejnych scenek. Moda na kung-fu spod znaku Wejścia smoka, rozkwit branży reklamowej, filmy blaxploitation, przeboje kinowe traktujące o płonących wieżowcach, złota era branży porno… Ulubione motywy kina i popkultury tamtych lat sparodiowano w typowy dla wymienionych twórców sposób – absurdalnie i bardzo bezpośrednio. W porównaniu z dzisiejszymi filmami tego typu, widać tu pewną niewinność. Czasy prawdziwie bezkompromisowych kpin i wyścigu w obrażaniu kolejnych grup społecznych miały dopiero nadejść.

 

02. Sens życia wg Monty Pythona (Monty Python’s The Meaning of Life), reż. Terry Gilliam, Terry Jones, 1983 r.

Grupa brytyjskich komików w swoich filmach i skeczach opierała się na totalnie surrealistycznym wykrzywieniu dość poważnych problemów, czyniąc z tej zabawy własną, rozpoznawalną markę, tak chętnie kopiowaną później przez innych twórców. W ich dotychczasowym dorobku kinematograficznym najwierniejszym oddaniem tej idei frywolnego strumienia świadomości jest Sens życia z 1983 roku (Nagroda Jury na festiwalu w Cannes). To właśnie tym filmem legendarna trupa komediantów zmierzyła się z komercyjnym i artystycznym sukcesem poprzedniego dzieła – Żywotu Briana (a także z ambiwalentnym odbiorem jego wybitnie kontrowersyjnego charakteru). Jak wskazuje sam tytuł, osią, dookoła której skupiono kolejne skecze, jest próba odpowiedzi na fundamentalne pytanie ludzkości: po co właściwie żyjemy? Jaki cel przyświeca naszej obecności na tym świecie? Śmiejemy się z kolejnych elementów życia (m.in. narodzin, śmierci, wojny, pracy, prokreacji), aby chwilę później zauważyć, jak cholernie trafne są zawarte w filmie obserwacje. Namiastka odpowiedzi na kluczowe pytanie pada pod koniec, czytana przez Michaela Palina: Próbuj być miłym dla ludzi, unikaj tłustego jedzenia, od czasu do czasu przeczytaj jakąś dobrą książkę, wybierz się na spacer, spróbuj żyć w pokoju i harmonii z ludźmi wszystkich wyznań i narodowości – jak można łatwo zauważyć, brzmienie tej konkluzji zostało ujęte w ironiczny cudzysłów, podobnie jak reszta filmu. Wiele scen na stałe weszło do kanonu filmowej klasyki, m.in. świetnie zaaranżowany tanecznie utwór mówiący o tym, że każda sperma jest święta, czy też groteskowo-obrzydliwa scena w restauracji. John Cleese w filmie dokumentalnym traktującym o działalności Monty Pythona wyjawił, że inspiracją do prac nad opisywanym tutaj filmem były słowa managera grupy: Jeśli po sukcesie „Żywotu Briana szybko wypuścicie kolejny film, nie będziecie musieli już nigdy martwić się o finanse. Co ciekawe, według późniejszych wypowiedzi członków grupy, poszukiwanie tytułowego sensu życia na początku produkcji miało służyć jedynie jako pretekst do powiązania wielu różnorodnych skeczy. Oto kolejny przykład w historii kina, jak świetny efekt można osiągnąć przez przypadek.

 

03. Film 43 (Movie 43), reż. Peter Farrelly, Elizabeth Banks, Griffin Dunne, Bob Odenkirk, Brett Ratner, Steven Brill, Steve Carr, James Duffy, Patrik Forsberg, James Gunn, Rusty Cundieff, Jonathan van Tulleken, Will Graham, 2013 r.

Jak wspomniałem wcześniej, bardzo łatwo stracić z oczu rozgraniczenie pomiędzy głupotą a odwagą. Twórcom Filmu 43 chyba się to przytrafiło. Jedno z haseł reklamowych tego filmu brzmiało You can’t unsee this thing, so please: stay away! i akurat w tym wypadku brzmi to bardziej jak rzeczywista groźba niż autoironiczna zachęta dla potencjalnych widzów. Twórcy (w tym aż trzynastu reżyserów) zaproponowali aż dwie opcje fabularnej klamry zespalającej ze sobą mnogość kolejnych scenek. W pozaamerykańskiej wersji filmu jest to historia znudzonych nastolatków poszukujących owianego złą sławą filmu (tytułowy Film 43) i w tym celu przeglądających coraz mroczniejsze zakamarki internetu i czające się w nim kolejne pozbawione choćby cienia smaku klipy. Z kolei w wersji wyświetlanej na terenie Stanów Zjednoczonych spoiwem miniopowieści jest pewien szalony reżyser (w tej roli Denis Quaid) snujący przed swoim asystentem coraz to nowe i wykolejone pomysły na film. Film 43 czekał na produkcję prawie dziesięć lat z powodu – i tu spora niespodzianka – ustawicznego odrzucania scenariusza przez kolejne studia. Przechodząc do wartości, nazwijmy to, rozrywkowej, poziom skeczy jest tu bardzo nierówny, a przy oglądaniu większości z nich ma się nieodparte wrażenie obcowania z szokiem prezentowanym jedynie dla samego szoku. W recenzjach, a nawet w wypowiedziach samych twórców, opisywany tutaj twór jest często zestawiany m.in. z Kentucky Fried Movie, lecz tam, gdzie film autorstwa tria Zucker-Abrahams-Zucker pozostawiał miejsce na ironiczny uśmiech i pewnego rodzaju niedopowiedzenie, Film 43 śmiało podąża dalej, uderzając widza po twarzy łamanym na siłę tabu i brutalną obrazowością. Wśród barwniejszych przykładów wymuszonego naruszania granic można wymienić np. historię człowieka z jądrami wyrastającymi z podbródka, perypetie pary przymierzającej się do swoich pierwszych zabaw z odchodami w sypialni, dziewczynkę przeżywającą swoją pierwszą menstruację w domu chłopaka czy przygody rysunkowego kota-dewianta. Po seansie w głowie widza dudni jedno proste pytanie: „Jak?!”. Czym, poza ogromną ilością pieniędzy, dysponowali twórcy Filmu 43, że do realizacji udało im się zaangażować aktorów takich jak Halle Berry, Hugh Jackman, Kate Winslet, Liev Schreiber, Uma Thurman, Gerard Butler, Emma Watson czy Richard Gere? A właśnie taka plejada gwiazd (plus jeszcze kilka innych rozpoznawalnych nazwisk) pojawia się w filmie. Czy twórcy Movie 43 czymś im zagrozili? Czy sfingowali na te potrzeby jakiś wysoce szczytny cel? Czy podpisali pakt z przewrotnym bóstwem tandetnych filmów? Odpowiedź jest zapewne równie pokręcona jak sam film.

 

04. Wiadomości bez cenzury (The Onion Movie), reż. Mike Maguire, Tom Kuntz, 2008 r.

The Onion to pseudoinformacyjna strona zajmująca się parodiowaniem poważnych serwisów internetowych i tabloidów. W 2008 roku ludzie odpowiedzialni za stworzenie tego humorystycznego serwisu wyprodukowali film będący niczym więcej jak pełnometrażowym przedłużeniem formuły znanej z bloga The Onion. Już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że próba tego typu transferu na 80-minutową, bardziej wymagającą formę nie przysłużyła się zachowaniu ostrości satyry zawartej w artykułach, pomimo tego że większość gagów została oparta na archiwalnej zawartości serwisu. Sparodiowano tu największe przywary codziennej telewizji, głównie serwisów informacyjnych: przedkładanie newsów dotyczących celebrytów nad naprawdę ważne wiadomości, natarczywość reklam czy też posuniętą poza granice absurdu poprawność polityczną, mającą służyć uzdrowieniu zbiorowego ducha Ameryki. Za motyw przewodni scalający kolejne gagi służą tutaj perypetie doświadczonego i wypalonego zawodowo prezentera, którego szefostwo stacji zmusza do coraz większych ustępstw w celu pozyskania oglądalności. Warto dodać, że bodaj najlepszą rolę w swojej bogatej karierze miał okazję zagrać tutaj Steven Seagal (w trailerze filmu o wiele mówiącym tytule The Cock-Puncher), a jako rzecznik akcji charytatywnej amerykanizującej afrykańskie dzieci wystąpił znany wykonawca pościelowego popu, Michael Bolton.

 

Zobacz także: Szok Show cz. 1