• Patronem wydania jest Kraków Miasto Literatury UNESCO
Recenzje | 10.12.2018
Szata zdobi człowieka? (S. Stano, Z. Karaszewska, „Pod podszewką”)
Recenzje | 10.12.2018

Szata zdobi człowieka? (S. Stano, Z. Karaszewska, „Pod podszewką”)

W kręgach twórców literatury fantastycznej można się spotkać z maksymą, że opowiadanie/powieść rodzi się z połączenia dwóch w nieoczywisty sposób łączących się ze sobą elementów. Opublikowana przez Wydawnictwo Marginesy książka Sylwii Stano i Zofii Karaszewskiej Pod podszewką. Prawdziwy wizerunek pisarza, w której znani polscy pisarze i pisarki projektują swoje wymarzone ubrania i opowiadają o roli stroju w swoim życiu, spełnia to założenie. Jednak podczas lektury nadal dominuje pytanie: „dlaczego?”.

O ile w opowiadaniach fantastycznych zderzenie konceptów po początkowym zdziwieniu przekonuje czytelnika, o tyle w Pod podszewką – niekoniecznie. We wstępie autorki piszą o tym, jak literaturze zdarzało się inspirować modę, i o tym, jak strój może stanowić opowieść, nośnik treści. Krótko mówiąc: wszystko jest tekstem. Ale jeśli wszystko jest tekstem, czemu skupiać się akurat na ubraniach? Czemu nie pisarze prezentujący swoje domy? Albo ulubione potrawy? A z drugiej strony: czemu akurat pisarze, a nie muzycy, sportowcy, inne osoby publiczne czy wręcz niepubliczne?

Fakt, że pomysł nie uzasadnia natychmiast samego siebie, nie znaczy jednak, że nie warto go realizować albo że Pod podszewką niewarte jest uwagi. Aby dokonać oceny, trzeba przyjrzeć się realizacji. Co tam znajdujemy?

Przede wszystkim jest to zbiór rozmów, zacznijmy więc od bohaterek i bohaterów. Pisarki i pisarze zaproszeni przez autorki do uczestnictwa w projekcie to w większości osoby dobrze znane (np. Olga Tokarczuk, Joanna Bator, Katarzyna Bonda), niekiedy kojarzone także z występów lub działalności w mediach innych niż literatura – jak choćby Michał Rusinek czy Anna Dziewit-Meller. Pod względem gatunkowym dominują proza głównego nurtu i kryminał. Widać więc, że stawiano na rozpoznawalne marki.

Książka ma wyraźną strukturę. Każdy wywiad poprzedza portret wykonany w preferowanym (jak dowiadujemy się z przedmowy) przez fotografa Michała Jaworskiego stylu: bohaterka lub bohater w czerni, na czarnym tle, tak że znika wszystko poza twarzą i dłońmi. W tekście właściwym wypowiedzi twórczyni lub twórcy przetykane są komentarzami autorek, które często dają szerszy kontekst, opowiadając np. o historii czy znaczeniach danego elementu ubioru. Pojawiają się także cytaty z książek danej pisarki lub pisarza, jeśli zdarzało im się napomknąć gdzieś o ubiorze. Każdy rozdział zamyka techniczny opis stroju sporządzony przez krawcową Justynę Ołtarzewską, po którym następuje wykonany na białym tle portret prezentujący pełne ujęcie bohaterki/bohatera danego wywiadu w zaprojektowanym przez nich ubraniu.

Rozmowy toczą się głównie wokół zaprojektowanego elementu garderoby: pobudek, upodobań, przyjętych założeń – a także ogólnego podejścia do kwestii ubioru i mody w życiu bohaterów. Można się tutaj dowiedzieć co nieco o stosunku do przetwarzania i wyrzucania: Olga Tokarczuk lubi znajdować nowe zastosowania i przerabiać rzeczy, żal jej pozbywać się zwłaszcza ubrań z naturalnych materiałów, Łukasz Orbitowski stwierdza natomiast: „Ja noszę ciuchy, o które nie muszę dbać. Nie żałuję, jak się niszczą. Mam dużą pogardę do rzeczy”. Są wątki dotyczące eksperymentowania ze swoim stylem i radykalnych czasem transformacji (Anna Dziewit-Meller: „W zespole byłyśmy cztery i (…) szłyśmy zawsze w takich samych kurtkach i zawsze owinięte szalikami. To był nasz look. (…) Potem była jeszcze czarna sexy stylówa”), elementów wyglądu stających się talizmanem i znakiem rozpoznawczym (jak grzywka Sylwii Chutnik). Jest wreszcie mowa – ponieważ książka skupia się na autorkach i autorach ubierających się niemodnie (co tłumaczyłoby nieobecność w książce Szczepana Twardocha) – o tym, jak odmienność, indywidualność stroju wpływa na postrzeganie człowieka. Jacek Dehnel stwierdza: „W Polsce (…) moje ciuchy są odbierane jako dziwne i obce, co ma wydźwięk – jakżeby inaczej – negatywny”. Sylwia Chutnik również spotykała się z negatywnymi reakcjami („za swój wygląd nie zdałam w liceum i zostałam opluta na ulicy”), ale uznaje, że ostatecznie dało jej to siłę. W pewnej kontrze do Dehnela mówi: „Teraz jest szał, żeby pokazywać się ekspresyjnie, uzewnętrzniać się”.

Istotnym – choć wcale nie uzyskującym prymatu nad innymi – zagadnieniem jest ubiór jako element wizerunku pisarki/pisarza. Czy nam się to podoba, czy nie, autor jest teraz częścią produktu rynkowego, jakim jest książka. Znaczący odsetek rozmówców i rozmówczyń wspomina więc o funkcji stroju jako elementu rozpoznawczego – takie znaczenie ma np. kamizelka dla Wojciecha Chmielarza; z kolei Katarzyna Bonda wprost mówi o tym, że sukienki, które wkłada na spotkania autorskie, grają rolę pancerza.

Co ciekawe, niezadowolenie z konieczności dbania o strój i komunikaty, jakie przekazuje się za jego pomocą, wyrażają przede wszystkim mężczyźni (najgłośniej: Łukasz Orbitowski i Mariusz Czubaj, ale i Jakub Małecki, którego garderoba ogranicza się, jak przyznaje, do dwóch par spodni i trzech koszulek, zalicza się do tej kategorii). Pisarki wydają się bardziej pogodzone z tym faktem – być może dlatego, że, jak stwierdza Mariusz Czubaj, „[w]cześniej kobiety były na widelcu i oko było skierowane na nie. Głównie dlatego, że opiniotwórcze było wtedy oko męskie”. W Pod podszewką znaleźć zresztą można niezwykle wyrazisty przykład tego podwójnego standardu: podczas gdy znacząca większość zaproszonych do projektu twórców i twórczyń wybrała element odzieży, który sami chętnie by włożyli, Janusz Leon Wiśniewski zdecydował się na małą czarną i bikini, w rozmowie chętnie zaś peroruje na temat „subtelnej zmysłowości”, „magii klepsydry kobiecej figury” i właściwego stosunku obwodu talii do bioder. Niestety nie uświadczymy portretu pisarza w zaprojektowanym przez niego stroju – rozdział poświęcony Wiśniewskiemu wieńczy detal z printu pokrywającego wymyślone przez niego bikini.

W ostatecznym rozrachunku książka mówi co nieco o modzie i co nieco o pisarskich wizerunkach, jednak wrażenie, że koncepcje te łączą się tylko częściowo, utrzymuje się aż do końca. O modzie mogliby spokojnie mówić również niepisarze, zaś wizerunek rozumiany jest tutaj stosunkowo wąsko – tylko w paru wywiadach zostaje zaznaczony choćby wątek obecności twórczyń i twórców w mediach społecznościowych. Fascynujące są na pewno projekty ubrań – czasem bardzo klasyczne, czasem przybierające postać mniej lub bardziej udanych eksperymentów. Jednak po skończeniu lektury wracam przede wszystkim do fotoportretów poprzedzających każdy rozdział: tych bardziej wygaszonych, na których z ciemności wyłania się twarz. Porównuję je z tymi na końcu, jasno oświetlonymi, prezentującymi ujęcia z większej odległości, ujmujące całą sylwetkę w wybranym stroju. Zastanawiam się, czego oczekujemy od ludzi pióra. Czego powinniśmy oczekiwać. I chyba ta refleksja jest dla mnie najcenniejsza.

 

Sylwia Stano, Zofia Karaszewska

Pod podszewką. Prawdziwy wizerunek pisarza

Wydawnictwo Marginesy, 2018

Liczba stron: 392