boobs-1karolbanach
ARTYKUŁY | 21.01.2013

Spotted, czyli iPod, MacBook i MacMiłość

Sesja to osobliwe zjawisko, w czasie którego bawi i zajmuje temperówka leżąca na stole, bacznie przyglądająca się ludzkiej bezradności i chwilowej tępocie umysłu, najnudniejsza impreza w znienawidzonym klubie staje się wydarzeniem roku, a oferty towarzyskie wystosowane przez zapomnianych znajomych przypominają spełnione marzenie randki w pełnym słońcu z Danielem Craigiem, na którą odwozi nas David Bowie.

Część głodnych (bardziej wrażeń niż wiedzy) studentów postanawia skierować wzrok i kroki w stronę największego sesyjnego klubu w Warszawie – Biblioteki Uniwersyteckiej. Weekendowy BUWing to klasyka. Ważne, żeby być na miejscu odpowiednio wcześnie, zająć strategiczną pozycję, rozłożyć swoje sprzęty, których nazwy poprzedzają magiczne litery „i” oraz „mac”, i chłonąć wiedzę i widoki. Przed feriami świątecznymi, czytając pasjonującą książkę w dziale PG, usłyszałam rozmowę dwóch pań pracujących w bibliotece:

Pani 1: Święta, może jutro będzie mniej studentów.

Pani 2: Może…

Pani 1: Może już pojadą do domu.

Pani 2: Może pojadą…

Pani 1: Prawnicy przyjdą! Oni nawet w święta przyjdą się… jak to oni mówią…

Pani 2: Polansować!!!

Wypada jedynie z pełnym zrozumieniem tragedii powiedzieć: O zgrozo! „Gdy rozum śpi, budzą się demony”, a wszystko wskazuje na to, że rozum studentów przyćmił w tym roku demon pożądania, którego obudził Facebook. W ostatnich tygodniach na jedynym słusznym portalu społecznościowym pojawiła się zajmująca grupa: Spotted: Plac Trzech Krzyży. Tego samego dnia powstała również ciesząca się większą popularnością Spotted: Plac Zbawiciela.

Plac Zbawiciela to miejsce kultowe – nie tylko przez płonącą tęczę, ale przede wszystkim za sprawą Charlotte, Planu B i Ministerstwa Kawy. To na „Zbawsie” – jak prawdziwa (sic!) warszawska (i ta rodzima, i ta z emigracji) młodzież zwykła mawiać na to miejsce – kręci się życie towarzyskie młodej śmietanki stolicy. Jeśli spodobała ci się urocza brunetka albo nie miałeś odwagi zaprosić wysokiej blondynki z niebieskimi oczami na bułkę tartą do Charlotte, napisz wiadomość do administratorów Spotted: Plac Zbawiciela, a oni opublikują twój post. Dzięki tej stronie masz szansę na wszystko: przelotny romans, wielką miłość, ewentualnie znalezienie zgubionej rękawiczki. Możesz też przeprosić:

Bardzo przepraszam dziewczynę, której dziś w planie niechcący skiepowałem na sweter. Mam nadzieję, że kiedy wróci do domu i zobaczy przypalenie, to zrozumie, że wstydziłem się przyznać na miejscu. Skruszony spotter.

Wszystko wskazywało na to, że spotted stanie się nową zabawą na Facebooku. Teraz można uprawiać spotting nie tylko na warszawskich ulicach, ale i w metrze (Spotted: Metro), tramwajach, autobusach (Spotted: ZTM) oraz pociągach (Warszawa Dworzec/CH Wileńska).

Na taki sam pomysł wpadli studenci Politechniki Warszawskiej. Wzruszająca historia dwojga pięknych umysłów, które zderzyły się w drzwiach, to jedna z najpiękniejszych miłosnych etiud, jakie odegrał przypadek. Wszystko to w formie krótkiego zwierzenia zauroczonej kobiety na Spotted: PW. Pomysł szybko podchwycili studenci Akademii Sztuk Pięknych. Na Spotted: ASP jeden z artystów oferuje pomoc przy noszeniu ciężkiej teczki, inny zaś przekonywająco (acz subtelnie) nakłania do nauki obsługi kolekcji dłut, które posiada. Podobno jedno z nich, należące do kolekcji Michała Anioła XXI wieku, przekracza rozmiarami najśmielsze oczekiwania… Strach czytać, co dzieje się na Spotted: SGH – grupie utworzonej przez studentów Szkoły Głównej Handlowej.

Na Facebooku bez skrępowania można wysłać wiadomość administratorom Spotted: Polon UW. Niestety, jak zauważyła większość damskiego grona, na jedną studentkę przypada 0,0000001 studenta tego kierunku. Szansa na uczucie podobne do afektu Zygmunta Krasińskiego do Delfiny Potockiej może być w tym przypadku niewielka. Moje serce ujął jednak komentarz studenta (tak, studenta) tego wydziału:

Jeśli Spotted: Polon UW będzie miejscem ciśnięcia po facetach studiujących polonistykę, to studia te będą stricte żeńskie, bo przestaniemy studiować. Wszyscy trzej!

Wyobrażacie sobie? Wszyscy trzej!

Nowa moda ogarnęła niemal wszystkich, a z pewnością niewiele osób jeszcze o niej nie słyszało. Jak nietrudno się domyślić, zabawa w – początkowo biblioteczny – spotting znana jest na całym świecie. Zapoczątkowali ją pod koniec tego roku stali bywalcy brytyjskich bibliotek, a pomysł szybko podchwyciły inne kraje. Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego ma się jednak czym szczycić, bo grupa Spotted: BUW zebrała od grudnia ponad 13 tysięcy fanów – prawie cztery razy więcej niż niejedna grupa brytyjskiej biblioteki. Zasady gry są proste – jeśli znajdujesz się w miejscu, które ma swoją grupę „spotted” na Facebooku, i zaobserwowałeś coś nadzwyczajnego – albo ktoś wpadł ci w oko – napisz anonimową wiadomość, która zostanie niezwłocznie opublikowana. Łatwiej przecież wyznać uczucie czy wyrazić swoją irytację za pomocą internetu. Mniejsze ryzyko, że dostaniemy kosza, ktoś nas wyśmieje albo zlekceważy. Niestety, szanse na to, że osoba, o której piszemy, trafi na nasz post – co więcej – odpisze na wiadomość, są jeszcze mniejsze. Jedno jest pewne – spotted to kolejna inicjatywa, która potwierdza zjawisko facebookowego ekshibicjonizmu, miejsce, gdzie można wytknąć komuś błędy ortograficzne, popełniając w swojej wypowiedzi szereg innych, i wyzwać postującego wyżej od frajerów. Źródła zabawy wypada szukać jeszcze głębiej i niezmiennie w Wielkiej Brytanii. Spotting to hobby związane ze śledzeniem i fotografowaniem środków komunikacji: samochodów, samolotów, pociągów, autobusów, metra, pojazdów ratunkowych. Trudno uwierzyć, że biblioteczny spotting może stać się czyimś hobby. Ostatecznie jedynie na czas sesji. I chociaż większość studentów uważa powstałą stronę za idiotyczną, a posty najczęściej komentuje wymownym słowem „żałosne”, grupie spotted warszawskiej biblioteki fanów znów przybywa.

Patrząc na Spotted: BUW, wypada stwierdzić, że tysiącom warszawskich studentów brakuje miłości. Administratorom przyświecał wspaniały i podstawowy dla spotted cel: Jesteś teraz w BUWie i nie możesz oderwać wzroku od osoby obok? Napisz o tym do nas, a my opublikujemy Twoją wiadomość anonimowo! Nie ma nic piękniejszego niż strzała Amora lecąca między stosami książek, mijająca Dział Historyczny, błądząca chwilę po Bibliotece Austriackiej i z impetem wpadająca do Czytelni Głównej, krusząc przy tym szklane drzwi. Scena jak z filmu. Żarty żartami, ale nowa grupa to idealny materiał do badań społecznych, materiał na pracę magisterską, ba, nawet na niezły doktorat (co zresztą napisałam w jednym z postów i zebrałam w zaskakującym tempie 28 lajków). Dzięki Spotted: BUW możemy dowiedzieć się, jak podrywają humaniści, a jak studenci kierunków ścisłych. Okazuje się, że brunetki mają większe powodzenie, a panie o obserwowanych mężczyznach piszą: „śliczny, słodki, przystojny”. Miłość to jednak nie wszystko. Zdarzają się i mniej romantyczne posty – prośba o ciszę, gorący apel o zainteresowanie się książką, ostre upomnienia, błagania o zaprzestanie siorbania i jedzenia. Bywa też nieco interesownie:

Od spotterek: „Czy ktoś posiada czyste kartki? Jeżeli tak PROSIMY przynieście kilka na prawo od tronu papieża!!”

Najzabawniejsze są jednak prośby o zaprzestanie korzystania z Facebooka, bo przecież sesja to czas święty. Rzec można – przyganiał kocioł garnkowi. Jeśli „nauka” to dużo kawy, wydaje się, że obsługa Coffee Heaven będzie miała w tym sezonie pełne ręce roboty. Wszyscy bowiem – mało oryginalnie – zapraszają się na „małą czarną”, chociaż ci oryginalniejsi próbowali zwabić swoje ofiary na napoje wyskokowe albo coś do palenia. Charakterystyka dzisiejszego studenta jest prosta: „Słodki chłopaku z iPhonem”, studentki równie mało skomplikowana: „Śliczna dziewczyno z MacBookiem”. Co z sesją? Podobno miłość uskrzydla, dlatego wszystkim tegorocznym „buwowiczom” pozostaje życzyć samych iZAL w indeksie i jak największej ilości Mac5.

Mimo złośliwości niektórych spotterów, mam jednak nadzieję, że po tegorocznej sesji na ulicach Warszawy zobaczę tłum szczęśliwych par, które połączy nie tyle miłość do literatury i nauki, ile wierność internetowi i duch subtelnego lenistwa. Niech w tym pięknym, zimnym miesiącu sesji każdy opatulony w kraciasty szalik Burberry znajdzie swoją drugą połówkę Apple’a. Jeśli nie wyjdzie, „szczupła brunetka w białym sweterku, której podwinęła się spódnica i właśnie szuka książki w dziale PG” może szukać szczęścia na Spotted: Biedronka.