barbie2
ARTYKUŁY | 03.12.2012

Społeczny sens lalki Barbie

Nie pij, nie ćpaj, badaj się, głosuj w wyborach i jedz ryby. To hasła kampanii społecznych. Z założenia mają nas zachęcić do tego, czego nie robimy i nie chcemy robić. Najlepiej oczywiście posłużyć się autorytetem. Na przykład lalką Barbie.

O najpopularniejszym produkcie Mattel napisano już praktycznie wszystko. Wiemy, że czołowa blondynka świata zabawek jest pusta, różowa, nienaturalna i mimo to wciąż niesłychanie popularna. Znają ją w Chinach, krajach arabskich, Europie i w Republice Południowej Afryki. I właśnie ta rozpoznawalność pozwoliła zaistnieć Barbie w kampaniach społecznych. Jako ekspertka od dobrego stylu pojawiła się już w 1997, kiedy promowała – uwaga! – kampanię Amerykańskiego Stowarzyszenia Bibliotek na rzecz czytelnictwa. Wybór ciekawy, biorąc pod uwagę fakt, że książki będące akcesoriami lalki najczęściej mówiły o dietach, gimnastyce lub urządzaniu domu. Slogan reklamowy brzmiał: Czytanie jest zawsze w dobrym stylu. Na środku plakatu znajdowała się idealna, zawsze dobrze ubrana plastikowa dziewczyna, która nigdy nie utyje.

Choć kilkanaście lat temu wydawało się to niemożliwe, w 2009 roku Barbie jednak przytyła – i to znacznie. Winowajcą były słodkie napoje, fast foody i brak ruchu. Razem z nią na nadwagę zaczęli cierpieć ludziki Lego i Superman. Ten ostatni porzucił ratowanie świata, aby zająć się oglądaniem telewizji i podjadaniem chipsów. Plakaty z grubymi ikonami dziecięcego świata były dziełem organizacji Active Life, chcącej w ten sposób „uchronić dzieci przed otyłością”. Na widzu największe wrażenie robi oczywiście lalka: ideał sztucznego piękna przemienił się w nieatrakcyjnego kaszalota. Należałoby zapytać rodziców: czy chcecie, by wasza córka wyglądała jak Barbie? Nie? A może wolicie, by wasze dziecko wyglądało jak ta gruba wersja Barbie?

Zbyt mocne utożsamianie się dziewczynek z lalką jest największym zarzutem stawianym wobec tej zabawki. Z psychologicznego punktu widzenia lepiej byłoby, gdyby idealną zabawką została podobizna dziecka, lepiej oddająca naturalne proporcje. Tylko czy ktoś by się nią bawił? Irańskie laleczki Sara i Dara, mające być konkurencją dla Barbie, wzorowane na wyglądzie ośmioletniego dziecka, mają bardzo niską sprzedaż. Podobno dlatego, że są niskie i grube. Jak więc wytłumaczyć dzieciom – szczególnie tym dotkniętym kalectwem – że piękno kreowane przez Barbie nie jest jedynym dostępnym?

W 1996 Mattel wywołała burzę w mediach, wprowadzając do sprzedaży Becky, przyjaciółkę Barbie na wózku inwalidzkim. Produkt „Uśmiechnij się razem z Becky” znalazł swoich odbiorców w kręgach dzieci niepełnosprawnych. O krok dalej poszli pracownicy szpitali dziecięcych Shriners Hospitals for Children, gdzie dzieci, które mają zostać poddane operacji, dostają lalkę Barbie „przygotowaną” w sposób odzwierciedlający chorobę małych pacjentów. Na przykład: w przypadku wykonywania amputacji prezentem dla dziecka jest lalka pozbawiona tej kończyny, która ma być u niego usunięta. Taki rodzaj terapii pozwala oswoić się z konsekwencjami zabiegu.

Lalka Barbie może być gruba, może nie mieć nogi, ale czy może mieć raka? 20 grudnia 2011 roku na Facebooku utworzona została strona Beautiful and Bald Barbie! Let’s see if we can get it made. Jej założycielki, Rebecca Sypin i Jane Bingham, wysunęły propozycję stworzenia łysej lalki Barbie. Swoją prośbę tłumaczyły trudną sytuacją dzieci chorych na raka lub będących świadkami choroby matki lub siostry. Na Facebooku poparło je 155 tysięcy osób, petycję do firmy Mattel podpisało 35 tysięcy. Efekt? W marcu 2012 roku Mattel zadeklarowała, że łysa Barbie wejdzie od sprzedaży. Podobnie jak Becky ma zostać przyjaciółką Barbie i będzie sprzedawana z dodatkami modowymi, takimi jak kapelusze i apaszki.

Wydawałoby się, że Barbie jest miła dziewczyną. Pomagającą innym i wspierającą szlachetne idee. Mimo to w czerwcu 2006 roku po 50 latach szczęśliwego związku została porzucona przez Kena. Ich rozstanie zostało ogłoszone na wielkich bilbordach zawieszonych na siedzibie Mattel w USA oraz nad wejściem do stacji londyńskiego metra na Piccadilly Circus. Dlaczego Ken to zrobił? W nakręconym w 21 językach spocie Barbie, It’s Over dziennikarz zadaje zadowolonemu z życia Kenowi pytanie, czy kiedykolwiek myślał o Barbie jako o seryjnej morderczyni. Jak się okazało, pudełka, w które pakuje się lalki, są wytwarzane z papieru produkowanego przez Asian Pulp & Paper (APP), firmę wycinającą lasy deszczowe w Indonezji. Ken nie może być z kimś, kto przyczynia się do śmierci setek zwierząt. Czy Mattel strzelił sobie w kolano, odradzając kupowanie własnych produktów? Nie, ponieważ to nie on zerwał z Barbie. Cała akcja była dziełem Greenpeace, który chciał zwrócić na siebie uwagę zarówno producentów zabawek, jak i klientów. Z pewnością im się to udało.

Co dalej z naszą Barbie? Przez antyfanów została już zarażona wirusem HIV, zgodnie z hasłem: Nice girls don’t use condoms. Amputowano jej nogę, dodano kilogramów, ogolono, wreszcie: zabrano chłopaka. Nie ma wątpliwości, że praca ikony popkultury jest pełna niebezpieczeństw.