susan s
RECENZJE | 04.11.2013

Psychobiografia albo sposoby wypełniania pustego wszechświata (Susan Sontag, Dzienniki, tom 2)

Mój wszechświat jest skąpo zamieszkany […]. Nie doświadczam go jako czegoś, co się we mnie wdziera, co mnie atakuje lub mi zagraża. Lękam się przede wszystkim nieobecności, obojętności, „krajobrazu księżycowego”.

Gęstszy, większy, szczelnie wypełniony, naszpikowany nazwiskami wybitnych postaci teatru, filmu, literatury, tytułami ciekawych książek, filmów, dzieł muzycznych, egzotycznymi i sentymentalnymi nazwami odwiedzanych miast; pełen opowiadań do napisania, zalążków teorii, gotowości, aby być, momentów bolesnej wiwisekcji własnego umysłu, głębokiej autopsychoanalizy, rekonstruowania woli, wyznań o swoich uzależnieniach… Drugi tom Dzienników albo 600 stron Susan.

Jestem autorem własnego życia

Fascynujące i egzotyczne miejsca, bliscy i dalsi przyjaciele, stare i nowe idee, złamane serce i nowe miłości, doświadczenie choroby – wiele twarzy Susan Sontag poznamy dzięki drugiej odsłonie jej dzienników. Zredagowany i przygotowany do druku przez syna pisarki Davida Rieffa tom obejmuje lata 1964–1980. A jest to lektura jeszcze bardziej emocjonująca i wciągająca niż tom pierwszy, głównie ze względu na intensyfikację przeżyć, nagromadzenie intelektualnych przygód, wachlarz różnych stanów psychicznych, wyparcie choroby (u Sontag zdiagnozowano nowotwór). Poznajemy autorkę Widoku cudzego cierpienia w najbardziej twórczym, ale też przepełnionym cierpieniem okresie życia.

Kiedy w USA zaczynała się beatlemania, a Martin Luter King otrzymał pokojową nagrodę Nobla, Sontag przeżywała rozstanie z ukochaną Irene, pocieszając się trawestacją Nietzschego: co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. Publikuje powieści The Benefactor (1963), Zestaw do śmierci (1967) i zbiór opowiadań I, etcetera (1978). Między 1964 a 1980 pracuje nad swoimi najlepszymi esejami – Notatki o kampie (1964), Przeciw interpretacji (1966), O fotografii (1977) czy Choroba jako metafora (1978) – jest w stanie pełnego rozkwitu intelektualnego i dojrzałej samoświadomości.

Dla pisarza podróż to forma narracji

Bezustannie podróżuje między USA a Europą, odwiedza modny wśród bitników Tanger, gdzie oddaje się obserwacjom obsesji, bezwzględności i okrucieństwa środowiska homoseksualistów, spotyka tam Jane Bowles i jej męża, a także wielu innych artystów. Podróżując po Europie, snuje rozważania nad istotą dzieła sztuki jako mechanizmu do pobudzania emocji. W Londynie uczestniczy w warsztatach Petera Brooka, na których poznaje Jerzego Grotowskiego i aktorów Teatru Laboratorium. Świat odkrywa także dzięki francuskim filozofom – czyta Blanchota, Bataille’a, Sartre’a, Barthes’a. W Paryżu spotyka się z Emilem Cioranem, po Wenecji oprowadza ją Josif Brodski… Ponieważ intelektualistka posiada straszny dar dostrzegania, kiedy ktoś jest nieszczęśliwy, często wyjeżdża jako obserwatorka i protestuje, raz przeciw wojnie – do zniszczonego przez amerykańskie bomby wietnamskiego Hanoi, innym razem przeciw komunizmowi – wraz z Johnem Ashberym dociera do Polski w 1980.

Wszystkie te podróże są bardzo intensywne i nie tylko poszerzają horyzonty intelektualne –są też podróżami w głąb siebie. Autorka pracuje nad nowymi ideami, ogląda filmy, spektakle, czyta, odwiedza muzea i galerie, spotyka się z ludźmi sztuki i nauki, ale też dokonuje rekonstrukcji własnej tożsamości i form świadomości. Miejsca i podróże skłaniają ją do głębokich przemyśleń na temat niemal wszystkiego. A prowadzić ma to do konkretnego celu, do narodzin intelektualistki, pisarki, kobiety, matki, kochanki – a we wszystkich tych wcieleniach Sontag chciała być idealna: wciąż jeszcze pracuję nad własnymi narodzinami.

On self – ja, w swoim kąciku, z gigantycznymi potrzebami

Może dlatego piszę […] w dzienniku. […] Wiem, że jestem samotna […]. Nie mogę sama do siebie mówić, ale mogę sama do siebie pisać.

Pisała o fotografii, o kampie, o cudzym cierpieniu, ale pisała przede wszystkim o sobie. Wykreowane przez autorkę portrety samej siebie – pisarki, czytelniczki, działaczki społecznej, intelektualistki, córki, matki, kochanki, pacjentki – posiadają bardzo wyraźny rys wspólny: krytyczną postawę wobec samej siebie i wobec wszystkiego, co ją otacza: Jestem pisarką adwersarzem, autorką polemiczną. […] Nie potrafię nie stawać w kontrze do własnych dokonań. Interesuje się wszystkim – wszelka wiedza jest jej domeną. Zauważyć możemy, że jednej z najważniejszych intelektualistek XX wieku towarzyszyły bardzo ludzkie lęki – pisze o swoich fobiach (panicznie bała się wody), boi się samotności i ogarnia ją lęk przed starością, co szczerze w dzienniku notuje: lęk i przerażenie na myśl, że się zestarzeję. Rozumie i akceptuje fobie i lęki jako elementy transformacji własnej osoby. A doświadczenie lektury zapisków Susan Sontag jest doświadczeniem fascynującym, wyjątkowym i uzależniającym.

J’ai besoin de beaucoup de tendresse / potrzebuję bardzo dużo czułości

Nie szanowałam się. (A czy się kochałam?) […] Dogłębnie poznałam jednak cierpienia. Jednak przetrwałam. Jestem sama – pozbawiona miłości + osoby, którą mogłabym kochać – to coś, czego bałam się najbardziej na świecie. Sięgnęłam dna. I żyję.

Spragniona miłości Sontag analizuje swoje kolejne nieudane związki z kobietami. Z ogromną dozą autokrytycyzmu pisze: sądzę, że jestem nieatrakcyjna i nie da się mnie kochać, bo jestem niekompletna. Analizując swoje miłosne rozczarowania, wiele miejsca poświęca relacji z matką, która rzutowała na kolejne związki z kobietami. Autorka próbuje dogłębnie przeanalizować motywy swojego postępowania, ale też zachowania innych ludzi. Te bardzo osobiste fragmenty przepełnione są tęsknotą za drugim człowiekiem, pragnieniem bycia kochaną, apetytem na szczęście. Broniąca słabszych, przeciwniczka zła, pewna swoich poglądów intelektualistka zamienia się w delikatną, pragnącą uczucia, skłonną do rezygnowania z siebie na rzecz drugiej osoby kobietę.

Podlewam swój biały umysł książkami

Wieczny stan nienasycenia, ogromnego apetytu na życie, zauważyć można było już w pierwszym tomie dzienników młodej Sontag. Autorce O fotografii chodziło o życie na miarę literatury – pragnęła pisać, czytać, myśleć, wygłaszać swoje poglądy, zmieniać świat na lepsze i… dostać za to nagrodę Nobla: kiedy miałam pięć lat, oznajmiłam […], że zdobędę Nagrodę Nobla. W i e d z i a ł a m, że zyskam uznanie. To uczucie niezaspokojenia nie opuściło jej również w wieku dojrzałym – na kartach dziennika cały czas pragnie, marzy, chce, doświadcza. Szczególnie literatury: kiedy czytam, zawsze mam wrażenie, jakbym jadła […] potrzeba czytania jest jak nieznośny wilczy głód, w jednym z końcowych wpisów dodaje: tracę panowanie nad czytaniem. Jestem uzależniona – muszę iść na odwyk… Czytaniem zastępuję pisanie…

Podwojenie siebie w snach, podwojenie siebie w sztuce

Lektury, miejsca i ludzie zapładniają umysł Sontag, jej doświadczenie humanistyczne pozwala rozszerzać egzystencję, zwielokrotniać ją, co jest jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. To schizofreniczne istnienie w dwóch światach wywołuje szereg refleksji na temat szaleństwa, psychoanalizy, a także obfituje cytatami z Foucaulta na kartach dziennika.

16 lat życia Susan Sontag na sześciuset stronach, 16 lat bólu, zmagania się ze sobą, cierpienia, intelektualnej rozkoszy, zwątpienia, artystycznych objawień, poszukiwania miłości, literackich eksploracji, poetyki nieskończonych możliwości. To nie dziennik, to wszechświat.

Susan Sontag

Jak świadomość związana jest z ciałem, Dzienniki, tom 2, 1964–1980

Przeł. Dariusz Żukowski

Wydawnictwo Karakter, 2013

Liczba stron: 591

Iwona Boruszkowska

Iwona Boruszkowska

(ur. 1982) – redaktor naczelna portalu Panorama Kultur www.pk.org.pl. Filolożka i kulturoznawczyni, doktorantka na Wydziale Polonistyki UJ, gdzie zajmuje się badaniem figur szaleństwa w literaturze. Tłumaczka współczesnej literatury ukraińskiej. Współpracuje m.in. z magazynem literackim "Radar". Okazjonalnie zajmuje się wszystkim.