popmoderna-zawieszenie

Popmoderna | PRL w kolorze („Jack Strong”)
jackstrong (1)
RECENZJE | 17.03.2014

PRL w kolorze („Jack Strong”)

Załóżmy, że jest piątkowy wieczór, wybieracie się do kina. Najlepiej na jakąś akcję. Jack Strong, James Bond – jeden pies, czemu nie. Po seansie już wiecie, że to tylko zmyłka, bo właśnie zostaliście wciągnięci w ogólnopolską dyskusję o patriotyzmie. Jack Strong, czyli Pasikowskiego grzebania w historii ciąg dalszy, to, mimo efekciarskiego tytułu i bardzo słabych plakatów promocyjnych, film zaskakująco dobry. A może tak dobry właśnie dlatego.

Już sam zwiastun mówi wyraźnie – Jack Strong ma być światowy. Na wysokim poziomie i z amerykańską gwiazdą (w tej roli Patrick Wilson). Zaś objaśniające istotę zimnej wojny napisy poprzedzające seans utrwalają widza w przekonaniu, że Pasikowski uwielbia czarno-białe sytuacje, interpretacje i postacie. I choć tak przedstawione historie mogą wydawać się często naiwne, to tkwi w nich silna deklaracja twórcy, który zdaje się mówić: nie szukajcie obiektywizmu, po prostu patrzcie na moją wersję wydarzeń. A twórca Pokłosia w swoim nowym filmie jest mocno zdeklarowany. Przedstawia historię Ryszarda Kuklińskiego (Marcin Dorociński), pułkownika Ludowego Wojska Polskiego, decydującego się zostać szpiegiem w służbie Stanów Zjednoczonych. Marcin Dorociński, który bohaterów pozytywnych (ale zawsze niejednoznacznych) gra jak mało kto, nie miał tym razem zbyt dużego pola do popisu. Bowiem Kukliński Pasikowskiego to postać kryształowa, bez wad absolutnie żadnych, ani na polu politycznym, ani obyczajowym. Chociaż ukrywa swój sekret przed kolegami, żoną (Maja Ostaszewska) i synami (Józef Pawłowski i, mocno odstający od całej obsady poziomem aktorskim, Piotr Nerlewski), to przecież przyjmuje awanse, dzięki którym może jeszcze lepiej przysłużyć się słusznej sprawie, jaką jest uchronienie Polski przed trzecią wojną światową i atakiem atomowym. Jako jedyny w swoim otoczeniu znajduje sposób na walkę w imię własnych ideałów. Inna sprawa, że ideowców i tak ze świecą szukać wśród współpracowników Kuklińskiego. Są albo słabi, albo odrażający. A obie te cechy uosabia Putek, zazdrosny, żądny uznania, mały i podejrzliwy (w tej roli bardzo dobry Mirosław Baka).

Jednak polscy wojskowi nie mogą równać się z radzieckimi braćmi. Oleg Maselnnikov i Dimitri Bilov stworzyli bezbłędne kreacje groźnych i bezwzględnych radzieckich aparatczyków, którzy mimo wszystkich predyspozycji nie potrafią odnaleźć się we własnej grze.

Historia jest opowiadana z perspektywy Kuklińskiego w podeszłym wieku. I tu pojawia się tani zabieg – pułkownik jest „przesłuchiwany” w ciemnym pomieszczeniu i przy oślepiającym świetle lampy przez mężczyzn zachowujących się z wyraźną rezerwą. Oho, nasz bohater jest w niebezpieczeństwie, niewoli może nawet, myślimy. Lecz każdy, kto zna historię w stopniu choć minimalnym, nie może dać się oszukać. Zwłaszcza ten, kto widział jedyny film dokumentalny o Kuklińskim – Gry wojenne Dariusza Jabłońskiego.

Wiele można pisać o powierzchownej konstrukcji tytułowego bohatera i zagraniach budujących sztuczne napięcie, lecz jednego Pasikowskiemu odmówić nie sposób – stworzył dobry film sensacyjny, ze zdjęciami, scenografią i montażem na wysokim poziomie. Ci, którzy skuszą się na seans, będą mieli okazję obejrzeć najlepszą scenę zimowego pościgu samochodowego rodem z lat osiemdziesiątych, a także podziwiać szpiegowskie cuda techniki, takie jak aparat fotograficzny w zapalniczce czy pradziadek SMS-ów – urządzenie do przesyłania krótkich wiadomości tekstowych Iskra. Wszystko prawdziwe, oparte na faktach, nie jakieś bajdurzenie. A przecież wszyscy kochamy prawdziwe historie, zwłaszcza tak efektowne.

Co najciekawsze, w sieci na nowo po latach rozgorzała dyskusja: zdrajca czy bohater? I chyba o to Pasikowskiemu w jego fabularnej skrajności chodziło. Serwując rozrywkowe kino szpiegowskie, poruszył jednocześnie jeden z tematów do dziś mocno dzielących Polaków. To sprawia, że Jack Strong umiejętnie łączy kino sensacyjne i wciągającą biografię. Do tego osadzoną w realiach PRL-u, co dodatkowo wzmaga apetyty niejednego widza. Okraszona bardzo dobrym aktorstwem, może stawać w szranki z klasykami gatunku.

 

Jack Strong, reż. Władysław Pasikowski, Polska 2014.