znakiszczegolne
RECENZJE | 12.05.2014

Pokolenie Moskwa–Berlin (P. Wilk „Znaki szczególne”)

Nie lubię nostalgii. Potrafię jeszcze zrozumieć tych, którzy utracili coś tragicznie, przedwcześnie, ale powszechną tęsknotę za zmitologizowanym dzieciństwem, kiedy na zielonych pastwiskach lew leżał opodal jagnięcia, uważam za zwykłą ucieczkę przed problemami teraźniejszości. I choć w życiu sam czasem nostalgii ulegam, w literaturze jej nie trawię, bo zanurzanie się w cudzych smętnych wspomnieniach uważam za nieszczególną rozrywkę. I stąd chyba początkowa wrogość, z jaką podszedłem do Znaków szczególnych Pauliny Wilk. Autobiografia pokolenia przełomu? To nie może być dobre.

Samo pisanie o pokoleniach uważam za mocno ryzykowne (bo jak tu nie popaść w grubą przesadę, gdy się próbuje losy setek tysięcy ludzi sprowadzić do jednego wspólnego mianownika?), a od książki Wilk odgradza mnie jeszcze inna nieprzekraczalna bariera: nie należę do jej pokolenia. Urodziłem się prawie o dekadę później, więc chociaż część wspomnień z „dziećmi transformacji” dzielę, doświadczyłem już innej rzeczywistości. PRL ich lat szczenięcych to dla mnie prehistoria, tak ważne w trakcie ich dorastania wejście Polski do Unii Europejskiej ledwie zauważyłem, nie przeżyłem kluczowego dla ich dorosłości rozczarowania kapitalizmem. Brak porozumienia, brak punktów wspólnych. Ale może to i lepiej? (Auto)biografie pisze się przecież właśnie dla tych, którzy nas nie znają.

Tym, co pozwala autorce Znaków szczególnych wyróżnić „pokolenie przełomu”, są nie tyle historyczne wydarzenia roku 1989, ile raczej wspólne dorastającym wtedy ludziom doświadczenie rozłamu świata na dwie części. Schyłkowy PRL to kraina dzieciństwa – może biedna, może zaściankowa, ale za to wspólna i bezpieczna. Rodząca się Polska dzikiego kapitalizmu to kraj dorastania – rozhukany, pełen fantastycznych perspektyw, ale też samotności, niepewności jutra i boleśnie traconych złudzeń. Granicę między nimi wyznacza zdarzenie symboliczne i prawdziwe – śmierć chłopca z klasy w wypadku drogowym – życie urwane nagle „właśnie wtedy, gdy wszystko nowe się zaczęło”. Koniec reżimu to koniec dzieciństwa – odtąd nic już nie będzie pewne ani znane. A ci, którzy dotąd trwali w kojącym bezczasie, odkryli nagle, że aby pozostać w miejscu, muszą – jak Alicja w Krainie Czarów – pędzić przed siebie do utraty tchu.

Głównym tematem (oraz źródłem napięć) jest w książce Wilk opozycja trwałości i tymczasowości przejawiająca się we wszystkich sferach życia. Wieloletnia praca na etacie contra pięcie się po korporacyjnej drabinie. Brzydki, solidny dworzec powojenny contra nowa, niszczejąca prowizorka. Dom rodzinny stawiany od zera contra puste mieszkanie na kredyt. W imieniu pokolenia, które dało się zauroczyć kapitalizmowi, autorka spogląda wstecz i pyta, czy faktycznie warto było zrezygnować z poczucia bezpieczeństwa, jakie daje trwałość, na rzecz ciągłej pogoni za nowością. Odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna: Znaki szczególne podchodzą do tematu wnikliwie, unikają łatwych uproszczeń, starają się zawsze pokazać dwie strony medalu. I nawet kiedy pojawia się w tekście nostalgia za analogowym magnetofonem, budzi on tęsknotę nie tylko dlatego, że odszedł, ale również dlatego, że posiadał trwałą wartość, jakiej nie mają wciąż ulepszane cyfrowe iPhone’y.

Drugi najważniejszy temat tej książki to romans pokolenia przełomu z kapitalizmem – od początkowego zauroczenia, wręcz zachłyśnięcia, aż po gorzkie rozczarowanie. W rozdziale Rzeczy pierwsze mamy okazję wraz z pokoleniem transformacji przeżyć fascynację nowymi cudami techniki: telefonem komórkowym, komputerem, internetem. Zaledwie dwadzieścia stron dalej, w rozdziale Ruchome piaski, przyglądamy się już bezdomnym bankrutom na Dworcu Centralnym. Wilk stara się nie wybiegać w przyszłość, trzyma się chronologii – chyba po to, by pokazać, że rozmaite poglądy jej rówieśników, z perspektywy czasu rozbrajająco naiwne, w okresie przemian wcale się takie nie wydawały. Ludzie wierzący w nieskończone możliwości rozwoju, w korporacyjną karierę i czekającą z otwartymi ramionami Europę byli po prostu dziećmi swoich czasów. I łatwo mi zrozumieć żal, jaki odczuli u progu dorosłości, gdy wszystkie te hasła okazały się obietnicami bez pokrycia. Jak tu nie czuć nostalgii?

Jest jej tu zresztą, wbrew moim obawom, stosunkowo niewiele. Jeśli już coś się wspomina z westchnieniem, to raczej poczucie wspólnoty rówieśników z czasów biedy. Bo dzisiejszym trzydziestolatkom, którzy przez ostatnie dwie dekady pędzili naprzód, by osiągnąć sukces i nadrobić kulturowe zaległości, najbardziej doskwiera samotność. Budowanie relacji przychodzi im z trudem. Zbyt mocno nasiąknęli atmosferą rywalizacji, zbyt wiele oczekują od świata, by godzić się na kompromisy. Wolą odejść niż odbudowywać. Teraz, po latach, boleśnie odczuwają zerwanie ciągłości pokoleń – doświadczenie i wiedza rodziców, zgromadzone w diametralnie innym świecie, do niczego nie mogą im się przydać, więc budują swoje życie jak umieją. Nieco na oślep. Prowizorycznie. Tymczasowo.

Bałem się, że Znaki… okażą się manifestem naiwnego eskapizmu, lamentem przerośniętych dzieci przeklinających teraźniejszość za to, że nie jest przeszłością. Niepotrzebnie. W ostatnich zdaniach książki Wilk pisze jasno: Dziś też nie ma żadnego innego podwórka. Od nas, już dorosłych, zależy, w co się gra tu, na naszym. Dzieci PRL-u dorosły – i biorą sprawy w swoje ręce. Rzadko sięgam po tak mocne określenia, ale Znaki szczególne to naprawdę mądra książka. Wyważona, dojrzała, wnikliwa, jak sumienny księgowy podliczająca zyski i straty, blaski i cienie. Szukająca odpowiedzi. Pomogła mi znacznie lepiej zrozumieć nie tylko pokolenie, któremu w biegu dziejów deptałem po piętach, ale też kraj, w którym żyję – przepołowiony, analogowo-cyfrowy, zawieszony gdzieś w pół drogi między starym i nowym. A że właśnie zrozumienia szukam w literaturze, nie mógłbym prosić o więcej. Czytajcie koniecznie.

 

Paulina Wilk

Znaki szczególne

Wydawnictwo Literackie, 2014

Liczba stron: 300

Przemysław Zańko

Przemysław Zańko

(ur. 1989) – chłop z Mazur, obecnie inteligent w Warszawie. Publikuje opowiadania, recenzuje, bloguje. Interesuje się science fiction, nauką, grami, dziwnymi książkami i zdrowiem psychicznym. Skończył z polonistyką. Strona autorska: www.zanko.pl