popmoderna-zawieszenie

Popmoderna | Piosenki nadobowiązkowe: Aldona Orłowska
aldona-teressa2
ARTYKUŁY | 04.03.2013

Piosenki nadobowiązkowe: Aldona Orłowska

Żeby dziś nagrać hit, trzeba najpierw znaleźć kogoś, kto napisze fajny tekst o tym, że jest impreza do rana, jesteśmy młodzipiękniwykształceni i każdy z nas schodzi z parkietu ostatni. Potem trzeba zatrudnić kogoś, kto to nagra, zaśpiewa, wyprodukuje, zremiksuje, rozpromuje itd. Można też postawić na autentyczność. Być sobą i tym chwytać za serca słuchaczy. Rzadko zdarza mi się, że słucham jakiejś piosenki i czuję, że muzyka COŚ ze mną robi. Jedną z takich sytuacji jest mój pierwszy kontakt z piosenką Pani Aldony Orłowskiej – carycy polskiej muzyki disco w Szwecji, przeorki kampu, królowej makijażu permanentnego i papieżycy samoopalacza.

Ta świetnie czująca postmodernistyczną estetykę wyczerpania wokalistka każdą piosenką zaprasza mnie do swojego świata. A ja chcę w tym świecie być i za każdym razem szerzej otwierać swe serduszko na tę muzykę. Aldonę Orłowską uwielbiać wypada, nienawidzić można co najwyżej siebie – za to, że się ją uwielbia. Orłowska jest bowiem jak puszysta lekka beza, z wierzchu twarda i pozornie sucha, jednak w środku delikatna, słodka, miękka, rozpływająca się.

Moje pierwsze spotkanie z tą wokalistką miało miejsce za sprawą piosenki To Przeznaczenie (lub przeznaczenie wow) i tytuł ten okazał się proroczy. W ogóle słowo wow to klucz do twórczości Orłowskiej, która często dopisuje je do nazw teledysków, nie pozostawiając wątpliwości, że znaczy ono coś ważnego. Wracając do tytułu: przeznaczenie zdecydowało, że znalazłem się wtedy w tym miejscu YouTube’a i naprzeciw wyszła mi właśnie Pani Aldona. W utworze To Przeznaczenie wyraźnie zaznaczają się te motywy w twórczości Orłowskiej, które najbardziej oddają reprezentowaną przez nią stylistykę. Mowa tu przede wszystkim o mocnym, zdecydowanym, choć równocześnie delikatnym, kobiecym i ponętnym wokalu.

Gdyby głos Pani Aldony był człowiekiem, jestem przekonany, że przyjąłby postać karlicy, ma bowiem w sobie zarówno pierwiastek żeński, jak i pierwiastek dziecięcy. Karlica ta pędziłaby saniami z Polski do Szwecji przez Egipt, przywożąc nam słońce i ciepło, pędziłaby ubrana w bluzkę w panterkę, legginsy i koronę – to spełnienie słynnej maksymy Goka: kupuj mniej, noś więcej. Tak jest właśnie w wypadku wyglądu i muzyki tej piosenkarki: niby prosto, mało i po domowemu, a jednak sporo, obficie, BARDZO.

Słuchając Aldony Orłowskiej, mam też delikatny, acz odczuwalny dysonans poznawczy. Jestem trochę w operze, trochę na koncercie disco polo, widzę Violettę Villas, ale i Anję Orthodox. Trochę koty udające jadowite węże, a trochę Spotted: Biedronka. Niemniej wszystko wskazuje na to, że to łączenie różnych, często pozornie przeciwstawnych sobie stylów i estetyk jest jak najbardziej świadome. Mnie to pasuje, gdyż ogólnie jestem za postmodernizmem w muzyce, bo inaczej się już dzisiaj nie da.

Głos ten nie potrzebuje orkiestry symfonicznej, by móc nieść światu swoje przesłanie – on jest ponad tym wszystkim. Jak mówi sama autorka, kocha dodawać do muzyki coś od siebie – i tym czymś jest opera. Wydaje mi się, że w tym miejscu wokalistka była niepotrzebnie skromna, dla mnie to taki obieg zamknięty: Pani Aldona jest w swojej muzyce w całości, a muzyka w całości jest w niej. Do niesienia światu swojego przekazu nie są również Pani Aldonie potrzebne kilkunastominutowe teledyski spod znaku Lady Gagi. Wystudiowane, długo ćwiczone i wielokrotnie nagrywane pozy na fotelu, spokojny spacer po pomoście oraz piękny, nietuzinkowy, permanentny makijaż wystarczają w zupełności.

Wzruszające historie o życiu i jego rubieżach, które bez wątpienia znajdziemy w piosenkach Aldony Orłowskiej, nie potrzebują bogatej wizualnej oprawy. Sytuacja jest prosta: ona tu jest i śpiewa dla mnie. Same piosenki nie byłyby jednak tym, czym są, gdyby nie perfekcyjnie skomponowany wizerunek Pani Aldony. Korona na głowie jasno mówi nam, z kim mamy do czynienia. Do bycia prawdziwą królową brakuje jej już tylko tronu, jabłka, berła, powozu i zamku, choć dla wielu królową jest i bez tego. Drapieżny look wymagającej pani od niemieckiego, która zaraz wyciągnie zza siebie pejczyk i zdzieli wszystkich niegrzecznych chłopców (dziewczynki też), ulega wielu fluktuacjom, choć jego rdzeń jest stały.

Jak już wspomniałem, każda piosenka Pani Aldony to osobna, piękna, zamknięta historia. Takim właśnie utworem jest To Przeznaczenie. Występują w nim dwie postaci – ona i on. Ona już wie, że są sobie pisani i czeka, rozpaczliwie wołając: zadzwoń więc i daj mi znać. Orłowska nawiązuje do najlepszych tradycji pisania o miłości, język jej piosenek jest językiem ludzi i aniołów. Słyszę cię, ach czy to ty jesteś tu? – aż chce się zacytować Słuchaj dzieweczko… Ona nie słucha. Ona tęskni i czeka, ale  to przeznaczenie. Ona wie, że spotkają się, i ja z całych sił im kibicuję.

Aldona Orłowska flirtuje również z muzyką cygańską, zarówno poprzez nawiązania intertekstualne, jak i wytworne stylizacje. Dobrym przykładem jest Karta miłości. Niech nikogo nie zwiedzie dyskotekowy bit, to nie jest piosenka radosna. Bo w talii Cyganki nie zawsze kryje się miłość, czasem trafia się zła karta – i już wiadomo, że nie będzie co zbierać. A samotność jawi się w utworach Aldony Orłowskiej jako najgorsza ludzka tragedia. Samotnie żyć jest źle – śpiewa w utworze To Przeznaczenie. Cygański klimat piosenki zaakcentowany zostaje poprzez pobrzmiewający gdzieś w tle akordeon oraz zwiewną kreację Pani Aldony, do której dobrała bogate, błyszczące dodatki. To warte podkreślenia, bo w tych piosenkach każdy szczegół, drobiazg, pasuje do całości.

Orłowska nagrywa również utwory okolicznościowe. Są to zazwyczaj kolędy, pastorałki, pieśni bożonarodzeniowe. Jednak w te walentynki wokalistka sprawiła swoim fanom jedyny w swoim rodzaju prezent muzyczny, oczywiście w postaci piosenki. Akcja rozgrywa się na egipskiej riwierze, wśród gorejących krzewów i piasków pustyni, a rzecz jest, jakżeby inaczej, o miłości. O miłości w ogóle, o miłości w czasach zarazy, o miłości trudnej, wymagającej i niezbyt łaskawej. Walentynki to święto naiwnego, bezrefleksyjnego konsumpcjonizmu, zapominamy o istocie tego pięknego dnia. To wspaniałe, że znalazła się taka osoba jak Pani Aldona, która zdecydowała się przypomnieć nam, co jest w tym dniu najważniejsze. Dziś ludzie szukają tanich uciech, w sex shopie, w salonie masażu, tam kupić mogą wszystko, ALE jest coś, czego nie kupi się za nic, przypomina Pani Aldona, i ja powiem krótko: to prawda.

W swojej walentynkowej suicie Aldona Orłowska występuje w nowej, niespotykanej dotąd roli. Zamienia się w drapieżną kocicę na featuringu, wtórującą swojemu macho-raperowi. Konwencja niby znana z amerykańskich piosenek, ale na rodzimym rynku to ewenement i widać jak na dłoni, że to kolejna stylistyka, w której wokalistka świetnie się odnajduje. Pani Aldona mogłaby zaśpiewać wszystko, jednego dnia zagrać Madame Butterfly w operze i disco hity na weselu, a zaraz potem wykonać Umbrellę w nocnym klubie.

Aldona Orłowska rzadko pokazuje się publicznie, jej piosenki nie są grywane w radio. Nie wiem, dlaczego rozgłośnie nie decydują się na emitowanie jej piosenek, nie zapraszają do udziału w programach, ewidentnie coś jest na rzeczy. Nie wiem, dlaczego uparcie lansuje się Zbigniewa Hołdysa, a odmawia głosu Aldonie Orłowskiej, która nie tylko ma maturę, ale i skończyła studia. Chciałbym usłyszeć, co do powiedzenia w sprawie ACTA ma Aldona Orłowska, jak widzi sytuację w Polsce i czy wierzy w zamach w Smoleńsku. To wstyd, że nikt nie daje mi szansy.

Niemniej jednak są jeszcze na tym świecie ludzie odważni, którzy nie boją się iść pod prąd i promować prawdziwe talenty (z prądem płyną tylko śmieci, jak pisał poeta Zbigniew Herbert). Taką osobą jest Bohdan Gadomski, który zdecydował się porozmawiać z Panią Aldoną o jej muzyce i innych rzeczach ważnych. Z rozmowy tej dowiemy się, że nasza królowa jest nie tylko świetną wokalistką, ale też magistrem biologii i doskonałą pływaczką, co zresztą zademonstruje, walcząc jak orka z nieprzebranym morzem (mam taką cichą teorię, że Aldona Orłowska zrodziła się z morskiej piany). Pani Aldona jest też jednym z ostatnich żyjących artystów parających się wieloma dziedzinami artystycznego rzemiosła. Oprócz tego, że śpiewa, tańczy i gra, również maluje. Obrazy Orłowskiej można podziwiać na jej fanpejdżu.

Na koniec ciekawostki. Pierwszą będzie wiek Pani Aldony. Kobiet się o to nie pyta, toteż informacji tej nie ujawnię wprost. Zdradzę jedynie, że Aldona Orłowska jest rówieśniczką Geri Halliwell, Cameron Diaz, Justyny Steczkowskiej, Edyty Górniak i, uwaga, Carmen Electry. Jest też o 21 lat młodsza od Zbigniewa Hołdysa. Serio.

Drugą ciekawostką będzie ten klip.

Bohdan Gadomski, Aldona Orłowska solo i na featuringu, w makijażu i bez, ubrania, dodatki. To wszystko są elementy oczywiste, już omówione i poddane analizie, jednak mamy tutaj do czynienia z czymś jeszcze. Pragnę zwrócić uwagę na dwa momenty. Pierwszy z nich to prezentacja zespołu towarzyszącego, w którym znajduje się nie kto inny, jak Piotr Rubik, pionier polskiej muzyki poważnej, tu: jeszcze zanim rzucił McDonalda i rozpoczął płomienny romans z prostownicą i perhydrolem.

Moment drugi ujrzymy, przewijając nagranie do ok. 7:52. Czy te brwi mogą kłamać? Czesław Miłosz, laureat literackiej Nagrody Nobla, jest tam i klaszcze dla niej. Jak tu teraz czytać takie wersy:

Tylko jej miłość ogrzewała go, uczłowieczała.
Kiedy był z nią, inaczej też myślał o sobie.

No jak?

Ciekawostka trzecia: Aldona Orłowska jest mistrzynią Polski w pływaniu stylem motylkowym, jest więc potencjalnie niezatapialna. Myślę więc, że użyte przeze mnie wcześniej porównanie do orki jest nie na miejscu, to orka może być jak Aldona Orłowska, a nie Aldona jak orka. Pani Aldonie równać mogą się tylko najwięksi władcy morza: Kraken i syrenka Ariel.

A mówili, że to Magda Gessler jest człowiekiem renesansu.

Tomasz Szypułka

Tomasz Szypułka

(ur. 1990) – studiował z różnym skutkiem filologię polską, psychologię i filologię szwedzką, a obecnie krytykę literacką na UJ. Swą zawodową przeszłość wiązał ze Sztuką.pl (znaną szerzej jako Gazeta Antykwaryczna), portalem kursnakurs.pl, fundacją Magazyn Kultury i festiwalem OFF Plus Camera, a także innymi, mniej chlubnymi instytucjami. W wolnych chwilach Betel, Bomba, Rozrywki, ale w miarę to nauka mnie najbardziej kręci.