• Patronem wydania jest Kraków Miasto Literatury UNESCO
Recenzje | 11.06.2018
Piękno palca u nogi ma głęboki sens – Katja Gorečan i Ron Padgett
Recenzje | 11.06.2018

Piękno palca u nogi ma głęboki sens – Katja Gorečan i Ron Padgett

Przy okazji Festiwalu Miłosza 2018 polski czytelnik ma okazję zapoznać się z twórczością kolejnych autorów, którzy dotąd nie byli nad Wisłą dobrze znani. Spośród zbiorów wierszy tegorocznych zagranicznych gości imprezy chciałabym zwrócić uwagę na Cierpienia młodej Hany Katji Gorečan oraz Bezczynność butów Rona Padgetta. To propozycje, które udowadniają, że w istniejących konwencjach literackich wciąż tkwi potencjał atrakcyjnego i przekonującego opowiadania o świecie, a gwarantem jakości nie musi być innowacyjność formalna, ale talent twórcy i komunikat, jaki poeta ma do przekazania.

Katja Gorečan pisze wiersze o Hanie. Wydaje się, że to wokół niej kręci się cały świat poetycki zbioru Cierpienia młodej Hany. Również tytuły poszczególnych utworów – Hana i strach, Hana i golenie, Hana i miesiączka itd. – nie pozostawiają wątpliwości, że właściwym tematem tej twórczości jest kobieca bohaterka, a cała reszta to jedynie dodatki, zmieniające się okoliczności świata dookoła niej. Odpowiedź na pytanie, kim jest odmieniana w utworach przez wszystkie przypadki Hana, nastręcza jednak pewnych trudności.

Niby sprawa jest jasna – Hana to nastolatka, niepewna siebie, zakompleksiona, skupiona na własnej cielesności, eksperymentująca w tym zakresie, nieco zbuntowana, zagubiona w relacjach damsko-męskich. Ma ambicje, by zostać poetką, jednak krytyka pierwszych odbiorców podcina jej skrzydła. Literatura młodzieżowa? Niekoniecznie, choć życzyłabym sobie, by propozycje takie jak Cierpienia młodej Hany weszły w niedalekiej przyszłości na listę lektur szkolnych. Dlaczego byłoby to wskazane, a zarazem dlaczego jest to mało prawdopodobne? Odpowiedzią na oba pytania jest głębszy, ukryty w języku i warstwie formalnej sens tych wierszy. W gruncie rzeczy Gorečan konstruuje postać, której tożsamość jest modelowym produktem otaczającej ją opresywnej kultury. Gdy tak na to spojrzeć, Hana nie stanowi już centrum tego wszechświata, jest raczej lustrem, które skupia i odbija dochodzące z zewnątrz bodźce. Jej podmiotowość rozmywa się, traci wyraz i swoistość, wchłania społeczne wyobrażenia, oczekiwania, wzorce (hany nie można zranić, hana jest kamieniem./ hana jest zasraną dziwką, która nie wie, gdzie jej miejsce./ mówi ktoś, kogo nie ma/ ale, ponieważ nie wystarcza nam Nic,/ widzimy ją” – Wstęp, s. 7). Cierpienia młodej Hany są więc przede wszystkim opowieścią o tym, jak pod płaszczykiem troski, dbałości o dobre wychowanie i moralność zarówno instytucje życia publicznego, jak i bliskie osoby wywierają brutalną presję na jednostkę. I o tym, jak bezbronna wobec tej siły jest dorastająca dziewczyna.

Hana, choć buntownicza, krytycznie nastawiona do świata i nieco cyniczna, nie jest impregnowana na zewnętrzne wpływy. Nawet świadomy zagrożenia człowiek nie może dać skutecznego odporu kulturze, w której został wychowany. Gdy dwie przeciwstawne siły napierają na siebie, dochodzi do gwałtownych pęknięć – zawsze po stronie kruchej jednostki. Stąd anoreksja, próba samobójcza, kompulsywne, raniące zachowania seksualne bohaterki. Stąd rozwarstwienie narracji na dwie perspektywy: pierwszo- i trzecioosobową. Dominującym trybem w wierszach Gorečan jest relacjonowanie wydarzeń z życia Hany, ale również pełne empatii i wyrozumiałości informowanie o jej stanach emocjonalnych, przemyśleniach. Raz po raz do głosu dochodzi jednak sama bohaterka (wtrącenia kursywą). Paradoksalnie właśnie ona nie potrafi uwolnić się od spojrzeń i opinii obcych ludzi na swój temat („jaką ty masz dziewczynko ładną i rumianą wiejską buzię./ hana uprzejmie uśmiecha się do niego i myśli swoje. Potem dochodzi do kasy […], niebieskie muratti poproszę. Kasjerka na to wściekle czy możesz mi, dziewczynko, pokazać dowód/ już mi dość narobili gnoju o sprzedawanie nieletnim./ na co hana odruchowo pokazuje prawo jazdy,/ żeby wypaść niezwykle dorośle./ w tle słychać głos mężczyzny z trzema siwymi włosami./ a ile ty dziecko masz lat, że palisz?Hana i papierosy”, s. 13; „hana jesteś niczym śmieciem zerem/ hana twoje wiersze są beznadziejne/ hana jesteś bez sensu/ hana idźże do domu/ hana weź spoważniej/ hana doroślij wreszcie/ hana ty nigdy nie powinnaś mieć dzieci/ hana rzuć palenie/ hana przestań obgryzać paznokcie” – Hana i gniew, s. 55).

W wierszach Gorečan dużo się dzieje – mieszające się ze sobą, często nawet w obrębie jednego zdania, głosy i perspektywy uświadamiają, jak bardzo wszyscy, jako użytkownicy wspólnego języka, jesteśmy przesiąknięci stereotypami i opresyjnymi wzorcami kulturowymi, jak – nawet niewypowiedziane – pobrzękują one w naszych głowach, jak determinują nasz stosunek do samych siebie. Ucieczki do tego, co najbardziej intymne – w przypadku Hany: zamykanie się w łazience, koncentracja na własnej fizjologii, wchodzenie w relacje erotyczne – na nic się zdadzą, sfery najbardziej stabuizowane są szczególną pożywką dla uprzedzeń i przesądów. A przecież właśnie z takich elementów składa się w gruncie rzeczy rzeczywistość nastoletniej dziewczyny. Dorastająca kobieta jest zarazem szczególnie czuła na przejawy systemowej opresji, która z biegiem lat stanie się dla niej naturalnym porządkiem świata („jest dumna ze wszystkich kobiet w rodzinie,/ bo są silne i potrafią ścierpieć poniżenie./ potrafią udawać głupie, kiedy trzeba, i potrafią być użyteczne,/ kiedy należy wysprzątać dom i ugotować obiad.// to hana szanuję, ale nie jestem w stanie” – Hana i rodzina, s. 60). Między innymi dlatego postać Hany ma szczególną siłę poetyckiego oddziaływania.

Propozycja Rona Padgetta jest zasadniczo odmienna. Uznany amerykański poeta bawi się słowem i konwencją, sięgając po awangardowe chwyty. Wiele utworów zgromadzonych w zbiorze Bezczynność butów ma charakter autonomicznych, kompletnych konceptów, które prowokują zuchwałością skojarzeń, olśniewają świeżością ujęcia, bawią zaskakującymi puentami. Jest w nich ogromna lekkość i – odwrotnie niż u Gorečan – poczucie władzy nad językiem. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że za wierszami Padgetta nie stoi żadna opowieść czy możliwy do narracyjnego uchwycenia sens. Błyskotliwa forma tych utworów stanowi wartość samą w sobie, nie potrzebuje pozatekstowych usprawiedliwień i wyjaśnień („Nigdy nie przyglądałem się paznokciom/ Jezusa, chociaż są blisko dziur/ w stopach, gdzie były gwoździe. Okrucieństwo/ jest takie malownicze i trudne do pojęcia,/ natomiast piękno, nawet piękno palca u nogi,/ ma głęboki sens. Przynajmniej dla mnie” – Paznokcie, s. 27).

Na tej zasadzie opis mycia naczyń (poddany poetyckiej obróbce, dla polskiego czytelnika – w duchu Przybosia: „Lekki niepokój/ wśród garnków i rondli/ i kilku półmisków/ w pienistej wodzie/ w której nurkują/ dłonie a zręczne/ palce wyczarowują/ z baniek kwiaty/ wręczane/ jasnowłosej dziewczynie/ wirującej/ na kole/ co wzlatując/ przebija/ sufit i/ znika./ Półmiski/ skrzą się” – Płukanko, s. 21) może być równie piękny, co wspomnienie przedmiotu znalezionego w mieszkaniu zmarłej matki (utwór Zszywacz, s. 41). Mniej więcej w tym miejscu zbioru wyraźnie uwidacznia się to, co w poprzednich utworach jedynie przebłyskiwało – zabawa literacką konwencją, beztroska gra skojarzeń, zatracanie się w nielogicznym potoku myśli ma charakter ucieczki przed przerażającym światem, niewyrażalnymi doświadczeniami życiowymi, na opisanie których brak właściwych słów. Padgett podejmuje bowiem tematy fundamentalne – jak istnienie Boga, śmierć, przemijanie, relacje z bliskimi, w których paradoksalnie najsilniej odczuwa się samotność – traktuje je jednak po sowizdrzalsku. Zamiast drążenia istoty sprawy, podmiot tej poezji wybiera ślizganie się po powierzchni, jak tonący brzytwy – chwyta się rekwizytów, najbardziej naskórkowego wymiaru zjawiska, obraca je w dłoniach, skupia się na ich nieoczywistych detalach, ogląda z nietypowej perspektywy. Wydaje się, że istota rzeczy w ogóle nie leży w obrębie jego zainteresowania. Tam czai się groza. Język pozwala stworzyć przestrzeń, do której dramat egzystencji nie ma dostępu („[…] i tak uwierzyłbym we wszystko, co mówi,/ i uwierzyłem, bo tak pięknie budował/ zdania i wyrażał się tak precyzyjnie” – Wariacje Goldbergerowskie, s. 37). Warto poczynić w tym miejscu zastrzeżenie, że postawa podmiotu to nie tchórzostwo, ale szlachetna, pełna dystansu i dojrzałości próba uczynienia rzeczywistości znośną.

Katja Gorečan i Ron Padgett używają słów w odmiennych celach, ale oboje robią to niezwykle świadomie. Młoda poetka koncentruje się na języku potocznym, w którym „wydarza się świat”, z pokolenia na pokolenie przekazywane są wartości i wzorce zachowań. Hana, bohaterka jej utworów, swoimi zachowaniami próbuje poluzować kulturowe więzy, którymi jest skrępowana, nie udaje jej się jednak z nich zupełnie uwolnić. To poezja zaangażowana w nowofalowym rozumieniu, pełna podejrzliwości i krytycyzmu wobec świata słów. Awangardowy głos wierszy Padgetta tworzy dla siebie z języka enklawę wolności i stabilności, w kontrze do świata, z którego zionie grozą. Autoteliczność powala skutecznie odgrodzić się mu od tego, co realne, niewyrażalne i bolesne. Zamiast roztrząsać tajemnicę zbawienia, przyjąć perspektywę krzyża: „Z góry można by/ więcej zobaczyć, a/ wiaterek chłodziłby/ wyciekającą krew” (Fiksacja, s. 7).

Malwina Mus

Malwina Mus

(ur. 1987) – doktorantka na Wydziale Polonistyki UJ. Zainteresowana związkami literatury z popkulturą – bada działalność Marcina Świetlickiego, chętnie zajmuje się krytyką literacką, okazjonalnie także muzyczną.