• Patronem wydania jest Kraków Miasto Literatury UNESCO
Recenzje | 17.08.2020
Opowieść o tożsamości (J. Skurzyński, „Zrolowany wrześniowy Vogue”)
Recenzje | 17.08.2020

Opowieść o tożsamości (J. Skurzyński, „Zrolowany wrześniowy Vogue”)

Jarek Skurzyński jest autorem książki eseistycznej Tylko ateiści zostaną zbawieni wydanej w serii „Biblioteka bez dogmatu” (2015). Jego najnowsza pozycja z kolei, opublikowana nakładem Korporacji Ha!art, stanowi debiut prozatorski. Od razu nasuwa się pytanie, czy Zrolowany wrześniowy Vogue jest powieścią, która ma wprowadzić czytelników w temat „homogry”? Zdaje się bowiem, że tylko na pozór problematykę tej prozy powinno się ograniczać do tematu seksualności. Na rewersie książkowej fabuły Skurzyński mówi przecież coś ważnego o jednostkowym sposobie bycia bohatera, o tym, że ekspresja tożsamości zawsze jest przejawem indywidualnej wolności, której ma ona służyć. Jak jednak wyrażać siebie, skoro uzewnętrznianie odbywa się w warunkach opresji i braku akceptacji? Jak udowadnia Skurzyński, społeczna dyskryminacja sprawia, że ilekroć osoba nieheteronormatywna mówi o tożsamości (czyli: o sobie), jej historia zostaje odczytywana jako opowieść o tożsamości seksualnej.

To swoiste modus bohatera jest kluczem do rozumienia powieści – byłoby niewątpliwym sukcesem krytyki literackiej, gdyby interpretacje książek zawierających nieheteronormatywne wątki nie powielały opresyjnych refleksji na temat seksualności bohaterów i nie zamykały się jedynie w tym jednym wątku. Takie przeniesienie akcentu byłoby również miarą społecznego sukcesu. Nie da się zaprzeczyć, że zwyczajowa narracja na temat ludzkiej egzystencji traktuje temat orientacji seksualnej zaledwie jako element tożsamości. Żadna znana mi krytyczka literacka czy recenzentka w swych omówieniach nie traktuje heteronormatywności jako problematyki domagającej się szczególnej uwagi. Nie ma takiej potrzeby. Dlaczego więc sami, niejako na własne życzenie, wtłaczamy się od lat w tę samą, pełną uprzedzeń i wzgardy, narrację o przygodach seksualnych gejów, podkreślając ich rozwiązłość? Czy przygody seksualne są jakoś nad wyraz gejowskie? A może mówienie o nich ma powodować wstyd i nieustanne poczucie winy? Seksualność jest tą sferą ludzkiej egzystencji, którą łatwo kontrolować, kontrola natomiast jest idealnym narzędziem w rękach władzy, bez względu na to, czy chodzi o władzę świecką, czy kościelną. Przekroczenie narzuconego zakazu ma prowadzić do poczucia winy i myślenia o sobie w kategoriach moralnych: dobra i zła. 

Może więc najwyższy czas na zmianę? W pierwszej kolejności powinna ona dotyczyć postrzegania seksualności i zaprzestania łączenia jej z moralnością. Za nią przyjdą kolejne, aż znajdziemy się w punkcie, w którym o tym, co słuszne i dobre dla poszczególnego człowieka, będzie decydować on sam. Zupełnie tak, jak chciałby decydować o sobie bohater książki Skurzyńskiego. Oczywiście możemy zadać sobie pytanie, czy w państwie pełnym przaśnych uprzedzeń, dyskryminacji i nienawiści jest to w ogóle możliwe. Czy istnieje szansa na to, aby zmienić owy dyskurs? Czy może mamy nadal udawać, że nic się nie stało, że homofobiczne incydenty oraz zamach na prawa człowieka oraz jego godność to błahostka? 

Jarek Skurzyński, „Zrolowany wrześniowy Vogue” (fragment)

Skurzyński napisał Zrolowany wrześniowy Vogue w momencie, w którym dyskusja na ten temat nie ustaje, a homofobiczna władza w Polsce daje przyzwolenie na akty agresji i nienawiści wobec własnych obywateli. Dlatego nawet, jeśli skupimy uwagę na tożsamościowym wątku bohatera (skądinąd: człowieka ugruntowanego), jego próbie doprecyzowania życiowych celów, zarówno uczuciowych, jak i zawodowych, chęci zrewidowania dotychczasowych poglądów na temat życiowej stabilizacji, musimy zdać sobie sprawę, w jakim położeniu się znajduje. Homofobia władzy ujawniająca się w ostatnich latach, miesiącach, a nawet dniach, mówienie o „zarazie”, „ideologii”, „seksualizacji dzieci”, „fanaberiach”, majaczące gdzieś w tle, stanowią niebezpieczną przeciwwagę dla swobody w wyrażaniu własnej tożsamości. 

Książka Skurzyńskiego jest napisana w sposób dowcipny i błyskotliwy, ale nawet, jeśli lektura sprawia nam przyjemność, budzimy się z tej opowieści z niepokojem. Wciąż jesteśmy przecież w Polsce, pośród dusznej, dyskryminującej atmosfery. Dlatego to, na ile swobodna ekspresja wspomnianego modus bohatera tej mikropowieści jest w ogóle możliwa, wiąże się ze stopniem naszych uprzedzeń. Czy jako czytelnicy chcemy „tłamsić” jego tożsamość i oglądać jego życie tylko poprzez pryzmat seksualności, czy może dostrzegamy wyjątkowość osoby, jej odrębność, całą gamę indywidualnych cech, pragnień i problemów? 

Dylematy (nie)miłości 

Skurzyński porusza temat znany, choć podchodzi do niego z nieco innej perspektywy. Losy bohatera Zrolowanego wrześniowego Vogue’a stanowią tu powód, by mówić o opresji monogamicznego życia, o narzuconej przez społeczeństwo zasadzie powściągliwości i traktowaniu seksualności jako sfery grzesznej, naznaczonej zakazami i nakazami. Bohater Skurzyńskiego lawiruje między potrzebą stabilizacji a chęcią czerpania przyjemności. Nie bez powodu w prozie Skurzyńskiego jest tak dużo seksu. Pisarz obnaża hipokryzję i miałkość, jaka kryje się za powszechnymi kliszami myślowymi. Konfrontuje skostniałe zasady społeczne z indywidualnym doświadczeniem człowieka, z jego pragnieniem bycia sobą. 

Nie chodzi autorowi o to, abyśmy nie wyszli z lektury cało. Zdaje się on jednak mówić: „Miejcie swoje zdanie”! Niczego nie narzuca, ale też nie tłumaczy. Pokazuje przy tym niewątpliwą złożoność ludzkiego doświadczenia. Właśnie dlatego, że wyłamuje się utartym schematom, lektura Zrolowanego wrześniowego Vogue’a jest wciągająca, a refleksja po niej pozostaje żywa. Kiedy pisarz snuje opowieść o życiu bohatera, zwraca uwagę na coś niezwykle istotnego: przy całej złożoności jednostkowego doświadczenia, w historii postaci nieheteronormatywej wciąż najbardziej interesuje nas seks, zaś całe bogactwo doświadczenia schodzi na dalszy plan. Tymczasem dostrzeganie tylko jednego aspektu tożsamości nie tylko zubaża cały obraz, ale również prowadzi do uprzedmiotowienia.

Skurzyński robi tożsamościowy coming out, tyle że najmniej chodzi w nim o orientację.  Daje w powieści „lekcje” edukacji seksualnej, by sprowokować do refleksji nad kieratem kolektywnego myślenia. O tym, czy chcemy budować swoją tożsamość w zgodzie ze swoimi przekonaniami, czy wolimy opresję tożsamości grupowej. Odróbmy tym razem zadanie domowe. 

Jarek Skurzyński

Zrolowany wrześniowy Vogue

Liczba stron: 136

Korporacja Ha!art, 2020