ilustracja_pop_dehnel
RECENZJE | 14.12.2015

Mord w Krakowie (M. Szymiczkowa „Tajemnica Domu Helclów”)

Wdowa po prenumeratorze „Przekroju” w twardej oprawie, królowa pischingera, niegdysiejsza gwiazda Piwnicy pod Baranami i korektorka w „Tygodniku Powszechnym”. Dziś co niedzielę po sumie w Mariackim można ją spotkać u Noworola, a wieczorami od niedawna w Nowej Prowincji – ten krótki biogram dotyczy Maryli Szymiczkowej, autorki kryminału Tajemnica Domu Helclów. Postać ta z pewnością mogłaby wygrać plebiscyt na „najbardziej krakowską pisarkę”. Oczywiście, gdyby istniała naprawdę.

Marylę Szymiczkową stworzył bowiem duet: Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński. Pseudonim ten – zaczerpnięty z imion i nazwisk galicyjskich przodkiń autorów – stanowi pewnego rodzaju kamuflaż dla gatunkowej twórczości literackiej. Jacek Dehnel słynie co prawda z zainteresowania czasem minionym (by wspomnieć na przykład wydaną niedawno Matkę Makrynę czy Fotoplastikon), jednak kryminał – nawet w wersji „vintage” – stanowi dla niego spotkanie z zupełnie nową konwencją. Arcykrakowska persona, jaką jest niewątpliwie Maryla Szymiczkowa, pozwala też na uwiarygodnienie opowieści o XIX-wiecznym Krakowie i jego mieszkańcach. Powołanie jej do życia należy jednak odczytywać przede wszystkim jako wyraz pewnego zdystansowania się wobec narracji, świadectwo gry prowadzonej z czytelnikami. Tajemnica Domu Helclów wchodzi więc w dialog z tak modnym dzisiaj gatunkiem, jakim jest kryminał retro, a autorzy powieści zgrabnie żonglują kulturowymi kliszami, balansując na granicy pastiszu.

Zacznijmy jednak od miejsca zbrodni. Jest nim znany krakowski dom opieki – tytułowy Dom Helclów. Jego pierwowzór istnieje naprawdę, choć, jak w posłowiu zarzekają się autorzy, nic nie wiadomo o tym, by był miejscem morderstwa. Na kartach powieści jednak staje się scenografią dla wydarzeń dziwnych i budzących grozę jego mieszkańców. Opowieść rozpoczyna się bowiem w momencie, gdy ginie jedna z pensjonariuszek. Jej zniknięcie owiane jest tajemnicą i – jak przystało na dobry kryminał – stanowi dopiero wstęp do zagadek, z jakimi w Tajemnicy Domu Helclów będą musieli zmierzyć się bohaterowie.

Rozszyfrowania tych łamigłówek podejmie się Zofia Szczupaczyńska – postać niemal równie krakowska co Maryla Szymiczkowa. Szczupaczyńska pochodzi co prawda z Przemyśla, ale do swoich pozakrakowskich korzeni w życiu by się nie przyznała. Z namaszczeniem udaje się na zakupy do Sukiennic i Hawełki, czytuje tylko „Czas”, a jej największym marzeniem jest „bywanie” w wysoko postawionych kręgach. Szczupaczyńska to żona profesora, wykładającego anatomię na Uniwersytecie Jagiellońskim. O samym Ignacym Szczupaczyńskim dowiadujemy się stosunkowo niewiele – poza tym, że nie odnosi większych sukcesów naukowych, a i zaszczyty towarzyskie niezbyt go interesują. Stąd też głównym zmartwieniem Szczupaczyńskiej jest zapewnianie mu należytej pozycji wśród krakowskiej socjety.

W tej, jak to piszą autorzy, codziennej walce o przemianę w idealną krakowiankę wszystkie chwyty są dozwolone. Szczupaczyńska wie, gdzie trzeba się pokazać, z kim warto przeprowadzić niezobowiązującą rozmowę, komu natomiast bez problemu można podkupić służącą. Bezwzględny świat, pełen plotek, intryg i drobnych złośliwości w pewnym momencie okazuje się jednak niewystarczająco pasjonujący dla ambitnej pani domu. Stąd też tajemnicze zniknięcie pensjonariuszki w domu opieki błyskawicznie budzi w Szczupaczyńskiej żyłkę śledczą.

Dehnel i Tarczyński obsadzili więc w roli głównej bohaterki i zarazem domorosłego detektywa postać uosabiającą podstawowe wady XIX-wiecznego (i nie tylko XIX-wiecznego) polskiego mieszczaństwa: kobietę wścibską, zazdrosną, skąpą, dbającą przede wszystkim o pozory. Co jednak najciekawsze, postać ta daje się lubić. Tak, jak sekundujemy jej w śledztwie, tak i po chwili zaczynamy zastanawiać się, czy wreszcie zdoła zatrudnić idealną służącą lub czy uda jej się należycie zabłysnąć podczas zaduszkowej kwesty organizowanej na Cmentarzu Rakowickim.

Wątek kryminalny w bardzo umiejętny sposób wpisany tu zostaje w życie towarzyskie krakowskich mieszczan. Wraz z Zofią Szczupaczyńską uczestniczyć możemy nie tylko w śledztwie dotyczącym śmierci pensjonariuszki, ale i w najważniejszych wydarzeniach końca XIX wieku w Krakowie. Twórcy kryminału prowadzą swoje postaci zarówno na otwarcie Teatru Miejskiego (dzisiejszego Teatru im. Juliusza Słowackiego), jak i pogrzeb Jana Matejki (na ten ostatni, niestety, jedynie w kondukcie czwartej klasy, co jest dla Szczupaczyńskiej bardzo gorzką pigułką do przełknięcia). Powieść Dehnela i Tarczyńskiego przyciąga nie tyle kryminalną fabułą, ile przede wszystkim właśnie tym obyczajowym tłem – stanowiącym niemal kwintesencję stereotypowo krakowskiej atmosfery, pełnym dodatkowych smaczków i literackich odniesień.

Tajemnica Domu Helclów to nie thriller Hitchcocka, by rozpoczynać się „trzęsieniem ziemi” i później stopniowo zwiększać napięcie. Mamy tu do czynienia raczej z rodzajem spokojnej, lekko nostalgicznej opowieści o niespiesznej, prowadzonej z wdziękiem narracji. Bo i spieszyć się po prawdzie nie ma dokąd. Wszystko to już przecież żeśmy wcześniej widzieli: i intrygi miłosne z podstarzałym lowelasem w roli głównej, i opowieść o wiernej, prostolinijnej do granic możliwości służącej, i – wreszcie – tajemnicze zniknięcia układające się w łańcuch zbrodni. Dehnel i Tarczyński całymi garściami czerpią nie tylko z klasyki kryminału, ale i z tekstów Zapolskiej czy Bałuckiego. Z tych znanych „klocków” autorzy składają zgrabną całość w postaci lekkiego kryminału, który uprzyjemnić ma zimowe wieczory. Ogromną jego zaletą jest udana stylizacja językowa – nie przesadzona, a jednocześnie dodająca smaku lekturze.

Kto chce poznać duszę Polski – niech jej szuka w Krakowie – miał przed laty powiedzieć Wilhelm Feldman. Czytelników spragnionych wiedzy na temat duszy XIX-wiecznych krakusów (ale i nie wzdragających się przed mocno ironicznym na tę kwestię spojrzeniem) wystarczy odesłać do kryminału sygnowanego nazwiskiem Maryli Szymiczkowej.

 

Tajemnica Domu Helclów

Maryla Szymiczkowa (Jacek Dehnel, Piotr Tarczyński)

Znak, 2015

Liczba stron: 287