popmoderna-zawieszenie

Popmoderna | Modiano na dobranoc (P. Modiano „Nawroty nocy”, „Willa Triste”)
aga lut
RECENZJE | 09.02.2015

Modiano na dobranoc (P. Modiano „Nawroty nocy”, „Willa Triste”)

Nawroty nocy i Willa Triste to książki ładnie napisane i ładnie wydane. Proza urokliwie melancholijna i rozczulająca. Za melancholią kryje się resentyment, próba usprawiedliwienia bohaterów obu opowieści. Tęsknemu zapatrzeniu w przeszłość towarzyszy oczywiście również pamiętanie. W końcu za kunszt pamiętania autor Ulicy ciemnych sklepików otrzymał w ubiegłym roku Nagrodę Nobla.

Pamiętanie jest w tych powieściach pretekstem do uruchamiania machiny nostalgii za światem, który minął. Modiano sławi więc piękno kobiet i staroświecką elegancję powściągliwych młodzieńców. Przez chwilę zastanawia się też nad tym, co ci piękni młodzieńcy mogli mieć w głowach i w sercach. Dziwi się, że to, co tam mieli, nie wystarczyło, by ten idealizowany przedwojenny i powojenny świat oparł się złu.

Francja wychowała efektownych młodzieńców, niezainteresowanych bezwzględnym zajmowaniem stron, co w każdych innych okolicznościach byłoby może zaletą, ale w czasie marnym – w Nawrotach nocy jest to czas okupacji, w Willi Triste wojna algierska – miejsce dla pięknoduchów jest już tylko w przypominającym sanatorium hotelu na odludziu, gdzie można ignorować realia polityczne. W takim hotelu znajduje się uciekający z Paryża przed poborem Victor Chmara, bohater Willi Triste, o wyjeździe do takiego marzy także bohater Nawrotów nocy. Dla tego drugiego wyjazd okazuje się niemożliwy. Znalazłszy się w centrum wydarzeń, zostaje zdrajcą o niewinnym spojrzeniu (To ja jestem tym rudowłosym ślepcem i malutką słabą dziewczynką). Inni wiedzą, jak tę jego niewinność zagospodarować.

Od denuncjacji, która jest po prostu podawaniem nazwisk i adresów do świadczenia w imieniu pokrzywdzonych tylko jeden krok. Będę zabijał swoje ofiary, z rewolweru – przekonuje główny bohater w ataku desperacji, w przypływie czułości przekonuje – OPIEKUJĘ SIĘ NIMI. Narrator Nawrotów nocy zaświadcza o losach młodych idealistów, z powtarzania litanii imion czyni niemal swą powinność, choć z żadnym z wymienionych młodych działaczy nie łączyło go nic prócz wspólnych okoliczności. Wciągnięty w ruch oporu, a jednocześnie uwikłany w działania gestapo, staje się świadkiem czasów: Wręczają mi kartę policyjną, zezwolenie na noszenie broni i polecają wkręcić się do „siatki” po to, by ją zniszczyć. Od czasów mojego dzieciństwa dawałem tyle razy obietnice, których nie dotrzymywałem, wyznaczałem tyle spotkań, na które nie poszedłem, że wydawało mi się dziecinnie łatwe stać się teraz przykładnym zdrajcą. Sam stoi jakby z boku; obie organizacje – specjalny oddział gestapo (sekcja ze skweru Cimarosa) i ruch oporu (dzielni chłopcy z SRC) – budzą w nim chęć zdystansowania się od rzeczywistości. Czasy nie sprzyjają jednak zajmowaniu pozycji dystansu.

W obu książkach powtarza się motyw ucieczki. Nawroty nocy kończą się nieustającym pościgiem. Bohater pozostaje w swoistym czyśćcu, podczas ucieczki, której nie może zakończyć. W Willi Triste ucieczce towarzyszy próba zerwania z przeszłością. Moment, w którym główny bohater wsiada do pociągu jest momentem porzucenia wyidealizowanego obrazu rzeczywistości. Czy z tymczasowego życia, które stworzył sobie z piękną i tajemniczą Yvonne można się dyskretnie usunąć, niczego nie zabierając? Victor decyduje się pozostawić za sobą zbudowane na złudzeniach życie z Yvonne – jego walizka zostaje jednak na peronie.

Pociąg ruszył. Nagle spostrzegł, że zapomnieliśmy o jednej z moich walizek, tej owalnej, obok ławki. Chwycił ją, zaczął biec. Próbował dogonić wagon. W końcu stanął zdyszany i wykonał szeroki gest niemocy. Trzymając walizkę w dłoni, stał sztywno w świetle peronowych lamp. Wyglądał jak żołnierz na warcie, coraz mniejszy i mniejszy. Ołowiany żołnierzyk.

Victor w ostatniej scenie (tak, jest to bardzo filmowe!) odjeżdża, mając przed sobą całe życie. O tym całym życiu niczego się już nie dowiemy. Pozostajemy zawieszeni w przeszłości, bez żadnej wiedzy co do tego, jak ona wpłynęła na całe życie, z walizką opowieści w rękach.

Rozgraniczenia czasowe są dla Modiano niezwykle istotne. Domeną opowieści jest przeszłość, w niej jest miejsce na swobodną narrację, która kształtuje to, co zapamiętane. Od zabiegów opowiadacza zależy, jak pamiętanie będzie przebiegało i czy do niego w ogóle dojdzie. O ile Nawroty nocy były w pewnym sensie świadectwem pamiętania ludzi, o tyle Willa Triste jest świadectwem pamięci miejsc – hołdem złożonym światu, który zachował się jedynie we wspomnieniach. Zaczyna się od słów: Zburzyli hotel Verdun. I dalej na przykład tak: Teraz w Hermitage’u i Windsorze mieszczą się już tylko umeblowane apartamenty. W Windsorze ocalały jednak drzwi obrotowe, a w Hermitage’u przeszklona ściana będąca przedłużeniem hallu. Pamiętacie – cała była obrośnięta bugenwillą. Windsor zbudowano w 1900 roku (…). Hermitage o ścianach koloru ochry był skromniejszy i bardziej majestatyczny. Przypominał Hotel Royal w Deauville (…). Czy rzeczywiście zamieniono je w apartamentowce? (…) Byliśmy ostatnimi świadkami pewnego świata.

Narracja Modiano to w pewnym sensie opowieść przeciwstawiająca się burzeniu. Jedną z oznak barbarzyństwa opisanych w Nawrotach nocy jest właśnie bezsensowne burzenie. Pozostaje jednak pytanie, jaką silną postawę wobec świata (pamięci, historii, polityki oraz przywoływanych kwestii moralnych) ma do zaproponowania Modiano za pośrednictwem swoich bohaterów? Brak tej propozycji jest dojmujący.

Nawroty nocy zbudowane są na licznych kontrastowych zestawieniach: bohaterstwo – zdrada, niewinność – bezwzględność. Obrazy tortur wykonywanych podczas przesłuchań nakładają się na obrazy dancingów i imprez. Odbywają się też w tej samej przestrzeni. Podobne kontrasty zarysowuje Modiano w Willi Triste: Jej skóra usiana była delikatnymi piegami. A w Algierii podobno trwa wojna. Bardzo to efektowne. Przyjemnie efektowne.

Jedyne, co we mnie pozostaje po lekturze, to wrażenie estetycznej przyjemności. Nic więcej. Nie wstrząsnęła mną opowieść o adolescencji w czasie marnym. Trudno przywiązać się do przesiąkniętego resentymentem głównego bohatera Nawrotów nocy. Tło wydarzeń onirycznie rozmyte, a bohaterowie, których pamięci w jakiejś części poświęcona jest opowieść – zaledwie wymienieni. Na pierwszym planie niby dylemat moralny, nierozwinięty jednak w żadnym kierunku; kilka prób usprawiedliwienia, kilka uwag cynicznych czy efektownych zestawień młodości i niewinności ze zbrodnią. Na koniec ocalenie w osobach wyimaginowanych przyjaciół i ucieczka przed wyimaginowanymi (?) wrogami.

Bohaterami obu książek są młodzi chłopcy. Oboje znajdują się pośród ludzi od dawna wypalonych. W Willi Triste jest to wpływowa śmietanka uciekająca przed światem do hotelu Hermitage. W Nawrotach nocy również swego rodzaju „śmietanka” – członkowie tajnej policji wraz z towarzyskimi przyległościami (włamywacze, stręczyciele, wyrzutki społeczne (…), aferzyści, morfiniści, szarlatani, kurtyzany). Modiano w obu tych książkach wydaje się rozwijać różne warianty życiorysu bohatera, który w obu opowieściach zachowuje podobne cechy. Jest w nim pewna doza bezwładu, która sprawia, że daje się łatwo wplątywać w rozmaite okoliczności.

To typ prozy rozpoetyzowanej, zakochanej w obrazach, działającej na wyobraźnię, sięgającej do opisów z pogranicza snu i jawy. Co robi Modiano ze mną jako czytelnikiem? Sprawia przyjemność. Umiarkowaną, ale jednak przyjemność. I bardzo mi to nie odpowiada, że proza, która sięga po tematykę tak ważką, jest jednocześnie rozczulającą zabawką.

Widok pokoju z Willi Triste, w którym dwoje ludzi zakłada własne królestwo. Klaustrofobia tego obrazka przypomina mi krótkometrażówkę Hotel Chevalier Wesa Andersona – jest dwoje ludzi i jakaś chwila między nimi. A widz nie zna ani przeszłości ani przyszłości. Malowniczość filmów Wesa Andersona, którą znamy choćby z Grand Budapest Hotel czy Kochanków z Księżyca jest zupełnie inna niż ta u Modiano. U Wesa kolory są bardziej kolorowe, detale bardziej szczegółowe – pojawia się świadomość pewnej umowności ukazywanego świata. W stylizacji odzwierciedlony zostaje pęd do idealizacji czasów dzieciństwa czy nostalgia za minioną epoką. Zmiany perspektywy brakuje u Modiano – cały ten teatr ucieczki od świata w Willi Triste, ta piękna kreacja na córkę królewską i obiecującego młodzieńca – wszytko to w przywoływanych wspomnieniach pozostaje w postaci czystej, nietknięte żądłem samoświadomości.

Na uwagę zasługuje może głęboki pacyfizm Modiano, który każe mu nie oceniać postępowania swoich stroniących od zaangażowania bohaterów. Autor Willi Triste pokazuje zatem absolutne zło przemocy. Niestety nie stawia pytania o to, co tej przemocy można przeciwstawić, oprócz ładnej piosenki:

Dobranoc

Piękna pani

Przyszedłem

Powiedzieć ci dobranoc…

 

Patrick Modiano

Nawroty nocy

Znak 2014

Liczba stron: 160

 

Patrick Modiano

Willa Triste

Znak 2014

Liczba stron: 240