peszek_mini
ARTYKUŁY | 26.11.2012

Maria Anarchia Peszek

Maria Peszek robi dym. W sieci pojawił się właśnie jej najnowszy klip do utworu Ludzie psy. Widzimy w nim twarz artystki umazaną najróżniejszymi substancjami, czasami także zdeformowaną. Teledysk udostępniony został na specjalnej stronie, z której można ściągnąć pojedyncze stopklatki i nabazgrać na wokalistce, co tylko chcemy. Zebrane materiały zostaną zmontowane w alternatywną wersję wideoklipu, bez cenzury. Czy Maria Peszek wyjdzie z całej akcji z twarzą?

Promocja ostatniej, turbo gniewnej płyty Jezus Maria Peszek wsparta została serią oryginalnych „wydarzeń towarzyszących”. Wszystko zaczęło się od słynnego wywiadu w „Polityce”, gdzie artystka opowiedziała światu o tym, jak wygląda życie człowieka chorującego na neurastenię. Wstrząsające, jednak czytelnicy z tekstu zapamiętali jedynie leżenie w hamaku. Artykuł zrobił taką furorę, iż wkrótce na Facebooku powstał fanpage Cierpię jak Maria Peszek w Bangkoku. Nie zdziwiłabym się, gdyby za jego stworzeniem stał sztab PR-owców artystki. Następnie sieć obiegły romantyczne zdjęcia Marysi ultraateistki z księdzem Andrzejem Dragułą, ilustrujące ich rozmowę opublikowaną na łamach „Tygodnika Powszechnego”. 11 listopada, w ramach narodowego Święta Niepodległości, wokalistka zaserwowała fanom premierę utworu, w którym wykrzykuje: sorry Polsko, po kanałach z karabinem nie biegałabym, nie oddałabym ci Polsko ani jednej kropli, sorry Polsko, wybacz mi, wystarczająco przerażająco jest żyć. Istne anarchy in PL! Maria w przeciągu ostatnich siedmiu lat, jakie upłynęły od wydania debiutanckiej płyty, z sympatycznej, okrągłej dziewczyny na wrotkach zmieniła się w chudego, zbuntowanego chłopca z ogoloną głową. Najbardziej fascynujące jest to, jak akcje promocyjne wspierające wydanie kolejnych albumów sprawnie nadążają za nowymi wizerunkami artystki. Nie sądzę bowiem, aby odbywało się to w odwrotnym kierunku. Maria Peszek ma na siebie pomysł. Z każdą płytą inny, ale ma.

Premierą klipu Ludzie psy wokalistka po raz kolejny zaskoczyła swoich fanów i wkurzyła wrogów, czyli zamierzony efekt znów został osiągnięty. Głowa z króciutko ogolonymi włosami, nagie ramiona, białe tło – pierwsze klatki teledysku kojarzą się z powstałym ponad dekadę temu Hunter Björk. W dalszej części filmu twarz Marii zostaje poddana różnorodnym, dość niestandardowym zabiegom – obsypywanie, brudzenie, oblewanie dziwnymi cieczami, owijanie folią, deformacja. Na pierwszy rzut oka pomysł może wydać się dość szokujący, z pewnością jednak nie jest on nowy. Podobną, a może nawet większą odwagą wykazała się wcześniej australijska wokalistka Sia, realizując w 2008 roku klip do utworu Buttons, w którym pozwoliła swoją twarz przewiązywać sznurkiem, uwięzić w siatce, naszpikować klamerkami do bielizny, obklejać taśmą, zamykać w wielkim balonie itp. Jej odwagę uważam za o tyle większą, iż Sia wygląda na wspomnianym filmie po prostu brzydko, nie mrocznie, nie przerażająco czy niepokojąco, lecz brzydko. Dobrowolnie pozbawia się atrakcyjności, podśpiewując przy tym: step away from me lover, away from me lover / I am no good for you / I’m seeing ghosts in everything I do. I to w sumie szokuje chyba bardziej niż zbuntowana Maria, która tak pragnie szokować.

Pomysł na teledysk Ludzie psy to tylko część akcji promocyjnej wykreowanej przez Studio Huncwot i mającej na celu zaangażowanie odbiorców w realizację alternatywnej wersji klipu. Maria Peszek oddaje głos widzom oraz słuchaczom, oddaje im swoje ciało, śpiewając: ja niechcianych słów jedyna ojczyzna. Wypowiedzieć może się każdy – zwolennicy i przeciwnicy artystki, kobiety i mężczyźni, dorośli i dzieci, wystarczy wejść na stronę: www.ludziepsy.pl, wybrać stopklatkę oraz napisać, co nam po głowie chodzi. Genialne w swojej prostocie. Artystka za jednym zamachem zagwarantowała sobie tysiące odsłon strony, zainteresowanie publiczności oraz mediów, które zostanie podtrzymane aż do czasu publikacji alternatywnej wersji klipu, oraz masę kontrowersyjnych, niepoprawnych politycznie treści pasujących do jej najnowszego wizerunku. Nie oszukujmy się bowiem – ludzie z pewnością zaczną testować Marię, która wyraźnie deklaruje: „róbmy dym, bez cenzury!”. To brzmi jak wyzwanie rzucone internautom. Co może jeszcze w dzisiejszych czasach zaskoczyć lub zbulwersować? Co pierwsza anarchistka RP mogłaby poddać cenzurze? Czego Maria nie zniesie?

Zastanawiając się nad tym, dochodzę do wniosku, że o ile artystka z pewnością gotowa jest na wszelkiego rodzaju bluzgi, oblegi oraz gniewne wypowiedzi (a nawet liczy na nie), o tyle zaskoczyć mogą ją treści nie do końca spójne z precyzyjnie wypracowanym wizerunkiem Marii Anarchii. Co, jeżeli na ciele wokalistki pojawią się radosne, afirmacyjne komentarze, sentencje z wierszy księdza Jana Twardowskiego czy prorodzinne lub prokatolickie hasła chwalące zupełnie obce jej wartości? Chciała, to ma – wchodzę na stronę ludziepsy.pl i wpisuję: „Marysia kocha Bozię”. Enter, zapisz. Róbmy dym!

Aleksandra Świerk

Aleksandra Świerk

(ur. 1983) – podczas studiów pisała i czytała (wiedza o kulturze, UJ), po studiach zabrała się za filmy (festiwale filmowe, warsztaty scenariuszowe, produkcja), obecnie głównie pisze, zazwyczaj o kulturze, czasem scenariuszowo, czasem publicystycznie, czasem nawet kreatywnie. Ulubiony cytat: cokolwiek myślisz, pomyśl na odwrót.