szlakkobiet
RECENZJE | 16.04.2012

Krakowski Szlak Kobiet, Przewodniczka po Krakowie emancypantek

Krakowski Szlak Kobiet, Przewodniczka po Krakowie emancypantek Tom III, pod red. Ewy Furgał   (w ramach projektu Krakowski Szlak Kobiet Fundacji Przestrzeń Kobiet,  Kraków 2011)

***

Historie odzyskane

Giocondy wszystkich wieków, zastygłe w bezczynny odwiecznym

śmiechu oczekiwania,

bezwstydne, pląsające krwią i tłuszczem hetery Rubensa

przesłodkie madonny, czarem ust zaciśniętym oddane w niewolę

płodom własnego łona,

(…)

Przez Was wszystkie przeszłyśmy – i odbiegamy od Was

I zostawiamy Was daleko, wchłonięte w przeszłość…

Ścieśniamy tryumfalne łuki naszych bioder

Spłaszczamy nabrzmiałe wypiętrzenia piersi

Sprężamy się, krzepniemy w giętką prostolinijność.

Zrywamy z bezduszną martwą bujnością rodzących, rozmamłanych

samic

Wypadamy z ciasnych ram wtłaczających nas w płaszczyznę  obrazów

Twardą stopą stajemy w trójwymiarowej rzeczywistości

Łaknące magnesy rąk  życiu wysyłamy naprzeciw! (…)

(Wanda Kragen, Kobieta).

 

Istniejąca od 2006 roku,  nieformalna feministyczna grupa Przestrzeń Kobiet (od 2007 roku: Fundacja Przestrzeń Kobiet)  powstała, aby otworzyć przestrzeń prywatną i publiczną dla kobiet, i zbudować społeczeństwo wrażliwe na różnice poprzez edukację, współpracę oraz promowanie równości i różnorodności. Od października 2008 roku grupa realizowała projekt „Polki, Żydówki – krakowskie emancypantki. Historia i współczesność dla równości i różnorodności”, w ramach którego  wydała pierwszy tom: Przewodniczki po Krakowie emancypantek.

Kolejne tomy wydawane w ramach projektu Krakowski Szlak Kobiet odtwarzały i przywracały niesłusznie zapomniane historie pań, które żyły i działały w przestrzeni  tego samego miasta, po którym  oprowadzają nas teraz „przewodniczki”.

W nowej odsłonie cyklu przywracaniu  kobiecych głosów z dyskursywnego niebytu towarzyszy odzyskiwanie historii tych, którzy z racji swojego pochodzenia i wyznania zostali zmarginalizowani i zapomniani. Herstoria, w którą się wczytujemy, to nie tylko akt dopisania  rozdziału o kobietach w historii powszechnej, ale przede wszystkim gest polityczny, ideowy, wyrastający z modernistycznego przekonania o możliwości emancypacji jednostki i grupy, gest otwarcia  na przeszłość i osadzenie w teraźniejszości wszystkich tych, których miejsce w historii było na marginesie (L. Marzec, Historia żywa, nie jedna, nie zawsze prawdziwa, „Czas Kultury” 5\2010). Potrzeba herstorii wiąże się zarówno z buntem wobec pisanej z androcentrycznej perspektywy historii, jak i poczuciem kontynuacji, niezwykle ważnym dla uczucia celowości własnych działań. Wiedza o przeszłości – pisze Lucyna Marzec –  pozwala zmieniać teraźniejszość i inaczej patrzeć w przyszłość. Przewodniczki nie tylko podążają więc tropem herstorii, ale – jak same przyznają – przyglądają się uważnie swoim bohaterkom – sprawdzają, czego mogą się od nich nauczyć i w jaki sposób są w stanie skorzystać z ich siły i doświadczenia.

W części kontekstowej nowego tomu na szczególną uwagę zasługują szkice  Izabeli Mrzygłód i Joanny Szewczyk (dwu spośród szesnastu autorek-przewodniczek). Mrzygłód pisze o postulatach krakowskich emancypantek publikowanych na łamach krakowskiej „Krytyki”, Szewczyk porusza zaś temat nagrobnych fotografii kobiet pochowanych na Cmentarzu Rakowickim, dla których były one często jedynym śladem obecności. Nagrobne  fotografie – pisze – są (…) źródłem podszytej melancholią refleksji, iż niejednokrotnie  próby  odkrywania zapomnianych, kobiecych biografii mają swój początek  (…) właśnie w miejscu  pochówku ich bohaterek. W erudycyjnych (odsyłających do najbardziej klasycznych tekstów Rolanda Barthes’a i Susan Sontag) Porcelankach Joanna Szewczyk sugeruje, że kobieca absencja w historii (w jej drugim znaczeniu: rerum gestarum: narracji o dziejach) znajduje swe odbicie w symbolicznej kobiecej nieobecności w przestrzeni nekropolii przełomu XIX i XX wieku, również – jej zdaniem – obciążonej perspektywą androcentryczną. Inskrypcje odzwierciedlają warunkowaną społecznie i kulturową kobiecą przynależność, i stanowią ostateczne potwierdzenie tożsamości kobiety: nabywanej oraz uprzedmiotowionej, ustanawianej przede wszystkim poprzez zamążpójście (w nagrobnych inskrypcjach kobiety pojawiają się niemal wyłącznie w odniesieniu do mężczyzny).

„Cykl biograficzny” otwierają teksty  Olgi Kruk o Amalii Krieger, pionierce krakowskiej fotografii i – najlepszy w całym tomie – przejmujący szkic  Marty Struzik  o Stefanii Zahorskiej,  pisarce, krytyczce literackiej i filmowej, współpracującej z „Wiadomościami Literackimi”  i „Miesięcznikiem Literackim”, przyjaźniącej się z  Aleksandrem i Olą Watami,  Witkacym i Zofią Nałkowską. Pięknie  odzyskane zostały portrety – pochodzących z zasymilowanych rodzin żydowskich – Stelli Feldhorn (poetki i tłumaczki literatury angielskiej), Żuży Kopciowskiej (bakteriolożki)  i Wandy Kragen (tłumaczki literatury angielskiej i niemieckiej, m.in. Zweiga, Undseta, Rotha i Musila).

Ilustrowane fotografiami opowieści pełne są białych plam i niedopowiedzeń; „przewodniczki”  chwytają się wysyłanych przez bohaterki symboli i widomych znaków porozsiewanych w twórczości oraz pozostawionej korespondencji (jeśli ocalała), ciągle zmagając się z poczuciem, że udało się uratować bardzo niewiele. Niektóre – jak Maria Wojciechowska – przeglądają przedwojenną prasę, Indeksy Zmarłych Izraelitów (większość bohaterek trzeciego tomu Przewodniczki to bowiem krakowskie Żydówki), Spisy Ludności Miasta Krakowa, Wielkie Księgi Adresowe, próbując za wszelką cenę odtworzyć szlaki prywatnego życia, edukacji i pracy swoich bohaterek.

Wyjątkowość kolejnego tomu odzyskanych historii polega na  przywracaniu  pamięci o mieszkankach, których doświadczenia związane z płcią przecinały się także z doświadczeniem etnicznym i wyznaniowym. Wpisując się w kobiecy dyskurs emancypacyjny i odrzucając androcentryczną perspektywę narracji o przeszłości, „przewodniczki”  próbują przywrócić je zbiorowej pamięci i miejskiej przestrzeni, w której ich bohaterki spędziły większość swojego życia.