popmoderna-zawieszenie

Popmoderna | Kompendium wiedzy o aktywistkach („Sufrażystka”)
sufrażystka
RECENZJE | 16.11.2015

Kompendium wiedzy o aktywistkach („Sufrażystka”)

25 października w godzinach popołudniowych postanowiłam dopełnić obywatelskiego obowiązku i udać się do urny wyborczej w pobliskiej podstawówce. Nikt mnie nie zmuszał, nikt również tego nie zabraniał. Gdybym ponad sto lat temu oznajmiła moim kolegom, że niedzielne popołudnie spędzam na wyborach, zapewne zagłuszyliby mnie salwami pobłażliwego śmiechu. A mój wieloletni małżonek popukałby się palcem w czoło i zakazał irracjonalnych zabaw w sufrażystkę. I miałby taką moc.

Urodziłam się w czasach, w których mogę cieszyć się życiową autonomią. Dlatego też bez groźby spędzenia kilku nocy w areszcie zostałam widzką najnowszego filmu Sarah Gavron. Reżyserka znana między innymi z wzruszającego Brick Lane postanowiła przypomnieć światu sytuację kobiet z czasów wszechobecnego radykalnego patriarchatu. Oscylowanie wokół tej tematyki oczywiście nie jest w kinematografii niczym nowym, biorąc pod uwagę wszystkie filmy, które w różnym stopniu dotykają tego problemu (choćby kultowe Godziny czy Oskarżona Vera Drake). Sufrażystka to skondensowana opowieść o długiej i wyboistej drodze kobiet ku pełnoprawnemu (za)istnieniu w przestrzeni publicznej. Gavron skupiła się na wyeksponowaniu jednego aspektu tej długoletniej walki, którym jest dążenie do uzyskania prawa wyborczego Brytyjek na początku XX wieku. Uwypuklając historyczny fakt, który stanowi kanwę filmu, reżyserka pokazuje pragnienie równouprawnienia kobiet w szerszym kontekście – porusza kwestię prawa moralnego, społecznego, obywatelskiego, a także prób ich egzekwowania. Nieustannie podkreśla przy tym dramatyczną sytuację kobiecej suwerenności, która nie miała wtedy racji bytu Ale zacznijmy od początku.

Główną bohaterką jest Maud Watts (w tej roli fenomenalna Carey Mulligan), dwudziestoczteroletnia praczka, żona i matka, na której losach de facto koncentruje się fabuła filmu. To właśnie za pośrednictwem jej postaci poznajemy zdegradowaną pozycję kobiety w społeczeństwie przełomu wieków, to właśnie z nią stawiamy początkowo nieśmiałe kroki ku niezależności i wchodzimy za kulisy ruchu sufrażystek. Watts, którą widzimy na początku filmu, jest cichą i spokojną młodą kobietą, pogodzoną ze swoim losem. Żyje według precyzyjnie ustalonego schematu dnia, dzieli swój czas między pracę w pralni a ukochanego syna i stosunkowo łagodnie patriarchalnego męża. Z rezerwą podchodzi do buntujących się przeciwko opresyjnemu systemowi polityczno-społecznemu aktywistek, na które się natyka i w pracy, i na ulicy. Mimo tego, w jej postaci widoczne jest wewnętrzne rozdarcie: z jednej strony bulwersuje i przeraża ją agresja i przemoc sufrażystek, z drugiej w głębi ducha, po cichu, w tajemnicy przed wszystkimi – podziwia je. Splot przypadkowych sytuacji prowadzi do przekroczenia przez Maud bezpiecznej granicy – jej wątpliwości i niepewne nastawienie do walczącego ruchu kobiet coraz bardziej zanikają na rzecz rosnącej chęci zaangażowania się. Wszystko zaczyna się od niepozornego zastępstwa w przemowie. Ten pierwszy krok bohaterki ku egzekwowaniu swoich praw jest w Sufrażystce kluczowy z dwóch powodów: wchodzimy głębiej w tajemniczy ruch kobiet pragnących zmian, a także obserwujemy powolną (r)ewolucję postaci granej przez Mulligan. Z uległej i sceptycznej wobec jakiegokolwiek buntu praczki powoli „wykluwa się” coraz silniejsza, zaangażowana i oddana sprawie sufrażystka.

Za pośrednictwem Maud wchodzimy do samego centrum kobiecego ruchu oporu i to właśnie w tym miejscu otrzymujemy solidną dawkę faktów i historii. Gavron w mocnych obrazach przypomina o represyjnych metodach ówczesnych władz w przeciwdziałaniu przejawom feministycznej aktywności. Mamy tu bogaty wachlarz konsekwencji wynikających z nieposłuszeństwa obywatelskiego, z którym identyfikowały się sufrażystki. Jest i wykańczająca metoda „kotka i myszki”, i brutalnie karmienie za pomocą sondy w związku ze strajkiem głodowym, i inne atrakcje związane z przemocą. Istotne jest jednak to, że agresywna odpowiedź władzy na równie agresywne działania dywersyjne zbuntowanych kobiet są historycznym faktem. Podobnie jak desperacka śmierć jednej z aktywistek podczas wyścigów Derby. Oczywiście było wśród sufrażystek mnóstwo niezrównoważonych fanatyczek, to pewne, ale ważne jest, aby zrozumieć, że ta droga po wyświechtane we wszystkie strony równouprawnienie naprawdę była społeczną wojną z kuriozalnym systemem. To się Gavron udało – uświadomienie wagi współczesnej wolności kobiet, okupionej długoletnią walką. I choć balansujemy w filmie na granicy między prostym wzruszeniem a patosem, trzeba przyznać, że akt przypomnienia o tym małym szczególe historycznym, jest wykreowany przez brytyjską reżyserkę w uderzającej formie.

A co z oscarową wizytówką Sufrażystki, czyli uświetniającą plakat filmowy Meryl Streep? Celowo nie poświęciłam jej dotychczas zbyt wiele uwagi, bo w rzeczywistości jej postać jest sprowadzona do roli symbolu. Streep wcielająca się w przywódczynię sufrażystek, napędzającą machinę zaangażowania Emmeline Pankhurst, jest bohaterką spinającą fabułę. To ona zasiewa w kobietach ideę zmian, bezkompromisowe dążenie do bycia pełnoprawnym członkiem społeczeństwa, nawołuje do intensywnej walki o swoje prawa. Tyle że sama Meryl Streep pojawia się raptem w kilku epizodach. Oczywiście duch postaci Emmeline Pankhurst przyświeca nieustannie, ale jeśli ktoś oczekiwał dwóch godzin z Meryl Streep, to wyjdzie z kina raczej rozczarowany.

Film Sarah Gavron z pewnością ma cechy dydaktyczno-edukacyjne z potężną dawką emocjonalności i wzruszeń. To świetne kompendium wiedzy o ruchu sufrażystek dla wszystkich tych, którzy zapomnieli o ich istnieniu. Sufrażystka pozwala na ponowne odrobienie tego zaległego zadania domowego w całkiem niezłym stylu. Niemniej skupienie się na postaci Maud Watts, opowiadanie historii przez pryzmat dramatycznych losów protagonistki, zbliża Sufrażystkę raczej do dramatu sprytnie schowanego pod szyldem historii i biografii niż na odwrót. A co oznacza dużo dramatu z dobrym zapleczem historyczno-biograficznym? Myślę, że nie będzie nadużyciem, jeśli zaprorokuję sporą szansę nominacji do Oscara. Muzyka, kostiumy i zdjęcia upewniają mnie w moim proroctwie.

Na zakończenie chciałabym jednak nie rozwijać oscarowej przepowiedni, ale przytoczyć fragment z filmu Gavron, który mnie wyjątkowo poruszył. Podczas przesłuchania inspektor Seed (Brendan Gleeson) kwituje wiarę Maud w sens tej całej kobiecej walki, mówiąc: „Jesteś niczym na tym świecie”. Myślę, panie Seed, że jednak się pan srogo pomylił.

 

Sufrażystka, reż. Sarah Gavron, Wielka Brytania 2015