popmoderna-zawieszenie

Popmoderna | Jak zostać raperem w Polsce? (Poradnik)
jakzostacraperemwpl
ARTYKUŁY | 27.04.2015

Jak zostać raperem w Polsce? (Poradnik)

Polski hip-hop od kilku lat przeżywa renesans. Świadczy o tym choćby utrzymywanie się rapowych płyt na szczycie OLIS-u. Co roku, jak grzyby po deszczu, pojawiają się nowi raperzy. Niektórzy zachwycają stylem, inni wręcz przeciwnie: odstraszają nieporadnością i nieznajomością języka polskiego, co zresztą nie ma żadnego przełożenia na popularność, bo im bardziej jesteś tru skulem, tym mocniej ulica cię szanuje. Rymami trzeba miodzić, mieć odpowiednie skille i być dobrym biznesmenem. Chyba że tworzysz rap dla prawilniaków, nienawidzisz policji, palisz codziennie dwa gramy trawy i uprawiasz boks tajski. Patrz i ucz się, tak się robi rap!

Zaczynasz przygodę z rap grą i kminisz, w jaki sposób się wybić. Powiedzmy, że masz już tekst i ukradłeś z sieci jakiś beat, nad którym ktoś siedział trzy dni. Ściągasz go i ładujesz we Fruity Loops, zmieniasz tempo, dodajesz werbel i stopę. Masz to, zuchu, podpisujesz i traktujesz jako swój. Zrobiłeś pierwszy krok do kariery. Rymy? Znawcy w internecie piszą, że kardynalnym błędem są te czasownikowe. Ty się tym nie przejmujesz. Co z tego, że tak się rapowało w 1999 roku, przecież dopiero zaczynasz, więc możesz. Lecisz!

Jechałem balowałem ćpałem spółkowałem/ Wejdę zejdę bejbe gębę wytrę wetrę/ Kokę swetrem będę księciem/ Będzie wszędzie hałasem szałasem szajsem/ Byłem w bloku z boku w szoku

Stop, stop! Ziomek, robisz to źle. Jesteś poważnym graczem, to fakt. Napisałeś właśnie zwrotkę, z której wszyscy będą przez długi czas walić. Wyobraź sobie sytuację, że próbujesz teraz dograć się do beatu. Prawdopodobnie się udusisz i połkniesz te wszystkie „ę”. Zacznijmy więc jeszcze raz: zostaw ten kradziony podkład, tekst zutylizuj, kup polskie rap płyty i posłuchaj, jak to ma brzmieć. W międzyczasie zrób kilka innych rzeczy.

Musisz przede wszystkim być łysy, nie możesz mieć fryzury na Hitlerjugend, bo ziomale pomyślą, że jesteś jakiś podejrzany. Przy okazji możesz zrobić masę: jeżeli będziesz wyglądał jak szczypior, nikt się nie będzie ciebie bał. No i full cap, koniecznie z systemem. Najlepiej naciągnięty na oczy tak, żebyś nic nie widział. Nie odklejaj hologramów z daszka, bo wszyscy pomyślą, że to podróbka. Spodnie szerokie, ale bez przesady, bo nie jesteś Tede, dopasuj jakieś i kup sobie do tego Air Maxy, poproś ciotkę, żeby ci wysłała ze Stanów. Załóż Instagram i sfotografuj się w nich pod jakimś mostem, gdzie jest dużo graffiti.

jakzostacraperemilu

il. Katarzyna Olbromska

Fejm jest ważny – niech najpierw o Tobie mówią, a dopiero potem usłyszą. Wybierz się na jakiś hip-hop fest, zbij piątkę z ziomkami, wciągnij kreskę w kiblu, a potem napisz o tym na Facebooku. Bywaj wszędzie – nieważne, że większość imprez cię nie obchodzi: muszą widzieć, że tym właśnie żyjesz. Masz to? Świetnie.

Jeżeli już wbiłeś się na wymagany poziom lansu i bywalstwa, weź do ręki słownik języka polskiego, chociaż w sumie nie musisz. Po co masz się uczyć nowych słów, ćwiczyć metafory czy w jakikolwiek sposób poszerzać horyzonty. Jesteś człowiekiem ulicy, a to ona właśnie kształtuje twoją osobowość, styl i słownictwo. Nigdy nie mieszkałeś na osiedlu? Nie jesteś ziomem z Ursynowa? Nieważne, ukradnij ze sklepu kilka piw, zwyzywaj klika osób, złap parę mandatów za picie w miejscu publicznym.

Już masz jakieś doświadczenia, życie to dziwka i dało ci w kość. Nie musisz być też ambitny, chciałeś iść na studia? Zapomnij. I tak się nie dostaniesz, lepiej łap za mikrofon i bądź MC. Otwórz słownik slangu miejskiego, rozkmiń kilka haseł, przyswój i nadużywaj ich w każdym momencie swojego ulicznego życia.

Ulica ma już do ciebie szacunek, wiedzą, że jesteś stąd. Zawsze cię można spotkać na ławce przed blokiem, chociaż jesteś z drugiego końca miasta i mieszkasz na nowym, strzeżonym osiedlu. Nikt nie wie, co tu robisz, ale za kołnierz nie wylewasz, no i browara zawsze postawisz. Skoro już kręcisz się po dzielnicy, poznaj jakąś dziewczynę, rzuć jakimś tanim tekstem – zmiękną jej nogi i już jest twoja. Pamiętaj, nie może ci pyskować. Nie jesteś z nią dla charakteru czy intelektu.

raperilustr2

il. Katarzyna Olbromska

Przy okazji spraw sobie nerkę, największą jaką oferuje Nike, żeby zmieścił się browar, paczka fajek i maczeta na jakąś zadymę. Załóż na pas i eksponuj. Dziewczynę rzuć po tygodniu, znajdź kolejną, podobną do poprzedniej. I tak co tydzień. Wracaj do domu pijany, kłóć się z rodzicami, a na osiedlu mów, że jesteś adoptowany. Masz to, kolejny poziom osiągnięty, wszyscy cię szanują.

Wymyśl sobie jakąś wadę wymowy, możesz np. nie wymawiać „r” albo po prostu bełkotać tak, żeby nikt cię nie rozumiał – pomyślą, że masz własny styl i jesteś oryginalny. Gadaj ciągle o tym, jakie to życie jest przejebane, jak policja cię gnębi albo mów, że w domu masz sajgon i nie możesz już wytrzymać. Potem o tym rapuj. Dobrze jakbyś odsiedział parę lat w więzieniu i grypsował. W sumie to wycieczka szkolna do więzienia wystarczy, rozkmiń jak ciężkie jest życie pod celą. Znajdź swój własny styl, jeżeli jesz kebaba to tylko z baraniną i sosem mieszanym. Pij jeszcze więcej, zacznij palić. Musisz w każdym momencie swojego życia zacierać ręce. Twój styl już jest ostry jak maczeta. Przejdź teraz do konkretów.

Myśl o rymach, ubierz w nie cały świat. Muszą być maksymalnie głębokie: pamiętaj, że przesłanie jest najważniejsze. Zdobądź kolejny skill, beatbox opanuj perfekcyjnie, razem z ziomalami pod blokiem będziecie ćwiczyć freestyle. Napisz kilka linijek tekstu, 50% muszą stanowić same przekleństwa, jeżeli nie będziesz używał wulgaryzmów, wszyscy pomyślą, że tworzysz hip-hopolo, a nie rap ulicy. Nie możesz słuchać niczego innego niż rap: francuski, amerykański i polski. Tylko te są wystarczająco prawilne. Od czasu do czasu możesz włączyć jakieś reggae. No chyba że szukasz jakichś sampli, wtedy najlepiej kupić stare winyle z jazzem. Zacznij od oldschoolu. Żadnych nowoczesnych beatów, pamiętaj, najważniejsza jest stopa. Masz już wszystko, co trzeba, żeby zostać prawdziwym raperem.

Teraz wystarczy nauczyć się freestyle’u i wbić na jakąś bitwę. Wygraj ją, a potem kolejne. Zdobądź trochę szacunku, nagraj kilka numerów, ale nie wydawaj ich. Jeżeli już musisz, zrób to sam. Kilka nielegali przysporzy ci szacunku w podziemiu, będą mówić, że się nie sprzedałeś. Przy okazji nagraj kilka dissów, najlepiej zhejtuj wszystkich raperów, zwłaszcza tych, którzy się „sprzedali”. Nagraj jakiś numer z Firmą, potem z Sokołem, a na końcu z O.S.T.R. Pomyślą, że jesteś wszechstronny, że do każdego potrafisz się dograć. Prosta sprawa: stałeś się właśnie pełnoprawnym raperem. Wydałeś kilka płyt we własnej wytwórni, twoje ubrania świetnie się sprzedają. Jesteś na szczytach list przebojów, potrójna platyna, a Fryderyka masz w garści.

W piętnaście minut zrobiłeś karierę, która innym zajmuje dekadę. I o co tyle hałasu?

Przecież ten hip-hop jest prosty – tak mówisz?

To nagraj płytę, która będzie klasykiem dla ludzi.

Eldo