batman
ARTYKUŁY | 09.04.2012

JAK SIĘ UBRAĆ, ŻEBY URATOWAĆ ŚWIAT?

Jakoś tak zazwyczaj bywa, że na wiosnę wszyscy mamy świeże, dziwaczne pomysły. Jeżeli ktoś ich nie ma, stara się ten fakt ukryć, albo wręcz odwrotnie – manifestować wszem i wobec jako wyraz nonkonformizmu. Niedająca spokoju wiosenna energia koncepcyjna często przejawia się w tak zwanej sferze wizualnej naszej osoby, czyli prościej rzecz ujmując: w stroju, w wyglądzie. Po zimie dobrze jest założyć coś szałowego i wzbudzić wśród znajomych dziką zazdrość lub przynajmniej sensację. Paski, kropki, kreski, kółka, tuniki, szale, palta? Nie. W tym roku opęta nas zupełnie nowa mania. Lans na super moce, takie od superbohaterów. W skrócie: jak się ubrać, żeby uratować świat?

Ostatnio podczas zwyczajowego surfowania po internecie, w celu zwyczajowej prokrastynacji, moją uwagę przykuła definicja superbohatera znaleziona na Wikipedii: aby można było określić postać tym mianem, teoretycznie powinna ona posiadać nadprzyrodzone moce, bywa jednak i tak, że terminu używa się w odniesieniu do każdego delikwenta walczącego zawodowo ze złem, ale… w przebraniu! No właśnie, nie szata zdobi człowieka, za to może uczynić z niego superbohatera. W czasie wiosennej wymiany garderoby, pomyślcie  koniecznie o zamaskowanych obrońcach sprawiedliwości, ładu i porządku. W końcu waleczność jest sexy! Jak doskonale wiecie, dzięki słynnej scenie z Kill Billa, jedynym prawdziwym superbohaterem jest Superman, on przed walką ze złem nie zakłada swojego stroju, odwrotnie, zdejmuje ciuchy Clarka Kenta, aby pokazać prawdziwe oblicze superherosa, którym się urodził. Nie pochodzenie nas jednak dzisiaj interesuje, lecz przegląd najlepiej ubranych obrońców świata, na podstawie którego opracujemy nasz wiosenny look. Źródeł inspiracji nie brakuje – poczynając od oczywistych ikon w postaci Batmana, Spidermana, Kapitana Marvela czy He-Mana, przez odrobinę mniej rozpoznawalnych – Aquamana, Strato-Girl, Spirita, Wonder Woman, Flasha, aż po wynalazki w stylu Warrior Nun czy też krzyżowkę superbohaterki i postaci z komiksu anime – ciężarną Yuki, która wojuje o lepszy świat dla swoich dzieci.

No dobrze, przykładów niby dużo, ale gdyby dokładniej przyjrzeć się tej bandzie, spostrzeżemy, iż obowiązuje wśród nich dość ściśle określony dresscode. Na dodatek, co tu ukrywać – przewidywalny. Choć wolałabym, żeby nie usłyszała tego Edna Mode – postać z animacji Pixara Iniemamocni, projektantka, wizjonerka, mała, niecierpiąca sprzeciwu dyktatorka mody dla superbohaterów. Liczy się przecież także materiał, jego faktura, barwa, stopień odporności na pociski atomowe oraz wiele innych niuansów odróżniających jeden strój od drugiego. No dobrze, co by nie mówić, płaszcz należy zazwyczaj do tak zwanej jazdy obowiązkowej, a przynajmniej jest mile widziany. Czarny z czerwonym podbiciem oraz kapturem (noszony przez Warrior Nun i w oczywisty sposób imitujący habit)  należy do tych najbardziej niepoprawnych politycznie, szczególnie, że pod spodem znajdziemy już tylko skąpe ciemne body w stylu S&M i kozaki na zabójczych szpilkach. Co dalej? Zauważmy, że strój zawsze musi przylegać do ciała, opinać je. To dość zrozumiałe, nie chcemy, aby krępował ruchy, chcemy, aby potęgował seksapil. Zapamiętać. Maska – atrybut używany prawie zawsze, nadaje tajemniczości, teoretycznie ma uniemożliwić identyfikację, w rzeczywistości jest jedynie fikuśnym gadżetem. Tak, panowie, Michelle Pfeiffer w roli Kobiety-Kota należałoby zaliczyć pewnie do najseksowniejszych przykładów, niestety, jest ona raczej uznawana za antybohaterkę, co oczywiście nie musi jej całkowicie wykluczać z naszego rankingu ikon mody. Szczególnie ciekawa wydaje się kwestia obuwia, najczęściej są to kozaki. Nieco problematyczny wyjątek stanowi Spiderman, czy on w ogóle ma buty? To raczej coś w rodzaju podkolanówek. Pozostali bezwstydnie czerpią ze słynnego nestora – Supermana, znajdziemy u nich inspirację charakterystycznym kształtem buta, wycięciem u szczytu cholewki czy też czerwonym kolorem, Wonder Woman nosi wręcz identyczne, wzbogacone jedynie o biały, pionowy pasek. No właśnie – kolory! Tutaj nie ma szczególnych ograniczeń, zależy to już od naszej pomysłowości i osobowości, jeżeli bliżej nam do mrocznego Batmana, wybierzemy czerń, prawdziwi patrioci pójdą w ślady Kapitana Ameryki, oblekając klatę w motywy flagi narodowej. Co jeszcze? Legginsy, szerokie paski, body, wyraziste geometryczne wzory, odważne cięcia, no i kultowe już slipki zakładane na wierzch stroju.

Być może to zbyt mroczny przykład, jak na tę porę roku, jednak moim faworytem, któremu chciałabym się teraz bliżej przyjrzeć, zdecydowanie jest Batman. Drugi (po Supermanie) z najsłynniejszych herosów. Zauważmy, iż Bruce Wayne wcielający się nocą w postać walecznego nietoperza nie posiada tak naprawdę żadnych nadprzyrodzonych mocy. Należy on do grona typowych przebierańców. Jego siła opiera się na morderczym treningu fizycznym oraz obłędnej technologii sporo wyprzedzającej wynalazki NASA, dzięki której dysponuje gadżetami, o jakich zwykły obywatel Gotham City może tylko śnić. Zanim jednak Batman doczekał się wielofunkcyjnego, ultraodpornego i wyjątkowo mrocznego uniformu, który znamy z jego najnowszych wcieleń, przeszedł przez kilka etapów różnych fascynacji modowych. Pierwowzór, stworzony wspólnie przez Boba Kane’a i Billy’ego Fingera, po raz pierwszy pojawił się na łamach serii „Detective Comics” w maju 1939 roku i obleczony jest w fioletowo-granatowy kostium z pojedynczym jaskrawym akcentem w postaci żółtego pasa. Na piersi Batmana widnieje charakterystyczny znak nietoperza, wciąż jeszcze pozbawiony żółtego, owalnego tła, które dwadzieścia pięć lat później zostaje dodane przez Carmine Infantino jako jedna ze zmian wprowadzonych w ramach generalnego odświeżania wizerunku bohatera.

Ale po kolei. Jak to przy tworzeniu każdej porządnej kolekcji bywa, zanim ujrzy ona światło dzienne, powstają pierwsze szkice, rysunki i propozycje. Finger, wspominając początki pracy nad postacią, mówi iż Kane przyszedł do niego z pomysłem zrodzonym na fali popularności Supermana. Na rysunkach widniał bohater bardzo zbliżony wyglądem do przybysza z Kryptona, mający na sobie coś w rodzaju czerwonych rajstop, do tego małą czarną maskę na twarzy plus dwa sterczące zza pleców skrzydła. Mroczny mściciel, uwierzylibyście? Finger zabrał się do roboty dodając ciemny płaszcz zamiast skrzydeł, rękawice,  maskę o kształcie, jaki obecnie znamy, oraz zmieniając gamę kolorystyczną na granatowo-popielatą. Co prawda brak oficjalnego potwierdzenia tej tezy, ale jest wielce prawdopodobne, iż Finger w swojej pracy inspirował się postacią z angielskiego folkloru początku XIX wieku, zwaną Spring-heeled Jack. Skąd ten pomysł? Wyszukajcie sobie grafiki przedstawiające tego wyjątkowo wysoko skaczącego bohatera, a sami zrozumiecie. Kane, przenosząc Batmana na kartki pierwszych komiksowych opowieści w 1939 roku, oparł się na rysunkach Fingera, modyfikując jedynie kolor kostiumu z popielatego na głęboki fiolet.

Jedna z najbardziej barwnych wersji Batmana i zdecydowanie najmniej poważnych, jaka przychodzi mi do głowy, to serial telewizyjny wyświetlany w latach 60., gdzie w tytułową rolę wciela się Adam West. Ciemny fiolet płaszcza wykonanego z błyszczącej tkaniny, slipki z tego samego materiału, body w nieco jaśniejszym odcieniu, malutkie, szpiczaste uszka – oto jak prezentuje się telewizyjny superheros. Wizerunku dopełniają narysowane na masce powyżej otworów na oczy… brwi [sic!]. Tak wystrojony Batman, w swoim najbardziej kampowym wcieleniu, po wypiciu kilku shotów, tańczy na parkiecie z piękną, acz niezwykle podstępną Molly, wykonując ruchy godne finalisty You Can Dance. No tak, twórcy najwyraźniej pofolgowali ulubionej kwestii Jokera: Why so serious? W późniejszych latach Frank Miller, Tim Burton i Christopher Nolan włożyli sporo wysiłku w to, aby przywrócić mroczny i niepokojący image człowieka-nietoperza.

W obecnym wcieleniu, które znamy głównie z kinowych adaptacji komiksu, rynsztunek noszony przez Batmana jest tak zaawansowany technologicznie, iż czyni z niego superbohatera w sposób bardzo dosłowny. Posiada on kilka różnych kompletów swej niezawodnej super-garderoby: ognioodporny, termoizolujący, wzmocniony stalą etc. – każdy do starcia z innym przeciwnikiem. Wszystkie utrzymane w czarnej tonacji. Charakterystyczny wizerunek nietoperza widniejący na torsie bohatera ulegał w kolejnych wcieleniach transformacjom – od czarnego obrazka, pod który dodano później żółte tło wyraźnie kontrastujące z popielatym kostiumem, aż po delikatnie zarysowaną wypukłość na czarnym pancerzu. Peleryna (raz krótsza, raz nieco dłuższa) najczęściej jest odporna na płomienie i zniszczenia. Ciekawie wygląda sytuacja z butami i rękawiczkami –  będące z początku zwyczajnym dopełnieniem stroju, z czasem zostały wzbogacone ostrymi wypustkami i skrytkami na mini-noże, aż zaczęły funkcjonować jako dodatkowa broń. Buty doczekały się także małych śmigiełek, a nawet ukrytego w lewym obcasie nadajnika, który jest w stanie przywołać stado nietoperzy-sprzymierzeńców. Śmiem twierdzić, iż tego typu gadżety wykraczają już daleko poza czysto estetyczną funkcję. Na koniec maska – klasyczny element stroju: przez lata zmieniała się co najwyżej nieznacznie długość szpiczastych uszu, natomiast charakterystyczny krój pozostał ten sam. No i nie zapominajmy o najbardziej magicznym elemencie kostiumu – pas z podręcznym niezbędnikiem, w którym Batman ma schowane zawsze dokładnie to, czego akurat w danym momencie potrzebuje, istne czary-mary. Początkowo pomyślany jako żółty, wyrazisty dodatek, ostatecznie uległ (podobnie jak wszystkie elementy stroju) czarnej „unifikacji”.

Przywdziawszy taki kostium, Bruce Wayne gotowy jest stawić czoła najgorszemu oprychowi z Gotham. Być może właśnie dbałość o to, co zakłada na siebie, aby ratować świat, wypracowała w nim równocześnie gust, któremu folguje w swojej prywatnej garderobie. No bo, proszę Państwa, Bruce Wayne jest jednym z nielicznych (jeśli nie jedynym) superbohaterem, który potrafi się porządnie ubrać także „w cywilu”. Bogaty, ekscentryczny przedsiębiorca, na co dzień błyszczy nonszalancką elegancją znacznie przewyższającą niemodny krawat i przyduże okulary Clarka Kenta oraz rozciągnięte swetry Petera Parkera. Świetnie skrojone marynarki, wypolerowane buty, modne koszule i obłędnie drogie dodatki zapełniają jego garderobę. To typ klasycznej elegancji z wyraźną domieszką snobizmu, który jest w stanie przykuć spojrzenie niejednej kobiety, z czego Wayne skrzętnie korzysta podczas kolejnych bankietów. Nieźle jak na kogoś, kto w zasadzie nie powinien się afiszować, a całą energię poświęcać wymyślaniu kolejnych sposobów ocalenia świata.

Opierając się na przykładzie Batmana, możemy wysnuć dwa zasadnicze wnioski. Po pierwsze: nie tylko kobieta zmienną jest. Po drugie: jakie by nie były trendy i sezonowe fascynacje, klasyczna czerń sprawdza się zawsze, szczególnie wieczorem, gdy oprócz przyjęcia i paru drinków mamy w planach także ratowanie świata.

Aleksandra Świerk

Aleksandra Świerk

(ur. 1983) – podczas studiów pisała i czytała (wiedza o kulturze, UJ), po studiach zabrała się za filmy (festiwale filmowe, warsztaty scenariuszowe, produkcja), obecnie głównie pisze, zazwyczaj o kulturze, czasem scenariuszowo, czasem publicystycznie, czasem nawet kreatywnie. Ulubiony cytat: cokolwiek myślisz, pomyśl na odwrót.