wladcytorrentow
RECENZJE | 14.04.2014

„IT’S NOT TV, IT’S HBO” („Władcy torrentów…”)

Seriale to już żaden obciach. Ba! „To nie telewizja”. Do oglądania produkcji HBO czy BBC może się przyznać każdy, nawet zapięty pod szyję pracownik uniwersyteckiej katedry. Bez wyrzutów, bez rumieńców – a mimo to pisze się o nich tyle co nic. Dopiero głośna konferencja w Olsztynie i zapowiedzi kolejnych tytułów rozbudziły we mnie nadzieję, że coś wreszcie ruszy do przodu. Władcy torrentów, którzy niedawno dołączyli do wąskiego grona okołoserialowych publikacji, to mocne otwarcie nowego, inspirującego rozdziału. Wygląda na to, że nadchodzi czas seriali, a problem naukowej analizy telewizyjno-internetowych produkcji jednak leży komuś na sercu.

Co do uwagi o skąpym stanie badań – możecie mi wierzyć, wiem, co mówię. Ilekroć zabieram się za pisanie o serialach w ramach studiów, problemy zaczynają się już na etapie tworzenia bibliografii. Zresztą – o tym, ile udało nam się na razie wydać, sporo mówią spisy opracowań naukowych, wieńczące poszczególne eseje we Władcach torrentów. Autorzy stale powołują się na dwie antologie z 2011 roku (Zmierzch telewizji? i Post-soap) oraz nieśmiertelny, powracający jak mantra, przewodnik Krytyki Politycznej – reszta to pojedyncze artykuły, prace na szerszy (bądź całkiem inny) temat oraz wydawnictwa zagraniczne. Przy tak wąskim polu do popisu chylę czoła przed ostatecznym kształtem skomponowanych bibliografii; autorom udało się odnaleźć własny, oryginalny klucz doboru tekstów, a przy tym ani razu nie zacytować Bernadetty Darskiej.

Kartą przetargową tomu pod redakcją Małgorzaty Major i Justyny Bucknall-Hołyńskiej jest  rodzaj przyjętej perspektywy. Władcy torrentów to propozycja skierowana do w miarę zorientowanego czytelnika, który prawdopodobnie ma połączenie z internetem i wie, jak to z tymi serialami po kolei było. Nie znaczy to, że osoba nieśledząca poszczególnych produkcji nie będzie miała wystarczających kompetencji do odbioru książki – po prostu oszczędzono nam zbyt oczywistych wstępów i przydługiego tłumaczenia, czym u licha jest torrent. Autorzy słusznie założyli, że jeżeli ktoś sięgnął po ich tom, to pewnie słyszał o Seksie w wielkim mieście,  a to pozwoliło im z miejsca przeskoczyć o poziom wyżej, do bardziej skomplikowanych analiz. Cieszy też szeroki wachlarz wybranych w tym celu produkcji. Dość już hymnów na cześć Rodziny Soprano, dość wałkowania dawno wypracowanych wniosków – jeśli Twin Peaks, to interpretowane przez pryzmat jego następców; jeśli Zagubieni, to tylko w ramach ewentualnego poszerzenia kontekstu. Władcy torrentów stawiają na to, co literalnie współczesne; przecierają szlaki, żeby podjąć próbę ustalenia świeżego kanonu.

Zamiast ułożenia tekstów za pomocą lubianej, chaotycznej metody „na chybił trafił”, redaktorki uporządkowały główne myśli, dzieląc całość na pięć wyrazistych części. Książkę otwiera zestaw esejów poświęconych reinterpretacjom znanych historii; za nim idą rozdziały o problematyce queerowo-genderowej, anglosaskiej komedii sytuacyjnej i tematyce seriali nowej generacji. Część piąta – chyba najciekawsza – bardziej niż na pojedynczych produkcjach skupia się na przemianach dotyczących praktyk odbioru, będących reakcją na wielość platform medialnych i rewolucyjną politykę HBO i Netfliksa. I tu zaczynają się schody. Podtytuł książki – Wokół angażującego modelu telewizji – wcale nie wybrzmiewa z zapowiadaną siłą; poza ostatnią partią artykułów przyglądamy się raczej poszczególnym interpretacjom seriali niż nowemu typowi widza, a szkoda. Brakuje też nieco uwzględnienia lokalnej perspektywy, która (poza jednym tekstem o ekonomii w serialach) wybrzmiewa właściwie dopiero w wieńczących tom recenzjach. Tymczasem – jak słusznie pyta w uwagach końcowych Mirosław Filiciak – Jeśli nie tym mają zajmować się rodzimi badacze telewizji, to czym? Tak czy owak, mając do wyboru zestaw z Władców torrentów i ten (nieco bardziej propolski) z przewodnika Krytyki Politycznej, bez większego wahania wybieram bramkę numer jeden.

Jeżeli można czemuś przypisać moc stymulowania naukowego postępu, to chyba tylko odważnym, wyrazistym tezom – a takich aspiracji znajdziemy we Władcach torrentów całkiem sporo. Do prawdziwych perełek należy tekst o Mad Menie jako serialu fetyszystycznym – przy lekturze od razu czuć, że temat jest nośny i aż się prosi o jakiś ciąg dalszy. Jasnymi punktami tomu są też szkice o zacięciu antropologicznym, rozpoznające kulturowe uwarunkowania poszczególnych produkcji serialowych. W tym obszarze rysowałaby się cała linia tekstów: od świetnego eseju o Mildred Pierce, przyglądającego się roli cenzury w kontekście poszczególnych realizacji historii, poprzez wielowymiarową analizę Top of the Lake na tle elementów konstytuujących australijską tradycję, aż po koncepcję obnażającą amerykańską fantazję motocyklową w Synach Anarchii. Kilka razy przyłapałam się na tym, że szkice, które wychodziły od mało wywrotowych tez, były tak dobrze poprowadzone narracyjnie, że ostatecznie potrafiły mnie zaintrygować i przekonać (jak te o trawestacji mitu from zero to hero w Breaking Bad czy o subwersywnym potencjale Gotowych na wszystko). I chociaż wielu z omawianych seriali jeszcze nie widziałam, w przypadku Władców torrentów śledzenie argumentacji bez znajomości materiału nie stanowi większego problemu. Bronią się same chwytliwe pomysły i wspomniane śmiałe wnioskowanie, którego kwintesencję stanowi rozkoszna polemika Małgorzaty Major z mocnym stanowiskiem Samuela Nowaka. Szczęśliwy czytelnik, któremu przyszło śledzić te dwa sposoby rozumienia telewizji jakościowej – oto na jego oczach następuje symboliczne otwarcie długo wyczekiwanej dyskusji nad serialem.

Nie, żeby była to książka bez skazy. Zdaję sobie sprawę z dylematów, jakie niesie za sobą redakcja antologii i konieczność pamiętania o różnych trybach lekturowych (a więc i o tych odbiorcach, którzy czytają „na wyrywki”), ale mimo wszystko, jak na mój gust – za dużo tu powtórzeń. Nawet gdybym nie słyszała wcześniej o nagonce, z jaką spotkało się ciało Leny Dunham po emisji Dziewczyn, zapamiętałabym ten fakt wcześniej niż za trzecim wskazaniem w tekście. Jeszcze bardziej razi trzykrotne zinterpretowanie sloganu zwiastującego nową erę telewizji (It’s not TV, it’s HBO) w samej tylko ostatniej części zbioru. I tak w koło Macieju, co trochę zawodzi, zwłaszcza że wielkim sukcesem Władców torrentów jest wspomniane odejście od oczywistych wstępów. Tymczasem brak odpowiedniej selekcji sprawia, że oczywistość – wyrzucona drzwiami – powraca oknem, kiełkując w obrębie jednego tomu. Sam zbiór wcale nie jest równy, wręcz przeciwnie, ma parę punktów słabszych. Kilka tekstów, na przykład esej Po prostu „Dziewczyny”, sprawia wrażenie niedokończonych lub całkowicie pozbawionych owej cennej, wyrazistej tezy. Pisząc o serialu HBO, autorka nie obiera żadnego konsekwentnego kierunku badań i napomyka o wszystkim po trochu, a w efekcie artykuł – zamiast wnieść coś nowego – pozostaje właśnie ot, stwierdzeniem „po prostu”. Podobnie ma się rzecz z tekstem o Dawno, dawno temu…, w którym część streszczająca serial jest zupełnie nieproporcjonalna w stosunku do wysnutych na jej podstawie wniosków. Takie momenty, nazwijmy je: zachowawcze, wyraźnie odstają od reszty antologii – nie niosą za sobą wyraźnego stanowiska, a przez to nie mogą posunąć do przodu okołoserialowej debaty.

Jasne, że mogło być lepiej. Na przykład, zamiast pisać tyle o Dziewczynach (aż trzy teksty? serio?), można było wziąć na warsztat Luthera czy Grę o Tron (tu wstaw seriale, które oglądasz i przyłącz się do tradycyjnego zawodzenia). Już od jakiegoś czasu marzy mi się książka z analizami nie tyle najbardziej frapujących, ile najchętniej oglądanych seriali, która, zamiast na niszowych produkcjach, skupi się na przyczynach popularności pierwszej dwudziestki z zestawienia Filmwebu. O tym, jak wiele trzeba opisać i w jakim tempie ów materiał przyrasta, świadczy fakt, że już przy lekturze wydanego w marcu tomu miałam silne wrażenie dezaktualizacji. No bo jak tu udawać, że nie wiemy, jak się skończyło Breaking Bad, i jak zostawić tekst o metafizycznym kryminale bez glosy w związku z True Detective? To tyle w kwestii marzeń i natury czasu. Władcy torrentów podejmują próbę mówienia o telewizji z perspektywy jej młodych, aktywnych odbiorców i sądzę, że jest to próba udana. Trudno wymagać, żeby jeden tom wyczerpał temat – tak naprawdę wystarczy, że udało mu się zaistnieć, przez co może stanowić dobry punkt wyjścia dla dalszych dyskusji.

___

Władcy torrentów. Wokół angażującego modelu telewizji

Red. Małgorzata Major, Justyna Bucknall-Hołyńska

Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, 2014

Liczba stron: 248

Rozalia Knapik

Rozalia Knapik

(ur. 1991) – wytrwała studentka antropologii kultury na UJ. Naczytała się Barthes’a i teraz wszędzie widzi mity. Wolny czas spędza w internecie, oglądając seriale i badając najciemniejsze zakątki YouTube'a. Naukowo zajmowała się kryminałem i Twin Peaks; obecnie przygląda się lękom przed osobliwością technologiczną. Do poczytania także na Filmwebie.