3_ilustracja12+mj
ARTYKUŁY | 12.05.2014

Ikonografia portaLOVa

Stało się – coś mnie podkusiło i założyłam sobie konto na jednym z portali randkowych. Nie wiem, czy długo wytrzymam. Nie chodzi nawet o początki znajomości w stylu: czesc :) co tam?? popiszemy??? poznamy sie ?? podaj jakies namiary na siebie :* pozdr:* (pisownia oryginalna). Chodzi o charakter zdjęć, jakimi panowie się reklamują.

Spodziewałam się, że szału nie będzie, ale zastana sytuacja stanowczo przekroczyła moje możliwości percepcyjne. Proszę Państwa – jest źle. Jest wręcz tragicznie. Po pierwsze – wielu autorom zdjęć jest nie po drodze z kadrowaniem, ostrością i oświetleniem, ale to akurat pestka. Po drugie – idzie o pozy, w jakich panowie się uwieczniają, z nadzieją, że niewiasta skusi się wysłać uśmiech czy pierwsze hejka! W tym miejscu warto wyjaśnić, że mam dostęp wyłącznie do anonsów, które heteroseksualni mężczyźni kierują do heteroseksualnych kobiet, co determinuje klimat zdjęć. Fotografie te zdradzają, jak panowie wyobrażają sobie „prawdziwego mężczyznę”, który jest w stanie przypodobać się „prawdziwej kobiecie” (niestety, nie jest mi dany podgląd zdjęć damskich; wiem jedynie, jakie zdjęcia sama wrzuciłam na swój profil). Narodowi single nie grzeszą inwencją, więc pewne typy regularnie się powtarzają. Postanowiłam więc stworzyć przewodnik po ikonografii portaLOVej. Wyróżniłam najczęstsze przypadki, dokonując koniecznej generalizacji. Wyjątki od reguł występują w każdym z nich. Kwestię jakości pomijam milczeniem.

portret

Wszystkie typy fotografii podpadają pod portret i to od niego trzeba zacząć, gdyż przy zakładaniu konta portal domaga się zdjęcia, na którym widoczna będzie (dosyć wyraźnie) cała twarz. Oczywiście wszyscy panowie jako główne zdjęcie ustawiają sobie portret jak najbardziej klasyczny. Popularny jest skan zdjęcia do dokumentów, którego niezaprzeczalną zaletą jest niezła jakość. Niestety, w pozostałych przypadkach trafiają się mrożące krew w żyłach propozycje. Coraz częstszą metodą jest selfie w dwóch wersjach: lustrzanej (wtedy delikwentowi wyrasta spod brody łuna) lub „z góry”, z poświatą na płaszczyźnie czoła, policzka, łysinki itd. Do tego mina na twardziela lub casanovę (tylko z małej litery). Często panowie proszą znajomych o zdjęcie. Powstaje ono w pośpiechu, aby oszczędzić biedakowi cierpień. Tak więc oglądamy skrępowane na maksa twarze, z wzrokiem wbitym gdzieś przed siebie lub w podłogę, a wzorzysta tapeta wymiennie z boazerią tworzy tło. Pojawiają się też portrety w konwencji „spoko”, wycięte z większego zdjęcia, ukazujące zadowolone lico samca siedzącego przy piwie, kompie, w gronie znajomych. A wiadomo, że wszyscy spoko ludzie noszą okulary przeciwsłoneczne, co prowadzi nas do pierwszego typu (nazwy mojego autorstwa, kolejność zdeterminowana częstotliwością występowania):

à la Danzel vel I’m the boss, czyli: jestem fajny, bo nawet jak siedzę w zacienionym miejscu, to mam okulary przeciwsłoneczne na nosie. Typ zazwyczaj charakteryzuje się bliskim kadrem ukazującym co najwyżej popiersie mężczyzny. Na jego twarzy widnieje tajemniczy uśmiech. Oczu nie zobaczymy, bo matrixy skrzętnie zasłaniają zwierciadła duszy. Mężczyzna spoczywa na tarasie kawiarni lub pubu, ewentualnie na ławce w zielonym miejscu – nieważne, grunt że w cieniu. Jako dygresję mogę zacytować trafną definicję kumpla: sunglasses: wear them, when there is sun, god damn it!

okulary

sportowiec: must have na prawie każdym koncie. Największą popularnością cieszą się zdjęcia górskie: zdobywanie szczytów, zwycięskie pozy, odpoczynek narciarski. Sporty zimowe nadal kojarzą się z pozytywnym snobizmem. Niestety, można trafić na dziewczę, które nieźle jeździ na nartach i rozpozna, że mężczyzna atakujący górę ze sporą prędkością jedzie na tzw. babę jagę. Wtedy klops. Muszę jednak przyznać, że zdjęcia ze sportem w tle należą do najlepszych jakościowo. Kadry są znośne, zazwyczaj z przyjemnymi widokami w tle, a obecność okularów przeciwsłonecznych na nosie jest uzasadniona słoneczną pogodą.

p.sportowiec

komputerowiec: relacja z pracy (ślusarze, monterzy i pracownicy sektora fizycznego nie uwieczniają się w akcji) lub relaksu po męczącym dniu. Punkt wyjścia identyczny – mężczyzna siedzi przed komputerem. Akurat w kwestii tego, czym jest komputer, panuje pełna zgodność: to duży monitor, osobno klawiatura, myszka, pudło i głośniki – nigdy laptop czy notebook. Kawaler jest usadowiony przodem do ekranu albo odwrócony w ¾. W pomieszczeniu jest jasno, ale nie pomaga to w oświetleniu zdjęcia. Powtarzają się trzy konwencje nastrojowe: na wesoło, na poważnie i melancholijnie. Dominują pierwsza i ostatnia. Pojawia się wtedy także odstępstwo od klasycznego usadowienia, bowiem bohater bywa obrócony bokiem do kompa lub wręcz siedzi tyłem do niego i podpiera dłonią podbródek. Zadumie sprzyjają przymknięte oczy. Domyślam się, że na żywo może rozbrzmiewać w tle rzewny śpiew Piotra Roguckiego.  Wersja wesoła zaś, czy wręcz jajcarska, sprzyja ukazaniu mężczyzny w trakcie gry na komputerze lub tworzenia własnej muzy, projektu etc. Akcentuje jego aktywność (postawa wyprostowana, nachylenie w stronę ekranu) i inwencję (szeroko otwarte oczy, jedna dłoń na myszce, druga na stole z rozłożonymi szeroko palcami albo machająca w nieokreślonym geście w powietrzu).

pacz na moje muły: główną ideą jest prezentacja umięśnionego ciała mężczyzny. Ten typ jest reprezentowany na wiele sposobów. W ujęciu całopostaciowym występuje w scenach plażowych lub nadrzecznych. Kadr do pasa pojawia się najczęściej na jednolitym tle ściany, w gorszych przypadkach: pokoju z plakatami i paprotką w tle; często w czarno-białej kolorystyce. Czasami pojawia się popiersie: dolna linia zdjęcia przebiega wtedy przez górną część klatki piersiowej, tuż pod zarysem mięśni, sygnalizując, że dalej jest tylko lepiej. Mężczyzna zazwyczaj trzyma głowę pochyloną w kierunku jednego z wyprężonych bicepsów, eksponując spokojny i zadowolony profil. Spojrzenie wprost do obiektywu to rzadkość, raczej pojawi się delikatny, zalotny zerk spode łba. Znaczna część zdjęć o węższym kadrze jest wykonana metodą selfie (zresztą selfie pojawia się w większości typów, poza forever alone). Szersze ujęcia powstawały przy pomocy znajomych lub z użyciem samowyzwalacza na statywie. Wariacje na temat tego motywu dostarczają wiele radości oglądającym.

w dzieciństwie byłem Batmanem: jest to rodzaj pozy, który może wystąpić w każdym otoczeniu, ale nie należy go mylić z typem forever alone. Wyprostowany mężczyzna stoi na szeroko rozstawionych nogach. Ręce opuszczone wzdłuż ciała, swobodnie i symetrycznie po obu stronach tułowia. Klatka piersiowa zazwyczaj wypięta do przodu. Sceneria dowolna. Mój tato opowiadał mi, że gdy dawno, dawno temu chodził z kolegami na filmy kowbojskie, to po wyjściu z kina cała ulica szła, jakby zsiadła z konia. Tu poza wskazuje raczej na umiłowanie komiksów z superbohaterami, którzy po walce ze Złym stoją w podobnej pozie na dachach wieżowców czy zrujnowanych ulicach, a ich peleryna powiewa do podniosłej muzyki. Obecnie peleryny brak.

forever alone: samotny mężczyzna, ukazany w ujęciu całopostaciowym, stoi w opustoszałej przestrzeni. Sylwetka nie wypełnia całego kadru, kompozycja akcentuje osobność. Jako sceneria występują plaża, gruzowisko, pusty parking, ulica etc. Wyjątkowo poruszający przypadek przedstawiał pana na autostradzie, z mocnymi punktami świateł latarni i zielonym ogrodzeniem w tle (czyżby fan epickiego teledysku zespołu Mig, Choć prawda boli mnie?). Zazwyczaj postać stoi przodem do kadru, widz może poznać natchniony wyraz twarzy wrażliwca lub jego uroczy uśmiech.

p.forever

Bardzo częste są także zdjęcia z wesel, nie można ich jednak sklasyfikować jako odrębnego typu. Panowie wycinają swoje sylwetki z większych ujęć. Są na nich zadowoleni, ubrani elegancko, z kieliszkiem szampana w dłoni i wsiurską kokardką (zwaną oficjalnie „bukiecikiem”) przy klapie marynary. Pal licho, jeśli tylko tyle. Gorzej, gdy w kadrze znajduje się pan w tańcu, uśmiechający się do lewej czy prawej krawędzi zdjęcia, i dłoń niewieścia (reszty ciała brak). Relację z wesela rozumiem jako zaakcentowanie towarzyskiego i pełnego animuszu usposobienia kandydata. Na marginesie muszę dodać, że jednym z gorszych przypadków było połączenie w dzieciństwie byłem Batmanem z weselem. Zza butelkowego opłotkowania stołu wyzierała sylwetka w różowej koszuli. Ramiona szeroko rozpostarte, głowa pochylona, przymknięte powieki. Wisienka w postaci podpisu: Ot, usiadłem sobie. Nie wstawaj.

Na tym przegląd się kończy… Kawalerowie polscy okazują się wysportowani i umięśnieni, ale także skłonni do samotności i zadumy. A przede wszystkim – spięci. Ograniczeni kliszami powinności wobec wyimaginowanej Tej Jedynej i estetyczną tandetą. Szczerze zdumiewa mnie fakt, że tak karkołomnym zadaniem okazuje się zrobienie zwykłego, prosto skadrowanego i znośnie oświetlonego zdjęcia. Tym bardziej, że żyjemy w erze wszechobecnych aparatów w komórkach, laptopach i tabletach.

portret 2

A może wołająca o pomstę do nieba jakość zdjęć jest także elementem stylizacji? Ciemności rozświetlone reflektorem stojącym w drugim pokoju symbolizują mrok duszy, „ruszone” kadry z wjeżdżającym samochodem w tle i połową twarzy to dowód szczerości i bezpretensjonalności, a pikseloza świadczy o przywiązaniu do tradycji? Wstyd przed pokazaniem się w prosty, ale pokrewny gustownemu sposób jako swoista skromność? Trudna, twarda forma (jako odpowiednia dla „prawdziwego mężczyzny”) w opozycji do wychuchanych gejowskich obrazków? Tu tkwi główna różnica między zdjęciami homoseksualistów i hetero – pierwsi potrafią robić zdjęcia i wiedzą, co to jest estetyka (kumpel dopuścił mnie do swojego konta i mogłam pobuszować), drudzy ciągle boją się splamić wrażliwością. Mimo to, idzie ku dobremu, co obserwuję na lekcjach muzealnych z dziećmi. Za te 10–15 lat być może będzie lepiej, o ile jacyś „prawdziwi mężczyźni” nie wypiorą po drodze chłopców z kreatywności…

Może póki co stworzę sobie stanowisko „coach serwisów randkowych” i będę dobierać kandydatom zdjęcia? Albo po prostu zlikwiduję konto. Inaczej umrę przedwcześnie, zanim poznam ewentualnego lubego. Ze śmiechu.