image-(4)
RECENZJE | 27.05.2013

Homoerotyzm na spokojnie (E. Chudoba „Literatura i homoseksualność”)

W czasie, kiedy zasiadłem do klawiatury, by napisać recenzję książki Ewy Chudoby Literatura i homoseksualność. Zarys problematyki genderowej w kanonicznych tekstach literatury światowej i polskiej, przez centrum Krakowa przechodził Marsz Równości, który, jak co roku, zderzył się z kontrdemonstracjami organizowanymi przez rozmaite (mniej lub bardziej brunatne) środowiska. Ich przedstawiciele nie omieszkali wpaść do kilku klubów, w których odbywały się imprezy towarzyszące festiwalowi Kultura dla Tolerancji (Marsz stanowi jego zwieńczenie). Dziarscy chłopcy spod sztandarów ONR, NOP czy klubów piłkarskich tym razem poprzestali na zdzieraniu plakatów i chóralnym odśpiewywaniu szlagwortów sławiących heteronormatywny porządek.

Mogło być gorzej. I pewnie będzie. Oprócz prostej niechęci do nacjonalistycznej przemocy odczuwam także znużenie rytualną potyczką wokół praw osób LGBT. Ten spór stał się dla obu stron barykady wygodnym tematem zastępczym. Łatwiej budować własną tożsamość, odnosząc się do bliżej niezidentyfikowanych „pedałów i lewackich kurew” lub wyrażając podszyte klasowymi uprzedzeniami obrzydzenie wybrykami „kibolstwa i nazioli”, niż mozolnie budować program zmian prowadzących w jedną lub drugą stronę. Czy istnieje sposób na przełamanie politycznego impasu, na przesunięcie wektorów sporu pomiędzy lewicą a prawicą na inne, równie ważne zagadnienia? Czy przymiotnik „genderowy” przestanie być kiedyś traktowany jako obelga przez jedną lub wyznanie wiary przez drugą stronę?

Taki potencjał ma praca Ewy Chudoby. Zanim przejdę do wymieniania zalet publikacji, wytłumaczę się z zainteresowania Literaturą i homoseksualnością, które nosi delikatne znamiona prywaty. Moje nazwisko znalazło się na długiej liście podziękowań. Dostarczyłem kilku rzadkich powieści (głównie z oficyny Soft Press) i kibicowałem pracy autorki. Przy okazji warto wspomnieć o losach tej książki. Z początku miała mieć charakter popularyzatorski i trafiać przede wszystkim do młodych czytelników. Wydawnictwo odpowiedzialne za zlecenie zwinęło jednak żagle. Książkę uratowała niewielka, choć zasłużona krakowska oficyna Libron. Publikacja straciła materiał ilustracyjny, zyskała akademicką rangę. Nie będzie więc narzędziem do rozwiewania uprzedzeń lub prostowania podszytych żądzą sensacji zainteresowań. Stała się za to podręcznikiem historii literatury. I choć nie czyta się jej tak lekko jak Gejerelu czy Homobiografii Krzysztofa Tomasika, to akademicki sznyt i brak publicystycznych ambicji sprawiają, że można skupić się na jej walorze poznawczym, a nie bieżących problemach politycznych.

Objaśniając metodologię swoich poszukiwań autorka zaznacza, że homoseksualność była kodowana w literaturze przez wieki na różne sposoby. Związane to było z dominacją funkcjonujących norm heteroseksualnych. Badacze zagadnienia zauważą, że kultura zachodnia przesiąknięta jest homoseksualnością, a więc wielopoziomowym, zakodowanym, wypartym i wieloznacznym istnieniem w niej treści nienormatywnych, które domagają się odkrycia i wydobycia z cienia. Chudoba stosuje przede wszystkim klucz biograficzny, wątki homoseksualne odkrywając poprzez odcyfrowywanie dwustopniowego kodu. To grupa motywów, symboli, odwołań o antycznej genezie oraz zestaw elementów pozwalających wtajemniczonym zrozumieć autorskie intencje. Obszernie omówiony został XIX wiek, kiedy homoseksualizm, zyskawszy medyczną etykietę, przedarł się do szerszej świadomości, a kod był zastępowany przez nową terminologię. Równie ciekawie prezentuje się rozdział Ku wyzwoleniu, w którym autorka zajmuje się między innymi twórczością Walta Whitmana, Arthura Rimbauda, Jeana Geneta czy Allena Ginsberga, pokazując, jak zmieniało się ukazywanie homoerotyzmu, gdy kodowanie ustępowało miejsca otwartości lub – jak choćby w przypadku dwóch ostatnich autorów – ostentacji, rozumianej jako program. I choć nie sposób w jednej, przekrojowej, na dodatek zaprojektowanej jako rodzaj podręcznika, publikacji prześledzić wszystkich istotnych dla zagadnienia aspektów i uniknąć pewnych pozostawiających niedosyt skrótów (jak w przypadku Geneta), to trudno znaleźć na polskim rynku lepszą książkę na temat homoseksualności w literaturze. Może z wyjątkiem wydanego przez Universitas tomu Geje i lesbijki. Życie i kultura w redakcji Roberta Aldricha, z którym Literatura i homoseksualność doskonale się uzupełnia. Szczególnie ciekawie, na tle demaskatorskiej pasji wielu innych badaczy, wybrzmiewają jej rzeczowe, pozbawione sensacyjnych zamiarów fragmenty poświęcone wątkom gejowskim i lesbijskim w literaturze polskiej XX wieku. To wyważony głos, jakiego brakowało w sporze o prywatność naszych najważniejszych współczesnych pisarzy.

Podróż od Safony po Michała Witkowskiego kończy się posłowiem Podskórne życie kanonu. Chudoba powołuje się na wywrotowy potencjał odcyfrowania homoseksualnego kodu, na wzrost wartości dzieł, których istotne, choć zamaskowane aspekty przemilczano. Jednocześnie w ostatnich zdaniach zastrzega, że jej opracowanie nie rości sobie prawa do kompletności […]. Próbuje pokazać również, jak bardzo nienaukowe jest dążenie do naukowego wyjaśnienia i szczegółowego kategoryzowania wszelkich różnic, które są wszak immanentną cechą rzeczywistości.

Literaturę i homoseksualność czyta się jak książkę z przyszłości, wydaną w czasach, w których zagadnienia związane z ludzką seksualnością zostaną przepracowane i przestaną budzić agresję lub wywoływać obyczajowe sensacje, a praca literaturoznawców nie będzie obarczona ryzykiem uwikłania w bieżące spory polityczne. Można zaryzykować optymistyczną prognozę, że takie czasy nastąpią już niebawem.

 

____

Ewa Chudoba

Literatura i homoseksualność

Wydawnictwo Libron, 2012

Liczba stron: 308

Jan Bińczycki

Jan Bińczycki

(ur.1982) – doktorant na Wydziale Filologii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek zespołu Korporacji Ha! Art. Publikuje, gdzie się da. Z zawodu bibliotekarka.