popmoderna-zawieszenie

Popmoderna | „Herstory” po rosyjsku (A. Popoff „Żony. W cieniu mistrzów literatury rosyjskiej”)
zony
RECENZJE | 30.03.2015

„Herstory” po rosyjsku (A. Popoff „Żony. W cieniu mistrzów literatury rosyjskiej”)

Odkrywanie historii rosyjskich kobiet to w ostatnich dekadach popularny temat. Pojawiły się takie książki, jak Wojna nie ma w sobie nic z kobiety Swietłany Aleksijewicz (reportaż poświęcony losom kobiet w czasie Wojny Ojczyźnianej), czy Czas kobiet Jeleny Czyżowej (powieść o kobietach żyjących w Leningradzie w trakcie blokady miasta przez armię III Rzeszy). Publikacje te zdobywały wyróżnienia i nagrody, przysporzyły autorkom sławy, a publiczność literacką zmuszały do reinterpretacji dziejów Związku Radzieckiego. Aleksandra Popoff wpisuje się w ten rewizyjny nurt, pisząc książkę o żonach sławnych pisarzy. Bohaterkami jej esejów są: Jelena Bułhakow, Anna Dostojewska, Nadieżda Mandelsztam, Vera Nabokov, Natalia Sołżenicyn, Zofia Tołstoj.

Patriarchalny rys kultury rosyjskiej odbijał się niejednokrotnie na relacjach między małżonkami. Lew Tołstoj wymyślał swojej żonie w dziennikach, a także oczerniał ją przed swoimi wyznawcami, gdy rozpoczął działalność religijną. Osip Mandelsztam, będąc już mężem Nadieżdy, sprowadził do mieszkania Olgę Waksel; przez miesiąc kazał żyć żonie razem z kochanką, narażając ich na niewybredne plotki całego Leningradu na temat ménage à trois.

Są to oczywiście przykłady negatywne. W książce Popoff znajduje się jednak więcej sygnałów wskazujących na wielką miłość łączącą wszystkie pary. Anna Dostojewska, której Fiodor dedykował Braci Karamazow, poświęciła mężowi całe swoje życie. Została jego stenografką, tłumaczką, a także wydawczynią, której obrotność i zmysł do inwestycji sprawiły, że nakład książek autora Biesów dogonił ilość egzemplarzy wypuszczanych na rynek przez Tołstoja. Zresztą zmysł Anny do kalkulowania, jej oszczędność i roztropność, kontrastowały z rozrzutnością i uzależnieniem od hazardu Fiodora. Żywot Anny to nie tylko możliwość obcowania na co dzień z geniuszem, ale i masa problemów, które sprowadzał na ich rodzinę nieodpowiedzialny pisarz.

Josif Brodski pół żartem, pół serio wskazywał na rys zawodowy „profesji żony”, pisząc: W Rosji, gdzie przez lata trzydzieste i czterdzieste reżim produkował takie ilości wdów po pisarzach, w połowie lat sześćdziesiątych wystarczyłoby ich na utworzenie własnego związku zawodowego. Książka Popoff pokazuje, że w historii rosyjskiej literatury żona pisarza była osobą szczególną, a także, że „bycie żoną” rzeczywiście wiązało się z pewnego rodzaju zawodem. Przedstawione bohaterki zajmowały się przepisywaniem, tłumaczeniem i wydawaniem twórczości swoich mężów. Vera Nabokov nawet zastępowała czasem Vladimira na uniwersyteckiej sali, wygłaszając wykłady pod jego nieobecność.

Studiując biografię Nadieżdy Mandelsztam, można zacząć się zastanawiać, czy wiersze Osipa Mandelsztama były wynikiem jego indywidualnej pracy, czy też tworzył je razem z żoną. To ona spisywała jego słowa na kartce, to ona uczyła się ich na pamięć, by przetrwały lata stalinowskiego reżimu i doczekały się publikacji dwadzieścia lat po śmierci akmeisty. Zresztą sama teoria sztuki poetyckiej Osipa czyniła każdego czytelnika współodpowiedzialnym za wiersze. Gotowy utwór, wydrukowany na papierze, był tylko „literyszczem”, a więc zadaniem powierzonym czytelnikowi, formą otwartą, która domaga się lektury i utworzenia sensów wespół z pisarzem. Nadieżda, osoba najbliższa Osipowi, stała się jego najwierniejszą czytelniczką, a zarazem największą współautorką.

W narracji Aleksandry Popoff o małżeństwie Mandelsztamów zabrakło mi jednak humoru. Bo pomimo całej grozy sytuacji, dramatu tego związku – który po dziewiętnastu latach został przerwany przez zesłanie poety do obozu pracy pod Władywostokiem – jedną ze strategii radzenia sobie z horrorem czasów stalinowskich był żart. Osip i Nadieżda potrafili obłaskawić rzeczywistość za pomocą dowcipu. Nie znaczy to, że przestali się bać i bez mrugnięcia okiem znosili kolejne prześladowania, ale w sytuacji beznadziejnej, kiedy zdawać by się mogło, że jedynym wyjściem z sytuacji jest rozpacz, potrafili spojrzeć na swój los z dystansu. Co więcej, ta strategia dystansu dotyczyła także samego małżeństwa. Oboje czuli niechęć do formalności w związku – ślub wzięli tylko dlatego, że zapewniał im miejsca w tym samym przedziale podczas podróży pociągiem.

Może jednak stwierdzenie, że w tej relacji brakuje humoru Osipa i Nadieżdy, nie jest zarzutem, a raczej wskazuje na dwie charakterystyczne cechy tej książki. Po pierwsze, biografie bohaterek musiały zostać mocno okrojone, opisy skrócone. Bogate życie każdej z kobiet, a także historia, czy raczej Historia przez wielkie „H”, odciskająca piętno na ich życiu, nie pozwoliłyby na zamknięcie książki w czterystu stronach. Po drugie, Popoff zrezygnowała z natrętnego psychologizowania poczynań swoich bohaterek. Podaje czytelnikowi fakty, które on sam musi zinterpretować.

Żony… wydają się książką nowatorską. Okazuje się jednak, że na naszym gruncie podobny pomysł zrealizował znacznie wcześniej, w roku 2005, Radosław Romaniuk, wydając tom esejów One. Kobiety, które kochały pisarzy. Książka zawierała teksty biograficzne dotyczące czterech kobiet – Nadieżdy Mandelsztam, Zofii Tołstoj oraz Anny Iwaszkiewiczowej i Marii Kasprowiczowej. Wtórność tematu na rynku polskim to jedno. Drugie to fakt, że każda z przedstawionych przez Popoff bohaterek (prócz Natalii Sołżenicyn) napisała własne wspomnieniowe i autobiograficzne książki. Żony… należy więc traktować jako pigułkę podstawowej wiedzy, którą zainteresowani tematem powinni rozszerzyć o lekturę pamiętników. Tu pojawia się jednak przeszkoda – wielu z książek podanych w bibliografii nie przetłumaczono na język polski.

Przypadki Anny Dostojewskiej (zakładającej własną oficynę wydawniczą, by publikować powieści męża) lub Nadieżdy Mandelsztam (uczącej się na pamięć całego dorobku Osipa) pokazują, że być może bez wysiłku i poświęcenia najbliższych im osób klasycy rosyjscy nie znaleźliby się w kanonie literatury narodowej i światowej. Ale bohaterki książki Popoff nie zawsze pozostawały „w cieniu”. Wspomnienia Nadieżdy Mandelsztam (oficjalnie wydane w USA, a w ZSRR krążące w samizdacie), opisujące okres stalinowski w Rosji, zasiały ferment w całym Związku Radzieckim, sprowadzając na autorkę nienawiść niektórych środowisk prosowieckich. To pozycja podstawowa dla każdego czytelnika zainteresowanego historią komunizmu. Ów przykład pokazuje, że twórczość żon okazywała się nieraz równie ważna, co twórczość ich mężów.

 

Aleksandra Popoff

Żony. W cieniu mistrzów literatury rosyjskiej

Tłum. Alina Siewior-Kuś

Wydawnictwo Świat Książki, 2015

Liczba stron: 384

Paweł Micnas

Paweł Micnas

(ur. 1992) zamieszkały w Poznaniu flâneur, cyklista i student filologii polskiej oraz wschodoznawstwa na UAM. W wolnych chwilach czytuje akmeistów, marnotrawi czas na football, a także mierzy się z wszelką prozą, która wpadnie mu w ręce. Najchętniej wszystkie zimy spędzałby w Dubrovniku, a lata w Petersburgu