fantastycznyatlas (1)
RECENZJE | 27.06.2016

Granice nadwiślańskiej wyobraźni (Paweł Dunin-Wąsowicz, „Fantastyczny atlas Polski”)

Jest rok 2016. Polskie imperium zajmuje większość kuli ziemskiej, rozciągając się od kolonii na Madagaskarze po granicę z Chinami – lecz wróg nie śpi. Na Dzikich Polach sarmackie elfy toczą wojnę z nadciągającym ze wschodu żółtym niebezpieczeństwem. W Tatrach Nadwiślańskich król Moszko XII, świadom grożącego krajowi piątego rozbioru, podnosi czym prędzej podatki, by za zgromadzone miliony kościuszków kupić eskadrę myśliwców Łania-2 wyposażonych w miotacze zabójczych promieni FF. W tropikalnym, arabskim Krakowie, oderwanym przemocą od Polski na mocy układu Unia–Rosja, oddział partyzancki negocjuje w esperanto z gondolierem, by przewiózł ich wielbłądy przez zalany wodą Trakt Królewski. Nie lepiej dzieje się w stolicy: choć wciąż kursują pociągi na Księżyc i choć dżentelmeni wciąż śniadają w kryształowych pałacach pod Wisłą, złowrogie kosmiczne fiołki trują ludzi gazem, zmuszając przechodniów do krycia się w murach wzniesionego na Pradze Pałacu Kultury.

Czysty obłęd? Nie, to Paweł Dunin-Wąsowicz zaprasza czytelników na wędrówkę palcem po mapie polskich lęków, fantazji i marzeń.

Już pierwszy kontakt z Fantastycznym atlasem Polski daje poczucie, że oto trzymamy w ręku książkę istotną: słusznych rozmiarów tom w twardych okładkach, pogrubiony dodatkowo kilkoma rozkładanymi mapami, zawierający oprócz tekstu liczne ilustracje oraz komiks. Na tym pierwszym wrażeniu bynajmniej się nie kończy. Długie godziny spędzone przez Dunin-Wąsowicza na buszowaniu po bibliotekach i antykwariatach zaowocowały dziełem o imponującym rozmachu i niebagatelnym znaczeniu: kompleksowym przeglądem niezwykłych wizji Polski przedstawionych w rodzimej fantastyce na przestrzeni ostatnich dwustu lat.

Próba zawarcia takiego bogactwa w jednej książce to, rzecz jasna, przedsięwzięcie zgoła karkołomne. Samych fantazji na temat stolicy powstało tak wiele, że do ich spisania w Warszawie fantastycznej Dunin-Wąsowicz potrzebował w 2010 roku aż 284 stron; niewiele mniej liczy sobie wydany trzy lata później Fantastyczny Kraków. Tymczasem zasięg Fantastycznego atlasu obejmuje nie tylko cały obszar obecnej Polski, ale również Kresy Wschodnie aż po ich najdalsze, przedrozbiorowe rubieże, a dodatkowo znalazło się w nim miejsce dla fikcyjnych kolonii Rzeczpospolitej w innych wymiarach oraz na obcych planetach. Świadom, że wszelkie próby syntezy tak obszernego i zróżnicowanego materiału są z góry skazane na porażkę – a może po prostu dając wyraz swojej pasji do kolekcjonerstwa – Dunin-Wąsowicz podjął w tej sytuacji jedyną chyba rozsądną decyzję: niezwykłe wizje podaje nam w telegraficznym skrócie, pozbawione obszerniejszego autorskiego komentarza, zadanie wyciągnięcia wniosków pozostawiając w gestii czytelnika.

Wadą takiego podejścia jest oczywiście wymuszona zwięzłość, nieraz pozostawiająca niedosyt – gdy na każdą wizję przeznaczono zaledwie kilka zdań lub krótki akapit, żadna nie ma szans rozwinąć skrzydeł. Znacznie więcej jest jednak zalet. Przyjęta przez pisarza formuła atlasu – a więc narzędzia dydaktycznego – pozwoliła uporządkować literackie wariacje na temat Polski w przystępny i przejrzysty sposób. Układ rozdziałów inspirowany jest prawdziwym atlasem geograficznym: mamy więc informacje ogólne, dotyczące ustrojów politycznych fikcyjnych Rzeczpospolitych, ich walut, przemysłu, rolnictwa, transportu i stosunków społecznych, następnie omówione zostają kwestie ukształtowania terenu oraz flory i fauny, zaś na koniec autor przygląda się temu, jakie odbicie w twórczości fantastycznej znalazły poszczególne miasta i regiony kraju. Taki podział treści pozwala przyjrzeć się omawianym tekstom z wielu perspektyw, uwypuklając te ich ciekawe aspekty, które często bywają marginalizowane w skupionych zazwyczaj na polityce omówieniach historii alternatywnych. Jasny podział tematyczno-geograficzny sprawia też, że czytelnik może szybko odnaleźć interesujące go zagadnienia czy miejsca, w czym dodatkowo pomaga obecny w tekście system odsyłaczy. Fantastyczny atlas Polski czyta się jak pasjonujący podręcznik i można przypuszczać, że będzie stanowił doskonały punkt wyjścia dla przyszłych fascynatów i badaczy, pragnących zgłębić ten czy inny aspekt fantastycznej Polski.

Zawarte w Atlasie wizje dzielą się zasadniczo na dwie kategorie: wyrazy narodowych marzeń oraz lęków. Niezależnie od tego, czy omawiani autorzy rysują w swoich tekstach obrazy alternatywnej teraźniejszości, czy też mniej lub bardziej odległej przyszłości, we wszystkich dochodzi do głosu bagaż polskiej historii. Najgłębszą niezabliźnioną raną od dwustu lat pozostaje utrata niepodległości. W fantastyce sprzed pierwszej wojny światowej pamięć o niej wyrażała się głównie wizjami przyszłej wolnej, utopijnej Polski. W dwudziestoleciu międzywojennym przyjęła formę lęków przed rozmaitymi najazdami i wojnami, z której Polska wyjdzie obronną ręką tylko dzięki odwadze swych żołnierzy i cudownym wynalazkom. W latach PRL-u temat ze zrozumiałych względów zanikł, by powrócić z pełną mocą po roku 1989 pod postacią już to ponurych wizji nowych rozbiorów snutych przez eurosceptyków, już to mocarstwowych fantazji kompensacyjnych. Polskość jest w rodzimej fantastyce stale zagrożona, a jej głównym wrogiem jest właśnie historia, nieustannie strasząca, że się powtórzy.

Z pamięci wielokrotnie traconej suwerenności zdają się też wyrastać polskie lęki przed tymi przemianami cywilizacyjnymi, które autorzy uważają za zagrażające narodowej tożsamości – a więc przed laicyzacją (lub klerykalizacją) społeczeństwa, zwycięstwem wrogich ideologii i napływem imigrantów. Również obawa przed obcymi (a więc zapewne zdradzieckimi) mniejszościami narodowymi towarzyszy polskiej fantastyce od samych jej początków – najstarszym omawianym przez Dunin-Wąsowicza tekstem jest napisane w roku 1817 Moszkopolis, satyra opisująca Warszawę pod rządami Żydów, a i w latach przedwojennych nie brak pozycji jawnie antysemickich. Stosunek polskiej fantastyki do mniejszości żydowskiej skomplikował się dopiero po roku 1989, kiedy to temat mógł zostać na nowo podjęty przez autorów mających w pamięci kolejną ranę – Zagładę. O tym, że wciąż się nie zabliźniła, zdaje się świadczyć niepewna, jakby widmowa obecność Żydów w tych wariantach historii, w których Polska wyszła z drugiej wojny światowej zwycięsko: czym prędzej usuwa się ich z areny dziejów, sugerując pełną asymilację, masową emigrację do Izraela lub zwyczajnie nie wspominając o nich ani słowem.

Zmagania z narodową przeszłością można by uznać za nadrzędny temat Atlasu, gdyby nie fakt, że równie często jak z prawdziwą historią pisarze fantastyczni biorą się za bary z naszymi wyobrażeniami na jej temat. Najlepiej widać to w rozdziale poświęconym Kresom, napisanym przez zaproszonego do współpracy z Dunin-Wąsowiczem dra Marcina Niemojewskiego. Okazuje się bowiem, że należące niegdyś do Polski ziemie wschodnie nieodmiennie pełnią w fantastyce rolę ostoi polskości minionej, tradycyjnej, sarmackiej, zaś po roku 1989 stają się wręcz utraconym symbolem wyidealizowanej wielkości dawnej Rzeczpospolitej. Kresy, literacko uwięzione w romantycznych, inspirowanych Sienkiewiczem wyobrażeniach, stały się skansenem sarmackiej przeszłości, tracąc tym samym przyszłość – nawet w historiach alternatywnych, takich jak Krzyżacki poker Spychalskiego, ukazujących niezwyciężoną I Rzeczpospolitą w XX wieku, ziemie wschodnie zdają się tkwić nadal w wieku XVII, zacofane gospodarczo i społecznie. W świetle tych obserwacji przestaje dziwić niewielka uwaga poświęcana we współczesnych fantazjach mocarstwowych miastom takim jak Lwów czy Wilno: mogą one istnieć tylko jako duchy tego, co minęło, na zawsze zamknięte w przeszłości, ponieważ ich przyszłość znajduje się już na kartach fantastycznych atlasów Ukrainy i Litwy.

Równie ciekawe światło na kwestię reprezentacji różnych obszarów Polski w twórczości science fiction i fantasy rzuca druga połowa książki, w której Dunin-Wąsowicz przygląda się poszczególnym województwom oraz miejscowościom. Jak łatwo się domyślić, najczęściej przedstawianym miastem jest Warszawa, która z powodu statusu stolicy stała się dla autorów „miastem domyślnym” przy przedstawianiu alternatywnej lub przyszłej wersji dziejów. Warszawa jest też w literaturze symbolem całej Polski, który jak soczewka skupia w sobie losy kraju: podzielona na strefy okupacyjne staje się alegorią słabego państwa, wyludniona i zniszczona oznacza wszechogarniającą katastrofę, zmodernizowana i rozbudowana zapowiada świetlaną przyszłość. Niejako w opozycji do nowoczesnej stolicy sytuuje się Kraków, będący raczej skarbnicą przeszłości – i może z tego powodu przyciągający zarówno ożywające posągi, jak i przemykające po starych uliczkach tabuny wampirów i duchów. W porównaniu z dwoma największymi miastami Polski reszta kraju pojawia się w fantastyce rzadko: stosunkowo silnej reprezentacji doczekały się jeszcze Gdańsk, Poznań i Wrocław, ale już Częstochowa, Kalisz, Płock, Łódź czy Lublin mogą liczyć tylko na pojedyncze wzmianki. Dunin-Wąsowicz wspomina wręcz, że zmuszony był objąć zasięgiem Atlasu zbiory opowiadań i czasopisma literackie, gdyby bowiem opierał się tylko na powieściach, niektóre większe miasta nie pojawiłyby się w jego książce wcale. A jednak to właśnie te drugorzędne, słabiej reprezentowane obszary mogą się poszczycić najoryginalniejszymi wizjami fantastycznej Rzeczpospolitej: postapokaliptyczne gangi motocyklowe Białegostoku czy cofające się w czasie Puławy zapadają w pamięć silniej niż sztampowe nieraz przedstawienia stolicy.

Przyjrzenie się temu, co w Fantastycznym atlasie Polski słabiej i rzadziej obecne, to zresztą chyba najciekawszy sposób czytania tej książki, wychodzą bowiem wtedy na jaw rzeczy nader interesujące. Okazuje się na przykład, że w całym korpusie polskiej fantastyki nie ma praktycznie bohaterów parających się rolnictwem – żeby jakichkolwiek spotkać, trzeba wsiąść w startującą z Atomic rakietę i wyruszyć na odległe globy, gdzie pojawiają się z rzadka w utworach komediowych. Nie ma też praktycznie, mimo nieskończonych możliwości oferowanych przez gatunek „historii alternatywnej”, wizji Polski, która nie przyjęła chrześcijaństwa – nieliczne znalezione przez Dunin-Wąsowicza przykłady to bez wyjątku satyry. Ze świecą by też szukać tak popularnych przecież w USA przedstawień inwazji z kosmosu, być może dlatego, że dla narodu co i rusz najeżdżanego przez własnych sąsiadów ufoludki wydają się zagrożeniem cokolwiek wydumanym. Te niepopularne, wyśmiewane przez samych pisarzy wizje zdają się wyznaczać niewidzialną granicę wyobraźni: to, co mieści się poza nią, jest dla rodzimych autorów fantastyki zbyt dziwne, obce i niechciane, by mogło stać się częścią fantazji o Polsce. W świetle tej obserwacji najbardziej wymowna jest w Atlasie nieobecność innego rodzaju: wśród autorów snujących wizje alternatywnej Polski na przestrzeni dwustu lat Dunin-Wąsowicz zdołał odnaleźć zaledwie kilka kobiet. Pytanie o to, jak owa przytłaczająca nadreprezentacja płci męskiej ma się do faktu, iż w rodzimej fantastyce w zasadzie brak wizji Rzeczpospolitej z kobietami u władzy, nasuwa się samo.

Na koniec warto chyba zauważyć, że choć Fantastyczny atlas Polski obejmuje ogromny materiał literacki i stanowi bodaj najpełniejszy jak dotąd przegląd polskiej fantastyki, jest on mimo wszystko z samej swej natury dziełem niekompletnym. Zwraca na to uwagę sam autor, wspominając, że gdyby ta książka miała powstać pięć lat później, musiałaby już omawiać teksty publikowane w internecie na równi z tymi wydanymi na papierze – i kto wie, jak wtedy wyglądałaby kwestia reprezentacji poszczególnych regionów kraju. W kilku miejscach Atlasu pojawiają się wzmianki o znalezionych w sieci opowieściach urban fantasy z akcją osadzoną w mniejszych miejscowościach, które nie znalazły się w omówieniu tylko dlatego, że w momencie pisania książki były już niedostępne online. Możliwe również, że w przyszłości uda się odnaleźć kolejne zapomniane dzieła polskiej fantastyki, co zmusi nas do rewizji wniosków wyciągniętych na podstawie Atlasu. A co najważniejsze – gatunek będzie się nadal rozrastał, wynajdując coraz to nowe sposoby, by naprawić naszą historię lub spróbować wywróżyć z niej przyszłość. Ostatecznie sama Polska sprawia wrażenie kraju zrodzonego w rozhulanej wyobraźni fantasty: bywała już i wojowniczym mocarstwem, i podbitą prowincją, państwem bez stosów i miejscem zagłady, przetrwała niezliczone bitwy i najazdy, rosła i malała, zmieniała ustroje jak rękawiczki, a nawet udało jej się zniknąć z mapy. Trudno przypuszczać, by takie źródło inspiracji kiedykolwiek miało się autorom znudzić.

 

Fantastyczny atlas Polski

Paweł Dunin-Wąsowicz

Narodowe Centrum Kultury, 2015

Liczba stron: 360

Przemysław Zańko

Przemysław Zańko

(ur. 1989) – chłop z Mazur, obecnie inteligent w Warszawie. Publikuje opowiadania, recenzuje, bloguje. Interesuje się science fiction, nauką, grami, dziwnymi książkami i zdrowiem psychicznym. Skończył z polonistyką. Strona autorska: www.zanko.pl