nieznajomynadjeziorem
RECENZJE | 24.02.2014

Głęboka woda („Nieznajomy nad jeziorem”)

Widzowie filmów o tematyce LGBT zapewne zaliczą rok 2013 do bardzo udanych. Nagrodzone Złotą Plamą w Cannes Życie Adeli zebrało nie tylko wiele znaczących nagród, ale z dużym powodzeniem było dystrybuowane na całym świecie. Do mainstreamowego dyskursu filmowego weszły sceny lesbijskiego seksu, pozbawione jakiejkolwiek cenzury. Abstrahując od tego, czy historia młodej Adeli, która z równym zapałem oddaje się pochłanianiu talerza spaghetti, co miłości oralnej ze swoją partnerką, to istotnie film wybitny, trzeba oddać sprawiedliwość, że za jego zasługą dokonała się ważna zmiana. Swoistym rewersem filmu Abdellatifa Kechiche’a jest, nagrodzony na tym samym festiwalu w Cannes, Nieznajomy nad jeziorem w reżyserii Alaina Guiraudie’ego. Film o wiele skromniejszy, ale nie mniej bezkompromisowy w prezentowaniu ludzkiej namiętności, polską premierą będzie miał 28 lutego.

Przestrzeń w filmie Guiraudie’ego jest ograniczona do trzech miejsc: jeziora, lasu i drogi. Mężczyźni szukający cielesnego zaspokojenia albo przelotnej znajomości pozostawiając swoje samochody przy drodze, zostawiają wraz z nimi świat zewnętrzny. Przejście przez las jest przekroczeniem granicy, za którą jest inna, zamknięta rzeczywistość rządząca się swoimi prawami. Na plaży niewiele się rozmawia. Do komunikacji wystarczy spojrzenie lub gest. Rozłożone leniwie nagie ciała wydają się w pełni godzić na dyktat natury. Niektórzy oddalają się do lasu, kierowani niczym nieskrępowanym pożądaniem. Inni krążą, nie znajdując partnera. Jednak niezależnie od tego, czy komuś się poszczęści, czy nie, wszyscy oni wystawiają się na niebezpieczeństwo, które w filmie Guiraudie’ego przyjmuje różne postaci.

Głównym bohaterem filmu jest młody i przystojny Franck (Pierre Deladonchamps). Letni cruising jest dla niego czymś więcej niż szukaniem przelotnej przyjemności. Dlatego nie znalazłszy nikogo ciekawego, woli przysiąść się do pięćdziesięcioletniego Henriego (Patrick d’Assumcao), siedzącego poza wyznaczoną strefą, który przychodzi na plażę jedynie dla piękna jeziora. Rozmowy wycofanego i pozbawionego nadziei starszego mężczyzny z otwartym i tolerancyjnym Franckiem szybko przeradzają się w rodzaj więzi pozbawionej seksualności.

Ostrzeżenia Henriego przed czającymi się w głębinach jeziora sumami można uznać za rodzaj przestrogi dla Francka – nie tyle przed rybami, co przed zbytnią otwartością i niefrasobliwością w kontaktach z nieznajomymi. Szczególnie że w przypływie namiętności zdarza mu się rezygnować z zabezpieczenia. Gdy na plaży pojawia się przystojny i dobrze zbudowany Michel (Christophe Paou), wydaje się, że marzenia Francka się spełniły. Piękny nieznajomy, wyraźnie odwzajemniający zainteresowanie, jest jednak zajęty. Niepocieszony Franck błąkając się wieczorem nad jeziorem, widzi, jak Michel staje się sprawcą tragedii. Mimo ewidentnej zbrodni nie tylko nie reaguje, ale następnego dnia pojawia się na plaży z nadzieją spotkania Michela.

Decyzja Francka jest punktem zwrotnym, po którym część widzów może uznać film za niewiarygodny. Namiętność silniejsza od zdrowego rozsądku. Pachnie telenowelą. Ale środowisko, które obrał na bohaterów Guiraudie nie kieruje się tym, co jest dla niego dobre, ale tym, by osiągnąć spełnienie. W pełnym słońcu, wśród nagich ciał i odczuwalnej w powietrzu chuci tylko ono się liczy. Franck być może spotkał tego jedynego. I gdy ten jedyny wreszcie wyłania się nagi z wody – niczym bóg – bohater nie może uwierzyć w swoje szczęście. Od chęci spełnienia nie są wstanie odwieść go wciąż obecne pamiątki widzianej przez bohatera zbrodnii: stojący na parkingu czerwony Peugeot ofiary ani ręcznik porzucony na piachu. Michel chce teraz dzielić ręcznik z nim i to się najbardziej liczy.

Spełnienie Francka jest kompletne. Reżyser nie oszczędza widzom scen seksu między mężczyznami. Dla wielu może to być kolejna bariera nie do pokonania. Jednak wszystko jest kwestią nastawienia. Jeżeli jesteśmy w stanie zaakceptować sceny z nazistami zabijającymi strzałami z pistoletu dzieci, to dlaczego sceny gejowskiego seksu uznawać za wynaturzoną pornografię? Zresztą Guiraudie niektóre z nich inscenizuje niezwykle pięknie: w splendorze zieloności lub na tle zachodzącego słońca. Ceną za realizację marzenia staje się ciągły lęk i niepewność o to, do czego zdolny jest ukochany. Zaufanie Francka do Michela graniczy z obezwładniającym zaślepieniem. Sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy pojawia się detektyw, burząc nie tylko spokój ich, ale także reszty mężczyzn.

Używając niezwykle prostych środków, Guiraudie stworzył film, który z obyczajowej obserwacji przeradza się w gęsty, pulsujący od namiętności thriller. Robi to jednak bez jakichkolwiek pretensji gatunkowych. Minimalnymi środkami dąży do ukazania najsilniejszych emocji. Historię Francka i historię Adeli z filmu Kechiche’a, mimo wszystkich różnic, łączy motyw określania granic, które człowiek jest w stanie przekroczyć w poszukiwaniu spełnienia. W wersji Guiraudie’ego męska namiętność takich granic nie zna.

 

Nieznajomy nad jeziorem (L’inconnu du lac), reż. Alain Guiraudie, Francja (2013)