homoerraticus
RECENZJE | 12.05.2014

Człowiekiem jestem i nic, co błędne, nie jest mi obce (Ian Anderson „Homo Erraticus”)

Cztery lata temu byłem na koncercie Jethro Tull.

Dla tych, którym obcy jest dotyk winylu, którzy nie zakochali się w Aqualungu, dla ignorantów wielkich albumów koncepcyjnych: Jethro Tull to założony w 1967 roku zespół legenda, który w trakcie swojej kariery kilkanaście razy zatrząsł posadami biznesu muzycznego. Zaczynając od bluesa, kapela grała wszystkie odmiany rocka: artystyczny, progresywny, folk, nawet elektroniczny, by po latach (w 1991 roku) zebrać Grammy za Best Metal Performance, detronizując tym samym Metallicę (komentarz post factum).

Solistą, frontmanem, ciałem i duchem Jethro był Ian Anderson, który w 2014 roku, w jednym z wywiadów, definitywnie stwierdził zakończenie kariery pod szyldem zespołu – Homo Erraticus to kontynuacja jego przygody z muzyką pod własnym nazwiskiem. W praktyce niewiele się zmienia, ale o tym później.

Wróćmy do początku: Sala Kongresowa, 2010 rok – ja zachwycony, że po raz pierwszy w życiu zobaczę jedną z moich ulubionych kapel. Zaczyna się przedstawienie: setlista cudowna, kunszt wykonawczy świetny, klimat na koncercie nie do pobicia. Zarówno muzycy, jak i zgromadzona widownia świetnie się bawili przy znanych na pamięć (!!!) kawałkach. Był jednak błąd, kolec w łapie lwa, który jest dotkliwie i okropnie słyszalny na najnowszej płycie.

Ian Anderson nie jest już w stanie śpiewać.

Nie chodzi tu o to, że kiedyś wybitnie mu to wychodziło – Jethro Tull słuchało się dla niebanalnych kompozycji, miksu stylów muzycznych, bogatej, wręcz poetyckiej, warstwy lirycznej i ciągłego poszukiwania nowego brzmienia. Jednak na koncercie, pomimo zastosowania licznych elektronicznych „wspomagaczy”, Ian zadawał kłam klasycznym kompozycjom.

Nowa płyta, jeśli jest się w stanie przeboleć niedociągnięte nuty i specyficzną manierę Iana, wynikającą z wokalnych niedomagań – jest bardzo dobra. Szeroka gama instrumentów pozwala na zapożyczenia ze wszystkich gatunków muzycznych, które inspirowały muzyka przez lata pracy artystycznej. Usłyszymy tu metalowe riffy, akustyczne, renesansowe miniaturki, kosmiczne syntezatory oraz wiodący flet poprzeczny! Flet bardziej dominujący i mocniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Jeśli nie wiedziałbym, że to solowa produkcja Iana, powiedziałbym, że to kontynuacja pracy Jethro Tull, co tylko potwierdza kluczową rolę, jaką pełnił on w legendarnej kapeli.

Teksty przeniosą nas w lata siedemdziesiąte, do epoki wielkich albumów koncepcyjnych, najbardziej przywołując na myśl Selling England by the Pound Genesis. Co prawda, ciężko porównać cokolwiek z opus magnum Iana Andersona, czyli Thick as a Brick, jednak Homo Erraticus jest zgrabną rezurekcją uskutecznianej tam krytyki społecznej. Tematycznie jest to historia Anglii przedstawiona z różnych punktów widzenia, wzbogacona o pewne prognozy, czy raczej przepowiednie.

Jak miałbym ocenić tę płytę? Tak naprawdę będę to w stanie powiedzieć dopiero za kilka lat. Gdy wracam do starych albumów Jethro Tull, mam wrażenie, że Ian wyprzedzał swoją epokę, był na poziomie artystycznym nieporównywalnym w stosunku do większości współczesnych mu artystów. Niestety, od kilkunastu lat nic z jego stajni mnie nie poruszyło, nawet druga część wcześniej wspomnianego Thick as a Brick.

Czy Homo Erraticus jest dobrym zamknięciem, czy nowym początkiem? Cokolwiek Ian postanowi, z chęcią tego posłucham, a nie jestem w tym odosobniony – album trafił na szóste miejsce najlepiej sprzedających się obecnie płyt w Wielkiej Brytanii. Jednak w moim idealnym świecie Ian Anderson zostałby kompozytorem, mikrofon przekazując komuś, kogo kondycja głosowa pozwoli wyciągnąć maksymalny potencjał świetnych i złożonych kompozycji. W końcu on sam został wyniesiony do statusu boga rocka progresywnego („Prog Rock Magazine” 2013), a dzięki inwestycjom w agrokulturę posiada majątek wartości 35 milionów funtów. Czego więcej może chcieć „Błądzący Człowiek”?

Damian Dawid Nowak

Damian Dawid Nowak

(ur. 1989) - urodzony w Tarnowskich Górach, zamieszkały w Warszawie, studiował Philosophy of Cognition, Moral and Value na Uniwersytecie Warszawskim. Pracujący w mediach fan dobrej literatury i jedzenia. Założyciel portalu Good Place Warsaw. W 2014 zadebiutował tomikiem poetyckim pt. "Nieistotne".