jaruzelska
RECENZJE | 23.09.2013

Córka Sami-Wiecie-Kogo napisała książkę

Zaczęło się w Biedronce. Sklepie, który pozwala Polakom poczuć odrobinę luksusu, sprzedając śmierdzące sery w rozsądnych cenach. Miejsce to jest tym bardziej fascynujące, że ma też własną bibliotekę, o czym wiedzą stali klienci. Wśród romansów, kryminałów oraz poradników typu „co jeść, by żyć” i „czego nie jeść, by chudnąć”: Towarzyszka Panienka w supercenie.

Kim jest Ona, wie każdy. Jest jego córką. Jestem zobligowana, żeby o tym opowiedzieć – powiedziała w radiu. Wiem już więc, po co napisała książkę. Czy jest w takim akcie kreacji coś złego? Ależ skąd. Znana Żona napisała, niechaj i córka pisze!

Córka Sami-Wiecie-Kogo jest polonistką, stylistką, matką, kobietą niezależną. Ochrzczona fortelem w kościele rzymskokatolickim, niewierząca. Ma swój program internetowy. Napisała też autobiograficzną książkę, która składa się z krótkich rozdziałów. Rzut oka na tytuły: Żołnierz i dziewczynka, Ja, czyli chorowita, Stan wojenny, Brzydka jak Chruszczow, Kora i Kamil, Miłość francuska, Odpieprz się od generała. Założenie: bez etosu, bez patosu. I faktycznie, Czytelniku, nie znajdziesz tam ani jednego, ani drugiego. Nie znajdziesz właściwie niczego.

Na początku było sielskie, anielskie dzieciństwo, żyła cudowna i troskliwa babcia, pojawiła się chwilowa chęć bycia chłopcem i zdarzyła się historia o tym, jak wycinali wyrostek. Beztroskie wakacje, sianokosy z chłopakami z wojska i prostacki, podsłuchany wiersz o chuju, który do tej pory nie uleciał był z pamięci. Potem zaczyna się dorastanie i miłości. Pierwsza miłość po siódmej klasie, a potem narzeczeni są już właściwie wszędzie. Lata szkolne to też czas szykan ze strony nauczycieli. Sympatia szkolnych rówieśników niweluje jednak złe wspomnienia.

Wstępem do kolejnego etapu życia jest biogram ojca. Rodziciel był herbu Ślepowron. Został wychowany w tradycyjnej katolickiej rodzinie, uczęszczał do gimnazjum prowadzonego przez księży Marianów, a w klasie uczył się z Tadeuszem Gajcym. Najpierw radykalny narodowiec z mieczykiem Chrobrego, potem, pod wpływem tragedii, które spotkały go w czasie wojny, radykalnie zmienia poglądy: uważa, że najbardziej moralna jest równość społeczna (nauczył się tego w Ojczyźnie Proletariatu). Przestaje też wierzyć w Boga, ale wciąż posiada szacunek do wiary. Ojciec pnie się po szczeblach kariery, awansuje, a córka żyje swoim młodym życiem. Kocha zwierzęta, nie omijają jej też troski życia nastoletniego. Ładniejsza od niej matka powoduje kompleksy. Mieszka w pięknym domu, ale zdarza się, że rówieśnicy mają bardziej luksusowe warunki. Wszystko radykalnie zmienia się 16 grudnia roku 1981: autorka dostaje telefon od ojca, który mówi, że stała się straszna tragedia. Jaka, Czytelnik pewnie wie, a ten, co nie wie, to sobie wygoogluje. A była wtedy zima jak ta, którą widać w ostatniej filmowej części Harry’ego Pottera. Całkowity brak nadziei, kiedy nad światem rozciąga się cień Voldemorta. Wtedy to był cień WRON-y. Dalej jest mniej ciekawie (ale z estymą): o Janku Wróblu, Rafale Ziemkiewiczu, Tomku Wróblewskim, Sławku Petelickim. Pojawiają się też postaci większego formatu: Kadafi, Kim Ir Sen, Fidel i Jan Paweł II. Ten ostatni wielkim politykiem był, choć bezwzględnym, bo kazał rodzić gwałconym dziewczynkom na Bałkanach. Można by już właściwie zakończyć, bo pojawia się przesłanie pokoju i dobroci, ale to nie koniec. Jest jeszcze odezwa do znanego Męża, którego Żona całkiem niedawno też napisała (a raczej – napisano za nią) książkę. Córka Sami-Wiecie-Kogo ocenia Żonę surowo: Stała się teraz gwiazdą kosztem męża, który oprócz samotności zapewnił jej duży prestiż i dobrobyt. Niewdzięcznica! Dostało się też agresywnym feministkom za kastrację języka polskiego i politykom za tematy zastępcze: gender, związki partnerskie, pedofilię w kościele – bo one nakręcają media, które powinny zająć się tym, co naprawdę ważne.

Czytelnik więc podsumowuje: ulubiony kolor autorki to wojskowa zieleń (naturalnie!), doświadczenie grozy z dzieciństwa to ilustracja upiora z „Dziadów” w gabinecie ojca. Autorka nie przeczytała Trylogii, jak zresztą większość Polaków, za to nigdy nie wyjdzie za mąż. Jest córką swojego ojca, choć to niełatwe, ale z premedytacją nie zmieniła nazwiska, bo tak trzeba. I tu warto się może chwilę zadumać. Popatrzeć na fotografie Sami-Wiecie-Kogo, ciepłe i nawet zabawne, a to w dresie, a to w garniturze, z kobietami jego życia. Wrażenie robi ślubne zdjęcie, bo widać na nim zadowolonego pana młodego zapatrzonego w żonę, można by nawet dostrzec cień pożądania… Jakże inne obrazy Sami-Wiecie-Kogo przecież znamy. Córka pisze, że to pesymista, którego trudno jest zadowolić. Asceta, który z pokorą przyjmuje wszelkie oskarżenia, nie pije, nie pali. Krytyczny wobec wszystkiego. Postać matki rysuje się bardziej mgliście i tajemniczo. Taki bestseller!

Porzucając na chwilę ironiczną nutę, można by postawić kilka pytań. Czytelnik kupi zapewne książkę z ciekawości, chcąc się dowiedzieć czegoś nowego. Może szukać informacji, które coś dopowiedzą, poszerzą jego świadomość historyczną. Nie znajdzie tam jednak niczego takiego, nie licząc garści salonowych anegdot o żonach generałów czy romansów i krótkich opisów podróży zagranicznych. Czego więc się dowie? Z całą pewnością, że córka dyktatora nie jest dyktatorem i może być normalną, wrażliwą osobą. Ma się również wrażenie, że autorka uczyniła z tego przekazu myśl przewodnią. Zaskoczyć może jednak Czytelnika moralizatorski, wręcz inwazyjny ton. Dla przykładu: posługuje się znanymi postaciami ze świata popkultury, które my, Polacy, oceniamy zbyt pochopnie. Nie powinniśmy więc płakać z Katarzyną Figurą, bo wina nie musi leżeć tylko po stronie męża kata, a kontekst zapewne jest szerszy. Stawia też pytanie, dlaczego nie napiętnujemy Wojewódzkiego, skoro narozrabiał równie mocno jak Figurski? Dużo w nas wszystkich tych złych cech: egzaltacji, bezrefleksyjności i zacietrzewienia. Nie umiemy się pozbyć „wroga publicznego” i sami wydajemy wyroki, zamiast po chrześcijańsku odpuszczać winy naszym winowajcom. Czytelnik zaczyna się więc zastanawiać, czy nie stoi po stronie tych, którzy szafują ciężkim osądem. Zamykając książkę, ma nawet ochotę wykrzyknąć w imieniu całego narodu: my Polacy wybaczamy Ci, Zbyszku Zamachowski!

Bardzo łatwo jest wylać na kogoś pomyje, w wiadrze żółci zatopić czyjeś dobre intencje – przykro mi, że tak wyszło. Towarzyszka Panienka nie spełniła obietnicy, nie okazała się dobrą książką, co najwyżej godną reprezentantką celebryckiej literatury dyskontowej.

—-

Monika Jaruzelska

Towarzyszka Panienka

Czerwone i Czarne, 2013

Liczba stron: 280