• Patronem wydania jest Kraków Miasto Literatury UNESCO
Artykuły | 17.08.2020
Animowana galeria sztuki. O intertekstualności w „BoJacku Horsemanie”
Artykuły | 17.08.2020

Animowana galeria sztuki. O intertekstualności w „BoJacku Horsemanie”

Od finału BoJacka Horsemana minęło już ponad pół roku, ale trudno oprzeć się budowanemu przez sześć sezonów wrażeniu, że sam serial nie zestarzeje się zbyt szybko. Sama oglądałam BoJacka wielokrotnie, za każdym razem znajdując w nim coś nowego. Moim ostatnim i jednym z ulubionych odkryć są liczne nawiązania do sztuki. Na pewno wielu z was zauważyło Taniec Matisse’a, baletnice Maneta oraz inne reinterpretacje i parodie znanych dzieł znajdujące się gdzieś na drugim planie. Ale czy zatrzymaliście się na chwilę, by przeanalizować, dlaczego akurat ten, a nie inny obraz towarzyszy bohaterom? 

 

Nauka pływania

Jedną z pierwszych i najważniejszych wariacji na temat sztuki współczesnej, jakie widzimy w BoJacku, jest reinterpretacja obrazu Davida Hockneya Portret artysty. Oryginalny obraz powstał w latach 60. ubiegłego wieku jako część cyklu prac – wszystkie przedstawiały baseny, tak typowe dla domów w Los Angeles. Inspiracją do stworzenia obrazu było zestawienie dwóch fotografii – jedna przedstawiała zdeformowaną przez wodę postać, druga mężczyznę patrzącego w ziemię. Widoczna na Portrecie artysty osoba stojąca nad basenem przypomina byłego partnera autora, Petera Schlesingera, co z kolei sugeruje, że postać w basenie jest tytułowym artystą. Obraz powstał po rozstaniu Hockneya ze Schlesingerem, co wpędziło artystę w depresję i poczucie osamotnienia. 

„BoJack Horseman”, czyli wielki smutek antropomorfizacji

 

Reinterpretacja tego obrazu pojawia się już w drugim odcinku pierwszego sezonu serialu. Na tym etapie jego analiza jest w stanie powiedzieć nam o właścicielu dzieła więcej, niż ukazał to scenariusz. Wariacja na temat Portretu artysty pokazuje dwa razy tę samą postać, łudząco podobną do samego BoJacka, co w połączeniu z faktem, że dzieło wisi w jego biurze, sugeruje nie tylko dobre oko do sztuki, ale też egocentryzm i przywiązanie do materialnych wartości. Kiedy w jednym kadrze widzimy BoJacka i Portret artysty, skojarzenie z mitologicznym Narcyzem nasuwa się samo. Jednak obraz ten jest obecny nie tylko na ścianie domu byłego celebryty. W czołówce serialu BoJack zawsze kończy swoją podróż przez różne miejsca akcji, wpadając do basenu i zerkając spod wody na przyglądających się mu Diane i Mr. Peanutbuttera. Fani długo podejrzewali, że jest to zapowiedź tego, jak skończy się cała historia – śmiercią BoJacka poprzez utonięcie we własnym basenie. Istotnie, w jednym z ostatnich odcinków serialu widzimy głównego bohatera dryfującego głową w dół w intensywnie niebieskiej wodzie, tak podobnej do tej z obrazu Hockneya. Widzimy go oczami samego BoJacka, który patrzy z góry na własną postać. 

Przez sześć sezonów BoJack regularnie przygląda się samemu sobie, bardzo często się nie rozpoznając. Czasami zmuszony przez okoliczności, czasami pod wpływem bliskich mu osób, dokonuje autoanalizy, próbuje stać się kimś lepszym i nieustannie ponosi na tym polu fiasko. Reinterpretacja obrazu Hockneya mówi nam, czego powinniśmy się spodziewać w kolejnych odcinkach: odkrywania siebie na nowo. Zmiany pod wpływem osamotnienia. Będziemy oglądać BoJacka Horsemana w walce z samym sobą i obserwować jego trud z nadzieją, że tym razem się uda.

 

Człowiek-produkt

W sypialni, nad łóżkiem BoJacka, wiszą trzy obrazy przedstawiające podkowy, każdy w innych kolorach. Stanowią one wyraźne nawiązanie do dzieł Andy’ego Warhola, a konkretnie: do serii jego prac Diamond Dust Shoes oraz Marilyn Diptych. Poza czołówką widzimy je po raz pierwszy w trzecim odcinku pierwszego sezonu. Ich obecność w świecie przedstawionym jest znacząca, istnieje bowiem coś, co łączy dzieła Warhola i BoJacka Horsemana: ironiczne, satyryczne przedstawienie Hollywood oraz celebrity culture. To połączenie najlepiej ilustruje najbardziej znana praca Warhola, czyli właśnie Marilyn Diptych.  

Ten obraz również powstał w latach 60. ubiegłego wieku, zaraz po śmierci Marilyn Monroe. Składa się on z dwóch płócien, na których odbite zostały twarze aktorki. Na pierwszym z nich jej wizerunek jest kolorowy, na drugim – czarno-biały. Dzieło wydaje się zestawiać intensywną, ikoniczną postać Marilyn, tę, którą znają tłumy oglądające ją na ekranie i przyglądające się jej życiu prywatnemu, z o wiele mniej kolorową, tą, którą była naprawdę, gdy gasły reflektory. Praca Warhola uświadamia nam, że stworzona przez media maska to bardzo kruchy, rozpadający się obraz, pod którym krył się człowiek z krwi i kości. Pop-art sam w sobie miał na celu pokazać w pełnej okazałości absurdy popkultury, skonfrontować odbiorców z prawdą o cywilizowanym świecie, zalanym przez reklamy i tanią rozrywkę. Twórcy z tego nurtu rzadko pokazywali prawdziwych ludzi, raczej skupiali się na ikonach kultury masowej albo ludziach bez twarzy, manekinach, tym samym obnażając bezmyślność i bezrefleksyjność rzeczywistości.

Uderz w lampę. Królik Roger i przełom w animacji

Oglądając BoJacka, wielokrotnie jesteśmy świadkami rozdźwięku między publiczną personą a prawdziwą osobowością. Sam BoJack, przez wiele lat utożsamiany z postacią odtwarzaną przez niego w Horsin’ Around, ma bardzo niewiele wspólnego z kochającym ojcem i troskliwym przyjacielem, w którego się wcielał. Na myśl przychodzi historia Herba Kazzaza, twórcy wspomnianego sitcomu, który stracił pracę w telewizji, kiedy media upubliczniły informację o jego homoseksualizmie. BoJack mógł wykorzystać swoją wysoką pozycję, by wstawić się za znajomym, któremu zawdzięczał cały swój sukces, naraziłoby to jednak jego wizerunek medialny. Równie dobrze ilustruje to postać Sary Lynn – ale do niej jeszcze wrócimy.  

Scena, w której po raz pierwszy jesteśmy w stanie przyjrzeć się obrazom nad łóżkiem BoJacka, pokazuje paparazzich tuż za jego oknem oraz jego samego, osłaniającego się przed ich obiektywami. Zdjęcia BoJacka staną się produktem, jego wizerunek będzie czymś, co można sprzedać – temu procesowi przyglądają się z boku reinterpretacje prac Warhola, jakby tylko one dostrzegały tę ironię.  

 

Nowa perspektywa

W sezonie trzecim twórcy BoJacka Horsemana podjęli wyzwanie, jakim jest nakręcenie niemego epizodu. Dialog występuje jedynie na początku i końcu odcinka czwartego, którego akcja dzieje się w podwodnym mieście. BoJack przypływa do niego, by wziąć udział w festiwalu filmowym, na którym spotyka Kelsey Jennings – reżyserkę zwolnioną z pracy z powodu popełnionych przez niego błędów. Przez następne trzydzieści minut obserwujemy, jak nasz bohater próbuje porozumieć się z Kelsey i wyrazić, że jest mu bardzo przykro. Sęk w tym, że BoJack nie może mówić.  

W pokoju hotelowym, w którym przebywa, można dostrzec wariację na temat obrazu Pabla Picassa Postaci nad morzem (Pocałunek). Kubiści postawili sobie bowiem za cel ukazanie istoty rzeczy za pomocą przedstawienia przedmiotu z różnych perspektyw i w różnym oświetleniu, mimo użycia dwuwymiarowego medium. Podobnie BoJack Horseman, jako serial posługujący się animacją, stara się przedstawić szerokie spektrum życia wewnętrznego postaci i bada ich relacje między sobą. Kubistyczne podejście można odnaleźć w sposobie ukazania rzeczywistości w całym serialu: twórcy nie starają się jej naśladować, ale pokazują jej istotę przy użyciu zupełnie innego materiału. We wspomnianym odcinku jest to jednak wyjątkowo istotne. BoJack jest zmuszony radzić sobie z lękami i zmierzyć się ze skutkami swoich czynów inaczej niż zwykle. Nie jest w stanie pić ze swojej piersiówki lub palić papierosów – wszak przebywa pod wodą. Co więcej, znajduje się w otoczeniu osób, których nie zna i których nie rozumie. Zarówno my, jako widzowie, jak i on sam widzimy go w nowym świetle, z nowej perspektywy.  

Na samym początku tego odcinka BoJack mówi: Nie zmienię swojego zdania o Sartrze. Jego filozofia pomogła wielu reżimom w usprawiedliwianiu okrucieństwa. Mowa tu prawdopodobnie o pojęciu wolności absolutnej i o tym, że człowiek w pełni wolny jest też w pełni odpowiedzialny za swoje czyny. Dlatego odkrycie, że BoJack przez cały czas mógł mówić, jest podwójnym wystrzałem strzelby Czechowa – po pierwsze: bohater jednak rozumie się z Sartrem lepiej, niż sądził, po drugie: pozwala mu to spojrzeć na siebie i swoje postępowanie niejako kubistycznie, z innego punktu. Choć nie stanowi to dla niego wielkiego przełomu, sposób, w jaki zakończyła się jego relacja z Kelsey, jest tylko jednym z przykładów, że jego działania wpływają destrukcyjnie na niego samego oraz na życie ludzi wokół. To bardzo ważny moment dla całej produkcji. Sprawia, że coraz trudniej będzie nam usprawiedliwiać głównego bohatera, od tej pory będziemy oceniać jego zachowania nieco inaczej. 

 

 

Odciąć się od siebie

Początek finałowej serii ukazuje nam, jak wygląda życie BoJacka w ośrodku dla osób uzależnionych. Po pięciu sezonach obserwowania, że stacza się on na samo dno, a kolejne próby stania się lepszym człowiekiem okazują się nieudane, trudno jest nie kibicować głównemu bohaterowi na drodze do „nowego lepszego siebie”. Ogromnym wsparciem dla BoJacka okazuje się koń-terapeuta i były alkoholik, doktor Champ. 

Pierwszą reinterpretację autoportretu Vincenta Van Gogha widzimy już w pierwszym odcinku, w pokoju BoJacka. W tym uniwersum przedstawia on kozę, ale jest to niezaprzeczalne nawiązanie do powstałego w 1889 roku Autoportretu: Saint-Rémy. Van Gogh namalował go w trakcie pobytu w szpitalu psychiatrycznym, kiedy nie był już w pełni sił umysłowych. Jego postimpresjonistyczne prace stanowiły jedną z głównych inspiracji dla późniejszych ekspresjonistów – nic dziwnego, bijące z niektórych jego dzieł niepokój i napięcie, podkreślone intensywnością kolorów, wydają się wyprzedzać czasy, w których powstały. Umieszczenie wspomnianej reinterpretacji w ośrodku odwykowym może początkowo wydawać się ironiczne – nie ma przecież jeszcze powodów, by szukać w nim głębszego znaczenia.  

W odcinku szóstym BoJack odwiedza jednak doktora Champa, tym razem: samemu będącego na odwyku. Terapeuta trafił tu po napiciu się wódki, którą BoJack wlał do butelki po wodzie. W sypialni doktora wisi Autoportret z zabandażowanym uchem Van Gogha. Pierwszy obraz mógł być po prostu żartem, ale drugi?  

Vincent Van Gogh kojarzy się z bardzo romantycznym pojęciem cierpiącego artysty, dla którego sztuka nie tylko nie okazała się terapeutyczna, ale może nawet miała szkodliwy wpływ na zdrowie psychiczne. Malarz popełnił samobójstwo w 1890 roku, niedługo po opuszczeniu szpitala psychiatrycznego, do którego trafił po odcięciu sobie kawałka ucha. Namalował ponad trzydzieści autoportretów. Patrząc na nie, trudno nie zastanawiać się nad celem ich powstania. Czy Van Gogh malował siebie, by lepiej się zrozumieć? Czy szukał na swojej twarzy oznak szaleństwa? Czy miał nadzieję, że malując autoportrety, będzie w stanie stworzyć się na nowo? I wreszcie, czy podobne cele nie przyświecają osobom, które decydują się na odwyk?  

Zmagania Van Gogha ze swoimi demonami nie skończyły się jednak szczęśliwie, przez co obecność jego autoportretów w ośrodkach odwykowych ma bardzo ironiczny wydźwięk. Zupełnie, jakby twórcy serialu nie wierzyli, że postacie, które umieścili w tych przestrzeniach, mają szansę wygrać z uzależnieniem. BoJack co prawda faktycznie zmienia się na lepsze, jednak konsekwencje jego przeszłych przewinień szybko go doganiają. Nagle okazuje się, że złe uczynki nie zostały zapomniane. Vincent Van Gogh staje się patronem przemiany wewnętrznej BoJacka, ale to on sam musi wziąć odpowiedzialność za swoje działania oraz spowodowany przez nie chaos.

 

Droższe niż złoto

Motywem przewodnim piątego odcinka trzeciego sezonu BoJacka Horsemana jest miłość. Mamy do czynienia z czterema wątkami dotyczącymi relacji romantycznych: małżeństwo Diane i Mr. Peanutbuttera, próbną kolację weselną postaci epizodycznych, Princess Carolyn, która swój jedyny wolny wieczór wykorzystuje, idąc na trzy randki, oraz Todda, który po latach spotyka swoją nastoletnią miłość. Jest to więc idealny moment, by umieścić w tle najsłynniejszy obraz Gustava Klimta, Pocałunek

Pojawia się on w domu sławnego aktora, również postaci epizodycznej, który zaprasza Diane na swoją imprezę. To właśnie ona znajduje się na pierwszym planie w scenach, kiedy widoczna jest wariacja na temat dzieła Klimta i to jej małżeństwo jest najsilniej związane z przesłaniem obrazu. Diane uczęszcza wraz ze swoim mężem na terapię dla par i w tym właśnie odcinku, pod wpływem narkotyków, udaje jej się wyrazić swoje uczucia do Mr. Peanutbuttera.  

Na początku XX wieku artyści mieli bardzo specyficzne spojrzenie na kobietę i miłość romantyczną, z którym Klimt wydaje się walczyć. Zamiast poddać się modzie na przedstawianie femme fatale i niszczącej siły uczucia, pokazuje on kobietę i mężczyznę w intymnym uścisku, na skraju złotej przepaści. Postaci są ze sobą splecione tak mocno, że na początku trudno jest znaleźć miejsce, w którym kończy się on i zaczyna ona. Pocałunek reprezentuje też złoty okres Klimta, którego obrazy były syntezą różnych technik, nie tylko malarskich, ale też rzemieślniczych (zwłaszcza jubilerskich). Wszystko na tym obrazie wskazuje na połączenie, bliskość i jedność. 

Właśnie do takiego rodzaju jedności dążą Diane i Mr. Peanutbutter. Takiej miłości szuka Princess Carolyn, mimo, że zdaje sobie sprawę, że w jej życiu nie ma miejsca na stały związek. Taką bliskość reprezentują Taneisha i Karen, postaci poboczne, na których próbnym weselu pojawia się BoJack. Takiej intymności boi się Todd, który jeszcze nie rozumie, że jego strach wynika z aseksualności.  

Obraz Klimta towarzyszy głównym bohaterom w czasie odkrywania, czego potrzebują i oczekują od ukochanej osoby. Jeśli autoportrety Van Gogha objęły patronatem walkę z własnymi słabościami, to lśniące złoto Gustava Klimta prowadzi naszych bohaterów przez proces poznania siebie nawzajem.  

 

Postać tragiczna

Sarah Lynn to gwiazda, która wychowywała się przed kamerą – swoją pierwszą rolę odgrywała u boku BoJacka w Horsin’ Around. Kiedy produkcja sitcomu dobiegła końca, dziewczyna odniosła sukces jako piosenkarka. Zaczęła nadużywać alkoholu i narkotyków.  

Sarah Lynn pojawia się w serialu epizodycznie, we wszystkich sześciu seriach, najważniejszy wydaje się jednak jej występ w odcinku jedenastym sezonu trzeciego. Pierwszym, co widzimy na ekranie, jest reinterpretacja Ofelii autorstwa Johna Everetta Millaisa, na której w tytułową postać wciela się właśnie Sarah. Przedstawień Ofelii jest w sztuce naprawdę bardzo wiele, a jednak w tym odcinku widzimy nawiązanie do dzieła autorstwa jednego z założycieli nurtu prerafaelickiego, dobrze znanego z używania symboli i maskowania treści. Następnie kamera oddala się, by pokazać, że znajdujemy się w sypialni kobiety i aż do czołówki przyglądamy się temu, jak wygląda jej poranek. Po śniadaniu zaznacza ona datę w kalendarzu – tego dnia mija 9 miesięcy, odkąd jest trzeźwa. Właśnie wtedy dzwoni BoJack i przez resztę odcinka obserwujemy migawki z ich sześciotygodniowego ciągu alkoholowo-narkotykowego. Motywem przewodnim odcinka jest BoJack szukający wybaczenia u osób, które skrzywdził – zwykle padały one ofiarą tego, że były zbyt blisko naszego bohatera, kiedy on, mniej lub bardziej świadomie, dążył do autodestrukcji. Ich wspólna podróż kończy się w planetarium, w którym Sarah Lynn umiera od przedawkowania.  

Porównanie do Ofelii nie jest przypadkowe lub naciągane, i choć Sarah Lynn w dzieciństwie widziała w BoJacku ojca, którego sama nie miała, to ostatecznie staje się on dla niej odpowiednikiem Hamleta. Twórcy serialu bardzo dobitnie pokazali nam, że to BoJacka można winić za szaleństwo Sarah Lynn, które w tej współczesnej opowieści objawia się skłonnością do uzależnień. W szóstym sezonie dowiadujemy się, że dziewczyna po raz pierwszy napiła się alkoholu na planie Horsin’ Around, z butelki, która należała do Bojacka. Tak samo jak śmierci Ofelii można było zapobiec, tak samo główny bohater miał szansę uratować swoją przyjaciółkę – i znów: nie zrobił tego, bo za bardzo martwił się o swoją reputację. Zarówno Sarah Lynn jak i Ofelia umierają w wyniku decyzji podjętych przez męskich protagonistów ich historii. Najpierw zostają doprowadzone do szaleństwa, a potem zapomniane. Ich wpływ na historię sprowadza się do wyrzutów sumienia po tragedii. Ich śmierć natomiast nie odbywa się w pełnym świetle, dowiadujemy się o niej głównie za sprawą tego, jak reszta bohaterów radzi sobie ze stratą.  

Obie umierają młodo. Sarah Lynn niedługo przed śmiercią żałuje tego, w jaki sposób spędziła większość życia. Jej marzeniem było zostać architektem – zamiast tego wygrała Oscara, którego nawet nie może osobiście odebrać. 

Losy Sary Lynn przypominają skandale celebrytów, które znamy z plotkarskich magazynów, łączą w sobie doświadczenia wielu młodych gwiazd, dzieci dorastających na oczach milionów widzów, postaci takich jak Miley Cyrus czy Lindsay Lohan. Twórcy serialu nie zaprzeczają podobieństwu, ale historię Sary Lynn wykorzystali, by pokazać ciemną stronę Hollywood oraz niebezpieczeństwo związane z dorastaniem w świetle reflektorów. Ofelia w prerafaelickim ujęciu również wywołała skandal u współczesnych sobie odbiorców – uznana była za zbyt erotyczne przedstawienie kobiety.  

Wariacja na temat Ofelii w BoJacku Horsemanie zapowiada smutny koniec historii młodej gwiazdy, jest metaforycznym przedstawieniem niewinnej ofiary. Zbliżenie na twarz Sary Lynn leżącej w wodzie z garścią kwiatów w prawej dłoni zdaje się mówić nam: to właśnie ona jest postacią tragiczną w tej historii. 

To oczywiście nie są wszystkie znaczące reinterpretacje dzieł sztuki obecne w BoJacku Horsemanie. Osadzanie ich w szerszym kontekście opowiadanej historii to nie tylko ciekawe ćwiczenie umysłowe, ale też kolejny dowód na to, jak wdzięcznym medium jest animacja. Skoro wszystko, co widzimy na ekranie, musiało zostać stworzone od zera, przypisywanie znaczenia najmniejszym szczegółom nie wydaje się chybionym pomysłem. To raj dla miłośników sztuki figuratywnej i kolejny powód, by przypomnieć sobie serial o smutnym koniu. Ma nam jeszcze wiele do zaoferowania.